-
Posts
445 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by DeDe
-
Chyba zastrzelę małą... siedzę przy komputerze, obok "babcia", a mała w ramach protestów (nie wolno jej wchodzić do pokoju z komputerem) właśnie konsumuje ścianę w przedpokoju...grrrrr.....
-
Heh... moja "babcia" sznaucerka zawsze lepiej robiła naprzód niż biegaj :). Z jakiegoś powodu komenda biegaj bardzo ją degustuje i suka stanowczo odmawia oddalenia się ode mnie na krok... w czasie jakichś zawodów czy pokazów tylko cud nas ratuje : :lol: . Żeby było ciekawiej, na co dzień ta komenda tak jej nie irytuje... .
-
Tynka, może jakieś "sto lat" odśpiewamy ??? Cokolwiek chora jestem, ale poświęcę się (bohatersko). :D :Dog_run:
-
Cieszę się, że nie potraktowaliście mnie jak ostatnia sadystkę ;) i zrozumieliście, o co mi chodzi :).
-
alcia, tak nie do końca odmienne... na pewno zgadzamy się w jednym : to ostateczność. Szkoda tylko, że nie każdy właściciel psa to rozumie (patrz - jeden z moich wcześniejszych postów) :(.
-
Młodsza nie ma żadnej fobii, za to wśród jej licznych bzików na czoło wyłania się... zbieractwo torebek foliowych. Dzięki niej odkryłam, ile tego wala się na każdej ulicy !
-
agga - widzę pokrewieństwo dusz między naszymi psami :). Moja stara suka boi się huku - czy to burza, wystrzał z bata czy petarda, zaczyna ziajać, trząść się i ucieka do łazienki, gdzie siedzi w wannie... zaczęła bać się jakieś 3 lata temu, dużo psów nabiera lęku przed "strzałem" na starość. Pozytywny jej bzik to aporcik - nosi wszystko, zawsze i wszędzie, do upadłego, a nawet i dłużej :))).
-
MK i TJ - używaną przeze mnie obrożę miałam dzięki uprzejmości znajomego, zajmującego się importem rozmaitej elektroniki - m.in. obroży impulsowych. Co nieco dowiedziałam się na temat różnych marek i typów tych obroży, w razie czego - służę informacją. Uprzedzam tylko, że nie mam szczegółowej wiedzy technicznej. A nie próbowałeś/-aś/-iście innych metod szkoleniowych? Może jakiś kurs?
-
:D To fajnie, że się rozumiemy :). Teraz mam dwie sunie, każda z nich "ma swoje za uszami" - ale nigdy nie korygowałabym ich błędów za pomocą obroży. Po prostu nie widzę takiej potrzeby, są inne metody. Jednak z przykrością zauważam, że wielu właścicieli traktuje obrożę jak "cudowny środek". Przykład - właściciel rottweilera pytał mnie, czy taka obroża nauczyłaby jego psa powrotu do nogi !!! Przecież nauczyć musi człowiek !!! Ten facet nawet nie rozumiał, dlaczego odradzam mu kupno obroży ! Myślał, że dzięki temu będzie miał "psa na pilota" ?!
-
ale ja obrożę elektryczną użyłabym w ostateczności... w momencie, gdy wszystkie inne metody zawiodły... i to i tak z ogromnym bólem serca... :( benia, właśnie o tym napisałam :). Całkowicie się z Tobą zgadzam - to ostateczność, ale nieraz jedyne wyjście (poza pozbyciem się psa).
-
aga1215 - co do napięcia, ma około 7 vat (czy jak to się tam nazywa:) ), zanim nałożyłam obrożę psu, przetestowałam ją na sobie - kopnięcie prądu jest nieprzyjemne, takie "uszczypnięcie", ale na pewno nie niebezpieczne. Działa to bardziej przez "zaskoczenie" niż sprawienie prawdziwego bólu (osobiście uważam, że bardziej bolesne jest wbicie kolczatki czy duszenie łańcuszkiem). Jest to natomiast dla psa całkiem nowe, nagłe i niemiłe doznanie, pojawiające się zawsze w pewnych sytuacjach (np. gdy pies szczeka). Pies nie jest pewny, skąd to się bierze, dochodzi natomiast do wniosku, że sam to powoduje - i przestaje zachowywać się w określony sposób. Po jakimś czasie (indywidualnie u każdego psa) można zdjąć obrożę, a pies dalej "jest aniołem".
-
Uważam jednak, że takiej obroży absolutnie nie powinno się stosować, jeżeli można wpłynąć na zachowanie psa w inny sposób. Nie należy jej też stosować na własną rękę - jedynie konsultując to ze specjalistą od zachowań psów, treserem, doświadczonym szkoleniowcem itp. Obroża to nie antidotum na całe zło - jedynie ostateczny środek, który trzeba umieć zastosować w odpowiednim momencie!
-
Używałam obroży impulsowych na jednej z moich suk (teraz już świetej pamięci, ale nie obroża, a nowotwór ją zabił). Suka była bardzo nerwowa, agresywna, chałaśliwa - bardzo trudna do opanowania. Ponieważ od 10 lat siedzę "w szkoleniach", udało mi się ją wyszkolić i nieco utemperować (egzamin: 196 pkt, złoto), niestety nadmierna agresja i jazgotliwość były po prostu niemożliwe do wyplenienia. Użyłam obroży, kiedy wyczerpały się wszelkie inne metody wychowawcze (a przetestowałam dosłownie wszystkie, włącznie z klikerem, piłeczką, ignorowaniem i tzw. niemieckim drygiem). Stał się cud ! Po tygodniu noszenia obroży suka stała się wyraźnie spokojniejsza, po dwóch tygodniach mogłam ją spuścić w parku ze smyczy (na wszelki wypadek-w kagańcu) bez obawy, że zaatakuje przechodnia lub dziecko. W moim przypadku obroża całkowicie odmieniła psa, co wcześniej wydawało się niemożliwe bez użycia środków farmakologicznych (wet proponował szpikować sukę środkami uspokajającymi).
-
UWAGA! Gdyby na zlocik "belgomaniaków" wybierał się ktoś z Górnego Śląska, to proszę o kontakt! Razem będzie nam przyjemniej (i być może taniej ;) ).
-
Witamy, witamy :))). Im wiecej nas, tym lepiej :)
-
Chętnie wybrałabym się na zjazd, ale mam pewne problemy natury technicznej. Próbuję z nimi walczyć :)Do kiedy można wysyłać zgłoszenia? Przyjechałabym z koleżanką i naszymi dwoma potworami :).
-
Mała też skacze na ludzi, na szczęście nie w morderczych zamiarach... muszę jednak uważać, nie każdy lubi zabłocony "wzorek" na jasnym płaszczu (ciekawe, dlaczego ;) ). Mam wiadomość - od wczoraj mam net w domu :). Zatem, będę mogła pisać więcej i częściej ! Hurra! Tydzień temu (niedziela) byłam z dzidzią na zajęciach z obrony. Ale nie martwcie się, nie oszalałam :))). Mała obserwowała, jak zachowują się dorosłe, już wyszkolone psy i przyzwyczajała do atmosfery zajęć. Chyba zaczęła to traktować jak niezłą zabawę, bo w końcu w zapale zaczęła oszczekiwać to pozoranta, to swojego ulubionego maliniaka ćwiczącego obok :). Pozorant stwierdził, że ma fajną psychikę. Mam nadzieję :) Ps. dzieci, nie próbujcie tego w domu ! ;) Ważne jest to, że po zakończeniu ćwiczeń pozorant głaszcze psy, biorące w nich udział - psy uczą się, że to nie człowiek, a określona sytuacja bywa groźna. Zresztą, szczerze mówiąc, wszystkie traktują to jak zabawę, nie walkę o życie i na co dzień są przemiłymi, zrównoważonymi psami, które bez obaw mogą głaskać dzieci.
-
Mam pit-groenendaela. Stwierdziłam to ostatnio, kiedy beszczelnie pozabierała przysmaki szczeniętom (wiek od 2 do 5 miesięcy) u mojej koleżanki. Niepokornym (czyt. broniącym własności) po prostu urządziła małe manto. Kiedy dostała w tyłek(od koleżanki), sprawiała wrażenie, że w ogóle nie rozumie, o co nam właściwie chodzi. Ale chyba zrozumiała, bo odpuściła sobie to beszczelne piractwo... na minutkę :).
-
Najwiekszy moj problem polega na tym, że nie mam w domu neta tylko korzystam z czyjejś uprzejmości :(. Utrudnia mi to bardzo stałe i obszerne uczestniczenie w życiu dogomanii. Mam nadzieję, że niedługo uda mi się wejść w net "na nockę" i odbiję sobie wtedy za wszystkie czasy :))). Flaire, posłuszeństwo we wszelkich postaciach interesuje mnie, i to bardzo ! Niwstety, w ostatnim "Psie" napisali tylko ogólnie o obedience, a interesuje mnie regulamin. Mam nadzieję, że go wkrótce wydrukują !
-
Witam! Z dumą informuję, że moje dziecko w wieku 4 miesięcy mierzy 45 cm i waży 11,20 kg. Nie mam pojecia, czy to duzo, czy malo (moj pierwszy szczeniak-belg), ale i tak jestem dumna :))). Dzidzia wymienia futerko i ząbki, na czym cierpią moje meble (ehh, to swedzenie dziasel...). Charakterek ma cokolwiek piekielny (lobuzica i dominantka wobec psow), ale walczymy z tym... . Poza tym, daje się kontrolować, bardzo szybko i chętnie się uczy, kocha ludzi i nie jest lękliwa. Jedyne, co naprawdę mnie martwi, to guzek który wyskoczył jej na kufie. Wet mówi, ze to tłuszczak (prawdopodobnie) lub "odprysk" tkanki łącznej. Kazał obserwować, ale być może czeka nas zabieg - niestety, pozostanie po nim nieładna blizna. Ale co tam, uroda to 5 minut tryumfu na wystawie, a charakter to kilkanaście lat życia pod wspólnym dachem :))).
-
Azir ma rację. Ja również nie pozwalam mojej małej na sadystyczne zamęczanie "babci"-czyli mojej drugiej suki, ponad 10-letniej. Dla małej szarpanie jej za szyję czy grzbiet (szczególnie "z przelotu") jest niezłą formą rozrywki i sprawdzania własnej siły i sprawności, dla "babci" i mnie irytującym zamęczaniem słabszych. Na szczęście, mała świetnie rozumie komendę "przestań", choć wyraźnie jej ona nie zachwyca :)
-
Z psami bawi się dokładnie tak samo : skacze i obgryza (zresztą ludzi też), ale w przypadku psów po jakiejś chwili zabawa zamienia się w wyraźną agresję. Jeśli szczenię jej się nie podda, awantura na całego, bo sama nie ustąpi (nawet, jeżeli jest wyraźnie słabsza). Poddaje się tylko dorosłym, dużym psom. Nie musiałam jej przyzwyczajać do ludzi, bo od początku traktowała ich bardzo życzliwie, natomiast podtrzymywałam tę cechę zezwalając jej na częste kontakty z obcymi (zwłaszcza z dziećmi). Moja druga suka nie lubi dzieci, co czasem bywa kłopotliwe.
-
Na szczęście moje maleństwo uwielbia ludzi :). Chce się z wszystkimi witać, a kiedy zobaczy dziecko... po prostu dostaje małpiego rozumu z radości:). Niestety, muszę kontrolować jej "przyjaźnienie się", bo podgryza, a ząbki ma ostre i uścisk solidny jak na swój wiek... pocieszające, że używa ich w celach zabawowych, a nie agresywnych. Jest za to trochę nadmiernie bojowo nastawiona do innych psów, konkretnie- do szczeniąt plus-minus w jej wieku. Najpierw sie grzecznie bawi, a po chwili... ehhh... wojna na całego, hierarchię sobie ustala. Szczególnie bojowo nastawiona jest do swojej miotowej siostry, bo obie "charakterne", a żadna nie ustąpi. Co będzie, kiedy dorosną? Strach pomyśleć...
-
ufff... długo mnie tu nie było, miałam utrudniony dostęp do netu, a kiedy mogłam na chwilkę wejść, odpowiadałam na posty o belgach. Moja sukę szkoliłam na PT III jakieś 5-6 lat temu, w Katowicach-Szopienicach. Młoda będzie podchodziła już do PTT - ale to najwcześniej za rok, bo ma dopiero 4 miesiące :))). A przed nami jeszcze PT I, II ... chwilowo usiłuję opanować jej ognisty temperamencik na przedszkolu ;).
-
Zapomniałam dodać, że rodzice też mają psy - zapewne wkład w wyczyny małej miał olbrzym mamy :). Ona nie wytrzyma w bezruchu, kiedy widzi innego psa:)))). Podobno mała jeździła po przedpokoju wczepiona w uszy starszego kumpla :))).