Jump to content
Dogomania

wiosna

Members
  • Posts

    3333
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by wiosna

  1. Jestem :) Dzień dobry Wam wszystkim! Co za akcja błyskawiczna! :lol: Tolek dojechał spokojnie, bez kłopotów i przygód po drodze. Wieczorem zabraliśmy go na którki spacerek zapoznawczy. Jest bardzo przyjaznym, stęsknionym psiskiem, wciska to łebisko pod rękę, taki miś wielki fajny. Zjadł kolację z apetytem i spał w nocy spokojnie. Rano poszliśmy na dłuższy spacer na łąki - ku mej radości ogromnej niebardzo ciągnie na smyczy (jakie to miłe ;) ). Nie zareagował też na psa szczekającego za płotem, więc nie wygląda na kłótliwego, ale to jeszcze zobaczymy jak się chłopak u nas zadomowi. Cuż więcej o Tolku - miłe psisko, naprawdę sympatyczne, kontaktowe bardzo. Ale słowa takie jak 'chodź' czy 'siad' znaczą dla niego pewnie tyleż samo co cała reszta ludzkiej mowy - "mnie to przecież nie dotyczy". Dziękuję Wam bardzo za zaufanie do mnie i do Patryka, ja się rumienię czytając to! Radunia.. :oops: Będę bardzo się starać, aby Tolek szybko zrobił postępy.
  2. A czy ja się kwalifikuję jako ktoś nowy na wątku? :eviltong: Cieszę się, że zdjęcia Wam się podobają. Chojkrak się zmienił, już znacznie ufniej podchodzi do ludzi. Jest pieszczochem, przytula się i głowę kładzie na kolanach (po czym odskakuje, biegnie szaleńczym galopem, wraca, hamuje wzbijając tuman kurzu i znów kładzie łebek na mojej nodze). Zaprzyjaźnił się ostatnio z Nadią - dwa czarne, nieufne łobuzy ;) Trzymam kciuki, aby mu się z tymi nowymi zdjęciami udało kogoś w sobie rozkochać.
  3. Halo! :) Dzień dobry! :)) Stęskniłam się i przyszłam! Ja w ogłoszeniach na pytanie gdzie pies jest zwykle pytam "skąd pan/pani dzwoni?" i mówię, że zdarza się robić transporty na drugi koniec kraju, więc jeśli dom jest dobry to coś się wymyśli. Będęczyhać przy telefonie, przecież gdzieś ten dom dla niej musi się znaleźć!
  4. Postaram się bywać, ale jeśli bym na dłużej przepadła to proszę o upominanie się o wieści bez skrupułów ;) Mysia, chodzi o Nikodemka? Teraz to nasz "Pan w Białym" :loveu: Już jest znacznie śmielszy, czasem daje się głaskać i drapać, jest taki cudownie delikatny i hmm.. "zwiewny" ;) Bardzo, bardzo miły psiak. Przechowalnia w Lublińcu istotnie nie wygląda zachęcająco, ale wiem, że Lu_Gosia bardzo dba o tamtejsze psiaki i - na ile to w jakichkolwiek schroniskowych warunkach możliwe - stara się aby im było dobrze. Na wątku klaczki nic o źrebaczku nie pisałam, ale maluszek jest już pozszywany, pychol całkiem dobrze się goi. Na szczęście mamy tutaj na miejscu super weterynarza, który po nocach moje wątpliwości i lęki rozwiewa, a w obiadowej przerwie szyje dzikie źrebaki, więc.. nie było źle ;) Teraz to mi tylko trzeba jakiegoś super naprawiacza, złotą rączkę albo coś w tym rodzaju - wczoraj jak wróciliśmy z wizyty przedadopcyjnej, to się okazało że nasze milutkie koniczki staranowały siatkę z psiego wybiegu.. Ehh.. chce ktoś konika? Milutki, kochany.... :P
  5. Ohhg! Dotarłam!! Przepraszam Was przeogromnie, "idę" tu już z tydzień i jakoś dojść nie mogę, już nawet kiedyś napisałam posta, ale mi go wcięło. Ehh.. chyba będę tu musiała po prostu częściej zaglądać. Bjuta, miałam do Ciebie odpisać, ale.. no właśnie - u mnie to tak jest, że czasem zanim zdążę odpisać na smsa to coś mi nagle wypada, coś wymagającego mojej obecności nagle, już i szybko powoduje, że odkładam telefon - a później to już jestem zasypana i.. przepadło. Przepraszam, chyba kiedyś wybiorę się na jakiś urlop. Jakby tego było mało nasz podopieczny "mały" źrebolek rozcharatał sobie wczoraj głowę, a zrobił to tak paskudnie, że.. a, nie będę nic już pisać. Władek! Władek ma się teraz naprawdę fajnie - odkąd jest ciepło, całe dnie spędza na wybiegu razem z Rudzikiem (swoim przyjacielem, z którym wylegują się w słonku na kocyku) i Nikodemkiem. Zamykamy je właściwie tylko na noc i na czas, kiedy biegają pozostałe psy, i taki układ chyba całkiem im się podoba. Przeglądałam niedawno aukcję Władusia na allegro, i wiecie co - to jest jakieś podejrzane, że on domu nie ma. On jest taki ładny, teraz jeszcze z takim futrem urośniętym to przecież mógłby konkurować o tytuł Najpiękniejszego Psa na Dogomanii ([url]http://www.dogomania.pl/threads/119990-Najpiękniejszy-pies-na-dogo-już-zaufał-teraz-chce-pokochać!-Czy-zdąży-[/url]..) - chociaż ja to bym wybrać nie umiała, na szczęście na obydwa mogę się codziennie gapić do woli ;) Władek w pewien sposób "zaprzyjaźnił się" też na naszym Grisem.. Tiaa.. tylko ja i Patryk z tego powodu szczęśliwi nie jesteśmy, bo.. jakby to określić - chłopaki mają wspólną pasję, która bardzo ich silnie łączy. Mają taką super wciągającą zabawę - jeden staje po jednej stronie ogrodzenia, drugi po przeciwnej, i obydwa szczekają na siebie, warczą, kotłują się całe w środku, i co w tym wszystkim najbardziej moje serce raduje obydwa machają przy tym ogonami tak, jakby przed nimi była najukochańsza piłeczka trzymana w rękach nieco tylko mniej kochanego Pana.. Ehh.. I potrafią tak długo, naprawdę długo, robiąc sobie przerwę na moment, łapiąc oddech i bawiąc się dalej. Co w tym najgorsze - lubią się, znają, na wybiegu nei robią sobie krzywdy, wygląda więc nato, że to autentycznie je bawi. Zgrozo! ;) Właduś ma też Rudzika, swego najwierniejszego przyjaciela, również podopiecznego. Władek bardzo się maluszkiem opiekuje, robią na nas duże wrażenie. Rudzik bardzo słabo już widzi, i czasem Władek prowadzi Rudzika idąc obok niego bliziutko i powoli, dotykając bokiem. Wylizuje mu oczka, kładą się obok siebie, jeśli nie Rudzik na swej Wielkiej Rudej Podusi ;) Śpią też w jednej dużej budzie, druga - z tego co widzę - od dość już dawna stoi pusta. Jedna tylko kwestia nie napawa taką radością - Władek ceni swoje futro tak wysoko, że nie pozwoli żadnemu człowiekowi go dotykać. Niestety - żadne podchody, przekupstwa, podstępy i inne nasze próby nie specjalnie Władka przekonują. Zjada co jest do zjedzenia, później cofa się i nas obszczekuje - "Czego chcesz?! Dawaj jedzenie!".. I taka z nim rozmowa - "Chodź, Właduś, masz smakołyka, chodź bliżej, dam Ci więcej" - "ŻE CO?! ZAPOMNIJ! CZEKAM TUTAJ! NO, SZYBCIEJ!".... ;) Niestety - chyba z niego na zawsze będzie już psiak ozdobny, na którego można patrzeć, ale nie dotykać. Nie chcę myśleć co to psisko przeszło, skoro nawet po tak długim czasie u nas ma takie straszne blokady przed swobodnym podejściem blisko do człowieka. Może trzeba mu więcej czasu, na nie zamierzam przestać próbować, ale też nie zrobię niczego na siłę, jak by to można było zacząć u młodszego psa - przyzwyczajać go do dotyku, znieczulać. Władka nie ma po co męczyć w taki sposób, sądzę, że skoro potrzebuje takiej emerytury "z dystansem", to niech ją ma - zasługuje przecież na nią. Kończę, chociaż znów złapałam się na tym, że jak zacznę, to mogłabym godzinami tak pisać ;) Na pewno wkrótce zajrzę znów, tymczasem uciekam do pozostałych łobuzów. Dziękuję Wam za zaufanie, nawet jeśli mnie tutaj nie ma. Trzymajcie się cieplutko!
  6. Anno, nie chciałam Cię speszyć, przepraszam. Jest tak, jak napisała Radunia - tutaj jest sporo osób, które wybiągają już któregoś z kolei psa, znają się z wielu wątków i wielu akcji i wierzą sobie po prostu. Ale ja sama też może byłabym podejrzliwa, gdybym nie znała osoby, której przelewam pieniądze, a ta osoba przestałaby się pojawiać na wątku. Radunia :) Mam kilka zdjęc Nadii, ale dzisiaj już Wam ich nie pokażę, spać idę, bo nie odespałam jeszcze naszego zwariowanego weekendu i niebardzo orientuję się już dzisiaj jak się zdjęcia tutaj wstawia. Dobrej, spokojnej nocy!
  7. Negri :-( Trzymaj się bardzo ciepło. Dobrze, że zajrzałam, bo nie było mnie tutaj dawno, a najgorszą rzeczą byłoby, aby Negri misiała jeszcze martwić się teraz o pieniądze dla Nadinki. Malutka ma się dobrze, robi postępy, choć powoli niestety bardzo. Ale ostatnio krok zrobiła ogromny i chyba otwierający nam szanse na przyszłość - zaczęła jeść z ręki, da się więc ją łatwiej nagradzać i zachęcać do przebywania z nami. Wcześniej obecność człowieka powodowała u niej całkowity zanik apetytu i niechęć do współpracy żywieniowej. Nadinka niedawno trochę nam schudła, odrobaczyliśmy ją i mam nadzieję, że przybierze na wadze. Urosła nieco w górę, może to dlatego, jest poza tym strasznie żywa i rzadko zdarza jej się po prostu leżeć - cały czas chodzi, bawi się z innymi psami - a na wybiegu to już istne szaleństwo, skacze, bryka i podrzuca uszami. Bardzo zaprzyjaźniła się z naszą Fioną, bernardynowatą wielgaśną psicą, którą zaczepia bez przerwy, podskubuje i się ciągle przymila. Nie wiem, w jakich warunkach Nadine wyrastała, co ją wcześniej spotkało, ale uraz przed człowiekiem ma głęboki, a do tego jest trochę dzikusem. Nie wiem, ile czasu będzie potrzebne na dojście do jako-takiej normy, nie wiem też co będzie dla Nadii możliwą normą. Nie wyobrażam sobie na dzień dzisiejszy trzymania jej w mieście czy nawet podmiejskiej okolicy. Ja mieszkam na absolutnym zadupiu, nie ma tutaj absolutnie nic gwałtownego, ruchliwego, strasznego czy innych jakichś potworności, a Nadia boi się zaparkowanego samochodu, zamknięcia (nawet nie trzaśnięcia) drzwi u sąsiada 100m od niej czy idącego człowieka widzianego z daleka. Takie rzeczy ją paraliżują, panikuje, szarpie się i chce koniecznie gdzieś się schować. Jest lepiej, ale lepiej robi się potwornie powoli. Postaram się niedługo zrobić Nadii jakieś zdjęcia i wstawić Wam tutaj. Będę też częściej zaglądać na wątek pod nieobecność Negri. Proszę Was też o wyrozumiałość - ja ufam Negri w 100%, wiem, że nie zniknie ona z Waszymi pieniędzmi. Wpłaty za hotel dostajemy regularnie mimo braku wpisów tutaj na forum.
  8. Witam, tu Patryk potwierdzam, Atena jest już po zabiegu, ma się dobrze, chodzi w kołnierzu, zjadła dzisiaj śniadanie z apetytem. Lekarka zasugerowała abym smarował jodyną sutki Ateny, żeby powstrzymać produkcję mleka, bo listwa mleczna jest trochę pełna, jakby produkowała mleko. Psina w domu zachowuje się dobrze, widać, że to dla niej nie pierwszyzna. Za zabieg zapłaciłem 270zł, bo sunia okazała się być nieco cięższa niż szacowałem, powiedziałem, że ok 30kg, stąd różnica w cenie.
  9. co się dzieje z tą dogomanią?! Jakiś tydzień temu napisałam tutaj posta o tym, że Rudzikowa karma się kończy - i przyszłam zajrzeć - teraz go nie widzę. A był - wyświetlał mi się wtedy.. A teraz karmy jest już niezbyt wiele, starczy nam na jakiś tydzień, może 10 dni :roll: Co robimy? Czy uda Wam się szybko zamówić karmę? Mogę mu trochę domieszać innej, to nie powinno skończyć się biegunką.
  10. Dopiero dzisiaj udało mi się tutaj dotrzeć, chociaż słuchy doszły mnie już wcześniej, że pojawić się powinnam. Przez długi czas byłam pewna, że poprzednie zdjęcia spełniły oczekiwania i nadają się do ogłoszeń, dlatego ich nie robiłam. Ale przepraszam, bo istotnie powinnam zrobić to już wcześniej. Żadnych informacji o Sarze ani maluchach nie ukrywam, po prostu nie wchodziłam na dogo od dawna, weszłam dziś po telefonicznej wczorajszej rozmowie. Nie wyobrażam sobie, aby Sara mieszkała razem z maluchami do dzisiaj. One są już duże, mają niespożytą energię i męczyłyby ją potwornie. Sara uciekała od nich i trzeba było prawie na siłę zaprowadzać ją do kennelu, dlatego dawno już przenieśliśmy ją do kojca, gdzie ma święty spokój. Na wybiegu czas spędza z Elzą i dwoma naszymi haszczakami. Jakiś czas temu wyleciało z niej sporo sierści, co jest chyba dość normalne po szczeniakach, jeśli nie była dobrze żywiona. Była potwornie chuda, teraz jest "tylko" chuda i powoli, ale stale przybiera na masie. Na szczęście ma apetyt zawsze i na wszystko. Dostaje witaminy, dodatek mineralny z algami, dostaje siemię lniane i olej. Szczeniaki zostały już kilkukrotnie odrobaczone. Dostają do jedzenia Pro Plana - Profilum okazało się im bardzo nie służyć. Mieszkają w domu, nauczyły się już ładnie zachowywać czystość, siadać i przychodzić wołane. Są bardzo energiczne, łobuzują, ale są grzeczne. Łapka Torina jest już zagojona i malec bryka jakby nic się nie stało, na szczęście obyło się na strachu. Czy coś jeszcze? Bardzo Was proszę - jeśli są jakieś pytania, jakieś sprawy czy cokolwiek do mnie - proszę o telefon, a nie o domysły tutaj, bo tutaj mnie nie ma. Opiekuję się psami najlepiej jak mogę, ale tutaj nie zaglądam. Zdjęcia: [IMG]http://www.3rd-pole.com/photos_dgm/sara/IMG_2884.jpg[/IMG] [IMG]http://www.3rd-pole.com/photos_dgm/sara/IMG_2885.jpg[/IMG] [IMG]http://www.3rd-pole.com/photos_dgm/sara/IMG_2887.jpg[/IMG] [IMG]http://www.3rd-pole.com/photos_dgm/sara/IMG_2888.jpg[/IMG] [IMG]http://www.3rd-pole.com/photos_dgm/sara/IMG_2890.jpg[/IMG] [IMG]http://www.3rd-pole.com/photos_dgm/sara/IMG_2886.jpg[/IMG] [IMG]http://www.3rd-pole.com/photos_dgm/sara/IMG_2758.jpg[/IMG] [IMG]http://www.3rd-pole.com/photos_dgm/sara/IMG_2760.jpg[/IMG] [IMG]http://www.3rd-pole.com/photos_dgm/sara/IMG_2762.jpg[/IMG] [IMG]http://www.3rd-pole.com/photos_dgm/sara/IMG_2765.jpg[/IMG] [IMG]http://www.3rd-pole.com/photos_dgm/sara/IMG_2767.jpg[/IMG] [IMG]http://www.3rd-pole.com/photos_dgm/sara/IMG_2787.jpg[/IMG]
  11. Sterylizować można nie po tym, jak przestanie karmić, ale wtedy kiedy jej mleczne gruczoły się całkowicie uspokoją, zmniejszą i nie będą "aktywne". Trwać ma to mniej więcej jeszcze trzy-cztery tygodnie. Wcześniej sterylizować można, ale naczynia krwionośne są wtedy jeszcze mocno powiększone i jest to bardzo ryzykowne.
  12. Wczoraj nie udało mi się wstawić posta, mam nadzieję, że dzisiaj już będzie to działało... [IMG]http://www.3rd-pole.com/photos_dgm/sara/IMG_2538.jpg[/IMG] [IMG]http://www.3rd-pole.com/photos_dgm/sara/IMG_2550.jpg[/IMG] [IMG]http://www.3rd-pole.com/photos_dgm/sara/IMG_2554.jpg[/IMG] [IMG]http://www.3rd-pole.com/photos_dgm/sara/IMG_2570.jpg[/IMG] [IMG]http://www.3rd-pole.com/photos_dgm/sara/IMG_2576.jpg[/IMG] [IMG]http://www.3rd-pole.com/photos_dgm/sara/IMG_2580.jpg[/IMG] [IMG]http://www.3rd-pole.com/photos_dgm/sara/IMG_2582.jpg[/IMG] [IMG]http://www.3rd-pole.com/photos_dgm/sara/IMG_2587.jpg[/IMG] [IMG]http://www.3rd-pole.com/photos_dgm/sara/IMG_2589.jpg[/IMG]
  13. W sprawie Kory telefonów nie było. Co to za zła passa? Ogłoszenia w tv i nic? A to tak amiła suczka ;( Cyganek czuje się dobrze, lepiej. Dostaje jeszcze lek przeciwzapalny, ale krwi już nie widać, jest poprawa. Mamy zabrać go do kontroli za jakiś tydzień - dwa i wtedy zobaczymy po USG.
  14. Ale fajny bannerek, Chojrak taki przystojniak :razz: Opis dzisiaj uzupełnię u nas na stronie, ale postępy są znaczne. Psisko już nie jest takie bojaźliwe jak na początku, do nas przybiega radośnie, domaga się głaskania, liże ręce (i liże wszystko co na przed nosem), łasi się, szaleje. Fajny z niego pies, żywy i energiczny, lekko :paniczny: w swym zachowaniu, ale taka jego uroda. Cieszę się, że się nas już ani trochę nie lęka. Os jakiegoś czasu za sprawą Bogusi Chojrak uczy się, że istnieją inni jeszcze ludzie poza nami (na naszym odludziu to rzadkość ;) ), Bogusia zabiera Chojraka razem z Elzą na spacerki.
  15. Nadinka od jakiegoś czasu upodobała sobie bardzo Patryka (jest zaraz za Grisem na liście najfajniejszych), i z wzajemnością. Ostatnio nawet daje się powolutku, delikatnie dotykać, głaskać. Na początku wywoływało w niej to panikę, ale teraz jest już zdecydowanie lepiej, można to zrobić na luźnej smyczy, choć wymaga wcześniejszego podczołgania się do niej lub podejścia kucając ;) Ale krok jest duży z zbliża nas do momentu "ogłaszamy". Niech się domki powoli w kolejce ustawiają!
  16. Ja nie wiem, czy Wy pamiętacie, ale u nas jest ciągle 72,60zł na plusie - a jest to pozostałość po Kubusiu, o której już tu ze trzy razy pisałam ;)
  17. jestem, przepraszam. Zdjecia - jak juz napisalam Piechci na gg - wyszly nam ostatnio paskudne, bo jest ciemno, a ja mam ciemny obiektyw i o ile w sloneczny dzien mamy zdjecia duso, to przy zlym swietle nie da sie nic zrobic, bo sie nam wszystko rozmazuje i nie da sie zrobic zdjecia ostrego. Moge wyslac komus z Was zdjecia Sary takie, jakie zrobilismy ostatnio, i przedostatnio tez, chociaz do ogloszen sie to nijak nie nadaje. poza tym mam ostatnio potwornie ograniczony czas, i wiem, ze pisanie tego teraz, po tak dlugim czasie jest mizernym gadaniem, bo w ciagu tygodnia czy 2 zawsze daloby sie znalezc pare minut.. Zdjecia bedziemy robic dzisiaj znowu, pojdziemy rano, aby zlapac najwiecej swiatla. Obiecalam to wczoraj Gosi i obiecuje Wam tutaj. Niemniej jednak musze opuscic Dogo, bo tak wygladac to nie moze aby wszyscy czekali na moja obecnosc, a ja ciagle byla w stresie bo mialam wejsc, mialam napisac - to nie ma sensu. Ja niestety mam poza psami, ktore same w sobie sa absorbujace mam jeszcze niemalo innych dodatkow i prace - czasu na siedzenie na forum nie ma niestety nijak. Nie usunę swojego konta tutaj, ale niestety do dyspozycji jestem już tylko telefonicznie i mailowo.
  18. Jeeestem! Cholera, znowu z poślizgiem - najmocniej Was przepraszam. Tekst napisałam - nieco przydługawy, jak zawsze ;) Dowolnie skracajnie, zmieniajcie czy dopisyjcie co tylko uda Wam się poprawić. [QUOTE] Władek jest psem niezwykłej urody. Ma niesamowicie gęste, puszyste futro, uszy jak u pluszowego misia i bystre spojrzenie. Zapewne byłoby wspaniale go pogłaskać, przytulić. Jednak Władek przytulać się nie pozwala, boi się człowieka. Nie jest psem młodym, sporo już przeszedł w życiu. Całej jego historii nie znamy. Nasza wiedza sięga do lata 2007, kiedy to Władek został przyprowadzony do schroniska przez pana, który twierdził, że pies się do niego przybłąkał kilka miesięcy wcześniej i nie chce go, ponieważ pies jest agresywny. Władek był potwornie chudy, skołtuniony, brudny i co w tym wszystkim najgorsze - przerażony. Uciekał nawet przed spojrzeniem człowieka, zachowywał się tak, jakby dotyk potwornie go bolał. Nie pozwalał wyprowadzać się na wybieg, przez długo czas uciekał od wszystkich pracowników i wolontariuszy. Jak więc to się stało, że ów pan przyprowadził go na smyczy? Czy aby na pewno pies się niedługo wcześniej przybłąkał i czy aby jego agresja nie była pretekstem? Władek spędził w schronisku około dwóch lat. Zmienił się w tym czasie. Przestał uciekać od ludzi, podchodził do nich dość ciekawie, chociaż z rezerwą - dotykać się jednak nie pozwalał nigdy. Wolontariusze zorganizowali dla Władka pomoc i postanowili umieścić go u nas, w hotelu, gdzie mamy znacznie więcej czasu dla psów niż jest to możliwe w schronisku. Władek przyjechał do nas na początku września 2009. Początkowo przerażony uciekał do budy kiedy wchodziliśmy do jego kojca. Stopniowo, powolutku zaczął wychodzić, podchodzić, interesować się i jeść. Jeść najpierw przy nas, później z miski stojącej ciut bliżej i bliżej, aż w końcu z ręki. I na tym - jak narazie - stanęliśmy. Władek polubił kontakt z ludźmi, cieszy się na nasz widok, chętnie do nas podchodzi i doskonale wie, co oznacza ręka sięgająca do kieszeni. Ale do tej pory dotyk jest dla niego zbyt trudny. Co stało się w jego życiu? Jaki ból musiało znieść to psisko, aby pozostał mu tak koszmarny uraz do ręki człowieka? Na szczęście tego nie wiemy. Władkowi trzeba pomóc. Nie jest to już młody pies, chociaż wieku dokładnie nie znamy. Uczy się powoli, a my ciągle czekaliśmy z ogłaszaniem go do czasu, aż się trochę przyzwyczai. Zwykle kiedy trafiają do nas psy w podobnym stanie najpierw oswajamy je, uczymy, że człowiek nie jest zły, uczymy chodzić na smyczy, mieszkać w domu, żyć wśród ludzi - dopiero później szukamy nowych domów. Jednak z Władkiem jest inaczej, musi być inaczej. On ma w sobie lęk taki, że nie możemy przewidzieć kiedy i czy uda się go całkowicie oswoić. A jednocześnie nie jest psem kłopotliwym, w żaden sposób nie wymaga specjalnie trudnej opieki, miejsca czy warunków. Władek zawsze mieszkał na dworze, i takie miejsce będzie dla niego najlepsze. Nie ma sensu na siłę przyzwyczajać go teraz do życia w mieszkaniu czy wewnątrz domu, tym bardziej że nie potrafi on chodzić na smyczy. Potrzebuje zatem ogrodu, budy i miski z jedzeniem lub kojca z możliwością wychodzenia na wybieg lub ogród. Jedyny warunek niezbędny dla Władka to ogrodzenie - nie jakieś pancerne, bo nie jest to pies-Houdini, ale zwyczajnie ogrodzony teren, aby Władek nie uciekł - byłby wtedy problem ze złapaniem go. W takich warunkach Władek byłby szczęśliwy i bezpieczny, a my moglibyśmy ze spokojnym sercem ratować kolejne psy. Władek doskonale dogaduje się z innymi psami - młodymi, starszymi, dużymi i małymi. Jest całkowicie przyjazny a nawet dość obojętny. Byłby fantastycznym towarzyszem dla innego psa mieszkającego na dworze. My ze swej strony zapewniamy stałą pomoc behawioralną, obiecujemy pomóc pracować nad oswajaniem i przyzwyczajaniem Władka do ludzi, jeśli jego nowy Właściciel będzie chciał go oswajać. Praca z Władkiem nie jest trudna, właściwie opiera się na podawaniu mu smakołyków, ale warto wiedzieć czego robić nei należy. Czy więc znajdzie się dla Władka miejsce u kogoś z Państwa w ogrodzie? To tak niewiele, ale dla tego psa wszystko. Wszelkie informacje na temat Władka można uzyskać kontaktując się z nami: 500-16-25-35 lub 506-935-278. Zapewniamy pomoc w bezpiecznym transporcie do nowego domu.[/QUOTE] A tak poza tym to Włądek jest naprawdę fajnym psem, coraz milszym i coraz radośniejszym. Trzymam za niego kciuki z całej siły. Ehh, szkoda że nie da się ludziom go jakoś pokazać, jakoś.. znaleźć [B]tych[/B] ludzi dla każdego z takich Władków :roll:
  19. Puchate Cudo to Władek, zapraszam ;) http://www.dogomania.pl/threads/133307-WA-adek-cierpienie-gA-A-d-i-strach-POMOA-zbieramy-deklaracje-na-hotelik
  20. Miałam dziś telefon w sprawie Władka! Nic pisać nie powinnam, papla jestem, jak zapeszę to wściekła będę, ale powstrzymać się nie mogę. Pani z okolic Opola, w domu sunia owczarkowata, mieszkanie w luksusowej budzie w ogrodzie z możliwością bycia w domu w mrozy lub upały, jeśli psisko zechce. Ogólnie.. byłoby to idealne rozwiązanie, Pani ma porozmawiać z rodziną. Kciuki potrzebnr!!!
  21. Dogoomaniaaa! jak mnie tu dawno nie bylo! Jak miło jest mi przeczytać to wszystko, naprawdę :loveu: Ale tak naprawdę to Wy dajecie nam taką możliwość i nasza zasługa wcale nie jest duża, nie ma co gadać, bez Was nic byśmy nie mogli robić. Nadine robi kolejne kroczki. Bawi się z Grisem w domu i szaleją potwornie, dzisiaj zrobiły zadymę taką, jaką zastaje się po zostawieniu dzikusa na pięć godzin samego ;) Ukradły polar do psiej kurtki i szarpały się nim i przeciągały. Łobuzują i Nadine czasem się zapomina i przebiaga obok nas, czasem staje w pobliżu i nie przeraża jej nasza obecność. Później oczywiście dociera do niej to, co się "wydarzyło" i szybko odskakuje, ale za chwilę znowu się zapomina i podchodzi. Daje sobie już w miarę łatwo (jak na nią ;) ) zapinać i odpinać smycz. Nauczyła się, że po wyjściu z klatki siada w kąciku (wkleja się w ścianę), my zapinamy smycz i idziemy na spacer. Nadine chodzi z Grisem, ogólnie jest on psem przewodnikiem. Bez niego Nadinka całkowicie "nie działa", panikuje, nie wychodzi z klatki albo spod stołu,jest wystraszona. Ale za Grisiakiem łazi i daje się zabierać na spacery, jużprawie całkiem regularnie. Spacery uwielbia, chociaż ciągnie jak wół ;) Na dworze jest taka swobodna, taka wesoła (oczywiście w tych momentach, kiedy się zapomina, bo w innych panikuje i wyrywa gdzie się tylko da). Mam taki cichutki, malutki plan, aby kiedyś ubrać jej szelki i pozwolić jej coś ciągnąć, bo mam nieopdparte wrażenie, że jej by się to spodobało. Ona ruch uwielbia, a i ciągnięcie jej się niestety podoba. Ale do tego nam jeszcze daleko daleko, bo dotykanie całkowicie jej się narazie nie podoba. Przekażę Małej ilu ma tutaj miłośników, może ją to troszkę ośmieli. Mizianek jeszcze przekazywać nie będę ;) Lecę na inne nasze wątki, do następnego razu! :loveu:
  22. My narazie nazywamy jasnego psiaka Bombur - bo jest grubaśny, ospały i taki dobrotliwy, spokojny. Ciemny jest jego przeciwieństwem - wulkan energii, wszędzie go pełno, a z okazywania przyjaznych emocji to potrafi gryźć i drapać. I tu z imieniem mieliśmy problem, jak narazie nazywamy do Ori, Dori albo Thorin ;) A wszystkie te imiona są od krasnoludów z książki "Tam i z powrotem" Tolkiena, którą to jako audiobooka słuchaliśmy niedawno pracując :P
  23. Dziękuję Wam za cierpliwość :loveu: Już dawno możnaby na mnie "psy wieszać" (cokolwiek to miałoby znaczyć) :roll: WysłałamNegri niespodziankę, mam nadzieję, że się z Wami podzieli. Napisałam tu ostatnio wielkiego, długiego i w ogóle super posta, i co? i mi się komputer wyłączył na końcówce. A teraz iść muszę szybko do psiaków, bo już wyją niemiłosiernie - i mają prawo, bo jest 18 minut po 7 a one o 7 chcą wyjść i jeść.. Tak więc lecę. Powiem tylko szybciutko, że Nadine robi postępy, wychodzi na spacery i ogólnmie małymi kroczkami wszystko idzie ku dobremu! Lecęęęę!!! ;)
  24. Nareszcie tutaj jestem. Przepraszam za tak długie milczenie :shake: ciągle coś mi uniemożliwia dotarcie tutaj. Rudzik ma się dobrze, odpukać - jest zdrowy jak młodzieniaszek, wesoły i radosny. Szczeka na nas, jak zawsze i domaga się pieszczot i drapania. On za drapanie po pleckach oddałby dwie kolacje ;) Malutko już Rudzik słyszy, widzi też nie najlepiej, ale radzi sobie doskonale. Jeśli nic się w otoczeniu nie zmienia to nie ma żadnego problemu. Obrósł już grubszym futerkiem, a na zimne dni dostaje kurteczkę, aby mu było ciepło.
  25. Z naszym wyżywieniem to 2zł dziennie więcej. Zdjęcia psiaków: [IMG]http://www.3rd-pole.com/photos_dgm/kora_cygan/IMG_1956.jpg[/IMG] [IMG]http://www.3rd-pole.com/photos_dgm/kora_cygan/IMG_1962.jpg[/IMG] [IMG]http://www.3rd-pole.com/photos_dgm/kora_cygan/IMG_1964.jpg[/IMG] [IMG]http://www.3rd-pole.com/photos_dgm/kora_cygan/IMG_1967.jpg[/IMG] [IMG]http://www.3rd-pole.com/photos_dgm/kora_cygan/IMG_1968.jpg[/IMG] [IMG]http://www.3rd-pole.com/photos_dgm/kora_cygan/IMG_1969.jpg[/IMG] [IMG]http://www.3rd-pole.com/photos_dgm/kora_cygan/IMG_1970.jpg[/IMG] [IMG]http://www.3rd-pole.com/photos_dgm/kora_cygan/IMG_1973.jpg[/IMG] [IMG]http://www.3rd-pole.com/photos_dgm/kora_cygan/IMG_1974.jpg[/IMG] [IMG]http://www.3rd-pole.com/photos_dgm/kora_cygan/IMG_1974.jpg[/IMG] [IMG]http://www.3rd-pole.com/photos_dgm/kora_cygan/IMG_1983.jpg[/IMG] Martwię się trochę o Cyganka. Jego prącie jest trochę zaczerwienione i Cygan zaczął je często lizać. Myślę, że dobrze będzie zabrać go do Weta i sprawdzić, czy coś się tam nie zaczyna dziać. Kora natomiast tryska energią i bawi się ciągle z innymi psami. Jest naprawdę przemiłym psem, zresztą tak samo Cyganek. Z jego stawami jest znacznie lepiej, mam wrażenie że znacznie mniej go bolą, jeśli w ogóle.
×
×
  • Create New...