Jump to content
Dogomania

Gosia

Members
  • Posts

    1277
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Gosia

  1. Pewnie go obejrzymy dokładnie w czasie kastracji, no i może coś powiedzą wyniki krwi.
  2. Obawiam się, że może. Rozmawiałam wczoraj z dwoma chirurgami z SGGW- obaj mi powiedzieli, że rokowania są prawie żadne i że nawet, jeśli go odkarmimy np. sondą to będzie skazany na takie karmienie cały czas. I kto zaadoptuje takiego psa?
  3. Gosia

    Akity Baby:)

    Darku- spóźnione życzenia od Hannibali :-)))
  4. Właśnie te w wieku szczenięcym mają największą szansę. Te, które się nabawiły w starszym wieku- rokowania złe. Chyba, że to ten przedmiot i że da się to połatać. Czekajmy na wetów.
  5. Pytanie jest takie, czy on sobie rozwalił ten przełyk przez to ciało obce, które połknął, czy to wrodzone, czy nabyte w wieku dorosłym. Rokowania tak, czy siak- są goowniane.
  6. Z tego, co wiem, to prącie się schowało, tak bywa. Wiec tu akurat chyba dobrze jest.
  7. E- a może to nie ten pies?
  8. Tym razem to nie ja- przysięgam.Ja bym powiedziała, że jest bucem.
  9. pamiętajcie dziewczyny, że zrobić dobre zdjecie czarnego psa do druku graniczy z cudem. wiec jesli gazeta nie ma pierwszorzednej jakości wydania, to pieniadze wyrzucone w błoto.Pogadam z PP.
  10. Trzeba było nie jeść przed kompem. Mam już takie osiągnięcia, jak opisywałam "syndrom śmiejącej się śmierci" . Też się potem wkurzali, że muszą monitor (a niektórzy i klawiaturę) czyścić.
  11. Ale Wujek nie ma tego drugiego obcokrajowca- Parkinsona i nie telepały mu się rączki na klawiaturze, jak pisał kwoty? :-)))
  12. Mnie się też nie otwierają pw, dostaję tylko powiadomienie, a otwierać muszę dookoła, przez prywatne wiadomości w pasku na górze. ale to szczegół. A na kiedy byłby ten hotel w Mielcu gotowy i ile on kosztuje? Przepraszam, że się ciągle dopytuję, ale mam Alzheimera.
  13. Tak bywa, niektóre z psów nie mogą dostawać suchego jedzenia, bo się nim dławią (mój rottek), mogą dostawać tylko namoczone, albo w misce na stojaku. Albo naturalne i wtedy mogą z podłogi, bo nic się nie dzieje. Ale my tu mówimy o zagłodzonym psie, nie zdrowym byku. Więc nie doszukujmy się narazie refluksów i nowotworów. Poza tym może to być zwykły atawizm (oddawanie jedzenia młodym). Nie znamy psa, więc nie wiemy, co mu we łbie siedzi.
  14. [quote name='Dada M']Grubcio od prawie 6 lat przebywa w warszawskim schronisku na Paluchu. To spokojny, wierny, trochę nieśmiały pies, bardzo przywiązany do swojej wolontariuszki i spragniony towarzystwa człowieka. Kiedyś był ładnym, miłym, energicznym psem w typie owczarka niemieckiego - jednak to nie wystarczyło, by znalazł swojego człowieka. W schronisku został dotkliwie pogryziony przez współtowarzysza z boksu - pamiątką po tym dramatycznym przeżyciu jest wielka blizna na całej szerokości grzbietu Grubcia. Lata mijały, na oszpeconego psa nikt nie zwracał uwagi. Nadeszła starość. Grubcio przeszedł 2 operacje wycinania guzów - ostatnia odbyła się w grudniu 2009 roku. Po kilkudniowym pobycie w klinice powrócił do schroniska - smutny, apatyczny, ale wciąż dzielny, wciąż pragnący żyć. Wola życia to jedno, a surowe warunki w schronisku i brak troskliwego opiekuna - to drugie. Grubcio wciąż wiernie wypatruje swojego człowieka - nawet w największe mrozy nie chowa się do swojej budy, tylko patrzy błagalnie na odwiedzających. Nikt go nie dostrzega, a z każdym dniem pies gaśnie ... Jest miejsce dla Grubcia w hoteliku u ZuziM - miejsce, gdzie Grubcio będzie mógł cieszyć się prawdziwie złotą jesienią życia. By podarować Grubciowi piękne ostatnie miesiące życia, potrzebne są, jak zawsze, pieniądze ... Grubcio ok. 1,5 roku temu : Grubcio obecnie : Noga Grubcia po operacji : Mam pytania: ile kosztuje miejsce u Zuzi ? i czy ewentualnie Grubcio może tam zostać do końca swoich dni?
  15. [quote name='ana666']toz ma umowe ale pies jest w schronie a schron jest miejski i ma swojego weta , nie zgodzili by sie zeby zabrać go do innego weta jak ten jest na miejscu.[/QUOTE] Ale on NIE JEST NA MIEJSCU!!! Powinien na dupie siedzieć przy psie i go ratować. Weterynaria to powołanie, nie tylko zawód! To oczywiście nie do Ciebie wrzask. Zaczyna mnie wkur..ać pan kierownik. Pies żyje? Ktoś wie?
  16. To znaczy, że całe moje stado (12) ma wrzody. Dajcie mu spokój, niech sobie zjada, kwasy żołądkowe muszą się unormować.
  17. [quote name='ulvhedinn']Przy pierwszej transfuzji wystarczy próba krzyżowa. I nawet nie trzeba koniecznie zamawiac krwi, wystarczy wet z wirówką i dawca i można spokojnie odwirować osocze! A przy pełnym rozwoju choroby surowica guzik daje.[/QUOTE] Przy pierwszej nawet nie jest potrzebna krzyżowa, jeśli jest dawca, to pewnie, że można z psa do psa. Co do powikłań, to bardziej mi chodziło o hematokryt na przykład, ale ja jestem skażona długoletnim pożyciem z bankiem krwi... No i mam inne doswiadczenia, co do skuteczności surowic. Ale nie ma tu nad czym deliberować. Pozdrawiam
  18. Acha- jeszcze jedno- uwaga na "okulistów". Znam takich, co za leczenie jednego oka u bezdomnego psa zawołali po 4 tysiące złotych wiedząc, że nie ma szansy na jakąkolwiek poprawę.
  19. Jezuuu.... Przebrnęłam. Mam kilka przemyśleń: dlaczego psa nie zobaczył żaden behawiorysta? Przecież jest cała gama środków psychotropowych, które pomagają leczyć takie fobie? Są leki niwelujące agresję dominacyjną, leki niwelujące agresję pochodzącą ze strachu, leki antydepresyjne, niwelujące lęki nabyte i wrodzone, poprawiające nastrój w ostatnim stadium raka... Całe spektrum. Filip mógł je dostawać, ale do tego potrzebny był zoopsycholog. Przy podawaniu takich leków możnaby go wreszcie zbadać okulistycznie- może tym razem bez walki i miotania się z nim "pod kocem". (a swoją drogą wielce mnie ciekawi, jak się pobiera krew psu miotającemu się na stole pod kocem, bo tego jeszcze nie widziałam. Pozdrawiam-
  20. Z surowic można dać caniserin albo stagloban albo stagloban SHP- trzeba by to zaklepać w klinice, żeby mieli, bo często gęsto nie trzyma się tego na stanie. Nosówka i parwo to coraz rzadsze choroby i dlatego nie zawsze lecznice to mają. Lekarz mógł na nosa stwierdzić, czy to parwo- jak się to kiedykolwiek leczyło, to czasami wystarczy powąchać. Dziwne tylko, że jak był w schronisku miesiąc, to go nie zaszczepiono. Ale trudno. Stało się. Transfuzja niesie z sobą ryzyko powikłań przy tak złym stanie psa- pytanie, czy macie taką krew, czy trzeba zamawiać w Warszawie? To znowu czas przesyłki. Ja bym go nie karmiła, póki rzyga- to tylko osłabia serce i podrażnia żołądek i przełyk. Rokowania są kiepskie, jedynym jego atutem jest wiek- pół roku to pół roku, a nie 7 czy 8 tygodni. Trudno mi coś radzić, skoro tam przy nim nikogo nie ma. I jeszcze jedno- czy miejscowy TOZ (bo rozumiem, że takowy jest) nie ma umowy z żadną lecznicą na tańsze leczenie, czy z przedłużonym terminem płatności? To dziwne.
×
×
  • Create New...