Jump to content
Dogomania

Dag

Members
  • Posts

    862
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Dag

  1. Specem, to ja nie jestem, ale... co ja robiłam jak się Chruma bała? Chwaliłam i tulałam i pokazywałam, że przy mnie jest bezpieczna. Wychodzę z założenia, że bullowaty, to nie rasa dla kogoś, kto potrzebuje obrony- do tego są inne. A co za tym idzie, to nie pies ma bronić mnie, tylko ja- przewodnik stada, bronić psa. Wierzę też w instynkt mojej suni- ona nie boi się każdego psa. Czasem jest to przedstawiciel dużej rasy, czasem jakiś grzdyl na jedno hapsnięcie. Czasem pies, a czasem suka. Mimo, że na moje oko jakiś pies zachowuje się normalnie, ona przed nim zwiewa. No, ale to one jest psem i w tej kwestii WIE LEPIEJ. Jeżeli znam innego psa i wiem, że jest łagodny i zależy mi na tym, żeby sie zaprzyjaźniły (np. pies właściciela działki na której razem chcemy spędzić weekend), a Chruma się go i tak boi, to JA podchodzę pierwsza do psa, JA się z nim witam. Chruma po chwili niepewności zazwyczaj podchodzi uważnie do nowego psa, pokazuje cały zestaw gestów poddańczych (kłanianie się, plask kołami do góry, skulony, aczkolwiek szybko merdający ogon)... a jak się już przekona, że pies nie chce jej zeżreć... to mu włazi na łeb i po uszach liże i do mordy zagląda 8). I w razie jakiegokolwiek problemu Chruma przyłazi do mnie. To jest taka transakcja wiązana: ja ufam psu - pies ufa mi.
  2. oj, zapamiętał... Niestety niekoniecznie... już kilka razy pisałam o tym na forum- dawno temu nie zauważyłam, że zabawa 3,5 mies Chrumy z 4 mies huskym przestała się Chrumie podobać. Po prostu huski tarmosił ją trochę za mocno. I sobie zapamiętała. Teraz Chruma jest dorosłą psicą, wychowaną na tchórza (jak się boi jakiegoś psa- czasem to ON, czasem coś dużo mniejszego, szczekającego, albo cokolwiek w kagańcu)- to przybiega do mnie i się chowa :D . I tak ma być. Pańcia zawsze przytuli, odgoni "złego psa" i jak będzie trzeba, to na rączki tłuściocha weźmie. W życiu nie chciała zaatakować... oprócz koni (nie wiem czemu) i HUSKY, MALAMUTÓW i im podobnych szpicowatych (akit o dziwo nie). Tak jak normalnie przed każdym dużym psem zwiewa, albo leci w podskokach się przywitać, fikołki robi, lub kładzie się kołami do góry, tak na huskopodobne, wielkie samce się rzuca (tzn, nigdy jej się nie udało, bo mam "radar" na huskie, ale co sobie pogulgotała i ponapinała mięśnie, to jej). Niestety, psy, to są rasiści i jak już sobie "zgeneralizują" to często na wszystko, co podobne do agresora. Moja rada do Eryki- jak masz innego, zaprzyjaźnionego huskiego, to poumawiaj się z nim na kilka spacerków i zobacz, jak zachowuje się Twój szczeniak
  3. Śliczna mała!!! Najbardziej podoba mi się jej mina na fotkach... :D
  4. Dag

    Rottweilery

    Ło matko, jacy Ci ludzie głupi... Czasem tak się zastanawiam: jak im szkoda kasy na sterylizację, to czym oni opłacają wizyty u weta, karmienie szczeniaków i ogólnie opiekę nad cieżarną, a potem karmiącą sunią? Za co oni utrzymują dwa wielkie psy? Na marchewce pasą? Może jak nie chcę sterylizować, do doradź im jakieś środki antykoncepcyjne??? Na dłuższą metę to nie wychodzi taniej, ale jednorazowo wydatek mniejszy... Ja wiem, że to trudno "znajomym" doradzać, bo czasem wydaje się, że łatwiej psu wmówić, że kiełbasa dla niego niezdrowa, niż takim właścicielom :evil: Też mam taką kumpelę (i jej durnego chłopa), co to mają dwie papierowe sunie husky i bezpapierowego psa. No i już dwa razy "nie dopilnowali" jednej z tych suk i psa... :evil: I nie trafia do tych zakutych łbów (mimo, że im szczeniaki z tych dwóch miotów zdemolowały doszczętnie chatę- co powinno być jakimś agumentem- skoro reszta nie działa). Kumpeli wszystko jedno, szczeniaczki lubi... a chłop twierdzi, że nie będzie okaleczał psa 0X . I jak tu się nie wściec? :evil:
  5. 1. Dzieci: Przewaga staffiorów nad innymi psami polega na tym, że nie czują bólu (tzn. czują, ale impuls, że coś jest nie tak- chyba przez ogon im idzie i jeszcze kilka razy zawraca, zanim do mózgu dojdzie :D )- więc mniejsza szansa, że pies dziabnie, jak mu dziecko spróbuje urwać ucho. Poza tym, mogą być tak samo jak inne psy zazdrosne lub po prostu nieuważne- tyle razy co mi Chruma w ferworze radości mało co zębów nie wybiła, oka nie wydłubała- to tylko ja wiem. Jak nauczysz psa, że dzidzia jest święta, że na dzidzię się nie skacze, łapami nie majta i ząbkami nie łapie- będzie super. Jak dzidzię nauczysz, że pieskowi nie wyjmuje się oczu, za ogon nie ciąga, nie majta łapami na wysokości pyska i nie piszczy - będziesz miał tandem najlepszych przyjaciół. 2. Masa staffika: Straszne maleństwo z tego Twojego staffika. Ile ma wzrostu w kłębie? Chruma ważyła 6kg jak miała 10 tygodni. Co do nabierania masy- to była RÓWNO TŁUSTA. Taki niezgrabny serdelek. Tak po 7 miesiącach wyrzeźbiły jej się wyraźne mięśnie- szczególnie widoczne na tylnych łapkach, poszerzyła klata, uwidoczniła talia. Teraz znowu jest tłusta i kotlecikowata- ale taki jej zimowy urok. Z nimi bywa różnie- jedne rosną szybciej, inne wolniej, a jedyne co ważne, to to, że staffik powinien się rozwijać proporcjonalnie- nie za gruby, nie za chudy- taki lekko parówkowaty, ale szaleńczo sprawny. Też kamię ją Eukanubą i raz na jakiś czas gotowane obiadki. Wcześniej czasami dawałam jej pół na pół suche i gotowane w jednym posiłku, ale ktoś mądry na forum napisał, że nie powinno się tego robić, bo inny jest czas trawienia suchej karmy, a inny gotowanego i nie ma co męczyć psu żołądka. Nie wiem, jak duży ma to wpływ, ale że Chrumie wszystko jedno, to się dostosowałam do porady. Raz na jakiś czas dawaj jej kości z chrząstą do pochrupania (cielęce, mostek, albo takie z "bulbami", kolanka, kręgosłupki). Pilnuj, żeby nie zeżarła za dużo, bo sobie brzusio popsuje. Do gotowanego żarcia dodawaj jej jakieś witaminki- u weta pytaj o takie na stawy, bo staffik ma dużą masę i relatywnie słaby kręgosłupek, a poza tym skacze jak cholera. I jeszcze przez jakiś czas (co najmniej 2 miesiące) nie pozwalaj jej za dużo wysoko skakać, łazić po schodach i ogólnie przeciążać i przeforsowywać organizmu (jako, że bólu nie czują, a szalone są jak diabełki tasmańskie- mogą sobie zrobić krzywdę, a Ty zauważysz to po kilku dniach, jak już naprawdę będzie niedobrze). uffff.... coś jeszcze???? :D A! I dawaj te fotki!!! Szybciutko! 8)
  6. Chrapie??? :lol: To na mur beton masz prawdziwego staffika... :evilbat: Martwiłabym się, gdyby nie chrapał. 8) Staffiki chrapią, chrumkają, gadają, ćwierkają, jojczą itd. Z wiekiem niktórym to przechodzi, ale ze szczeniakiem w łóżku/przy łóżku czasami trudno zasnąć- taki tartak odstawia. :D Pierwszy wet do którego chodziłam z Chrumą, jak usłyszał, jakie dźwięki szczenięcina wydaje, wsadził jej łapę do gardła (co przepłacił "niechcącym" udziabaniem do krwi- bo jakoś jej się to nie spodobało :evilbat: ), po czym stwierdził, że Chruma ma przedłużone podniebienie i prawdopodobnie trzeba będzie operować, bo to nienormalne, żeby pies taką gamę dźwięków wydawał... :-? Uśmiałam się jak norka i zmieniłam weta. 8) A tak z ciekawości- skontaktuj się może z tym hodowcą, co Ci go w schronisku podali. Może sie czegoś dowiesz o psie- co, jak, skąd itd.
  7. Na wstępie- wizyta u weta, ogólne oględziny i profilaktyczne badanie krwi. Bullowate mają "dziwne" reakcje na ból- wielokrotnie były już opisywane przypadki- kiedy pies się nagle wściekał, szalał, zaczynał być agresywny itd. a chodziło o jakieś niewidoczne gołym okiem schorzenie. Ucieczki i dziamganie po nocach może być też spowodowane sezonem a cieczki. Poobserwuj, czy jakieś sunie w okolicy nie mają cieczek- jeżeli tak- to pozostaje Ci rzadsze spuszczanie psa ze smyczy, bo jak się szczeniak zakocha, to może zwiać na dobre. Co do bania się ludzi na spacerach- to zaobserwuj, czy nasila się to po zmroku, czy boi sie równo kobiet i meżczyzn? Chrum na początku kochała wszystkich, potem zaczęła wybierać (jej wyborów ni cholery nie rozumiem- potrafi podlecieć do pijaka, a omija szerokim łukiem "porządnego" na oko faceta- no ale cóż- pies wie lepiej 8) ) Im ciemniej na dworzu, tym bardziej uważa i informuje, że ktoś się zbliża. I co znaczy, że nie poznaje psów z którymi był zaprzyjaźniony? Boi się i zwiewa, trzyma dystans, czy zaczyna warczeć?
  8. cześć Nieobeznany!!! Po pierwsze- zmień ksywkę ( :wink: )- bo za chwilę dzięki nam będziesz obeznany na maxa!!! :angel: Po drugie- nie ma tak łatwo- poprosimy o wszelakie info: 1. Próbowałeś się kontaktować z podanym przez schronisko hodowcą? 2. Jak trafiła do schroniska? Ktoś ją oddał, czy została znaleziona itd. 3. Ma tatuaż? 4. Co Ci dokładnie powiedzieli, jak ją brałeś? Fotki i ksero rodowodu poproszę na maila d-a-g@o2.pl Pogadam z Bostkiem i je wklei, bom strasznie ciekawa jak Twoje cudo wygląda. :angel: 8)
  9. Tak co by było jasne dla wszystkich, co nie mają dostępu do działu "tylko dla modów", gdzie prowadzimy podobną (taką samą???) dyskusję- skopiuję to, co już tam napisałam: I dodam: Bo jeżeli Chruma będzie miała dzieci (czyli zdarzy się dzięki Acrobie cud nad Wisłą), to chcę mieć możliwość sprawdzenia za parę lat jak się mają (ZK). A jak jakiś debil pozbyłby sie staffika spokrewnionego z Chrumą tak jak koleś z zematowej opowieści pozbył się rottki, to chcę, żeby pies był "identyfikowalny", dzięki tatuażowi trafił do mnie, a z debilem nie gadałaby policja- tylko... ktoś fajniejszy :evilbat: No, ale jeżeli Acroba Chrumy na wystawy nie zawlecze i Chrum nie będzie miała dzieci, to papierek faktycznie mi na gwizdek. Nie mogąc znaleźć staffika bez papierów mogłam kupić ASTa za kilka złotych i zaoszczędziłabym kupę forsy. I pewnie kupiłabym tą srebrną sunię, którą nawet oglądałam- po mamusi, co to ma na sumieniu 2 kundelki, od cholery kotów i użarła dziewczynę swojego pana. No ale przecież dla mnie suńka-matka była miła, a suńka szczeniak śniła mi sie po nocach, a gdybym nie zapytała sie sama o przeszłośc suki, to bym nnie wiedziała o ofiarach. I byłabym szczęśliwa w swej niewiedzy. A w tych "producentach szczeniaków" w razie jakiegokolwiek problemu nie znalazłabym oparcia, bo im nie zależy na opinii "hodowli".*** Fajnie bym się urządziła. Ale pomyślałam. I teraz w życiu bym nie kupiła psa od kogoś, kto produkuje szczeniaki dla zdrowia suki, lub dla radochy ze szczeniaczków. Bo takie wyprodukowane już są w schroniskach- można wybierać i przebierać. Ad.*** co do hodowli dbających o opinię- to zgadzam się z przdmówcami- nie zawsze to różowo wygląda. Też są produkcjie taśmowe z przydomkiem. Ale fajnie by było, gdybyśmy- my, świadomi zagrożeń i szwindli wzięli na siebie obowiązek kierowania nowych forumowiczów, co to chcą nabyć psiaka- do tych dobrych hodowli ("dobrych"- niekoniecznie znaczy "wystawowych" i drogich ale tych, w których wiemy, że można liczyć na wsparcie hodowcy), a chętnych do rozmnożenia psiaka ot tak sobie- powstrzymali. Może wtedy było by choć kilka nieszczęśliwych psiaków mniej? Kilka to już dużo... :oops: Się rozmarzyłam cholera o poranku...
  10. Jest różnica pomiędzy nietolerowaniem małych piesków (halo... Chruma to staffik, sunia merdająca już z oddali ogonem i wykonująca wszystkie możliwe gesty poddańcze) a chęcią zaje*ania wszystkiego, co się rusza. Panie z bloku przy tym podwórku zawiadamiały. Trochę przycichło. Trochę. A sorry- ja nie Zemat, nie zaryzykują swojej ślicznej gęby, ani tym bardziej życia Chrumy, która gdyby ktoś na nią "niechcący" puścił psa, nie wytrzymałaby w walce nawet 2 minut. Może by nic nie zrobili, nie mam paranoi. Ale nie będę sprawdzać. Ale ja się z Tobą zgadzam!!!! Bojowce to specyficzna rasa, o małym "instynkcie stadnym" :wink: . W kontroli urodzin i zaprzestaniu produkcji kolejnych ASTów chodzi mi tylko o to, żeby nie było ich aż tyle!!!! Kiedyś była moda na rottki- produkowano je masowo, dla "zdrowia suk", dla radości ze szczeniaczków, bo był popyt i można było zarobić. I chodziło to to wściekłe. Teraz moda ustała, popyt zmalał, w okolicy mam 3 sztuki. I łażą grzecznie- czasem bez smyczy, kaganiec na mordzie tylko w porze wychodzenia na spacer panikujących pańciów z jamniorami. I jest fajnie. A wściekłych ASTów zatrzęsienie. Po cholerę robić nowe? Mało ich jeszcze? Ale daleko szukać nie muszę- w miocie Chrumy trafiła jej się siostrzyczka zadziora. A że trafiła do ludzi, którzy NICZEGO jej nie zabraniają, to małpa fika i troszkę za bardzo jak na sunię staffika dymu szuka. Tylko powtarzam po raz kolejny- im więcej by było staffików, tym więcej byłoby takich przypadków. A że staffiorów jest seria limitowana, ograniczona w duzej mierze ceną, to jest ich mniej, a co za tym idzie- mniejsze prawdopodobieństwo, że do debili trafią. Oczywiście- nie można tak do końca porównywać urody staffików i ASTów. Staffiory są mniejsze, bardziej przypominają świnkę wietnamską niz psa. Nie zaszpanujesz takim prosiakiem kumplom na podwórku, bo bardziej to to śmieszne niż groźne. Ale zapewniam Cię- mam poważne podstawy by wyobrazic sobie, co by było, gdyby staffiki kosztowały 300 pln. Nie przebiłyby popularnością ASTów, ale też byłoby ich zatrzesienie. I jakoś ta idea mi się nie podoba. Im bardziej seria danego bojowca limitowana, tym lepiej dla rasy. Więc sorry, ale jakoś dalej nie rozumiem dążenia do zwiększenia populacji rasy- co robi ZEMAT. A ja chromolę te tabuny niewyszkolonych choć trochę jamników, małych kundelków i innych szczekaczy, co to mi sie po podwórku przewalają. I chromolę też te tabuny dużych kundelków, labków, i innych chartów, które nie mają rasowo przypisanej nietolerancji do innych psów. Jedne są za małe by zrobić Chrumie krzywdę, inne, duże- nie mają tego we krwi (pomijam te wściekłe z założenia, co to w każdej rasie się zdarzają). A bojowce są i wystarczająco duże i wystarczająco awanturne. I jako, że nie mogę zmusić właścicieli bojowców, by opracowali z psami komendę "do mnie", to chciałabym, żeby przynajmniej tyle tego z "wrodzoną nietolerancją" nie pałętało mi sie po podwórku. Tak jak już pisałam na modach- inteligencji właściciela psa nie można mierzyć zasobnością jego portfela. Niektórych idiotów po prostu stać na psa za 4000 pln. Ale ja nie mieszkam w dzielnicy willowej, tylko w blokowisku i jakoś niewiele meroli widzę w okolicy. A ASTów od cholery.
  11. No i pięknie- sam sobie odpowiedziałeś!!! :evilbat: Sunia ma tatuaż, wiec możesz znaleźć hodowlę i tego pierd... własciciela :evil: . Jak go znajdziesz i niechcący uszkodzisz, to podpięta do wykrywacza kłamstw zapewnię Ci alibi. 8) A możesz znaleźć właściciela psa bez papierów? Nawet nie będziesz wiedział, czy to wnuk Twojej suni, czy nie.
  12. Mam ci pisać o szczeniaku bulliku, który odstaje od pana z całej siły smyczą, bo "trenuje" sobie ruchy kopulacyjne na Chrumie? O panu od 8mies rottki, który się mnie pyta, czy w trakcie cieczki suka musi w tych majtkach chodzić po dworzu? O 5 ASTach na osiedlu wściekle ciągnących na smyczy i próbujących zjeść mi Chrumę? Czy może o bulliku, który kiedyś był fajowy, ale jego pan stwierdził, że po ch... jego pies ma znać zupełnie zbędną komendę "siad", bo przecież ważna jest tylko komenda "bierz"? A może o zupełnie papierowej ASTce, która ma na sumienu dwa kundelki i czort wie ile kotów? Ta akurat mieszka u mnie w bloku. A może o fajnym podwórku, na którym kiedyś spotykaliśmy się w dużym gronie szczeniaków, a teraz po zmroku słychać stamtąd raz na jakiś czas odgłosy walki? A może o szczenięcince suni ASTa, która była do oddania w dobre ręce w te wakacje, po tym, jak koleś sprawił sobie psa za 300 pln, a okazało się, że i on i jego panna boją się 2miesięcznej szczenięciny, bo ONA ICH ATAKUJE!!!!!! :evil: Albo o AŚCie, który mało co nie wybił szyby w bloku obok- tak chciał zamordować labka. Albo o kilku ASTach rodzaju męskiego spacerujacych na smyczy w parku, do których moja sunia nie może podejść, bo by ją zeżarły? Kilka z nich ma ślady walki, z właścicielami nie gadam (trudno sie zbliżyć, jak ich pies chce zeżreć mojego), więc nie wiem dlaczego, a że nie wiem, to nie oceniam, mimo, że co do kilku z tych kilku mogę mieć uzasadnione podejżenia. Ale to, co mnie najbardziej razi, to to, że większość z tych psów nie zna podstawowych komend, typu "siad", nie ma żadnej komunikacji- o ile nie liczyć szarpnięć smyczą pomiędzy panem, a psem, a szanowni właściciele nie wiedzą NIC o psach w ogóle, nie mówiąc już nawet o specyfice rasy. I śmiem twierdzić, że gdyby przyszło im na psa wydać ok 1500 na starcie, to przeczytaliby przynajmniej pół książki, albo podowiadywaliby się, co robić aby jako tako wychować szczeniaka- coby nie uciekł, nie zagryzł, nie został zagryziony, nie zjadł chomika itd. A to jest centrum Warszawy. Oczywiście dla równowagi- jest pitka rednoska- Tigra, najlepsza fumfela Chrumy, pit rednos- Solar, narzeczony nr 157, typowa bandożka- Zula znaleziona kilka lat temu prz drodze- była zabiedzona, pobita i poraniona, po przebytej ciąży, której to nową, dobrą pańcię dopiero ja oświeciłam, że ma bojowca, a suka jest najkochańsza na świecie i zarówno ja, jak i Chrum możemy sie z nią nawalać ile chcemy. I kilka psów- misiaków, które spotkałam przypadkiem. Ale w mojej okolicy jest tego mniej, niż tych ze spaczoną psychiką, które dla - głównie Chrumy bezpieczeństwa omijam szerokim łukiem. I tak- Łapię Chrumę na smycz w 3 przypadkach: 1. jak na horyzoncie widzę konia, lub huszczaka- Chruma chce je zeżreć. 2. jak widzę coś dużego, owczarkopodobnego, a jeszcze najlepiej długowłosego- Chrum sie ich panicznie boi. 3. jak widzę ASTopodobne coś, bo mając bojowca- boję się bojowców. Nie mam permanentnej paranoi- do wszystkich nieznanych podchodzę z ciekawością, ale uważnie, bo może da się pogłaskać, a Chruma kocha wszystkie "mordulce" z jej planety (bojowce, molosy itd). Jednak najczęściej okazuje się niestety, że podejść bliżej niż na 20m się nie da, bo zeżrą. Jak widzisz Marku z prasy kobiecej też można sie dużo dowiedzieć.
  13. Z PRASY KOBIECEJ KOCHANIE 8) .
  14. Jeżeli papierek ma, wystawy odrobił, a szczeniaki po psie będą kosztować kiele 1500 pln (nie to, że pies jest wtedy bardziej "wartościowy"- po protu przyszły nabywca lepiej się zastanowi), to fajnie. Jeżeli nie, to właśnie dzięki ZEMATOWI i spółce mamy kolejne 50 ASTów, z czego połowa trafi w rece debili, którzy będą terroryzować osiedla, organizować sparringi lub po kilku miesiącach bania się własnego psa i prowadzenia niewybieganej bomby zegarowej- wyrzucą psa do lasu. Bo taka jest rzeczywistość. Jak myślisz- skąd mają bojowce, te chłopaczki, którzy organizują walki, których "gangi" tak ścigasz? Może gdyby tak ograniczyć rozród bandogów, zamiast nasycać rynek- byłoby spokojniej, nam, właścicielom- łatwiej, a psom nie działaby się krzywda? I może nie czytalibyśmy kolejnego newsa o bandogu, przykutym do łańcucha na wsi, który zagryzł dziecko?
  15. Adamowski- a planujesz swojego psa rozmnażać?
  16. Ochotniczka nr. 1 do usług.... :evilbat: :evilbat: :evilbat:
  17. Dag

    frisbee

    Jak ktoś namierzy linka do niezniszczalnego freesbee, to ja poproszę koniecznie... :D :D :D :D :D :D :D :D :D Chruma kocha freesbe i jest w stanie zrobić wszystko jak trzymam je w łapie (nawet kiełbasa tak na nią nie działa :D ). Niestety ludzkie freesbe nadają się może na 10 rzutów- za 11tym wracają w kawałkach :evilbat: (od 3 rzutu zaczynają ranić mnie w raczki, bo już mają ślady ząbków).
  18. Dag

    wylysienia

    No Carry... choś... no nie daj się prosić... :evilbat: :evilbat: :evilbat: :evilbat: :evilbat:
  19. Hmmm... w co się bawić... o to jest pytanie... :D Moje propozycje: 1. Jak nie odgryźć panu palca- Zabawa prosta i bardzo pocieszna. Szczeniak nas atakuje- do czego zachęcać go nie trzeba i dziabie kiełkami. My, szybciutko wyciągamy z kieszeni skarpetkę, bądź starą rękawicę, uzbrajamy rękę, coby uniknąć pobrudzenia podłogi krwią i zaczynamy się ze psem przepychać co chwila pozwalając złapać się za kończynę (albo nie mając wyjścia- szybkie bestyje). Jak dziabnie za mocno- zabieramy kończynę i komenda "fe", "nie", "delikatnie"- jak kto woli, można też delikatnie pacnąć przez łeb. Jak "dziabanie za mocno" się powtarza- kończymy zabawę i jesteśmy ciężko na psa obrażeni (przez chwilę). Zabawę powtarzać do skutku. PS. do tej pory się tak z dwuletnią Chrumą bawię, tylko, że z czasem używanie rękawicy ochronnej przestało być potrzebne. Cięższych obrażeń brak. 2. Jak nie wypatroszyć misia w 5 minut. Zabrać dziecku misia. Sprawdzić, czy miś ma w bebechach watę (styropian i gąbka bardzo cieżko się sprząta z dywanu), oraz, czy ma jakieś łatwo połykalne kawałki- typu oczy i nosek- jak ma- wydłubać. Dać misia psu. Jak już pierwszy szał radości minie (o ile miś jest dalej w jednym kawałku- jeśli nie, na przyszłość zabierać dzieciom bardziej wytrzymałe misie)- zabrać psu misia, trochę się z nim podroczyć (ze psem, nie z misiem). Sprawdzić, czy pies oddaje misia po dobroci, czy też się na nas niezdrowo wkurza. Jak się wkurza- spacyfikować (w razie wystąpienia takich objawów, dam inny zestaw zabaw). Jak już znudzi sie droczenie ze psem- oddać mu misia. Raz na jakiś czas wytrącać psa z ferworu walki, uspokajać, odwracać jego uwagę od ofiary, udelikacać zabawę. W dowolnie wybranym momecie zabrać misia i odłożyć jego truchło na później. 3. Gdzie jest żarcie. Żarcie (typu mały kawałek serka) trzymać w jednej łapce, a w drugiej pusto. Jak zgadnie, to dostanie. Jak zrobi coś śmiesznego, to dostanie. Jak wymusza, szczeka, się awanturuje i wkurza- nic nie dostanie. 4. Żarcie oraz jego wpływ na słuch psa. Wykombinować tak, żeby pies nie wiedział, że masz żarcie (upchać w kieszenie, kiedy śpi). A teraz wyobraźmy sobie sytuację, że pies morduje misia, albo jest zafascynowany czymśtam/kimśtam i Cię ignoruje. Wołasz, wołasz i wołasz- pies głuchy. Z tzw. nienacka wyciągasz żarcie i wołasz raz jeszcze. Słuch powrócił. I tak kilka razy dziennie. Z czasem słuch psa powinien objawiać się coraz częściej (w przypadku staffika nigdy nie osiągnie pełnego wymiaru :D ). Z czasem podnieść stopień trudności zdobycia żarcia- w stylu wymagania komend "siad", "waruj" itd. W/w zabawy mają wiele różnych kombinacji i zastosowań. CDN. :D
  20. oj, ZEMAT, miałam Cię za "obrońcę wizerunku rasy" opiekującego się ASTami skrzywionymi psychicznie przez durnych właścicieli i polującego na podwórkowe gangi małolatów organizujących walki bandogów- czyli działającego w imię globalnego dobra bullowatych, a tu się okazuje, że Ty sam produkujesz mięsko armatnie :evil: :evil: :evil: . Nawet, jeżeli długo i dokładnie sprawdzasz, w jakie ręce trafią szczeniaki od Ciebie, to ludzie, którzy je od Ciebie kupią, będą postepować zgodnie z przykładem jaki im dałeś, czyli "raz szczeniaki dla zdrowia" i je też trzeba będzie gdzieś upchnąć, i one też będą miały dzieci- i nagle okaże się, że dzięki ZEMATOWEJ teorii nasz uroczy kraj pełen "sensownych obywateli" wzbogaci się w np. 3 lata o np. 50 bandogów. :evil: Suuuper!!! :evil: I wtedy będziesz miał co robić, ratując skrzywione psychicznie ASTy i ścigając małolatów ćwiczących "game-dogi". I oczywiście, zrobisz jak zechcesz- Twoja suka, ale czy na serio nie widzisz w tym ciężkiej hipokryzji? :o PS. Wygląda na to, że temat mimo usunięcia będzie Cię ścigał jeszcze przez jakiś czas. :evilbat:
  21. A wy myślicie, że czemu Chruma ma na imię Chruma? Imię odziedziczyła po świni z Wrocławskiego schroniska dla psów. Jak przyjechała do mnie Acroba z Ambrą (mamą) i Armim (braciszkiem), to sąsiedzi od razu podchwycili, że wychodzę z trzodą chlewną na spacer i zaczęli do mnie mówić per "świniareczka". A swoją drogą jak ja bym chciała mieć świnkę wietnamską (potbelly pig)!!! Sztraszliwie!!!
  22. Ja Chrumę oduczyłam skakania na dzieci za pomocą mojego ulubionego dziecka (tzn. dziecka mojej koleżanki, ale to moje ulubione). Wcześniej Chrum jak widziała dzidzię (najlepiej taką dwuletnią- ten sam poziom umysłowy :D ) to leciała jak opętana w podskokach z przerwami na fikołki z radości i zaplątywanie nóżek w galopie. fajne to było jak Chrum była szczenięcinką, ale pomyślałam, że jak dorośnie i osiągnie pełną wagę- to może przestać się podobać- i rodzicom i samej dzidzi. No i umówiłam się na "sparring" z Nadią, która miała wtedy prawie 3 latka i już była niesamowicie mądrą dziewczynką, obeznaną z psami (ma kundelka i ś.p. owczarkę w domku). Chrum zobaczyła Nadię i dzika radość ją opanowała, a ja psa za obrożę i "siad", "nie wolno". Nadia stała spokojnie dopóki pies się nie uspokoił. potem podeszła i pogłaskała delikatnie. I tak się bawiłyśmy kilka razy, zanim Chrum nie załapała o co chodzi. Potem się trochę potarmosiły, ale co Chrum skakała, to było "nie wolno"- i ode mnie i od Nadii. W końcu dała sobie spokój- no bo jak skakać nie wolno i łapać ząbkami też nie, to co to za zabawa. I tak jakoś zgeneralizowało jej się na inne dzieci. (pewnie pomógł też nieplanowany "sparring" z córką innej koleżanki, która jest upiorem i ni cholery nie dawała się powstrzymać przed męczeniem Chrumy... wrrr nie lubię bachora :evil: )
  23. Dag

    Bullik i kot

    Ooooo... wymyśliłam... chyba... To jest pocztówka, a łone są zazwyczaj zabezpieczone przed kopiowaniem i wstawianiem. Ma ktoś jakąś inną teorię? Albo sposób? Bo fota śliczniasta.
  24. Dag

    Bullik i kot

    Mnie już naumieli: jak chcesz wkleić fotkę z netu, to klikasz na fotkie prawym i potem "właściwości" i pomiędzy wstawiasz to, co w tych właściwościach jest, a nie linka. Tylko, że ta skubana się nie chce wkleić. :evil:
  25. Cholerna princessa... Są rasy, które się nadają do wychowania bez konkretnego przewodnika- bo są za małe, żeby jakąś krzywdę zrobić, ale do jasnej anielki nie można tak postępować z bullowatym :evil: Ja już widzę, jak księzniczka wychodzi z psami na spacery kilka razy dziennie w angielską pogodę, już wizę jak się z nimi tula i tarmosi o maskotkę. Psy sobie sprawiła, bo ładne, bo humor takowy miała, albo, żeby zrobić na złość mamusi (co jej się ostatnio najwyraźniej udało). Jak następnym newsem będzie, że psicę "musieli" uśpić, to krew mnie zaleje. :evil: Oddali by ją komukolwiek, kto się na rasie zna, zabulili dożywotnią pensyjkę psu (na żarcie i veta)- bo się zapłata za tyle czasu z kretyńską panią (a raczej tego czasu brak)- po prostu należy i bullka może sobie żyć długo i szczęśliwie. A przysługę nam princessa wszystkim walnęła w ramach prezentu noworocznego, że niech ją szlag. Każdy niezorientowany ludź, jak coś takiego usłyszy, nie będzie myślał naszymi kategoriami, tylko stwierdzi, że skoro nawet bullik księżniczki, który w prostym rozumowaniu ma wszystko i nic mu więcej do szczęścia nie potrzeba- jest mimo tego agresywny- to nasze psy, "które mają o wiele gorsze warunki"- na 100% kogoś niedługo zagryzą. 0X
×
×
  • Create New...