Jump to content
Dogomania

DeDe

Members
  • Posts

    445
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by DeDe

  1. Jeszcze jej nie zaczęły wypadać, bo dopiero co skończyła 3 mies. (dokładnie - 9 października). Za to załatwiła moją mamę - zostawiłam jej psy, kiedy szłam do pracy (zwykle zostają z opiekunką), a dzidzia tak szalała, że po trzech godzinach mama musiała uwiązać ją na smyczy przy krześle. Podobno dosłownie "chodziła po ścianach" i dokonywała skutecznego rozbioru mieszkania na części pierwsze, totalnie olewając wszelkie próby uspokojenia jej przez rodziców. Dopiero wtedy uwierzyli, że belgi to diabły wcielone...;)
  2. Shepowi tez gratuluje :) Zwróciłam wiekszą uwagę na suczki, stąd to niedopatrzenie, ehhhh.... Mam chwilę spokoju, bo psy śpią... obawiam się jednak, że mała za chwilę się zbudzi i znów zacznie swoje małpie figle :))). Multimen, ja moją ściągałam z firanki... jakimś cudem wspięła się 30 cm nad ziemię :))). Miała wtedy niewiele ponad 2 miesiące.
  3. Ps. Fabia, gratuluję Łodzi :D
  4. Na zawodach poszło średnio (tylko 185 pkt), ale moja "szkoleniowa" suka to już weteranka i ma prawo do marudzenia :). W dodatku, od dwoch lat nie startowała. Oczywiście, nie zrobiła dwóch ćwiczeń (zadowalająco), za to to, którego nie znosi, zrobiła idealnie :lol: Pełna punktacja :lol: Babcia ma charakterek. Kiedy zdobyliśmy wicemistrza polski, to dla odmiany robila z siebie tępaka na treningach, aby potem zablysnac na mistrzostwach. Coz... sznaucery to indywidualisci. Robia, co chca, i kiedy chca :). Mała była fenomenalna, ludzie, psy i głośniki olewała totalnie, zachwycona wszystkim wymachiwała ogonem. Za to podobno nie odrywała wzroku ode mnie, kiedy byłam na płycie :).
  5. No właśnie, mam małego diabła w domu. Masz rację, już z nią pracuję, największy problem polega na tym, że do ludzi jej niechęć do przytulania nie dociera. Ludziom się wydaje, że jak szczeniak, puchaty i macha ogonkiem, to znaczy, że lubi obściskiwanie. Nic to, socjalizujemy się dalej :). Jutro jedziemy do Rybnika na zawody (dzidzia będzie kibicować), pojutrze na wystawę (i też zawody, tyle, że PO ). Trzymajcie kciuki za ekipę z Katowic :).
  6. Ehhh... zdaje sie, że co do przegonienia jest już za późno... chłopaczek z mojego bloku, plus minus szesnastolatek, jak zwykle ruszyl do małej z łapami (mała kumpluje się z wszystkimi dziećmi z okolicy). Oczywiście zaczął ją tarmosić, ona podgryzać, w pewnym momencie chłopak chciał ją podnieść... złapała go za twarz tak nieszczęśliwie, że rozwaliła mu wargę. Oczywiście chłopak ją puścił, a ona z powrotem najlepsza kumpela :). Całe szczęście, że nie było z tego afery. Mała ma dopiero 3 miesiące (dokładnie mówiąc, skończy siódmego) i sprawia bardzo niewinne wrażenie. Ale to diabeł wcielony... . Moja stara sznaucerka, "pies na pozorantów", nigdy nie miała takich zachowań. Ale to inny typ charakteru. Tak czy siak, jestem małą zachwycona. Nawet ta jej hiperaktywność mi odpowiada :).
  7. Dzidzia ma oczy równie ciemne, jak charakterek :). Ludzi nie boi się w ogóle (zresztą, od poczatku się nie bała), natomiast ma brzydki nawyk paskudnego marszczenia noska (pokazuje całe dziasła i uzębienie) chwilę przed "capnięciem" (ew. zamiast capnięcia wobec znajomych) kiedy bierze się ją na ręce lub ma akurat taki nastrój... robi to w absolutnej ciszy i wyjątkowo nieprzyjemnie wpatruje się w oczy "ofiary". Na szczęście, wobec mnie nie stosuje tych sztuczek, ale ta jej nadmierna pewność siebie wcale mi nie odpowiada. Jestem chyba jedyną osobą, która może ją normalnie pogłaskać- tzn. bez prób podgryzania. Wręcz pokłada się wtedy łebkiem na dłoni i wpatruje miłośnie w oczy :). Muszę jej też przyznać na plus, że wystarczy moje "przestań", aby z obcych rąk tylko łypała wzrokiem w moim kierunku (bez marszczenia). Jeszcze raz podkreślam, że absolutnie nie boi się. Wręcz przeciwnie - pędzi wywijając ogonkiem do każdego człowieka, a reaguje w taki sposób tylko podczas nadmiernego (jak zaobserwowałam) "spoufalania się". Wolałabym, aby nie miała tych zachowań, ponieważ boję się, że w miarę jej rozwoju będą narastały. A psa gryzącego ludzi... chyba nikt nie chciałby mieć.
  8. Azir, ostatnio doszlam do wniosku, że chyba mam mutanta :). Szamie maleństwo prawie pół kilo dziennie, przerosła moją miniaturę (która ma 35,5 cm w kłębie) i generalnie - ma w tej chwili kufę grubości tej samej, co dorosłe gronki, które miałam przyjemność pooglądać we Wrocławiu. Fakt, że mamusia była cokolwiek przerośnięta, a i tatuś ma 64 w kłębie. Na szczęście, do pracy ją brałam, nie na wystawy :). Dzidzia 7 października skończy 3 miesiące.
  9. DeDe

    PTT

    Co robisz na spacerach? Czy spuszczajac psa ze smyczy i wydając mu jakakolwiek komendę pokazujesz kierunek? Czy pies reaguje na ten gest? Jeśli tak, poradzę Ci cos innego niż to, co przeczytasz teraz :Najpierw naucz psa podążać za gestem i hasłem "rewir" tylko w jednym kierunku. Połóż tam aport, powiedz hasło, pokaż. To zrobi każdy pies-aporter: chodzi w tym tylko o to, aby pies skojarzył inna komendę z ukochanym znaleziskiem. Aport kładź zawsze w tym samym miejscu (chodzi mi o stronę i odległość), aby pies nabrał nawyku ruszania w tym kierunku. Kiedy pies zawsze tam rusza, przekładasz aport na przeciwna stronę, w miejscu pierwszego położenia aportu kładąc przysmak. Pies rusza odruchowo, chwalisz go za przysmak (zwierzak będzie troszkę zdezorientowany brakiem aportu, może do Ciebie wracać-nie koryguj, powtórz komendę, pochwal za zjedzenie przysmaku).Znów komenda i pokazanie kierunku, gdzie teraz leży aport. Całą sytuację powtarzamy. Lepsze jest uczenie psa krok po kroku, niż nagłe żądanie wykonania pełnego rewiru - nie oszukujmy sie, nauka rewirowania za pomocą linki jest... no. Wyrażać się nie będę. Najchetniej usłyszałabym coś więcej o Twoim psie i jego preferencjach - zaproponowany przeze mnie sposób skutkuje nie zawsze, to tylko jedna z metod. Napisz coś wiecej. Tym bardziej, że są psy, które rewiruja "same z siebie" - reaguja na gest dłoni i mają silny instynkt aportowania i przeszukiwania terenu. Wszelkimi kombinacjami można je po prostu pozbawić "radości pracy" - a przecież nie o to nam chodzi :)
  10. DeDe

    tervueren

    Heh... pracowałałam juz z mieszańcami, rottkami, a sznaucery - "it's my life" ;). Zachciało mi się belga ! Moje maleństwo zaatakowało dzisiaj sznaucerke - babcię. Poszło o kość. Babcia tylko się uchyliła, nie podjęła wyzwania (czynnie), ale psychicznie wykończyła dzidzię (demonstracyjne przeciaganie z reprezentowaniem pełnego zgryzu, pomruki i krążenie wokół). I tak podziwiam małą, że wytrzymała tę demonstrację siły tak długo. Złamała się dopiero po ok. 20 minutach, odpuszczając kosteczkę. Ma ta moja mała charakterek. Dzięki wszelkim bóstwom, że jak dotąd, na komendę i dla mnie grzecznie "wypluwa" swoje zdobycze:). Wyjaśniająco - moja "babcia" ma 10,5 roku, jest to suka cierpiąca na niewydolność krążenia, ale wygląd i charakter "smarkuli" jej został. I bardzo jest czuła na tle swego przywództwa w stadzie :). Dziękuję, Mareczek !
  11. DeDe

    PTT

    Mamy ukończone PT III (dyplom nr 61), to dawny odpowiednik PTT. A o co chodzi ?
  12. Kwater nie znam, ale poza sezonem będą na pewno - spróbuj na http://www.z-ne.pl/ . Co do chodzenia po górach, w Polsce (teoretycznie) nie wolno strzelać do psów znajdujących się 200 metrów od zabudowań i psów, po których widać, że nie są zdziczałe (sic!). W praktyce - duży pies luzem w lesie + maniak ze strzelbą = ... . Można się, oczywiście, sądzić, ale życia ulubieńcowi to nie wróci. Z psem na smyczy możesz chodzić. I jeszcze jedno - w Polsce "rottweiler" to synonim psa-mordercy (ze zdjęcia wnioskuję, że masz rottweilera) więc na pytanie o rasę radzę odpowiadać, że to np. duży gończy transylwański ;). Kumpela wypróbowała, działa ! A problemów mniej :)
  13. DeDe

    tervueren

    Mareczek, mam parę pytań (rozumiem, że orientujesz się w rasie). Od lat 18 mam psy, od 7 hoduję, szkolę, startuję, nawet pewne sukcesy zdarzyło sie odnieść, ale specjalizuję się w sznaucerach. Mam belgiczankę, w tej chwili 11 tygodniową. Chowa się świetnie, ale zachowuje się całkowicie odmiennie od znanych mi szczeniąt. Podam fakty: 1) była chyba najmniejszym szczenięciem (najbardziej - w moich oczach- tłamszonym) w miocie, najchętniej "alienowała" się od rodzeństwa 2) jej siostra - dużo większa i o bardziej dominującym charakterze - pomiatała nią, jak chciała 3) obie były wychowywane przez mamkę - ON - wraz z mlecznym rodzeństwem - ON i generalnie były najsłabsze i najdrobniejsze (nic dziwnego - drobniejszy kościec i o tydzień młodsze), a zatem i najbardziej "zjadane" przez rodzeństwo 4) tydzień po zabraniu mojej dziewczyny, obie siostry - groenendaelki - spotkały się, doszło do bitwy (te szczenięta NAPRAWDĘ się gryzły - zatkało mnie, u żadnej innej rasy nie widziałam takiej zaciekłości, a miały wtedy po 8 tygodni! ), jej siostrzyczka wtedy wygrała walkę (ku mojej skrywanej uldze - moja zaczęła, niech wie, że to się często źle kończy) 5) obecnie moje maleństwo (11 tygodni) ma 34 cm w kłębie i waży 7,5 kg. Jest większa od siostry, z którą razem wychowywały się u mamki (pozostałego rodzeństwa nie znam) i mamy z koleżanką, która ma tę siostrę, wrażenie, że dziewczyny "zamieniły się rolami". Teraz moja jest większa, silniejsza, a w dodatku moja stara sznaucerka zaczęła jej ustępować - a jest to suka o silnym, dominującym charakterze, potrafiąca sobie podporządkować nie tylko psy, ale i ludzi. Dom wariatów, jednym słowem... i co Ty na to?
  14. To było oczywiście do Ania_Mor :) Szybkiego powrotu do zdrowia (psychicznego i fizycznego) dla psiaczka !
  15. Co do problemów skórnych - jestem raczej fachowcem od sznaucerów, ale od niedawna mam gronka i - siłą rzeczy - przekopałam cały net i wszelkie dostępne lektury celem jak najlepszego zapoznania się z rasą (włącznie z "Weterynarią po dyplomie" :D ). Doczytałam się, że długowłose belgi cierpią na tzw. nadwrażliwość skórną - przełysienia, wypadanie włosów itd. których pierwotną przyczyną jest silny stres. Może warto zwrócić na to uwagę weterynarzowi prowadzącemu Twojego psa? Belgów jest stosunkowo mało, wet. może nie wiedzieć o tym - typowym dla rasy - problemie.
  16. Cóż, moja mała małpeczka w pięć minut po wejściu do domu zajęła się lekturą... trzeba przyznać, że inteligentną, bo "wczytała się" w "Okiem Psa" :))). Pierwszą noc też przespała snem kamiennym, na podłodze, pod drzwiami balkonowymi. Zerowe problemy. Za to tydzień później ściągałam ją z firanki, bo bawiła się w kota (chyba przejęła się opiniami przechodniów ;) ). Do dzisiaj nie wiem, jakim cudem wspięła się na nią? Cóż, od 18 lat mam psy, ale czegos takiego jeszcze nie widziałam :D
  17. Czy wasze maluchy też tyle jadły w szczenięctwie??? Moja dzidzia ma 11 tygodni, 34 cm w kłębie, waży ok. 7,5 kg a żre prawie pół kilo dobrej karmy dziennie. Trochę mnie ten jej szybki rozwój przeraża, zaczęła przeganiać większe (kiedyś) rodzeństwo ! Oby nie przerosła, mamunia raczej duża jest... a jak to z Waszymi było? Troszke przerażona DeDe
  18. "nigdy nie zdarzyło mi się, zeby kierowca odmówił przewiezienia psa. nawet nie wiedziałam, ze ma taką możliwość. cos mi się zdaje, ze to chyba jakiś niesprawdzony bajer" Niestety, nie bajer - te rozbieżności wynikaja z różnicy przepisów u różnych przewoźników PKS. Ostatnio poznałam kierowcę z tej uroczej firmy, stąd moje poszerzone wiadomości :).
  19. Kiara - jestem z Katowic. Miło spotkać rodzinkę :). Mieszkam w bloku, w centrum miasta i już mam stres - w piatek mala zostanie pierwszy raz sama w domu. Na razie ucze ją pozostawac w klatce - rowniez w niej sypia. Jak dotad, wszystko jest o'k, oby przez te piatkowe trzy godziny wytrzymala w ciszy i samotnosci... nie zamierzam zabierac jej ze soba do pracy do konca zycia! Trzymajcie kciuki.
  20. Dzidzia to rodowodowo KIRA Mada Energizer (pierwszy miot tego hodowcy), matka : LENA z Turaszówki (O: CYKLON Merydor, matki nie pamietam) ojciec: BLACK JACK Black Morion (O : BLACK BINT z Kovarny, matki tez nie pamietam). Mam w domu pelne dane. Lene znam, swietna, bezstresowa suka bardzo owlosiona, niestety, ciut przerosnieta. Tatus i dziadkowie utytulowani i ze swietnymi wynikami testow psychicznych (ojciec 97/100, dziadek 100/100, babcie tez jakos podobnie - czeskie testy). Mala uparta jest niesamowicie, ale tez i inteligentna - po dobroci zrobi wszystko, na sile - tylko blyska spode lba czarnymi slepiami. Poniewaz jestem zaznajomiona raczej z dwojka, szczegolowo : pinczery, sznaucery - odkrywam dopiero owczarki :). Mala daje mi popalic, nie sypiam przez nia po nocach :))).
  21. Dzidzia ma 2 miesiące, w trzy dni nauczyła się kilku komend, nie boi się tłumów (bylysmy na koncercie a dzisiaj przypadkiem wkroczylysmy w sam srodek manifestacji gornikow - tlum, okrzyki i trabki nie zrobily na niej wiekszego wrazenia). Beszczelniacha, zaczepia moje sznaucery i inne napotkane psy (i ludzi). Najchetniej sypia pod moimi nogami... praktycznie nie rusza sie stamtad, moje najstarsze zwierze (babcia ponad 10 lat) jest z tego powodu niezadowolona. To w koncu jej miejsce ;).
  22. Mam belga. Małego, rozrabiającego groenendaela-grenadiera ("gronek" kojarzy mi się z paskudna bakterią-gronkowcem). Zwierzątko jest odważne, bezstresowe i pojętne. Bez problemów odnalazło swoje miejsce wśród moich pozostałych psów :). Pozdrawiam !
  23. DeDe

    nazwa hodowli ??

    To jak uwarzysz jakiś dobry browiec, zaproś na konsumpcję :) Pozdrawiam !
  24. DeDe

    nazwa hodowli ??

    Tyskie ponad wszystkie ! Najchetniej pijam butelkowe i mialam rację, że nie przepadam za żywcem, jak widzę ;) Pozdrawiam!
  25. DeDe

    nazwa hodowli ??

    Dobra, dobra... mafia czuwa :). Jakby co, mam obstawę, zwierzaczki doprowadzą mnie do domu ;)
×
×
  • Create New...