-
Posts
1099 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by dorotak
-
To jest tzw. Rally obedience (albo Rally-O) zdobywające popularność chyba głównie w Stanach. [quote name='karjo2']Fajne i ciekawe, odrobine podobne do angielskiego testu Good Dog Citizen, No nie, do CGC bym tego nie porównywała ;) Dla mnie to skrzyżowanie obedience z agility :evil_lol: Tor ustala sędzia odpowiednio dobierając poziom trudności i ustawiając kolejne "stacje" z informacjami o zadaniu, które przy nich trzeba wykonać. Zawodnik z psem idą od stacji do stacji wykonując kolejne zadania. Same zadania są głównie wzięte z obedience (głównie są to różne "figury" w chodzeniu przy nodze). Więcej o Rally-O można poczytać np. tutaj.
-
No to jeszcze tylko Brazylia i wszystko będzie jasne... Pierwsza dziesiątka - pięknie! :multi: :multi: :multi:
-
Junka, Wendka - WIELKIE dzięki za zdjęcia czarnego... :loveu:
-
Ayshe - bardzo mi przykro :-(
-
[quote name='JIM']Koniec :)[/quote] Jeszcze raz OGROMNIASTE dzięki :modla: za wszystkie spaniałe foty :loveu:
-
[quote name='JIM']pomyslalam , ze moze ktos sie ucieszy, ze jest jego psiak :)[/quote] Nie tylko "może", ale "na pewno" się ucieszy :sweetCyb:Wielkie dzięki :multi:
-
[quote name='ogromek']i ostatnie z mojej radosnej twórczości :eviltong: [/quote] Ale za to jakie śliczne! :loveu: Bardzo dziękuję za piękną serię "Atosków" :modla: :Rose:
-
[quote name='FikuMiku']Z radością oznajmiam, że to już ostatnia partia![/quote] Szkooooooda :-( Ale wielkie dzięki za wszystkie zdjęcia :loveu:
-
[quote name='Zielsko']Wiadomo, mozemy jeszcze ograniczyc liczbe zgloszen do 30 to wtedy kazdy bedzie mogl po kilka minut podchodzic do startu, albo bedziemy konczyc w okolicach 20 co niektorym sie juz udalo osiagnac. [/quote] Zielsko, chodzi nam wszystkim chyba o to, żeby było sprawnie ale jednocześnie żeby nie wylewać dziecka razem z kąpielą... :roll: Gdybyśmy czas przyjęli za główne kryterium, to pewnie najwięcej akurat zaoszczędzilibyśmy każąc (zgodnie zresztą z zapisami regulaminu) schodzić z toru natychmiast po detce. Czy tego chcemy? Chyba nie. Dodatkowo dużo czasu zaoszczędzilibyśmy nie pozwalając biegać drugiego toru openowego parom, które w pierwszym miały detki (był już taki precedens i jakoś nie spotkał się z życzliwym przyjęciem :diabloti:, mimo że na pewno zaoszczędził sporo czasu :evil_lol:). Tak więc czas to nie wszystko... Myślę, że zasada, że "odhaczają się" przed startem kolejne 2-3 osoby (żeby było wiadomo że są i są przytomne) oraz że przy wejściu pojawia się i czeka kolejny zawodnik w trakcie startu poprzedniego (pozostali mogą się rozgrzewać lub czekać gdzieś w okolicy) byłaby wystarczająca, żeby zawody sprawnie trwały. Wydaje mi się, że ta jedna osoba jednak musi czekać tuż przed ringiem, bo bieg poprzedni może się skończyć bardzo szybko i powinna od razu wejść na tor a nie dopiero biec od namiotu "bo myślała, że to jeszcze potrwa". Więc jedna osoba tak, pozostałe jeśli zgłosiły gotowość - niekoniecznie. Naprawdę uważam, że ustawianie na starcie psa, gdy poprzedni pies biegnie nie zaoszczędzi nam jakoś specjalnie czasu a może spowodować problemy. Więc po co? Lepiej zadbać o to, żeby przy wyjściu zawsze na zawodnika czekała smycz i obroża i żeby mógł szybko i sprawnie zapiąć psa i zejść, a nie rozglądać się bezradnie i ich szukać w sytuacji, gdy następny pies rozpoczyna już bieg. To jak na razie na naszych zawodach niedoceniana funkcja (przenoszenie smyczy) a wydaje się, że może bardzo pomóc w sprawnym opuszczaniu toru i rozpoczynaniu kolejnego biegu. Myriad wstawiła film z "kolejką" - ładny, ale po pierwsze pod dachem (u nas się to raczej nie zdarza ;)), po drugie widać tylko zawodników a nie zawodników przemieszanych z tłumem widzów i innych gapiów ;) Więc jeśli możemy z niego wyciągnąć jakieś wnioski, to moim zdaniem tylko takie, żeby faktycznie zrobić ogrodzoną "strefę poczekalni", którą widziałaby dokładnie osoba zapraszająca na start, w której mogliby spokojnie oczekiwać zawodnicy. [quote name='Zielsko']ceremonia koncowa sie nie dluzyla i w koncu kazdy wiedzial kto za co dostaje nagrode, bo zazwyczaj, prznajmniej mi to jakos unika :) Takze pomysl w sumie rewelacyjny :)[/quote] To ja jeszcze zahaczę o "ceremonię końcową"... Muszę powiedzieć, że czułam się dziwnie, jak na koniec pan sędzia postanowił powiedzieć parę słów, parę słów na zakończenie chciał wygłosić p. Salamon, podziękowania chciała złożyć Magda a wokół... zostało jakieś 10 osób... :roll: Ja rozumiem, że wszyscy myśleli chyba tylko o wyjeździe do domu, ale... Po prostu wyszło niegrzecznie. Każdy zgarnął swoją nagrodę, zrobił zdjęcia i już go nie było. :shake: Naprawdę te 10 minut nikogo by nie zbawiło...
-
[quote name='Rauni']Jak wiemy, dzień bez podlizywania się jest dniem straconym: [/quote] :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: I my tak dużo piszemy a wendka... poprzestała na grzecznościach i poszła :roll: :mad: ;) Julix, Rauni - dzięki za Atosa :loveu:. Zwłaszcza za zdjęcie z miękkim tunelem - jest cudne :multi:
-
[quote name='Marysia_i_gończy']Oj, i zupełnie niechcąco wywołałam burzę :oops:[/quote] Dobrze, dobrze - Wanda lubi jak się gada, bo inaczej nie chce wstawiać zdjęć :mad: Więc dzięki Tobie mamy szansę na więcej. :loveu: [quote name='Marysia_i_gończy']słyszę: "Czy jest w okolicy ringu Marysia Pajzderska?? Dlaczego nie widzę Marysi Pajzderskiej w okolicy ringu?!?!". Ignoruję. Wiem, że po Kenii biegnie Watażka, po Watażce Juki, po Juki Una, zresztą w razie czego w jakieś 15-20 sekund mogę dobiec do ringu. Ale się denerwuję.[/quote] Marysiu, ale spojrzyj na to oczami sekretariatu - ONI nie wiedzą, że TY wiesz :evil_lol: Więc wystarczyło zamiast ignorować dać Magdzie sygnał (ręką, głosem) że jesteś i jesteś gotowa i mogłabyś dalej Unę rozgrzewać a Magda byłaby spokojna, że nie musi szukać osoby na Twoje miejsce. Bo tak, to denerwowałyście się obie i obie niepotrzebnie ;) Aż mi szkoda, że muszę wychodzić z pracy, skoro zaczęłaś wstawiać zdjęcia. :loveu: Ale na pewno tu wrócę! :evil_lol:
-
Coś tak czuję, że będzie z tego osobny wątek... :evil_lol: [quote name='NNL-BC']Inny problem to psy zgloszone ale nieobecne. [...] Czasem nie mamy wplywu na to ze sie spozniamy, bo de facto to nie my sie spozniamy tylko starty sie 'przyspieszaja'.[/quote] Tak Ewo, ale to jest dosyć trudne do ogarnięcia. Listy i katalogi są zwykle drukowane PRZED zawodami, więc nie ma możliwości zaznaczenia na nich nieobecnych lub tych "od cieczki" ;) Dlatego trzeba słuchać osoby z mikrofonem (bo po coś go w sumie ma :evil_lol:), która posiada zwykle prawie aktualne dane :diabloti:. Problemu nieobecnych nie rozwiążemy, bo czasem ktoś dojeżdża w trakcie i z nieobecnego zmienia się w obecnego ;) Czasem ktoś rezygnuje w trakcie zawodów, bo musi wracać albo - tfu, tfu - pies złapie kontuzję. Tak więc ten chaos chyba jest nie do uniknięcia. Czekanie w 10 osób przed startem też mi się nie bardzo widzi, z powodów które wspomniała Flaire (nie chciałabym czekać 5-8 minut w pełnym słońcu albo na deszczu). I tak sobie myślę, że rozwiązaniem może byłby system karteczek, na których pisze się osiągnięcia zawodnika - były takie już teraz, ale widziałabym to trochę inaczej ;) Jako karty, na których są dane tylko jednej osoby, przełożone w kolejności startowej z oznaczeniem cieczek. Spiker wywołuje kolejne dwie-trzy osoby i czeka na zgłoszenie ich gotowości. Jeśli którejś nie ma, to przekłada tą kartę na bok i czyta kolejną. W ten sposób na końcu zacznie wyczytywać spóźnialskich. Jeśli przy ponownym wyczytaniu znowu ich nie będzie, to bieg przepada. Wydaje mi się, że karanie zabraniem przebiegu od razu jest za dużą karą - czasem to są naprawdę przypadki losowe. Więc jeśli można dać szansę nie dezorganizując pracy, to byłabym za. Natomiast drugie przeoczenie to oczywiście recydywa i powinna być ukarana :evil_lol: Osobiście nie bardzo podobało mi się zapraszanie na start kolejnego zawodnika, jak poprzedni jeszcze kończył tor. Ja rozumiem oszczędność czasu, akurat tym razem nie było żadnego problemu, ale... Mój osobisty pies np. strasznie się drze na starcie. Przed wejściem jest OK, po starcie jest OK, ale jak stoi i czeka to się drze. No taki model :eviltong: Wyobrażam sobie, że nawet jak pies biegnie w oddaleniu, to nagłe rozszczekanie się mojego psa mogłoby go zdekoncentrować. Moim zdaniem w obszar ringu powinno się wejść w momencie skakania ostatniej przeszkody przez poprzedzającego psa. Po prostu bardzo bym nie chciała, żeby przez jazgot mojego psa ktoś stracił punkty albo cały bieg. I nie widzę tu dużej oszczędności czasu (bo przecież zwykle i tak obsługa poprawia coś na torze, trzeba zapisać czas poprzedniego psa, przygotować fotokomórkę itd...).
-
[quote name='LALUNA']Okolica osrodka szkoleniowego Bydgoskiego jak i zawodów była tak piekna że aż żal że nie było czasu i siły na chodzenia i napawaniem się naturą. [/quote] Zgadzam się w całej rozciągłości - teren Myślęcinka jest wymarzony na zawody. Jak już nie będziemy mogli startować (co niestety po wczorajszych seryjnych odmowach chyba zbliża się wielkimi krokami :-( ) to będziemy przyjeżdżali na zawody do Bydgoszczy żeby pokibicować i pospacerować po okolicy. Te stawki, las, ptaki w trzcinach... - piękny weekend :loveu: Torki sędziego - jestem pod wrażeniem. Jakież on ma wyczucie. Niby nic takiego a dzięki odległościom, kątom robiły się bardzo wymagające. To naprawdę było wyzwanie i przyjemność je biegać. Co do dyscypliny na starcie również się zgadzam z przedpiszczyniami - trzeba tego poganiania ze względu na sędziego i ze względu na nas samych (miło było wczoraj dojechać do domu przed zapadnięciem ciemności) :thumbs: Magdo - jeszcze raz dzięki za super zawody. :Rose: Teraz pora na delektowanie się zdjęciami (drodzy fotografowie nie dajcie się długo prosić :modla: ) a ja już mogę bardzo podziękować za pierwsze foty czarnego, brodatego :loveu:
-
[quote name='dog_master']Jeszcze Wąż Eskulapa ;) Rzadki, ale podobno tez mzona go u nas spotkac.[/quote] Tak i jeszcze gniewosz plamisty. Ale są bardzo rzadkie i ja nie mam żadnego w swoich zbiorach zdjęciowych ;) Tak naprawdę jeśli natkniemy się w lesie na coś długiego ;), to w znakomitej większości przypadków będzie to padalec lub zaskroniec. [quote name='Greven']Węże są piękne, skąd u Was taka awersja? ;-) Lubię patrzeć, jak grzeją się w słońcu. [/quote] Dokładnie - ja też bardzo lubię je obserwować :loveu: W przeciwieństwie do pająków - brrrrrrrr. Hania, oddaj mi swoje węże a zabierz to tałatajstwo ze sobą, OK? :evil_lol: Te pajeczyny na twarzy, pająki łażące po ciele... :diabloti:
-
[quote name='REDA&MELA']Słuchajcie jak wyglada żmija a jak zaskroniec?[/quote] Żmiję wklejałam wcześniej, Greven wkleiła zaskrońca. Ale może jakoś tak zbiorczo: [B]Żmija zygzakowata[/B] - jedyny jadowity wąż w Polsce: [IMG]http://img135.imageshack.us/img135/1270/zmij1ns4.jpg[/IMG] [B]Zaskroniec[/B] - niejadowity: [IMG]http://img509.imageshack.us/img509/8260/zaskrovf0.jpg[/IMG] [B]Padalec[/B] (tak naprawdę beznoga jaszczurka) - zupełnie niegroźny :loveu:: [IMG]http://img175.imageshack.us/img175/7614/spac1er2.jpg[/IMG]
-
[quote name='WŁADCZYNI']Jest ogromna - największe wężyki lądowe jakie widziałam to były 1/4 tej z fotki.[/quote] Oceniam, że miała jakieś 50-60cm. Ale nie rozciągałam jej do mierzenia ;) Jak na żmiję to całkiem-całkiem... [quote name='WŁADCZYNI']Wygląda na najedzoną bo jakaś taka wypukła brr[/quote] Tak, musiała mieć wcześniej udane polowanie... :eating: [quote name='Bzikowa']Dorotak, brrr, okropne gadzisko :shake: Niecierpię węży, wszystkich bez wyjątku. [/quote] Nie chcę Cię straszyć, ale jesteśmy prawie sąsiadkami (ja mieszkam w Jabłonnie) :diabloti: [quote name='Bzikowa']Ja 'mam' 2 węże na działce, zadomowiły się w kompoście :shake: Chyba niegroźne ale nie rozpoznaję co to za gatunki. Są dość wąskie i krótkie , mają moooże pół metra , ale raczej mniej. Jeden jest cały srebrzysty a drugi szary i ma żółte znaczenia.[/quote] Jak ma żółte znaczenia z tyłu głowy, to zaskroniec. Jak jest jednolicie taki sam i wygląda jak przerośnięta rosówka :evil_lol:, to padalec. Oba spoko ;)
-
My ostatnio też mieliśmy spotkania ze żmiją (na szczęście na odległość...). Co prawda w zeszłym roku na osiedlu pojawiła się informacja, żeby uważać na żmije, ale myślałam, że to zwykła panika i ktoś zobaczył zwykłego zaskrońca ;) Aż tej wiosny spotkaliśmy na spacerze takie zwierzę: [IMG]http://img229.imageshack.us/img229/6426/zmijaji0.jpg[/IMG] I okazało się, że prawie w Warszawie, tuż obok mojego domu jednak SĄ żmije... Na szczęście nasza znajomość ograniczyła się do obserwacji i zrobienia paru zdjęć. A od paru tygodni żmijka się wyniosła - pewnie jak zaczął się większy ruch w lesie, to poszukała bardziej odludnego miejsca (wylegiwała się jakieś 30cm od ścieżki :roll:). Z jednej strony mi jej brakuje, ale z drugiej zawsze drżałam na myśl, że mój pies może jej przypadkowo przebiec po głowie... :diabloti: Faktycznie, żmije nie są agresywne, wolą uciec niż atakować. Jeśli więc po prostu zauważycie leżącą żmiję, to należy od niej odejść i tyle (nie próbować jej zabijać czy w jakikolwiek sposob rozdrażniać). Problemy zwykle zdarzają się wtedy, jak żmii nie zauważymy (ani ona nas). Wydaje się, że nie da się tego przewidzieć, dlatego dzięki Berek za praktyczne rady (chociaż niezbyt optymistyczne, przyznaję...:roll:). Polecam też wszystkim zapoznanie z [URL="http://www.vetpol.org.pl/ZW2006/2006_07_ukaszenia_zmij_u_psow.pdf"]tym artykułem[/URL].
-
[quote name='jefta']Nie doliczyłaś znalezienia pilota w kieszeni (może potrwać) i włączenia go ;)[/quote] No jak to - przecież napisałam, że wszystko zależy od miejsca schowania pilota... ;) Jak wrzuci do "stelaża" na plecach na sam spód, to faktycznie może nie zdążyć :evil_lol: [quote name='jefta'] Ja mam 200 m. z istotnego powodu-jest dużo mniejszy (2 pudełka zapałek) niż 600 więc pies później zauważa, że uciekać nie wolno tylko jak ma to coś.[/quote] Hmmm, ja tam tylko teoretyk jestem, ale wydawało mi się, że odbiornik (na psie) zawsze jest taki sam. Różni się nadajnik (pilot), który targa właściciel... :roll: No i cena rzecz jasna :diabloti:
-
[quote name='Mrzewinska']mam teraz zadanie z matematyki, czy wlasciciel zdazy nacisnac guzik, zanim pies przebiegnie 600 m..[/quote] To zależy gdzie schowa pilota... :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: Załóżmy, że pies w momencie rozpoczęcia biegu jest jakieś 50m od właściciela. Załóżmy też, że czas reakcji użytkownika wynosi 5s (to raczej wystarcza na rozpięcie kurtki i nawet ustawienie poziomu impulsu). 550m do granicy zasięgu pies w te 5s musiałby biec ze średnią prędkością... 110m/s. To daje około 396km/h Czyli nie tylko właściciel geparda może spać spokojnie, ale nawet właściciel psa, który będzie uciekał samochodem :evil_lol: Oczywiście, to tylko teoria. W praktyce w grę może wchodzić stopień naładowania akumulatorków (np. temperatura), gęstość lasu itp. Ale wygląda na to, że margines błędu jest dosyć :cool3: duży :p
-
[quote name='M@d']Wiesz, jak zwykle są tzw. 2 szkoły (u nas się mówi "Falenicka i Otwocka" ;))[/quote] Żeby tylko dwie... ;) [quote name='M@d']W jednych wypadkach "wsparcie" człowieka może być odczytane jako sygnał do ataku stada, w innych emocje człowieka sprowokują psa do działania, bo musi być groźnie, [/quote] I jako taki sygnał mogą być odebrane Twoje krzyki lub wymachiwania kijem na te suki - nie spokojne i stanowcze stanięcie między psami. [quote name='M@d']Z Beksą się sprawdzała, gdy szedł do samobójczej szarży wystarczyło zacząć się oddalać i zawołać - gdy się zorientował, że stado się oddala, zaprzestawał szarży i wracał ...[/quote] Ale teraz stoisz po drugiej stronie "barykady" - to nie Twój pies atak[B]uje[/B], tylko Twój pies jest atak[B]owany[/B] ;). O, gdyby to ta pani łaskawie zawołała swoje suki i zaczęła się oddalać - to jest szansa, że nie byłoby problemu. [quote name='M@d']Sądzę że on zna lepiej psi "body language" niż ja (dlatego jemu zostawiałem ocenę powagi sytuacji, a dzisiaj mi po prostu puściły już nerwy...)[/quote] On zna, ale suki najwyraźniej nie są zbyt dobrze wychowane. Lump będzie je ignorował aż do czasu, gdy uzna, że ich chamstwo przekroczyło już wszelkie granice. Co wtedy zrobisz? Moim zdaniem nie powinieneś pozwalać psu na rozwiązywanie takich problemów. [quote name='M@d'] Gaz pieprzowy w "close combat" porazi także Lumpa, nie wiem czy to idealne rozwiązanie, one mnie omijają i lecą bezpośrednio do psa...[/quote] Gazu masz nie używać, jak już się zacznie "close combat". Jeśli jesteś blisko psa, ten jest raczej spokojny i nie miota się na wszystkie strony a suki go oszczekują, to mała szansa, że akurat trafisz swojego psa. Nie uważam, że to idealne rozwiązanie. Ale w podobnej sytuacji na pewno bym je wypróbowała. Na pewno natomiast nie próbowałabym żadnego rozwiązania hukowego, bo mój własny pies padłby na zawał serca... :shake:
-
Od kiedy mieszkamy "na wsi" to też mamy podobne problemy, tyle że w mniejszym rozmiarze :evil_lol: Czyli jazgoty o dużo mniejszym kalibrze niż bokserka, ale za to podobnie uciążliwe i usilnie pragnące dziabnąć mojego psa w zadek, jak tylko ten odwróci się do nich tyłem (ooo, bo jak tylko na nie spojrzy wprost to uciekają na bezpieczną odległość :diabloti:). Jak dopada nas taki jazgot, to idziemy dalej a ja probuję tylko trzymać się między moim psem a jazgotem. Do człowieka czują zwykle większy respekt, więc często już to wystarcza i odpuszczają. Często jest tak, że "bronią" jakiegoś terenu i jak z niego wyjdziemy to jest spokój. Bardziej natrętnym sztukom zwykle warknę "paszło mnie stąd" i zrobię parę kroków w ich stronę. Więcej do tej pory nie musiałam robić. :diabloti: W każdym razie nigdy nie zostawiam psa samego "z problemem" i nie daję "wolnej ręki". Ponieważ lubisz opowiastki o "stadzie", to w tej konwencji ujmę to tak: "to ja odpowiadam za bezpieczeństwo stada, ja oceniam sytuację i ja podejmuję odpowiednie działania - nie pies" ;) Myślę, że gdybym miała taki problem jak Twój i taką niereformowalną właścicielkę, to postarałabym się o gaz pieprzowy. I gdyby następnym razem Twoja postawa ciała nie powstrzymała suk, to uprzedziłabym panią, że jeśli natychmiast nie odwoła swoich pupilek, to poczęstuje je gazem. Gdyby groźba słowna nie pomogła, to gazu bym użyła. Bez zbędnych kłótni i przepychanek słownych.
-
[quote name='Elitesse']moj Lanc ma PO I jego ojciec PO I i PO II, weim ze nie one jedyne wiec to chyba nie tak do konca[/quote] Berek nie napisała, że średniaków nie da się wyszkolić w zakresie IPO. Napisała, że można, ale bazując na popędzie łupu a nie obrony. Swoją drogą w leciutkim, żartobliwym artykule ten fragment zabrzmiał niewątpliwie zbyt naukowo i poważnie :evil_lol:.
-
[quote name='M@d']Znajdziemy naukowców i książki którzy nam dowiodą obie tezy ;) A tak NAPRAWDĘ to nie będziemy wiedzieli, dopóki ktoś nie wymyśli pewnej metody zbadania procesu myslowego psa (czyli moze nigdy) :-P [/quote] Ech, tu to troszkę przesadzasz... ;) "Trochę" tych badań zostało już zrobionych. :p I jeśli chodzi o te potwierdzające zdolności abstrakcyjnego myślenia to... do głowy przychodzą mi tylko filmy dla dzieci albo opowiadania znajomych psiarzy (i dentystka) ;) Ale może coś podrzucisz? A do naszej dyskusji najlepiej pasuje chyba następujący rozdział [URL]http://www.dogs.gd.pl/kliker/sprawozdania/clash.html[/URL] z książki, o której wspomniała jo_ann. [quote name='M@d']Tylko że jak się śpieszymy jadąc 100 km/h przy ograniczeniu do 70 km/h to liczymy że się uda. [/quote] Oczywiście. Ne wiem jak Tobie, ale mi jeszcze się nie zdarzyło zapłacić mandatu za przekroczenie prędkości (cholerka, jak nic zapeszę :p). Gdybym za każdym razem dostawała mandat - wierz mi, żebym nie wiem jak się spieszyła, to bym przestrzegała prędkości, bo mam różne inne wydatki (a i samochód mi potrzebny) ;) [quote name='M@d']Jako dziecko wielokrotne robiłem rzeczy, o których wiedziałem, że jest za to kara ...[/quote] No, ale to troszkę co innego. Jeśli wiedziałeś, że jest za to kara, to znaczy, że na tyle Ci zależało, że się z nią godziłeś i MIMO TO robiłeś co chciałeś. Pies coś robi, bo też mu to coś daje (chwilową radość gryzienia, rozładowanie stresu itp.), ale nie dlatego, że obliczył, że bardziej mu się to opłaca i woli za to ponieść karę niż być grzecznym i cieszyć się obecnością swojego pana. On [B]nie chce[/B] ponieść kary. [quote name='M@d']skojarzenia papier na podłodze + pan - zła kombinacja to IMHO właśnie opisałaś proces myślowy... [/quote] Tak, na bardzo prostym poziomie obserwacji i kojarzenia faktów. Ale już nie na poziomie, że ten pogryziony papier jest konsekwencją przeżuwania rolki. :evil_lol: I możliwości pojęcia, że GDYBY nie przeżuwał, TO nie byłoby sprawy ;)
-
[quote name='M@d']i konia z rzędem temu kto udowodni "czytanie" nieobecnego Pana, który "nastrój" zmienia dopiero PO reakcji psa, gdy orientuje się że coś jest nabałaganione...[/quote] Oj, M@d, widzę że zupełnie nie możesz rozstać się z wizją "myślącego psa". ;) GDYBY faktycznie pies wiedział, że jego czyn przyniesie dla niego określone skutki w postaci Twojego niezadowolenia, to... PO CO w ogóle by ten czyn popełniał? Przecież nie jest masochistą :razz:. A on sie po prostu nauczył, że zaśmiecone mieszkanie + pan w drzwiach, to niezbyt szczęśliwa kombinacja. On już kilka razy Twoją reakcję "przeczytał" - teraz już wie i ją uprzedza ;) Z takich ciekawych historyjek, jak to ludzie lubią czasem uczłowieczać zachowania psów... Moja dentystka opowiadała mi kiedyś jaką to ma mądrą sukę. Otóż jak ona wychodzi do pracy, to suka przez cały ten czas w ogóle nie pije, nawet jednej kropelki, bo przecież WIE, że nikt z nią teraz nie wyjdzie na dwór i jak jej się zachce sikać, to będzie musiała cierpieć aż do powrotu pani. Za to jak tylko po pracy wejdzie do domu, to po zdawkowym powitaniu suka pierwsza rzecz leci do miski i pije, bo WIE, że zaraz będzie spacer :multi:. Coż, jak mi to opowiadała, to pochrząkiwałam tylko z podziwem nad mądrością suki i nie próbowałam jej nawet tłumaczyć, że zachowanie jej suki nie jest jakimś przejawem mądrości i myślenia "jak nie będę piła to nie będzie mi się chciało sikać". Zresztą, kto by chciał zadzierać ze swoim dentystą będąc zdanym na jego łaskę i niełaskę? :cool3: :diabloti: A sama też mam takiego inteligentnego psa. Tylko że jestem przekonana, że jak mnie nie ma, to on nie pije, bo po prostu śpi. A jak wracam i wreszcie się budzi i przeciąga to po prostu odkrywa, że trochę przez cały dzień go "wysuszyło". I tyle :lol:
-
[quote name='Romas']Berek ,a moze pokazesz nam swoja suczke ,[/quote] Coś mi się wydaje, że Twoje życzenie spełniło się w artykule ;) Zgadłam? :cool3: Co do artykułu... No cóż - średniaki jawią się z niego jako strachliwe agresory, ale w sumie wolę tak niż "nieustraszeni obrońcy" :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: Ja może bardziej położyłabym nacisk na potrzebę pracy i ruchu niż na fobie i lękliwość. Ale - Berek - świetny artykuł. :cool2: Jeśli parę osób poczuje się zniechęconych i zainteresuje inną rasą, to znaczy że uratowałaś im życie (ich potencjalnym psom zresztą też) ;) I za to - dzięki. :thumbs: