Miałam podobną sytuację w Płocku, nie pamiętam co za sędzina, chyba p.Korpetta. Pies ustawiony do oceny, a sędzina w najlepsze rozmawia z kimś spoza ringu, a ponieważ stałam bardzo blisko to oczywiście byłam świadkiem zamówienia przez jakichś młodych ludzi szczeniaka od pani sędziny. Młody człowiek giął się w ukłonach, całował sędzinę po rączkach, młoda dama wdzięcznie się uśmiechała i nie miało to końca, pies mi się zaczął kręcić, bo ileż można...
Potem wystawiałam sunię i tak jak Agappe latałam dookoła ringu jak debil a sędzina znowu z tym państwem sobie gadała, widać o czymś zapomnieli. Całkowity brak szacunku dla wystawców.
I żeby nie było, że się mszczę :D to moja sunia wzięła rasę.