wendka
Members-
Posts
1506 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by wendka
-
bardzo zabwne :wink: Nie jest skomlikowana :wink: Wszelkie ograniczenia sa po stronie przewodnika. Czesc ludzi np. nie potrafi przeczytac najprostszego zdania ze zrozumieniem. Bo np. Kayla w tym topicu napisala: Wielokrotnie inni tez o tym pisali a Ty dalej swoje. O zupelnie czyms innym :roll: I wiesz co... nie chce mi sie z toba polemizowac. Po prostu Twoje wypowiedzi nie brzmia tak, zebys sie chciala czegokolwiek dowiedziec. Przeciez Ty zawsze wszystko wiesz lepiej :wink: Raczej szukasz sensacji. Proponuje Ci poszukac w wyszukiwarce na forum innych watkow na dokladnie ten sam temat, gdzie z obu stron padaja ciagle te same argumenty. To jest nudne. Pozwol innym miec swoje wlasne zdanie na temat szkolenia - odmienne od Twojego. Zdumiewa mnie to, ze zawsze masz tyle do powiedzenia nt klikera, choc ani go nie uzywasz, ani masz na ten temat jakiekolwiek pojecie. Czy widzialas, zebym kiedykolwiek wypowiadala sie nt. kolczatki lub lancuszka? Nie, bo nie uzywam i mnie nie interesuje. Ale tez nie mam ochoty udowadniac wyzszosci klikera nad lancuszkem. Moja kolezanka uczy w szkolce klikerowej za oceanem. I studenci jak studenci, jedni cos wynosza z tego , inni nie. Wszystko zalezy od czlowieka. Jeden szkoleniowiec potrafi tez przekazac wiecej anizeli drugi. Byc moze Twoja przyjaciolka po prostu nie potrafila dobrze przekazac szaraczkowi metody? Moze sama nie byla do niej przekonana? Nie pomyslalas o tym? Zapewniam cie, osoba, ktora chce naprawde opanowac metode, na pewno ja opanuje. Tylko musi sama chciec. Ale nie zniechecaj innych swoimi wypowiedziami. Acha, moj pies nie ciagnie jak parowoz a swego czasu po schronisku rwal beton i tez nigdy sie nie sfrustrowalam :wink:
-
oj to ja juz na to jestem uodporniona :wink: znam wiele osob, ktore twierdza, ze sa klikerowcami, a tak naprawde niewiele maja z metoda wspolnego. Wynika to z niezrozumienia metody. Pozniej spotyka sie opinie, ze klikerowcy pieknie mowia a w czterech scianach "tluka psy" - kiedys na dogomanii przeczytalam takie zdanie. Bylo sie na goraco zapytac o co chodzi z kolczatka i klikerem :D Tak samo jak swego czasu poznalam zaprzysiezona wegetarianke, ktora raz w tygodniu "dla zdrowia" jadla posilek miesny... Czy zatem byla wegetarianka ? Ona przekonana byla, ze tak :D
-
Doddy, bylo sie zapytac wlascicielki flatki :wink: Sadze, ze to byloby najlepsze zrodlo informacji ... Chcialabym niesmialo zauwazyc, ze nie kazdy, u ktorego zobaczysz kliker w reku, szkoli klikerowo. Samo uzywanie klikera do zaznaczania pewnych zachowan nie jest rownoznaczne ze szkoleniem klikerowym a tak wiele osob robi. Rozroznic nalezy "uzytkownika klikera" od "klikerowca".
-
zachraniarka: ja mowie z kolei o kierunku w ktorym zmierza ta dyskusja :wink: Oczywiscie, ze istnieja pomiedzy kolorem bialym a czarnym rozne odcienie szarosci. Powiem wiecej, ze majac bardzo problemowego psa (po przejsciach) w razie gdyby przez przypadek zdarzylo sie, ze by wyskoczyl na kogos, to nie bede spokojnie stala czekajac az przestanie gryzc i moc klikac dobre zachowanie (jak niektorzy interpretuja) :D I moglabym podac inne przyklady. Natomiast absolutnie nie widze dla mnie sensu uzywania lancuszka do nauczenia chodzenia psa przy nodze bo ja wiem jak to zrobic bez lancuszka i to mnie bawi bardziej. Tak samo jak i luznej smyczy czy innych komend. Mi sie nie spieszy, nie musze miec tego w 2 dni :wink: Ale jak ktos musi... Poza tym kundel reaguje histeria na metaliczny dzwiek czy to lancuszka, czy kolczatki i moze byc przykladem szkod na psychice wywolanych prawdopodobnie przez niewlasciwe ich uzycie - chyba o tym pisala kayla.
-
zacharaniarka: dzieki :D Straszliwie zaluje, ze Ciebie nie bylo gdy milo sobie gaworzylismy w innym topicu i: i zaraz temat zostal zamkniety. Dlatego szalenie sie ciesze, ze jednak mimo wszystko nie trzeba az tak sie trzymac tematu :wink: Mnie juz szczerze nudza takie przepychanki kliker vs "tradycyjni". Nie maja one zupelnie sensu. Mokka podala przyklad psa na jakims seminarium a ja moge podac przyklad psa, ktory w ub roku w Karczewie podczas mistrzostw IPO dotkliwie pogryzl innego startujacego psa. I to byl zwyciezca IPO 3. Chyba nie zrobil tego na komende? :wink: Ja szkole klikerem i nie mam potrzeby "poprawiania" psa szkoleniem tradycyjnym. Nie mam tez potrzeby w udowadnianiu, ktore szkolenie jest lepsze. Preferencje i wszelkie ograniczenia leza zawsze po stronie przewodnika. Moglabym duzo na ten temat napisac, tylko po co? To juz kolejny watek z tej serii. Choc za kazdym razem irytuja mnie mity nt. klikera. Swiadcza one o pewnej niewiedzy. I nie pomoze tutaj nic seminarium sprzed cwierc wieku Karen Pryor :D
-
Czy moglabym poprosic o zamkniecie tego tematu? Pytanie z pierwszego postu bylo: Gdzie mozna kupic kliker? A Moderatorzy sprowokowali przepychanke slowna zupelnie nie w temacie :evil:
-
ta ksiazka zostala wydana wspolnym nakladem sil kilku osob z listy klikerowej pomijajac wydawnictwa. Nie jest do nabycia w ksiegarniach a jedynie droga internetowa :D Media Rodzina www.mediarodzina.com.pl
-
Maliniaczek :D
-
:hmmmm: troszke przesadzilas :-? Nikt - a przynajmniej ja - nie zamierzal sie zachwycac soba. Moja intencja byla zmiana Twojego wyobrazenia o "agresorach" i ich wlascicielach, ktorych spotyka Twoj piesek. Bo skupiajac sie na nich zapominasz o wlasnym problemie. Swoja rade napisalam w pierwszym poscie a brzmiala ona tak: I nic innego mi do glowy nie przychodzi.
-
Zgadzam sie :D Ale te "rozne sytuacje" powinni brac pod uwage rozni ludzie, rowniez wlasciciele przyjaznych pieskow. Moj pies zostal przeze mnie wziety gdy juz mial 2 lata i nie byl w ogole socjalzowany wczesniej, ciagle boi sie obcych ludzi i psow. Przez te 2 lata bylo bity przez czlowieka i glodzony. W schronisku spedzil ok 2 miesiecy (chorowal). Przez pierwsze pol roku u mnie w domu wiekszosc czasu spedzal gleboko pod lozkiem. Dwa razy zostal zaatakowany i pogryziony przez podbiegajace psy gdy sam byl na smyczy (podobno bardzo przyjazne pieski ;) ). Ze swoim psem bardzo duzo pracuje. Ma niemal 100% przywolanie, ma wyuczonych mnostwo roznych zachowan ale starconej socjalizacji w pierwszych 2 latach nic mu juz nie wroci. I jezeli mi sie udalo osiagnac takie przywolanie z psem, ktory kompletnie nic nie umial , mial cala mase zlych nawykow i bardzo zlych doswiadczen to tym bardziej kazdy wlasciciel milego pieska, ktorego ma od szczeniaczka moze nauczyc go przynajmniej jednego zachowania - natychmiastowego przychodzenia na zawolanie. Zapewniem Cie - wystarczy 10 minut dziennie i konsekwencja, konsekwencja, konsekwencja. Smutna prawda jest taka, ze wlasciciele przyjaznych pieskow lekcewaza czesto szkolenie psa. :evil: W pracy nad zachowaniem mojego psa wybitnie mi przeszkadzaja podbiegajace mile pieski. Spacerujac po osiedlu nie pcham sie tam, gdzie wiem, ze sa spuszczane psy. Ale denerwuje mnie widok milego pieska ktory wycina do nas z 200 metrow a wlasciciel kompletnie nie ma nad nim kontroli i nic z tym nie robi. Powiedzialabym, ze jest to zalosny widok. Moj pies reaguje agresja bo sie boi. Czy mam go karac za to, ze sie boi i ze wlasciciel przyjaznego pieska jest ignorantem (przepraszam) i nie moze nauczyc jednego jedynego zachowania jakim jest odwolywalnosc? Jakby nie bylo to nawet prawnie ja mam racje: moj pies jest na smyczy, a nad milym pieskiem nie ma zadnej kontroli: wlasciciel gdzies hen hen daleko... I wybacz ale jezeli przyjazny piesek bez kontroli podbiegnie do takiego agresora jak moj (brrrrrrrr ;) ) i dostanie lomot, to wlasciciel tego przyjaznego pieska powinien miec pretensje tylko i wylacznie do siebie. A moze sie myle? Dla uspokojenia dodam, ze moj agresor nie ma na koncie pogryzien. Ale widuje na osiedlu mile pieski, ktore maja blizne na boku badz poszarpane ucho... Szkoda jest mi ich, ze trafily na wlascicieli ignorantow. Jeden z takich niegdys podbiegajacych pieskow jest juz stale na smyczy - stal sie strasznym agresorem. Rzuca sie na wszystkie psy bo sie boi. I uwazasz ze to wina agresorow czy wlasciciela? Zauwazam tez i inna prawidlowosc: coraz czesciej wlasciciele wiekszych psow (nawet swietnie zsocjalzowanych i wyszkolonych) widzac psa na smyczy, odwoluja swego i zapinaja na smycz. Nie potrafie zrozumiec czemu to nie moze byc regula. O ile byloby przyjemniej i o ile mniej pogryzien i wypadkow byloby, prawda? O ile wlasciciel psa na smyczy zezwala na tekie kontakty. Pozdrawiam
-
Zgadzam sie! Koniecznie zacznij od nauki przywolania, skupiaj ja na sobie i zawsze pytaj wlasciciela psa, ktory jest na smyczy, czy mozesz ze swoja podejsc. he? :-? Pamietaj, ze jezeli jakis pies jest na smyczy, to byc moze jest ku temu powod. Dla mnie najwieksza zmora sa wlasnie wlasciciele bezproblemowych psow kompletnie nad nimi nie panujacy, nic z nimi nie robiacy i na dodatek nie trzymajacy psow na smyczy ani lince. Moj pies bedac na smyczy wybitnie nie lubi podbiegajacych wesolych psow (labkow, goldenow itd) koniecznie chcacych sie z nim bawic. Reaguje na nie agresja i dlaczego ja mam go karac za to, ze wlasciciel tego wesolego pieska nie potrafi zapanowac nad nim? Ja nie mam nic przeciwko luzem biegajacym psom, pod warunkiem, ze sa dobrze zsocjalizowane i pod kontrola wlasciciela (odwolywalnosc). Majac swojego psa na smyczy, nie zycze sobie aby inne podbiegaly do nas. I absolutnie nie mam zamiaru miec wyrzutow sumienia, gdy moj cokolwiek zrobi dla tego drugiego. Nie kazdy pies musi umiec caly program PT, ale kazdy wlasciciel psa spuszczajac ze smyczy powinien miec nad nim kontrole. Dla jego bezpieczenstwa.
-
Flaire milo mi, staram sie i postaram sie czesciej ... :wink: Przepraszam, ze Cie ostatnio zaniedbywalam :lol:
-
Flaire, jak zwykle nie chcialas mnie zrozumiec :wink: Wchodzenie na stol tez moze stac sie zachowaniem przewidywalnym jezeli jest naprawde problemem bo zdarzaa sie czesto a szczekanie z balkonu na psy moze stac sie zachowaniem nieprzewidywalnym jezeli zdarza sie raz na miesiac :wink: Dodam, ze nie mialam czasu na przesiadywanie na balkonie i przewidywanie reakcji mojego psa a wiele moich rekacji bylo wlasnie w trakcie. W kazdym badz razie dla mnie szkolenie stalo sie duzo latwiejsze i przyjemniejsze (i sadze ze dla mojego psa rowniez), gdy zaczelam go nauczac a nie oduczac.
-
Ja sie zgadzam w 100%, ze duzo latwiej jest powiedziec psu, ze wskakiwanie na stol jest be :wink: Podam Ci inny przyklad: moj pies z piana na pysku oszczekiwal inne psy z balkonu. A bardzo duzo psow pod naszym balkonem sobie chodzi. Jako, ze jest psem szalenie reaktywnym to wystarczal ulamek sekundy aby wpadl w stan, w ktorym, ani nie mogl mnie slyszec, ani widziec. Zadno "ee" nie dzialaly. W tej chwili zobaczywszy psa z balkonu, poddenerwowany przybiega do mnie i cos fajnego zazwyczaj robimy. Oczywiscie nie wiem co sie dzieje pod moja nieobecnosc - jednak sasiedzi juz nie narzekaja ;) I przyznaje, ze nad niektorymi psami jeszcze pracujemy :wink: Jako, ze przez pierwsze lata swojego zycia kompletnie nie byl socjalizowany ani z ludzmi, ani z psami wiec ma z nimi duzy problem. Po prostu rzuca sie. I znow moja dezaprobata na nic sie nie przydawala. Teraz juz nie pamietam kiedy rzucil sie na czlowieka, ale jak mu sie jakis czlowiek nie podoba, to najpierw sie na mnie spoglada. I wtedy mu schodzimy z drogi i robimy fajne rzeczy. Tak zostal nauczony. Sadze, ze gdybym miala problem z wlazeniem na stol i to by mi sie nie podobalo, tez bym raczej starala sie go nauczyc, ze przyjscie do mnie i potarmoszenie sie jest fajniejsze anizeli wejscie na stol. Tylko pozostaje kwestia czy to wlazenie jest naprawde problemem - czy zdarza sie to raz na tydzien czy 10 razy dziennie. Jezeli 10 razy dziennie to pracowalabym nad tym, gdyz byloby latwiejsze do przewidzenia, jak raz na tydzien, to pozostalabym przy "e-e" i nie zawracalabym sobie tym nawet glowy;)
-
PIKA, ja bardzo lubie Kayle :D ale ciekawa jestem na jakiej podstawie napisala ten fragment ;) Fragment o mowie psiej byl na podstawie "Calming Signals" a reszta?? :hmmmm: Nie neguje, nie potwierdzam.... Pytam sie jakby ktos nie wiedzial :roll:
-
Zwroc uwage na maila wyslanego wczoraj o godz 21.16. Jezeli go nie masz - to wejdz do archwum :wink: 1. bo kultura tego wymaga 2. bo przetlumaczenie tekstu, ktory jest dosc dlugi to przede wszystkim CZAS tlumaczacego 3. bo osoba, ktora zaoferowala tlumaczenie NIE WIE tak naprawde czy jest ZAPOTRZEBOWANIE na nie 4. zamiast robic tlumaczenie osoba ta, moglaby np. pojsc na spacer z psem, obejrzec TV, posluchac muzyki, popatrzec sie w sufit czy nawet podlubac w nosie 5. jest duzo wiecej ciekawszych tematow od TD ......................... n-ty i najwazniejszy. czy tak trudno Ci przechodzi przez gardlo slowo "prosze"?
-
Mokka, jak ja moge nie lubic osoby, ktorej w ogole nie znam? ;) Przyznaje, ze denerwuje mnie dopisywnie do moich wypowiedzi "ideologii", co sie zdarzylo nie pierwszy raz. Nie mam natomiast nic przeciwko odmiennemu zdaniu dyskutujacego ;)
-
Flaire: 1. bardzo prosze postaraj sie zrozumiec to co pisze ;) 2. Nie "wkroczylam" do rozmowy po to by podtrzymywac czyjs uraz do kogokolwiek i nie wiem czy w tym momencie nie chcialas mnie obrazic 3. Nigdy sie nie wypowiadalam o szkoleniu w ZK i wypowiadac sie nie bede, gdyz nie szkolilam w ZK i szkolic najprowdopodobniej nie bede 4. czy ja napisalam gdziekolwiek, ze uogolnianie urazu jest jak najbardziej ok? Ponawiam prosbe o uwazne czytanie moich postow jezeli na nie odpowiadasz ;) 5. Dla wyjasnienia p. Kamila nie znam i nie wiem jak szkoli, wiec nie wiem czemu az tak podpierasz sie p. Kamilem w odpowiedzi do mnie ;) 6. EOT Pozdrawiam
-
Flaire, rozumiem, ze jestes zwiazana z ZK i mam wrazenie, ze nadinterpretujesz wypowiedzi dotyczace ZK. W zacytowanych przez Ciebie fragmentach Pancia Figi wyraznie mowila o jednym czlowieku. Ale zrozum, ze ZK zatrudnil tego czlowieka i niejako ten czlowiek dla paru osob stal sie wizytowka ZK. I ci ludzie maja prawo zrazic sie do zwiazkowych szkolen, niezaleznie od tego, ze sa tam inni bardzo dobrzy szkoleniowcy. Ale jakims trafem ten czlowiek zostal tam zatrudniony. Ciekawe jakim. Smutne.
-
Nie zebym sie czepiala, ale czy to Twoj przepis czy gdzies jest to napisane? Przewertowalam Forum i nie moge znalezc Zasad uzytkowania forum nigdzie ;) Hmmmm.... to co nie zabronione jest dozwolone :hmmmm:
-
Flaire, czepiasz sie. Wydaje mi sie, ze Pancia Figi wyraznie napisala, ze nie odpowiadal jej jeden szkoleniowiec. Ja tak zrozumialam.
-
ja uzywalam haltera i GL :wink: W tej chwili uzywam GL. Moj pies nie ciagnie, a uzywam GL z zupelnie innego powodu - chce miec pysk psa pod kontrola :wink: Z moich obserwacji GL jest lepsze dla psow bardzo ciagnacych. Ponadto jest solidniejsze od haltera, co akurat dla mnie jest wazne. nie zdarzylo sie by sie z GL wyswobodzil co sie zdarzyllo kilkakrotnie w halterze. Na kufie jest tylko jeden pasek i raczej nie da sie tego uzywac jako atrapy kaganca. Reasumujac: gdybym miala psa bardzo ciagnacego wybralabym GL a jako, ze bardziej mi zalezy na kontroli nad pyskiem chcialabym miec halter o ile bylby tak samo solidnie wykonany :wink: Z tym, ze ja mam bardzo specyficznego psa i nie kupie juz halterka za 20 zl Mam nadzieje, ze nie namotalam za bardzo :wink:
-
Czy masz na mysli flexi? Nie uczylabym psa luznej smyczy na flexi. Ja uczylam swojego psa luznej smyczy wlasnie "metoda drzewka" na smyczy 2 metrowej. Ucz go na zawsze na smyczy tej samej dlugosci. Latwiej mu bedzie zrozumiec. Najlepiej miec smycz przewiazana w pasie, gdyz gdy pociagnie, jestes w stanie momentalnie sie zatrzymac i pies nie zrobi na napietej smyczy ani jednego kroku do przodu. Trzymajac w reku przy mocniejszym szarpnieciu zawsze zrobi dodatkowe 2-3 kroki naprzod. Gdy pies zaczynal ciagnac zatrzymywalismy sie, pies luzowal smycz i wtedy momentalnie szlismy do przodu jako nagroda za zluzowanie smyczy. Szybko zalapal o o chodzi. I trzeba byc konsekwentnym.
-
Alez Flaire, wiem co napisala Beata :wink: Ja sie nie odnosilam do tego jednego zadnia i absolutnie nie probowalam nawet zarzeczac Tobie, ze nie waerto dawac za wygrana :wink: Nie o to mi chodzilo. Przez dlugi czas tez mi sie wydawalo, ze moj pies nie lubi sie bawic. Myslisz, ze nie probowalam z pileczka? Nie kazdy pies musi lubic pileczke. Ja probowalam zwrocic uwage Beacie na to, by znalazla w swoim psie cos co jej pies bedzie lubil tak naprawde. I to rozwijac. U mnie z pileczka okazala sie klapa, ale widok psa szalejacego za butelka lub szarpiacego sie sznurem mowi mi warto bylo szukac innych rozwiazan. I tez nie mial tych zamilowan wrodzonych a zauwazylam pewne zainteresowanie takimi zabawami :wink: Nie jestem przeciwniczka pileczek, ja chcialam to rozwinac u swojego bo pileczki sa bardzo wygodne :wink: Troche sie zagolopowalam z podawaniem przykladu drzwi i samochodu - tutaj chodzilo mi o to, ze w przypadku KOKRETNEGO psa rowniez to, moze byc duza nagroda, jezeli sie szuka rozwiazan. I w pewnych sytuacjach mozna tego uzywac. Przyklad obiadu podalam gdyz Beata napisala kilka/nascie postow wczesniej, iz chwilowo bedzie musiala zrezygnowac ze szkolenia klikerem bo Emil ma klopoty zdrowotne i ze smakolykow nici. Czy teraz to brzmi jasniej? :wink:
-
Beato, jezeli Twoj pies lubi zarcie, to mozesz go szkolic za regularny obiad. Jesc przeciez musi :wink: Znam sporo osob (nie tylko klikerowych), ktore robia sesje szkoleniowe przed obiadem a cala reszte, ktora nie zostaje zuzyta do szkolenia idzie do miski. Moj pies ma pileczki w glebokim powazaniu i nie zamierzam sie wysilac by je polubil. Skoro nie polubil do tej pory... :wink: Za to ma totalnego fiola na punkcie patykow, butelek po napojach, sznurow do przeciagania sie... Na spacerach sznur zastepuje smycza - sa do kupienia fajne smycze o ile Twoj pies bedzie lubil taka zabawe :wink: Musisz znalezc w swoim psie to, co naprawde lubi. Nie musi to byc zawsze smakolyk lubi pileczka. Moj pies np. ma tez absolutnego hopla na punkcie samochodu. W garazu zanim otworze mu drzwi zazwyczaj robie mu mala "gimnastyke" :wink: Dlaczego by tego nie wykorzystywac? To samo z wyjsciem na spacer i napotykanumi drzwiami... itd itp