-
Posts
7787 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by ARKA
-
[quote name='M&M']Urwis, powtarzam: pies o ktorym mowimy nie zerwal sie ze smyczy, nie uciekl z podworka, [B]tylko, o czym wiadomo z ust samej wlasicielki, byl po prostu stale wypuszczany z posesji na dlugotrwale latanie i wracanie, kiedy mu sie zachce.[/B] [B][U]to jest roznica.[/U][/B] [/quote] Jaka roznica?!! W swietle prawa zawsze jest CZYJĄS WLASNOSCIA! Tak moze jak Ty tez powiedziec mysliwy, ze psa zastrzelil, ze ..roznica...:shake::shake::shake:
-
[quote name='Berek'] Masz zamiar postulować żeby każdy wolontariusz / miłośnik zwierząt stawiał się na pozycji policjanta, prokuratora a moze i kata (a przynajmniej komornika:cool3: ) i działał jak mu w duszy gra bo... kocha pieski??? [/quote] :shake::shake::shake: tak, na to wychodzi i jest przerazajace.....
-
[quote name='M&M']Nie wiem o kim piszesz, bo uznanie zwierzecia za istote czujaca, w przeciwienstwie do martwego przedmiotu nie jest 'lzawa' manifestacja 'milosci do zwierzatek".[/quote] :shake: chyba czegos i to bardzo, nie rozmiesz.
-
[quote name='M&M']Z takim nastawieniem to [B]skatowanego psa nalezaloby[/B] oddac wlascicielowi, ktory go do takiego stanu doprowadzil, karajac nagana lub niewielka grzywna. Z pewnoscia nie dogadamy sie, ja nie traktuje psa jako rzecz, ktora niezaleznie od traktowania nalezy do wlasciciela - jak samochod, ty - wrecz przeciwnie.[/quote] A co ma skatowanie psa do zgarnietego psa poprostu z ulicy??!!:crazyeye: Wiesz, prawde mowia jak ma sie swojego psa to mniej czy wiecej zna sie psy ze swojej okolicy. Mialam suke, ktora niestety nie mogla byc wykastrowana i co pol roku amantow pod plotem. Gybym te wszystkie psy zagarniala bylo by niezle schronisko. Tylko powiadamialam SM(juz z opiekunami byly wczesniej rozmowy) i mowilam czyj pies a SM robila swoje,sledzilam psy aby ustalic opiekuna. I tak jest dosc naprawde zwierzat porzuconych aby jeszcze zapychac schroniska psami, ktore mają swoich opiekunow ale NIEODPOWIEDZIALNYCH. Wielu z nich nawet by sie nie pofatygowalo do schroniska, wzieloby nastepnego psa i tak samo robilo-o to chodzi? Dwa dni temu spotkalam sunie samotnie biegajaca(mix asta), wiedzialam czyja jest, poszlam do ludzi i powiedzialam: to drugie ostrzezenie, trzeciego nie bedzie.
-
A krew w kierunku babeszi byla badana??!
-
[quote name='fx200']A jak te przepisy mają się w odniesieniu do tzw. "hycli" gminnych, z ktorych większość nawet nie przetrzymuje wyłapanego psa przez kilka dni, (uśmierca, daje do adopcji, sprzedaje) a nawet nie przekazuje go do schroniska (co jest obowiązkiem).[/quote] Ale co hycel moze zrobic z psem jest okreslone w rozporządzeniu. Odlowic psa i dostarczyc psa do schroniska i tyle.
-
[quote name='nelonik']Mysle ze nie wszyscy chca wierzyc na slowo i problem z iloscia kotow zdziczalych czy polzdziczalych jest czesto rozwiazywany doraznie najtaniej czyli przez wylapanie i odstawienie do schroniska a tam juz sobie one po bozemu i w zgodzie z Ustawa o Ochronie Zwierzat szybciutko zejda z tego swiata. [/quote] :shake::shake::shake: schroniska ktore znam, kotow wolnozyjacych nie przyjmuja, zgodnie z ustawą zresztą.
-
[quote name='Niki-lidka']podsumowujac ja jako osoba prywatna nie mam prawa zajac sie bezdomnym psem a tymbardziej znalezc mu nowy dom? znajdujac bezpanskiego psa powinnam olac go albo odwiezc do schroniska...no moge jeszcze zadzwonic do strazy zeby zabrali do schroniska...[/QUOTE] Jest w ustawie zapis o adopcjach-mysle,ze ten zapsi mozna by wykorzyst dla osb indywidualnie zajmujacymi sie pomoca zwierzetom-jaks umowa z gminą. [QUOTE]. a co w przypadku gdy znalazlam skatowanego,polamanego psa z wydlubanym okiem...zabralam go z ulicy,zawiozlam do weta i uspilam? wiem, ze raczej nikt nie bedzie tego psa szukal a tymbardziej nie bedzie mial do mnie roszczen z tytulu ze go uspilam ale teroetycznie zrobilam to bezprawnie tak?[/QUOTE] Jest w ustawie zapis dopuszczajcy uspienie zwierzecia bez zgody opiekuna art33.3 [URL]http://www.arka.strefa.pl/Ustawy/ustawa_o_ochronie_zwierzat.pdf[/URL] [QUOTE] a w przypadku gdy znalazlam zaglodzona sunie w rowie, w zaawansowanej ciazy i tez zabralam ją i poddalam sterylce aborcyjnej a potem znalazalm dom...tez nei mialam prawa tak?[/QUOTE] Teoretycznie tak, nie mialas prawa:shake: [QUOTE] na moje psy nie mam dokumentow bo nie maja czipa, tatuazu, podatkow sie juz nie placi, wiec jak udowodonie ze sa moje jesli (tfu tfu) by sie zgubily? moze mi ktos wyjasnic jak to wyglada od strony prawnej?[/quote] No chyba masz ksiazeczke zdrowia psa? Mam zdjecia moich psow, Ty pewnie tez;) Maja tez swoje kartoteki u lek. wet no i sasiedzi je znają:loveu: wrazie cos zaswiadczyliby. Spokojnie;)
-
[quote name='G.Lindenberg']Ustawa o ochronie zwierząt stwierdza w art. 1, że "zwierzę...nie jest rzeczą" ale "w sprawach nieuregulowanych w ustawie stosuje się odpowiednio przepisy dotyczące rzeczy". Czyli - w sprawach uregulowancyh w ustawie nie stosuje się przepisów dotyczących rzeczy. Tak? Co mówi ustawa? Ustawa definiuje w art. 4 "zwierzęta bezdomne" jako takie, które "uciekły, zabłąkały się lub zostały porzucone przez człowieka, a nie ma możliwości ustalenia ich właściciela" (terminu i trybu ustalania nie ma w ustawie). Po czym stwierdza, że "zapewnienie opieki bezdomnym zwierzętom należy do zadań gminy". [B]Ja to rozumiem tak, że w tym konkretnym przypadku (i każdym innym) prywatna osoba nie ma prawa zajmowac sie bezdomnymi zwierzętami[/B] (chociaż nie wiadomo co robić, jeśli nie zajmuje się nimi gmina, tak jak to się dzieje w mojej). Ale jak gmina zaczyna się opiekować, to może, zgodnie z ustawą, przyjąć program opieki i przeprowadzać sterylizację zwierząt i poszukiwać im nowych właścicieli (art.11a). Skoro o sterylizacji i adopcji jest mowa w ustawie (czyli ustawa reguluje w pewnym zakresie sprawy sterylizacji i nowych właścicieli), to w tym zakresie zwierzęta bezdomne nie są traktowane jak rzeczy - więc przepisy z KC ani sterylizacji zwierząt bezpańskich ani nowych właścicieli nie dotyczą! Mowa jest przecież o znalezieniu nowych właścicieli a nie tymczasowych opiekunów, a skoro nie ma terminu, to znaczy, że można to zrobić w dowolnym terminie. Nie jestem prawnikiem ale wydaje mi się, że intencja ustawowa była jasna - zwierzę w tym, o czym ustawa mówi, nie jest rzeczą. Jak ktoś chce egzekwować prawo własności do zwierzęcia to musi [B]być ono stwierdzalne[/B] u zwierzęcia, które wydaje się bezpańskie. Są na to sposoby i nic nie stoi na przeszkodzie, żeby właściciele z nich korzystali, po wydaniu 70 zł. Dlatego Emiś, nie przejmuj się - to był pies bezpański, bo nie można było stwierdzić właściciela i gmina też by nie stwierdziła. Piszę oczywiście we własnym interesie też - do naszej wsi przybłąkują się ciągle psy a nasza gmina się nimi nie zajmuje (tylko agresywnymi). Staramy się znajdować im dom i sterylizujemy je. Jak ktoś się zgłosi, że to jego pies i sobie nie życzy, to mu wystawię rachunek. Albo pogonię z widłami... Jak to na wsi...[/quote] Panie Grzegorzu, co do opieki gmina, schronisko itd zgadzam sie ale co d osob prywatnych nie zgadzam sie, sam Pan to zreszta napisal. Czy ma Pan na swoim domu tabliczke wlasnosc Grzegorza L? Nie. Ale ma pan dokumenty na to,ze jest Pan wlascielem tego domu tak samo i z psem..:shake:
-
[quote name='BeataG']Sąd nie uzna, że kastracja to szkoda, tylko że szkoda majątkowa (bo tylko takiej można w przypadku psa dochodzić), jest spowodowana kastracją. A na jakiej podstawie to uzna? Na podstawie opinii biegłych przede wszystkim. Biegli ocenią, czy nietrzymanie moczu albo inne problemy zdrowotne są w tym konkretnym przypadku spowodowane kastracją. Biegli orzekną, ile szczeniaków mogłaby przeciętnie mieć dana suka, ile razy mógłby kryć dany pies i ile właściciel mógłby przeciętnie zarobić na szczeniakach/kryciach. W zależności, czy jest to pies rasowy (i jakiej rasy, bo różnice w cenach są spore, a także jakie miał lub mógłby mieć osiągnięcia, bo od tego też zależy cena szczeniaków/krycia), czy podobny do jakiejś rasy, czy kompletny mieszaniec.[/quote] A czy sad tez policzy straty jesli suka miala by ropomacicze i uszkodzone przez to nerki, leczenie, operacja i dieta do konca zycia(skroconego)czy tez zmarlaby. Czy jakby miala nowotwor sutka? Biegly tez chyba to wykaze? A pies przerost prostaty, nowotwor?:shake:
-
[quote name='BeataG']ARKA, nie ma tak, że całe potomstwo jest z wadami (na tyle poważnymi, że rzutuje to na cenę, bo psa bez wad nie ma, ideał jest tylko we wzorcu). Poza tym szczeniaki z wadami też się sprzedaje (i to niestety nawet niekoniecznie za mniejsze pieniądze :roll:), szczeniaki po kundelku też można sprzedać, nie ma zakazu rozmnażania i sprzedawania kundelków.[/quote] No to wiem, wiem ale....na jakiej podstawie sad mialby uznac, ze kastracja to szkoda:roll:
-
[quote name='malawaszka'] a w ogóle to na allegro ponad 4700 wejść i 6 obserwatorów i????? NIC?![/quote] :crazyeye::crazyeye::crazyeye: to Fobos tylko chyba gwiazda medialna:placz::placz:
-
[quote name='BeataG']Nie rozumiemy się. Oczywiście, że właściciel musi udowodnić szkodę, ale jeśli to zrobi, to za szkodę odpowiada ten, kto jest za nią odpowiedzialny. Jeśli szkoda jest spowodowana kastracją, to odpowiada za nią ten, kto tę kastrację zlecił, czyli w przypadku umowy adopcyjnej z warunkiem kastracji osoba, która taki wymóg postawiła.[/quote] A na jakiej podstawie uznajesz kastracje "[B]za ewentulaną szkode"[/B], ustalmy to. Reproduktor czy suka hodowlana no moze ok( a jak udowodnie,ze ich potomstwo bylo z wadami?) a kundelek?
-
[quote name='BeataG']Jeżeli kastracja jest warunkiem adopcji, [B][U]za szkodę z tego tytułu odpowiada ten, kto był inicjatorem takiego zapisu[/U][/B] w umowie, czyli logiczne, że będzie to osoba oddająca do adopcji[/QUOTE] No tez bez przesady.:roll: Ale ogolnie ciekawie to wszystko wyglada, szczegolnie w kontekscie psow wywozonych z Polski? Na jakiej podstawie lek.wet. wydają psom paszporty, wpisujac jakiekolwiek w nim nazwisko wlasciela np.?:roll:
-
[quote name='BeataG']I jeszcze jedno - nie można mówić, że prawo wspomaga nieodpowiedzialnych właścicieli, którzy psa skrzywdzili czy wyrzucili. Bo taki właściciel po prostu nie będzie próbował psa odnaleźć i odzyskać. [B]Prawo wspomaga tych, którym pies wskutek różnych okoliczności zaginął lub został ukradziony. Daje im STOSOWNY CZAS na jego odnalezienie. Bo tydzień to jest za przeproszeniem g[/B]...[/quote] No wlasnie, nie kazdy jest ten zły..
-
[quote name='BeataG'] Kastracja może pociągać za sobą różne skutki uboczne wymagające leczenia...[/QUOTE] :roll: no bez przesady, jakie? Sporadyczne przypadki nie trzymania moczu przez suki, innych nie znam.
-
[quote name='BeataG']Emiś, sorry, czy Ty masz psa? Wyobraź sobie, że pies Ci ucieka za suczką, ktoś go przygarnia, po tygodniu kastruje i wydaje innej osobie. :angryy: Jeszcze byłabym w stanie zrozumieć, gdybyś przygarnęła tego psa dla siebie. Po co go w ogóle brałaś? Jak widziałaś, że pies się błąka, a nie miałaś warunków, żeby go przechować przynajmniej do czasu odnalezienia właściciela, to trzeba było zawiadomić Straż Miejską, a nie podejmować decyzje, do których absolutnie nie miałaś prawa.[/quote] :shake: chyba nie ma psa.. Tez tak mysle, wlasnie. Niezaleznie od tego, ze wiadomo,ze pani wypuszczala psa samego na spacerki ale..KAZDEMU moze sie przytrafic, ze mu pies sie urwie. Obroza sie zerwie, karabinczyk zepsuje, ktos furtkę nie domknie. Tez bylabym wscekla jesli ktos mojego psa po tygodniu przekazalby nastepnej osobie, ba "WYADOPTOWAŁ":mad::mad::mad: Ciekawe co bys zrobila jakbys mojego psa znalazla i...........zobaczyla, ze pies jest WYKASTROWANY i ma...czipa(sprawdzalas czy pies mial czipa)??!!! Czy wtedy szukalabys dluzej opiekuna czy tez mimo wszystko oddala bys nastepnej osobie???
-
[quote name='malawaszka']w górę kochany - coś mało tu miłośników ASTów - a taki cudny pies :loveu:[/quote] :roll::loveu:jak to malo!?? Jestesmy! Ja rozwieszam plakaciki Fobosa, ktore Emilka zrobila!;)
-
[quote name='nelonik'] Skoro nie wiadomo ile jest nie mozna czarno na bialym wykazac ze gmina inwestujac w szeroko zakrojona kastracje wyjdzie na tym lepiej finansowo niz rozwiazujac problem zdziczalych kotow innymi metodami.[/quote] Owszem wyjdzie lepiej nawet nie majac dokladnych danych. Ludzie dokarmiali i beda dokarmiac koty wolnozyjace co oznacza utrzymywanie ich populacji wzrastajaco. Silny smiec i samica = silne i wiecej potomstwa. I tu znow sie naraze-jestem przeciwna aby ludzie zabierali kocieta wolnozyjace i je oswajali.W ten sposob zasilają populacje kotow udomowionych, kiedy w schroniskach czekają na domy koty juz udomowione. Koty są zwierzetami bardzo wrazliwymi, terytorialnymi, zmiana srodowiska to stres olbrzymi dla kota, stres ktory odbija sie zaraz na ich zdrowiu, spadek odpornosci, nie jedzenie natychmiastowe uszkodzenia narzadow(wątroba, nerki)doprowadzajace bardzo czesto wlasnie do smierci kota. Dlatego tez jest duza smiertenosc kotow w schroniskach.
-
[quote name='nelonik']Tu jest najlepsza strona o TNR (trap/neuter/release), co prawda amerykanska ale metoda uniwersalna. [URL]http://www.alleycat.org/[/URL] Problem jest taki ze nie wiadomo ile wolno zyjacych kotow jest, bo nikt nie policzyl. Skoro nie wiadomo ile jest nie mozna czarno na bialym wykazac ze gmina inwestujac w szeroko zakrojona kastracje wyjdzie na tym lepiej finansowo niz rozwiazujac problem zdziczalych kotow innymi metodami.[/quote] Problem nadpopulacji, czy tez regulacji populacji kotow wolnozyjacych(dzikich) to zupelnie inny problem. W schroniskach, koty stanowia tak ok. 20% stanu zwierzat a moze i mniej(ogolnie), glownie do schronisk trafiaja psy. Schroniska poza tym dzikich kotow nie przyjmuja i slusznie, to dla kotow dzikich smierc oznacza! Psy nie mają szans zyc na wolnosci bo nie ma dzikich psow a sa udomowione wiec albo je ktos zatlucze, albo ulegają wypadkom albo mysliwi odstrzelą. Takze ten program-zlap-wykastruj-wypusc nie jest na polskie realia, jesli chodzi o psy. Wiem, ze wywolam burze-ale sledzac dotacje W-wy, W-wa glownie skoncentrowala sie na kastracjach kotow wolnozyjacych zamiast dofinansowywac na rowni kastracje psow.
-
!!!!! Chrcynno !!!!!! - schronisko - niedaleko Krzyczek...
ARKA replied to Weronia's topic in Już w nowym domu
[IMG]http://img510.imageshack.us/img510/3979/p1010289fh1.jpg[/IMG] :shake::shake::shake: cztery psy w takich budach? -
!!!!! Chrcynno !!!!!! - schronisko - niedaleko Krzyczek...
ARKA replied to Weronia's topic in Już w nowym domu
[quote name='Weronia'] [IMG]http://img209.imageshack.us/img209/3466/p1010293zt1.jpg[/IMG] stary pies, bez szans na adopcję... czy ktoś mu pomoże??? :( [/quote] :shake::shake::shake::shake: te niby cztery budy to sa tylko-WIDAC-na dwa srednie psy:shake::shake::shake: -
!!!!! Chrcynno !!!!!! - schronisko - niedaleko Krzyczek...
ARKA replied to Weronia's topic in Już w nowym domu
[quote name='Weronia']W lesie, daleko od drogi, bez drogowskazu.. Do schroniska (bo przytuliskiem tego miejsca nazwać nie można..) trafić trudno. Bardzo trudno... Przyjechaliśmy do schroniska w poniedziałek. Przywitali nas baaaardzo mili (choć nie od początku) ludzie... [B]Właściciel schroniska dysponuje wielkim terenem[/B], na którym, oprócz psich boksów, mieszczą się różne obiekty (bunkry, teren do gry w paintballa i inne...) Niestety psy gnieżdżą się w małych, betonowych boksach z budami.. masakrycznymi (w większości) [/quote] Na samo schronisko, od lasow panstwowych, ma udostepnione tylko 300m2:crazyeye: czyli "na psa" przypadają 2m2:shake::shake::shake: I co p.Leszczynski na to, ciekawe, ciekawe,NIC!:razz: -
[quote name='lisica']Nie ma,jest natomiast wymiar moralny:razz:,za kastrację nie swojego psa,posiadającego miano psa hodowlanego,można odpowiedzieć jak za obniżenie wartości psa,gdyż jako rep.jest cosik tam wart,w kwestii finansowej,natomiast po kastracji jego wartość jako repa spada do zera. [/QUOTE] ;) wiesz punkt widzenia kazdego jest inny, coby nie bylo jestem wrecz chorobliwa zwolenniczka kastracji ale...swoich psow i z wlasnej woli ich włascicieli. [QUOTE] Jeśli chodzi o kudelki to jeśli psiak miał skłonności do ucieczek bo mu instynkt prokreacji buzował,to właścicielka zachwycona powinna być,bo powinien się teraz domciu i pańci trzymać, [/QUOTE] Wlasnie, jesli mial sklonnosci, nabyl je, to KASTRACJA NIC NIE POMOZE. Zadna kastracja nie zdejmuje obowiazku OPIEKI, NADZORU wlasnego psa. [QUOTE] trzeba tylko miec nadzieję że właściciel okaże się człowiekiem rozumnym i zdolnym do kompromisów,gdyż to on swym działaniem poniekąd przyczynił sie do zaistniałej sytuacji[/quote] oby, oby sie okazal rozumnym. Ale jak nie dostanie po kieszeni, mandat itd, ze pies bez nadzoru biega to go NIC odpowiedzialnosci nie nauczy.Wezmie nastepnego psa i bedzie dalej to samo robił-wierząc,ze to dobre dla jego pieska jest , ze tak wglada odpowiedzialnosc za psa.
-
[quote name='enia']Albo u tych ludzi jak byl na dworze Jacek sie zaziębił........ [/quote] Jacek juz u Oktawi zalatwial sie, w lazience, do..swojego legowiska.:shake: Jak Agata poszl do domu to juz nie robil do legowiska....ale pamietam jak okta mi mowila,ze dzien przed oddaniem znow do legowiska zrobil...:shake:mogl miec juz podziebiony pecherz..a potem sie to nasililo, zmiany, stres, spadek odpornosci ......potem byl fotel i lozko teraz....Takie nie wyleczone rzeczy wydaje sie,ze jest lepiej a potem jednak jest gorzej, powracają:shake::shake: