-
Posts
1277 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Gosia
-
Na to już nic nie poradzimy. Możemy tylko pozabijać. :roll:
-
"Hodowla" Gamron zlikwidowana. Przynajmniej nie działają już pod egidą ZK. Ale niestety- rosną nowe. Właśnie z jedną sobie koresponduję- szczenięta na Alegratce.
-
Cary w potrzebie- JUŻ W NOWYM, STAŁYM SUPER DOMU U GOSI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Gosia replied to kwapa's topic in Już w nowym domu
tyciaNi- masz pw. Przepraszam Cię stokrotnie, najmocniej i jak tylko potrafię. Musiała mi gdzieś umknąć ta wiadomość. :oops::oops::oops: -
Cary w potrzebie- JUŻ W NOWYM, STAŁYM SUPER DOMU U GOSI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Gosia replied to kwapa's topic in Już w nowym domu
Jeszcze jedno- Cary nie jest samotny :mad: Bez przerwy się z nim "kontaktujemy"- siedzi w naszej łazience, a poza tym dzis się bawił z jedną shibą. Wprawdzie chwilę i pod nadzorem, ale zawsze. Myślę, że za kilka dni będę mogła powiedzieć, do jakiego domu powinien trafić i ile będzie kosztować jego miesięczne utrzymanie. -
Cary w potrzebie- JUŻ W NOWYM, STAŁYM SUPER DOMU U GOSI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Gosia replied to kwapa's topic in Już w nowym domu
Je gelacan, je wszystko, co trzeba, pasowałoby go tylko masować, a ja nie mam tyle czasu no i się ostatnio strasznie pochorowałam:-((( Bo jak mu dam hmb bez ruszania go, to nic nie da. Poza tym jest jeszcze nowy problem- moim zdaniem on powinien być w cieple, a on się rwie na podwórze i do kojca. I tam leży w tym zimnie. Jak go zawołam, to przychodzi, ale ewidentnie nie chce siedzieć w domu. Nie bardzo wiem, co robić:-((( [IMG]http://www.rottka.pl/forum/images/smiles/new_frusty.gif[/IMG] Dziś dostanie drugi zastrzyk catrophenu i zobaczymy- pierwszy zadziałał bardzo dobrze. Spróbuję puścić go z którąś z moich suk shibowych, jak go nie będzie gryzła, to może z nią się porusza- znaczy pobiega, zamiast leżeć w dołkach, wykopanych przez psy. -
Cary w potrzebie- JUŻ W NOWYM, STAŁYM SUPER DOMU U GOSI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Gosia replied to kwapa's topic in Już w nowym domu
Majga- problem w tym, że ja nie mam aparatu (nie stać mnie), a robić byle jak i czym nie ma sensu. Umówię się z Anią (dr Jaśkiewicz), która Carego zna i operowała mu jajka, żeby przyniosła swój aparat do lecznicy, jak będziemy mu ściągać szwy. Mamy super miejcse pod lecznicą, gdzie robimy psom zdjęcia do stron internetowych. Jak mu zrobimy ze 200 to coś da się wybrać. On ma niestety jeszcze chore uszy- nie wiem dokładnie, co tam siedzi, zajmę się tym dopiero po zdjęciu kołnierza. Dostał advocata narazie- jak to jakiś gówniany świerzbowiec, to powinno pomóc. Ale obawiam się, że to jakieś niedoleczone paskudztwo. A teraz dobre nowiny- Cary ma siłę byka, i na pewno nie jest to pies do usypiania. Po wczorajszym cartrophenie zaczął podskakiwać. Skończyło sie podle, bo jak sie nie ma mięśni, to kończy się lądowaniem na doopie, ale u mnie na szczęście nie ma żadnego betonu, więc wylądował w piachu:-))) Dostał jeszcze jeden magiczny lek dzisiaj, zobaczymy, jak zadziała. Gdybym miała większy teren, NIGDY bym go NIKOMU nie oddała. To świetny pies, zaniedbany przez tych, co WŁAŚNIE JUTRO POWINNI SIĘ ZAMKNĄĆ I NIE ZABIERAĆ GŁOSU TYM LEPSZYM. Do Kasi- gelacan dotarł, dziękuję:-) -
Cary w potrzebie- JUŻ W NOWYM, STAŁYM SUPER DOMU U GOSI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Gosia replied to kwapa's topic in Już w nowym domu
Wszystko jest w porządku- je, pije, robi kupy i dostał dzić pierwszy cartrophen Módlcie się, żeby zadziałał. -
Cary w potrzebie- JUŻ W NOWYM, STAŁYM SUPER DOMU U GOSI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Gosia replied to kwapa's topic in Już w nowym domu
Tak- wydaje mi się, że powoli zaczyna się zbierać. A jak się stawiał, jak mu wenflon wyciągałam przed chwilą. Całą łazienkę spryskał dureń krwią. "Stworek nie chce, Stworek nie będzie..." Śmieszny jest (narazie). -
Cary w potrzebie- JUŻ W NOWYM, STAŁYM SUPER DOMU U GOSI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Gosia replied to kwapa's topic in Już w nowym domu
Tak, nigdy nie pomagałam mu wstać. Chwieje się czasami, ale nie przewraca. Teraz poszedł spać obrażony, bo mu kołnierz założyłam. :mad: -
Cary w potrzebie- JUŻ W NOWYM, STAŁYM SUPER DOMU U GOSI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Gosia replied to kwapa's topic in Już w nowym domu
Majga- on się w ogóle nie przewraca- ja nigdy nie widziałam, żeby u nas upadł. A ogród mamy nierówny, a pod bramą kamienie, po których i naszym zdrowym nie jest przyjemnie chodzić. Czasem się potknie albo zachwieje- to wszystko. To, czego Cary najbardziej potrzebuje, to kontaktu z człowiekiem. Ciągle szuka naszego towarzystwa.Dziś był kastrowany i już biega. Pozdrawiam- -
Cary w potrzebie- JUŻ W NOWYM, STAŁYM SUPER DOMU U GOSI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Gosia replied to kwapa's topic in Już w nowym domu
Po kolei- z tym sklonowaniem to znam parę osób, które zrobiłyby dużo, by do tego nie doszło :evil_lol: Co do agresji- wiadomo, o czym mowa, szkoda pisaniny. Co do chwiejnego chodu- obawiam się, że tak niestety zostanie. Ale ja mam rottweilera, który tak chodzi od 4 lat i nic mu to nie przeszkadza. Przyzwyczaił się i koniec. Wg mnie ważniejszą kwestią jest to, by Cary się nie przewracał zbyt często, sam podnosił i załatwiał sam potrzeby fizjologiczne. I do tego bym zmierzała. Po serii zdjęć, które mam zamiar mu jeszcze zrrobić okaże się, czy operacja może coś zmienić i jakie są szanse. Wtedy dam znać co i jak. Ale to będzie w przyszłym tygodniu. Co do pieniędzy- ja nie potrzebuję kasy dla niego, więc bez nerwów- pilnujcie tylko, bo gdyby się okazało, że jednak operacja mogłaby zmienić sprawę diametralnie, to taka operacja będzie kosztowna- nawet z moimi znajomościami. Po prostu pewnych rzeczy nie przeskoczę. Pozdrawiam- -
Cary w potrzebie- JUŻ W NOWYM, STAŁYM SUPER DOMU U GOSI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Gosia replied to kwapa's topic in Już w nowym domu
Z metacamu przejdziemy na cartrophen najprawdopodobniej, bo metacam to tylko lek przeciwbólowy i działa doraźnie. Każdy się po metacamie, czy rimadylu podniesie. Chodzi o poprawę długotrwałą, a nie chwilową. On łazi tak sobie, ale cały czas na czterech nogach i czasami przy sikaniu musi sie podeprzeć czwartą kończyną (za przeproszeniem). Do jego psychiki nie mam żadnych zastrzeżeń narazie przynajmniej. Robię mu po 5 zastrzyków dziennie, w tym 3 bolesne- każdy by sie wkurzył, a on tylko czasami sie odsuwa albo pyskiem trąca mi rękę. Czesałam go, drapałam, czochrałam, oglądałam uszy w wynicowaniu- nic nie gadał. Zachwycony może nie był, ale nie warknął- raczej się wygłupia, niz straszy. Więc nie bardzo rozumiem ten post o agresji... Zresztą uważam, że Pani Ewa by mi powiedziała- wiedziała, że mam małe psy w domu, dwa rottweilery, wielkiego kundla i obecnie pitbulkę (chwilowo). Pozdrawiam- będę w kontakcie. -
Cary w potrzebie- JUŻ W NOWYM, STAŁYM SUPER DOMU U GOSI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Gosia replied to kwapa's topic in Już w nowym domu
Dziękujemy za tyle miłych słów. Dziś miał badania krwi i wszystkie parametry są w normie- generalnie rzecz biorąc- zdrowy pies. Jeszcze zrobimy mocz i będzie pełnia szczęścia:-) Było też rtg- ale do powtórki, bo żadnych potężnych zmian tam nie widać. Jest jedno miejsce, które nam się nie podoba, ale zdjęcie musimy zrobić w znieczuleniu ogólnym, a to będzie w czwartek, bo wtedy pozbędziemy się jajek. Obecnie je RC Mobility Support Large Breed (z niechęcią dużą), więc dodaję mu puszkę. Dostaje codziennie metacam i obecnie jeszcze nivalin krótką serią, potem dostanie jeszcze catosal, combivit i kokarboksylazę. Ma zaniki w mięśniach tylnych nóg i tego się raczej juz pozbyć nie da. Ale chodzi na czterech nogach, więc nie ma problemów z przemieszczaniem się. Narazie tyle. Pozdrawiam- -
Cary w potrzebie- JUŻ W NOWYM, STAŁYM SUPER DOMU U GOSI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Gosia replied to kwapa's topic in Już w nowym domu
Nie jestem lekarzem weterynarii!!! ODCZEPCIE SIĘ. Jestem filozofem i religioznawcą oraz fiolmoznawcą z wykształcenia, a psiarzem od urodzenia. Od 20 lat hoduję psy. Mój Mąż twierdzi, że (po skończeniu filozofii) dla bezpieczeństwa ludzkości pracuję w przedpokoju u weterynarza:-) Moje serce jest w rottweilerach i shibach, ale jak weszłam na rottkę i jako pierwszego zobaczyłąm onka- to pomyślałam, że Św. Franciszek coś przekombinował. Cary jest u nas od 4 godzin, wszystko jest ok. Narazie. Dostał leki, relacje będą w miarę na bieżąco. Moim zdaniem ten pies został po prostu tragicznie zaniedbany w sprawie swoich przypadłosći- i przy dobrej opiece nie tylko się podniesie, ale będzie zupełnie dobrze funkcjonował. Jest piękny- wielki, okazały, zrónoważony. Jestem dobrej myśli. Pozdrawiam- i dziękuję WSZYSTKIM, KTÓRZY POMOGLI GO TU DOWIEŹĆ. Gosia -
Teraz wygląda jeszcze dostojniej, a brudna jest jak świnia. Jak będę mieć nowe zdjęcia, to podam Kasi, żeby wsadziła. Mam nadzieję na Zw. Świata w Bratysławie.
-
Nie rozumiem, co za uparty kretyn tatuuje shiby w uszach. Tzn. znam tę kretynkę i tłumaczyłam jej, ale widzę, że nie pomogło. Tatuujcie shiby w pachwinach i to najlepiej długopisem- trwa to dłużej, psa bardziej boli, ale tatuaż rośnie z psem i nawet po wielu latach jest czytelny. A suczydło fajne- będzie miała super charakter.
-
Zapewniam Cię, że zarówno matka (Tattoi) jak i córka (Starling) to dwie najbardziej puszczalskie cichodajki, jakie kiedykolwiek widziałam. Tak, że Agentkę na pewno by sytuacja rozbawiła- gorzej z rodziną (ludzką i psią- nie wiem, co gorsze). A Hiro też mi sie bardzo podobał do momentu, jak go zobaczyłam na żywo. to piękny pies, ale nie w moim typie. On by się nadawał do Inushi. Ale już po ptokach.
-
Tak- wiem, że nie żyje... Ten miał być dla Geishy albo Arweny. Myślałam też o Inushi, ale życie zmieniło bieg. Dla Geishy jest Raigen Go IIyama Hakuryuusou, niestety- pies jest bardzo słabo fotogeniczny i dlatego na stronie jest tylko głowa. Ale ja go widziałam na żywo kilka godzin i nie mam cienia wątpliwości, że to jeden z najlepszych psów w Europie. Dla Arweny najprawdopodobniej Koki, chyba, że Wilma wymyśli coś nowego (a ma 1000 pomysłów na sekundę). Co do Agentki- oczywiście Belfegor:-))) A co do Tattoi- tu już długi namysł z Wilmą. Jeszcze nie wiemy. Mamy trochę czasu. Mam wypatrzonego genialnego psa z We Sedso- ale on nie jest wystawiany i nie jest przebadany- będę o tym rozmawiać z Jytte.
-
W ramach posiadania rąk w przyzwoitej całości należy zawsze mieć w kieszeni, ręce, za pazuchą cokolwiek- starą skarpetkę, śmierdzące majtki, kawałek kapcia, starą piłkę- naprawdę całkowicie cokolwiek. W momencie zainteresowania shiby rękami- najczęściej przy witaniu- należy zabrać zdecydowanie rękę i dać shibce podmiankę- pomachać przed nosem, zainteresować, powąchać (tak, tak) i dopiero dać psu. Pomaga. Ale wymaga czasu. Pozdrawiam- Gosia
-
Podpisuję się pod wszystkim:-)))
-
Doddy- masz pw.
-
Amstaf po prostu nie ma podszerstka i stąd problem wzimie z budą. A tej amstafce z Warszawy chętnie pom0gę. Mój telefon domowy 22 781 33 67, pracowy 22 615 79 03, komórka 602 105 148. Najłatwiej dodzwonić się do pracy w godzinach 14:30- 20;00, albo do domu po 22:00. Gosia
-
u mnie miałby fajowo, tylko miestety stado 9shib go po prostu sabije... Szkoda.
-
I jeszcze jedno- wszystkie leki na mój koszt. Chodzi tylko o dowiezienie go do mnie.
-
A on nmoże być w zadzaszonym kojcu z dużą budą? I koszty diagnozy i ewewntualnej operacji biorę na siebię? Tylko nie mam czasu na szukanie domu, a zostać długo nie może (mam 13 psów). Kojec ma dach i podłogę z desek, jest ciepło i duża buda. Jedzenie do woli włącznie z z dietami- tu nie ma problemu. Jeszccze jedno- ktoś musiał by mi go przywlec do Warszawy- z reszta sobie poradzę. Czekam.