Jump to content
Dogomania

PALATINA

Members
  • Posts

    1082
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by PALATINA

  1. Dzięki, super! :)
  2. A czy ktoś z Was był Lubiatowie? Chciałam ze znajomymi tam pojechać i zabrać psa.
  3. Też czytałam, że chipy na szyi potrafia migrować i że lepiej chipować między łopatkami. Moje póki co chipowane nie są. Planuję je zachipować, ale kasy brak na razie...
  4. Też spróbowałam sporta (delux był oki), ale Sport u moich psów to porażka. Suki tak pierdzą, że mam okna pootwierane non stop, a i tak nie mogę wytrzymać w mieszkaniu. Szok! Nie rozumiem, czemu. Jadły juz kiedyś różne Acany i nigdy w życiu nie przezywałam takiego smrodliwego horroru! :(
  5. Ale jak przestaną jej rosnąć ząbki, to ona już będzie wielka i wtedy będziesz się bała, że coś im łapą zrobi itd... Ja zapoznawałam od razu (ostrożnie). Najpierw z łagodnym szczurem, a potem z agresywnym. Myślę, że owczarki są w porządku jeśli chodzi o podejście do zwierzaków (a przynajmniej owczarki nizinne są ;) ). Mieszkałam z terierką pszeniczną. To dopiero była polująca bestia! :) Oblizywała krew z pogryzionego nosa i dalej w pogoń za szczurem (już jako 3-miesięczne szczenię). Na szczęście nic się nikomu nie stało (ani psu, ani szczurom).
  6. [quote name='olekg18']Jak sie nie dogadają to nic.Przecież szczura trzyma się w klatce.A psa na czas łazikowania ogona można wykopać z pokoju prawda?[/quote] Oj, tam zaraz w klatce... Szczur tez człowiek. Lubi mieć całą chatę dla siebie :cool3: A przecież klatki dla psów tez robią :diabloti: :diabloti: :diabloti: a tak poważniej, to ja myślę, że młody pies sie przyzwyczai do szczurów i będzie wszystko oki. ;)
  7. Ja płaciłam za jednego z 2 psów w 2 ratach. Hodowczyni mi ufała i od razu dała mi metryczkę, choć wcale jej nie prosiłam o to (tak naprawdę metryczka sama w sobie nie była i nie jest mi potrzebna ;) ). Nie miałabym takiej kwoty jednorazowo do wydania. A co do nagłych wypadków, to mi w ciągu 20lat posiadania psów, przytrafiła sie raz dość nagła operacja przepukliny (za 200zł). Ale wiem, że takie rzeczy się zdarzają. Widziałam na własne oczy, jak się biedni ludzie zapożyczają u wszystkich znajomych i jak proszą lecznicę o możliwość zapłaty w innym czasie (udało się).
  8. Ja byłam w zeszłym roku w Rowach - Polecam. Jak się minie plażę nudystów, to żywej duszy nie ma na plaży jak okiem sięgnąć (trzeba spory kawałek odjeśc, żeby zupełnie nikogo nie było, ale warto)! :)
  9. Moje psy się wychowały ze szczurami. Żyją z nimi w absolutnej zgodzie. Szczury biegają non stop luzem po mieszkaniu (nie polecam, póki się nie zna możliwości psa oraz ma nie do końca pozabezpieczanego mieszkania!!!!), a psy nie zwracają na nie większej uwagi - Chyba że sie szczury leją. Fakt, na te piski moje psy reagują i biegna natychmiast sprawdzić o co chodzi ;)
  10. Ja zakładam psom kagańce (fizjologiczne), chyba że podjeżdżam po parku 2 przystanki - wtedy zdarza mi sie nie założyć. Moja sis ma kundlicę (malutka, jakieś 5 kg) i tez zawsze w kagańcu, choc nie jest groźna. Przepis to przepis. W autobusie ludzie są blisko siebie i należy uszanować to, że niektórzy boją sie psa bez kagańca, nawet małego i niegroźnego.
  11. PALATINA

    Karma ORIJEN

    Ja chyba kupię znów Czacie duży worek (poprzedni zjadła ze smakiem, choć to niejadek). Będę jej polewać olejem, to może nie schudnie (ostatnio schudła na Orijenie, mimo, że dużo jadła!!!). Teraz je Hillsa dla psów z chorym sercem, ale nie smakuje jej. Jagna tymczasem stale na RC Hepatic i ciągle nie wolno jej jeść karmy z wysokim białkiem, szkoda....
  12. [B]Aten@[/B] Dokładnie taki "pit bull suka" mi ukradli (kaganiec fizjologiczny, od Menera z allegro)! No, nie dokładnie taki, mój był niepowlekany. [B]BeataSabra[/B] A z fotosika kopiuję link, który opisany jest pt "miniaturka na forum" i samo się wstawia.
  13. Czata w kagańcu czeskim chopo, model "dalmatyńczyk suka" [URL="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/229f13e75c9ee6e3.html"][IMG]http://images20.fotosik.pl/258/229f13e75c9ee6e3m.jpg[/IMG][/URL] Ten kaganiec jest oki. Mamy go od dawna. Ale chciałam jeszcze jakiś odrobinę krótszy i dlatego miałam ten na amstafa. Był oki. Ale ten gappayowy już nie. Jest dużo cięższy niż nasz poprzedni i niż nasz dalmatyńczykowy chopo. Lata jej na boki, a po dociśnięciu tez jej nie pasuje. Dlatego powróciłam do dalmatyńczykowego. A gappay na amstafa leży w szafie używany dwa razy w życiu. Dlatego chyba lepiej go oddać/odsprzedać komuś.
  14. A ja po tym, jak mi w zeszłym roku ukradli kaganiec od Menera z allegro (taki jak czeskie Chopo) model na amstafa sukę, kupiłam też amstafa sukę, ale z Gappaya... Myślałam, że to będzie mniej więcej to samo, ale nie jest. Jest cięższy i większy i na moje psice kompletnie się nie nadaje (za duży, za ciążki). Czata non stop trzepie w nim głową, chcąc się go pozbyć (a jest od szczeniaka przyzwyczajona do kagańca i Chopo lubiła). :( Może go odsprzedam jakiemuś amstafowi, bo w sumie bardzo fajny kaganiec.
  15. Ja mam suki zakroplone EXspotem i kleszczydło jedno na jednej z suk znalazłam (kilka dni po zakropleniu). Kleszczydło opite i żywe!
  16. Ja zawsze chciałam mieć sukę o imieniu Nuka i może kiedys będę miała. Oglądałam ta bajkę, ba.. Wychowałam sie na niej. Nagrywałam odcinki na wideo i każdy znałam na pamięć. Płakałam przy nich i śmiałam się. Chodziłam z plastikowym niedźwiadkiem w kieszeni (do dziś go mam!), miałam tez breloczek z tymi misiami. Ale póki co Nuki nie mam, jeszcze! [B]CZATA -[/B] imię wybrana na cześć batalionu walczącego w Powstaniu Warszawskim "Czata 49". Fascynowałam sie swego czasu Powstaniem i stąd to imię, wybrane zanim jeszcze kupiłam psa! Potem sie okazało, że imię (pochodzi od węgierskiego określenia walki) bardzo jest mojej suce potrzebne. Urodziła się z wrodzona wada serca (o czym nie wiedziałam) i każdy jej dzień, miesiąc, rok życia jest walką z chorobą. Póki co Czata wygrywa. Ma sie dobrze, choć wet nie dawał jej więcej niz rok życia (ma ponad 4). Imię więc pasuje idealnie! [B]JAGNA[/B] - Tu historia jest banalna. W rodowodzie ma Jaga. Jaga mi się nie podobało, więc zostało Jagna. chciałam inne wymyślić, ale tak długo nic mi do głowy nie przychodziło, że to już się przyjęło. Nie wiem, czemu jej nie nawałam Nuką. Poprostu czułam, że to nie jest Nuka, że to imie będę miała dla innej suni.
  17. Jak doczekasz na polach do 18, to sie spotkamy. ;)
  18. [quote name='Asiabaloo']A mięso już miałaś? Szanowny pan dr nie życzy sobie psów na wykładzie...:roll: Ale reszta faktycznie nie ma obiekcji. Ja pojawiłam się kilka razy na wykładach z dużym weimarem. I żadnego problemu nie było.[/quote] "Mięso1" miałam, teraz mam "puszki", ale ja nie chodzę na te wykłady! Były o tak beznadziejnej porze i same tak beznadziejne, że prawie nikt na nie nie chodził (na wykładzie jest jakieś 10 osób!, a ja nie jestem żadną z nich), a tym bardziej nikt z psem ;). Ja chodziłam/chodzę z psem na wykłady z diagnostyki, z interny, z epi, z rozródu, patofizjologii kiedyś (Szalony i jego żona bardzo lubią PONy, bo mieli PONkę). ---------- A co do mieszkania z psem: Ja miałam prosto, bo mam własne mieszkanie, po Dziadku. Wynajmuję w nim pokoje 2 dziewczynom i zgadzam się, żeby trzymały zwierzaki. Mieszkałam już z terierką pszeniczną, a innym razem z goldenką. Moje obecne współlokatorki psów nie mają.
  19. To czy drugi rok jest lżejszy niz pierwszy, to zależy od studiów. Ja już nie pamiętam, jak to było. W każdym razie nie była to jakaś wielka różnica ani w jedną ani w drugą stronę. Ale wszystko zależy od tego, co się studiuje. Mój brat na UW, na ekonomii prawie wcale nie ma zajęć, tzn niby ma, ale jakoś niewiele, bo ciągle jest w domu (w przeciwieństwie do mnie). Ja np w zeszłym semestrze miałam super ułożony plan. Żadnych okienek, mało zajęć. A teraz całe dnie na uczelni. Po 4 h okienka dziennie, wykłady do 18tej. Makabra.
  20. [quote name='madalenka']Akorat co do pracy w domu nie mam nic przeciwko:D Ja ide (jesli sie dostane) na weterynarie na SGGW. Jak tam jest z wprowadzaniem psiakow??[/quote] Całkiem znośnie ;) Często ludzie chodzą z psami i nigdy nie słyszałam, żeby kogoś na wykład nie wpuścili. Ja zabierałam psa wielokrotnie na różne wykłady. Na ćwiczenia raczej nie ma co psa próbować wprowadzić. Wiele jest w pracowniach, laboratoriach, na sali sekcyjnej, na bloku operacyjnym... Choć malutką sunię mojej koleżance udawało się na wiele ćwiczeń zabierać. :eviltong:
  21. Pewnie taki mix wyszedłby fajnie ;) To ja jeszcze popytam: Jak u Was ze zwierzątkami egzotycznymi (fretki, szynszyle, myszy, szczury, chomiki itd)? My mieliśmy jeden semestr fakultetu. Ja lubie tego typu zwierzaki i czuję wieczny niedosyt :) . Żałuję, że na internie takie zagadnienia nie są poruszane.
  22. Ja mam dwa psy i studiuję. Zazwyczaj udaje mi się to pogodzić. Czasem tylko jest tak, że muszę kogoś poprosić, żeby mi psy wysikał, bo ja późno wracam. Mieszkam z 2 koleżankami i to tez ma swoje plusy. Czasem któraś kończy wcześniej niż ja i wyjdzie z psami. To jest wygodne. Polecam! Minusy też są - Bo dłużej na uczelni posiedzieć nie mogę, na pizze, piwo lub kino po zajęciach wyskoczyć ze znajomymi tez nie bardzo. No chyba, że koleżanki z psami wyjdą. Mam też problem z niektórymi wykładami (w tym semestrze wszystkie mam bardzo późno). Na niektóre naprawdę warto chodzić! Jednego psa spokojnie zabieram na uczelnię, na wykłady może chodzić (studiuję weterynarię), ale dwa już jakoś mi głupio brać. Nie chcę, żeby przeszkadzały. Choć myślę, że większość wykładowców nie miałaby nic przeciwko. Ale na ćwiczenia raczej nie ma szans iść z psem. Polecam wynajęcie mieszkania we 2-3 osoby (najlepiej zapaleni psiarze ;) ), które w razie potrzeby Ci pomogą.
  23. U nas sekcje tez każdy robił, ale tylko 2 razy w semestrze. Na reszcie ćw nudziliśmy się niemiłosiernie, bo gdy się tylko patrzy, to czas się potwornie dłuży (no chyba, że jest się protokolantem, to na nudę nie ma szans. Trzeba mieć kilka rąk do pisania ;) ). My niestety sami nic nie kastrujemy. :( A na rozrodzie w ogóle nie mamy żadnych operacji (no chyba, że podczas stażu się komuś trafi). Z praktycznych rzeczy, mamy tylko izolowane macice krowie do pomacania. Hmm.. No czasem może sie krowa lub klacz trafi do badania rektalnego.. To tyle z praktyki rozrodczej. Na chirurgii czasem dadzą coś poszyć. Ćw co tydzień, ale asystuje tylko 1 osoba z grupy, więc małe szanse by się przebić.
  24. [B]morelee, [/B]Czasem hodowcy je usuwają, żeby np. nie przeszkadzały u długowłosych psów przy czesaniu, bo mogłyby ulec kontuzji, więc profilaktycznie można je usunąć szczeniakom.
  25. [quote name='Zarazah'] Może zadam wam inne pytanie: powiadają, że Acana posiada dużo karotenu, zatem nie powinna być podawana psom blondynom, bo im za bardzo sierść zrudzieje. Szczerze mówiąc do roku nie jemy Acany, a nie zauważyłam, by mój pies miał przez to mniej lub bardziej wybarwioną fryzurę.[/quote] Karmiłam długo (2,5 roku) Acaną moje PONy (białe w łaty!) i nie rudziały ani trochę ;)
×
×
  • Create New...