-
Posts
692 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Marmasza
-
A kto weźmie na siebie odpowiedzialność za ewentualne wypadki pogryzienia? Czy może będzie to wina błędów i wypaczeń nowego właściciela?
-
[quote name='Charly']moim zdaniem dokładnie tak- powinnien odesłac ich do schroniska. Żeby nie być gołosłownym (w kwesti ruletki jeśli chodzi o psy ze schroniska) proszę przeczytać artykuł: http://miasta.gazeta.pl/szczecin/1,34939,5493387,Psy_przygotowywane_do_walki_trafia_do_domow_.html Dla mnie to zgroza!
-
Widzisz w Szczecinie też zazwyczaj jest jakieś 200-240 psów w schronisku. Jedne odchodzą na ich miejsce trafiają inne. Wszystkich psów w miescie jest jakieś 20 tys. Schronisko obsługuje również sąsiednie gminy - w sumie może 30 tys psów. Ale nawet biorąc pod uwagę te 20 tys w samym Szczecinie (za dużo ale to inny temat) - w schronisku przebywa ile? 1% psów z miasta - a to znaczy, że pozostałe 99% ma domy i że nowe mioty generalnie trafiają do domów a nie schroniska.
-
A to nie jest presja czy nakłanianie?
-
Ale wypuszczają w świat psy niesprawdzone pod względem charakteru, bez próby dotarcia do ich przeszłości. Wypuszczają psy, o których wiedzą, że są np. agresywne do dzieci. Nie sprawdzają potencjalnych chętnych do adopcji i co gorsza nie intersuje ich dalszy los tych psów. Nie jest to pseudohodowla?
-
Żeby nie było wątpliwości: uważam, że są ludzie, którzy nie powinni być właścicielami psów (jakichkolwiek) - powinni wręcz mieć sądowy zakaz zblizania się do psa. Są również psy, które nie mogą być rozmnażane. OK, takie jest życie i takie realia. Ale wszelkie próby nakłaniania pozostałych ludzi do działań takich czy siakich w imię wyimaginowanego dobra jakiegoś psa w schronisku jest śmieszne i wręcz dziecinne. Weźcie pod uwagę, że nieraz pies wzięty ze schroniska był przyczyną poważnych problemów łącznie z groźnym pogryzieniem nowych właścicieli (sam znam taki przypadek). Dopóki w naszych schroniskach nie zmienią się zasady adopcji psów (łącznie z poważnym traktowaniem kwestii wyboru psów do adopcji), to większość schronisk staje się ogromną pseudohodowlą.
-
A po powrocie z wakacji wezmą ze schroniska następnego. Wszyscy zadowoleni a najbardziej obsługa schroniska:diabloti:
-
Najczęście tak - w ten sposób trafiły do mnie wszystkie dotychczasowe psy (łącznie z Maszą). Gwarancja jest dokładnie taka sama jak w przypadku każdej hodowli związkowej.
-
1. A co się dzieje z rodowodowymi, gdy nie spełniają nadzieji (jakoś nie sa superchampionami), sprawiają problemy wychowawcze (a nierzadko się tak zdarza)? Nie przesadzajcie z tym "znudzeniem się". Bardzo często psy do schroniska trafiają z powodu poważnych zmian w życiu ich dotychczasowego właściciela lub problemy, które ich przerosły. 2. Nie ma możliwości prawnej, aby po sprzedaży szczeniaka hodowca mógł mieć wpływ na jego dalszy los (chyba, ze jest to umowa na warunkach hodowlanych, ale wtedy szczeniak nie zmienia właściciela). W momencie nabycia szczeniaka (i uiszczeniu należności) prawo własności przechodzi na właściciela.
-
Akurat w tym przypadku jestem pewien. Nigdy ze schroniska - nie lubię loterii!
-
W ten sam sposób można apelować do hodowców związkowych, aby nie rozmnażali psów o ile nie mają kompletu zamówień (przed kryciem!). Bo przecież suka rodowodowa może być sprzedana do pseudohodowli, gdy nabywcom się odwidzi!
-
Należę do osób, które nigdy nie weźmie psa ze schroniska (tak samo jak nie kupię z pseudohowli). I znam wiele osób, które mają identyczne poglądy. Więc twierdzenie, że jakiś szczeniak zabiera miejsce schroniskowemu psu jest Twoim i Tobie podobnych osób wyimaginowanym poglądem. Jeśli ktoś chce psa ze schronu, to go tam będzie szukał - natomiast inny chętnie weźmie szczeniaka od znajomych, bo widzi po jakiej suce jest i w jakich warunkach się wychowuje, ale nigdy nie wybierze się do schroniska - takie są realia.
-
No bez przesady - oczywiście, że rozmnożenie suki ma wpływ na nią samą i na jej potomstwo - ale nie ma wpływu na los innych psów i to mi chodzi. Z drugiej strony są ludzie, którzy mają wspaniałe (pod względem charakteru) suki mieszańce (mniej lub bardziej rasopodobne) o ci ludzie mają znajomych, którzy chętnie wezmą szczeniaka po ich suce (ale właśnie po tej). I co "odpowiedzialny" właściciel suki odeśle ich do schroniska?
-
Tyle tylko, że fakt iż ktoś rozmnoży czy nie swoją sukę, nie ma najmniejszego związku z tym, że gdzieś jakiś pies cierpi czy ma źle.
-
I znowu propagandowa i "medialna" przesada. Schroniska są fatalnie przygotowane, źle prowadzone - to fakt. Generalnie przetrzymują zbyt dużą liczbę psów, z których duża część nie nadaje się do adopcji. Pomijam już fakt, że liczba psów trafiających np. w Szczecinie do schroniska nie jest aż tak duża jak to wygląda z relacji na tym forum. Fakt mamy w Polsce zbyt wiele psów, rozmnażane są psy, które nigdy nie powinny być dopuszczone do rozrodu. Nie ma uregulowań prawnych dotyczących rejestracji psów i obrotu psami. Ale twierdzenia, że psy poza rodowodowymi powinny być sterylizowane nie ma racji bytu. To nie ta bajka - nie powinno się dopuszczać (i tu kłaniają się braki w prawie) do rozmnażania psow z wadami fizjologicznymi (np. dysplazja) i problemami psychicznymi (lękliwe, agresywne), ale tylko tyle.
-
To jest fizyczną niemożliwością bez zmiany podejscia ZKwP do kwestii rodowodów. Na stronie FCI można znaleźć dane statystyczne odnośnie liczby psów w poszczególnych krajach. Według tych danych w 2006 roku w ZKwP było zarejestrowanych trochę ponad 32 tys. psów. To naprawdę "porażająca" liczba przy ogólnej liczbie psów w kraju szacowanej na jakieś 7-8 milionów. Statystycznie rzecz biorąc psy rodowodowe stanowią nieistotny margines psiej populacji w Polsce. I prawdę mówiąc aż dziw, że nie doszło jeszcze do zupełnej degeneracji tych osobników.
-
Nigdy nie postulowałem eliminacji jakiejkolwiek rasy. Wskazuję tylko na, moim zdaniem, istotne fakty. To czy miłośnicy rasy wezmą pod uwagę tego typu uwagi czy nie nie zależy na szczęście ode mnie. Natomiast ważnym jest podejście mediów do tego tematu - i odważam się wyrazić opinię, że jeśli nie zostanie wyeliminowana skłonność do agresji u psów w tym typie, to doczekamy się prawa eliminującego z Polski zarówno pitty, asty jak kilka innych ras. A nawiasem mówiąc pytanie dla ciekawych: dlaczego w zestawieniach amerykańsko-kanadyjskich nie występuje AST? Czy te psy nie gryzą?
-
Jeśli weźmie się pod uwagę badania kanadyjsko-amerykańskie (w tym rejonie TTB jest dużo bardziej popularny), to "czołówka" wygląda następujaco (podaję za Merritt Clifton - wyniki obserwacji przypadków agresji psów wobec ludzi): pitt, rotek, presa i ich mieszańce: 74%, pitt, rott, hybrydy psiowilcze: 72%, na 2209 zbadanych przypadków z udziałem pitta: 1110. To nie czołówka?
-
Aż chce się zacytować "wężykiem, wężykiem". Ale o ile dobrze pamiętam, to E.Trumler w jednej ze swoich książek opisując fazy rozwojowe psów sygnalizuje, że pies nie rodzi się z umiejętnością nawiązywania więzi emocjonalnej z człowiekiem. Owszem, ma taką zdolność, ale ogólną a nie nakierowaną na człowieka. U szczeniak w okresie pomiędzy czwartym a siódmym tygodniem kształtują się zachowania, które można nazwać "nakierowaniem na..." i od tego w jakim otoczeniu będzie przebywać i jakie będzie miał doświadczenia zależy przyszłe cechy charakteru w tym względzie. Zauważcie, że pasterze często właśnie 5,5-6 tygodniowe szczenięta umieszczają pośród np. owiec izolując je od innych psów, po to aby w przyszłości pies był emocjonalnie zwiazany ze zwierzętami, które ma chronić i bronić!
-
Zdarza się niestety. Ale jest to efekt pewnej "mutacji" a nie świadomego i celowego działania hodowlanego. Co z tego, że związanego z nieaktualnym celem, ale "owoce" tego działania pozostały. I zrozumcie, że nie piszę tego jako zarzutu wobec rasy! Te psy są takie jakie są. Są tak samo "nienormalne" jak goldeny aportujące godzinami piłeczkę. Wszystkie psy są w jakimś sensie zdegenerowane. Inaczej mielibyśmy praktycznie jedną rasę "wilkopodobną". Ale uważam, że każdy, kto podejmuje się "życia pod jednym dachem" z psem musi brać pod uwagę, że środowisko i wychowanie bazuje na "podkładzie genetyki", której u tego konkretnego osobnika już się nie zmieni.
-
Była eliminowana, a to oznacza, że się zdarzała! Czyli w hodowli pitów nie udało się wyeliminować "agresji" wobec ludzi. Ja piszę o tym co pozostało w genach tych psów (mimo, iż nie są hodowane do walk) - możliwość, praktycznie bez przyczyny, wystąpienia niesygnalizowanych i niepohamowanych zachowań agresywnych.
-
Niestety myślisz katogoriami etyczno-moralnymi, a te nie mają tutaj zastosowania. Pamiętaj, że dopóki te psy były używane do walk, to właśnie takie zachowania dawały im przewagę i gwarantowały "sukces". Takie psy były przede wszystkim rozmnażane - w końcu tego typu zachowania były "celem" hodowli psów do walk. I nic dziwnego, że skłonność do takich zachowań była przekazywana kolejnym pokoleniom. Tutaj selekcja dokonywana przez ludzi zastąpiła naturę!
-
Problem w tym, że nie ma możliwości sprawdzenia empirycznie, czy ten sam osobnik w innych rękach zachowywałby się inaczej. Natomiast jeśli chodzi o usprawiedliwienie - rozumiem, że pies może ugryźć w obronie własnej, acz trudno mi sobie wyobrazić w jakiej sytuacji pies (w domu, w którym mieszka, jak sądzę od szczeniaka) może tak bardzo poczuć się zagrożonym - zwłaszcza jeśli jest to osobnik o silnej psychice (chyba, że słowo "silna" należy ująć w potrójny cudzysłów). Dlatego pytam się co ta kobieta takiego szczególnego zrobiła, że pies ją zaatakował?
-
Nie nazwałbym tego skrzywieniem psychicznym - nie sądźmy tego typu kategoriami. Ktoś kiedyś wyselekcjonował takie psy i tak się stało. Dla nas obecnie ważniejszym jest fakt, iż "w genach" tej linii hodowlanej (a być może w całej rasie) mogła pozostać skłonność do niesygnalizowanych zachowań agresywnych. I co gorsza, nie tylko nie sygnalizowanej agresji ale również niepohamowanej. Agresji, która może się objawić praktycznie bez przyczyny i wyraźnego bodźca wyzwalającego. I niestety takie zachowania obserwowano w przypadku np. pittbulli. Dla zainteresowanych podaję adres analizy takich przypadków: http://www.dogbitelaw.com/Dog%20Attacks%201982%20to%202006%20Clifton.pdf
-
I na poważnie myślisz, że jest to usprawiedliwienie agresji psa wobec niej?