Jump to content
Dogomania

jovka

Members
  • Posts

    156
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by jovka

  1. ZEMAT: Napisałam już wszystko MałGosi na prv, ale może warto podać nieco ogólnych danych. Zamrażarka jest do odebrania ok. 45 km. od Białegostoku, nieco na pólnoc, ale bardziej wschód, przy samej granicy białoruskiej, miejscowość nazywa się Mostowlany i prowadzą tam drogi n-tej klasy odśnieżania, co oznacza, że trzeba jeździć po odwilży albo dopiero wiosną ;) Ze względu na gabaryty jest nie do ruszenia samochodem osobowym, ale do odebrania praktycznie w każdej chwili (kwestia telefonu do teściów). Z Warszawy też nie mam dla niej transportu, ale tutaj juz jest nas więcej (no i SAIDA niezastąpiona 8) :D ) a i dystans nieco mniejszy. MałGosia sprawdza transport służbowy ale nie jest najłatwiej więc zmawiajmy się! Co do koszulek wydaję oficjalny komunikat (jako na razie samozwańczy i przejściowy oraganizator): 1. nie ma mowy o indywidualnych preferencjach rasowych zamawiających - zapomnijcie o afganach, dogach, og(ó)arkach, itp. - może być po prostu PIES (ewentualnie w łatki - oczywiście wszyscy się poznali na żarcie, co nie? :lol: ) ale tak naprawdę decyzja należy do projektanta loga. GDZIE DO TEJ PORY UKRYWASZ SIĘ SŁYNNY NA CAŁĄ POLSKĘ PROJEKTANCIE LOGO??? 2. nie ma mowy o krótkich seriach (po 1 koszulce) bo koszt nadruku prawie ten sam co przy 100-200 sztukach. Egzemplarze kolekcjonerskie będziemy drukować jak już jako np. fundacja osiągniemy status 'darmoszek' Pirellego - tzn. będą się o nas snoby zabijać ;) 3. ciągle czekam na propozycje poniżej kosztów, jak rozumiem Gosia w weekend bada teren. P.S. Słowo daję szlag mnie trafi z tym brakiem powiadomień :evil: czy naprawdę musi nastepować 'przerwa' co któryś raz??? Ani jestem tu od wczoraj, ani 'blondynka komputerowa', a z tym uporać się nie sposób (administracja jeszcze nigdy nie powiedziała co i jak jest źle) :evil:
  2. Rotti: uderz w stół, a charty same biegną... :wink:
  3. Ale prywata w publicznej debacie to chyba państwowa sprawa? :P Choć pewnie lepiej (czytaj: bezpieczniej) by było, żeby na logo/emblemacie pojawił się wielorasowy piesek, inaczej nie przebrniemy przez głosowanie na 'jedynie właściwą i ulubioną rasę' 8) :lol:
  4. Ależ my się nie obrażamy... :evilbat: :wink: :lol: Tak naprawdę to im więcej gończych, tym weselej bo i tak szpiców, molosów i ozdobnych nie dogonimy nigdy - przynajmniej pod względem ilości fanów bo nie uwielbianych ras oczywiście :D
  5. Na Rastę też już przyszedł czas. Jeśli wszystko pójdzie dobrze (jutro wyniki badań krwi) czeka ją zabieg w przyszłym tygodniu. Niby nic, taka sobie operacyjka, ale jednak mamy stres :( Sunia jest zdrowa jak rydz a mimo to boję się narkozy. I choć rozsądek i nasze 'kocie' doświadczenia mówią, że to naprawdę nic strasznego nie lubię tego uczucia... Proszę o wsparcie duchowe :)
  6. jovka

    Opinia.

    A to ciekawe... :o nasza suka nigdy w stosunku do żadnego psa nie była agresywna. Może to efekt tego, że ma mnóstwo psich znajomych i nigdy nie zdarzyła jej się okazja do bójki. W zabawach i kontaktach z innymi psami do dziś (a już dawno nie jest szczeniakiem) od razu jest zaproszenie do zabawy i dzika gonitwa :D A w jednym, jedynym przypadku kiedy suka ON-a - już nieżyjąca zresztą - rzucała się na Rastę na każdym spotkaniu, ta nawet nie rozumiała o co chodzi i merdając ogonem leciała się witać... na szczęście nigdy nie podeszła zbyt blisko.
  7. Bardzo super, wymyślajcie jakieś projekty logo, które nadałoby się na koszulkę! Tylko chyba lepiej, żeby to był plik graficzny, a nie np. rysunek odręczny - łatwiej to obrabiać i ewentualnie dostarczyć jako wzór do nanoszenia... Projektujcie Kochani kto umie i może :D Jak Ty to robisz kobieto??? :o Naprawdę jestem pod wrażeniem :D
  8. Już to pisałam, ale jeszcze raz mogę ;)
  9. Wracając do potrzeb - mam do zaproponowania ogromną (około 300 litrów, 1,6 - 1,8 metrową) chłodnię, taką zamrażarę poziomą, sprawną, do kupienia za fajne (tzn. niewielkie ;)) pieniądze, które mogę zapłacić. Tyle, że znowu jest kłopot z transportem... to jest bardzo północny wschód Polski. Nam się do samochodu nie zmieści, ale może ktoś z okolic Białegostoku mógłby ją dowieźć, choćby do Warszawy? Jako, że nikt jeszcze nie zgłosił sie do załatwiania koszulek po okazyjnej cenie mam pytanie - próbować organizować je 'normalnym' trybem, czy czekamy jeszcze na opcję 'po znajomości'? No i postuluję o projekty graficzne, ja niestety w tej dziedzinie nie pomogę... chyba, że mogłaby to być daleko posunięta abstrakcja ;) :lol:
  10. Byliśmy dziś u Saidy zawieźć rzeczy i Jej miły mąż pokazał nam wnetrze ducato - :o - tyle jest tam zgromadzonych rzeczy, choć to podobno tylko jedna ich część. Bardzo nam się podobało :D Miłego transportu życzymy i dużo radości w Wieluniu!!!
  11. A jeśli chodzi o koszulki (dane o normalnych kosztach zamówienia - bez znajomości, rabatu, brania miłośników zwierząt pod włos, itp ;)) Przy ilości 100 - 200 sztuk ceny zaczynają się od około 6,80 do 7,80 za 1 koszulkę (zależy to od gramatury i jakości T-shirta oraz ilości kolorów wykorzystanych do nadruku). Myślę więc, że należy wykonać następujące ruchy: 1. zorientować się wstępnie ilu byłoby chętnych (tzn. kto kupuje na pewno i ile sztuk) 2. zorientować się jaka cena byłaby realna, a nie zaporowa (bo część z Dogomaniaków jest jeszcze na utrzymaniu rodziców, studiuje, nie pracuje, itp.) ale też taka, żeby koszulki przynosiły jakiś konkretny zysk. Myślę, że mówimy o kwotach między 12 a 30 złotych - chyba, że się mylę :wink: Dlatego może by tak ankietkę zrobić szybką... No i oczywiście nie wykluczamy wpłaty 'co łaska' ponad ustaloną kwotę! 3. zdecydować się na jakość T-shirtów bo te zupełnie najtańsze mogą być dosłownie jednorazowe. 4. poprosić utalentowanych plastyczno-graficzno-komputerowo Dogomaniaków (a jest ich tu trochę, to już wiemy 8) ) o piękne darmowe projekty 5. załatwić zamówienie po znajomości, z dużym rabatem, wziąć miłośników zwierząt pod włos i zejść z kosztów - kto ma takie mozliwości niech się chwali szybko. 6. Zysk szerokim strumieniem kasy przelać na Wieluń :D I już :lol:
  12. No to skoro tylu chętnych do wsytawiania aukcji (my też się zgłaszamy) to może zorganizujmy się nieco, tak jak np. Ci, którzy robią aukcje charytatywne na Płacienniszki - czyli oznaczmy wszelkie aukcje tak samo np. dodając dopisek "Aukcja dla Wielunia", zróbmy stronę, nawet na Allegro, gdzie można znaleźć informacje o schronisku i np. numer konta, itp. Poza tym można poprosić administratorów Allegro o zmniejszenie lub zwolnienie z opłat za wystawianie aukcji, wyświetlanie listy wszystkich przedmiotów wystawionych na ten cel, itp. Mam nadzieję, że to nie jest ta niespodzianka szykowana przez Korę i Blinka :oops: żebym czegoś nie 'wygadała'. Dam znać też jak wyglądają koszty nadruku (w opcji z koszulkami i bez) jak już tylko to sprawdzę.
  13. To się chyba wcięłam w rozmowę :oops: ;)
  14. Z tego co wiem, to nie w ten weekend bo Saida się egzaminuje. Transport ma wyruszyć po uzbieraniu całości, a my wstępnie jesteśmy umówione na poniedziałek. Ale szczegóły znają oczywiście tylko niezastapione Saida i Bea. P.S. Moniko, same piatki? :thumbs: :D
  15. Jeśli dobrze zrozumiałam, to Grzesiowi chodziło o to, gdzie ich kierować z darami w Warszawie bo do Wielunia to już tylko skierują się nasz dzielne Dziewczyny :D W Warszawie cały ciężar zbiórki spadł na Saidę i Beę, czyli trzeba się z nimi umawiać. W moich okolicach, o których wcześniej pisałam, mogę chętnie ja coś przejąć - wybieram się do Saidy w sobotę (o czym Ona jeszcze nie wie :oops: a niniejszym to zgłaszam ;) - odezwę się telefonicznie, żebyś zaproponowała godzinę).
  16. A wiecie, że są psy, które nawet swojej karmy nie zjedzą i to nawet tej gotowanej :lol: Raz w życiu widziałam jak pies - westie - na widok parującej i pachnącej miski odwrócił się tyłem i poszdł na posłanie (i to nie było sporadyczne zachowanie tylko tak miał zawsze!!!). Po prostu nie przepadał w ogóle za żadnym jedzeniem, od czasu do czasu jadał, chyba tylko żeby przeżyć. Najpierw byłam w szoku, potem zazrościłam (ale tylko przez chwilkę :wink: ) a potem pomyślałam, że chyba jednak wolę głodomora, który niczemu co nie z metalu albo kamienia nie przepuści 8) Przynajmniej zawsze wszyscy myślą, że tak ją dobrze karmimy bo takim pędem leci za michą :lol:
  17. Chyba nie ma szans, żeby tonę słomy zabrać Saidowym dukacikiem :o , przynajmniej jeśli mniej więcej pamiętam jakie ma gabaryty... Poza tym z transportem który właśnie 'się' zbiera słoma i tak by się nie zmieściła, a kto powiedział, że Saida zgodziła się zostać transportowcem na stałe 'oddelegowanym ze stolycy' :wink: . Tak poważnie trzeba pomyśleć o jakiejś ciężarówce, ale to akurat opornie idzie (patrz: topik Grzesia o materiałach do przewiezienia :( ) Mam za to doskonałe wieści od Szantiny! Ma kołdry, poduchy i inne pożyteczne szmatki, jedzenie i duuuuużo lekarstw na robale. A może mieć jeszcze meble biurowe (jeśli Małgosia z Ewą potrzebują) i całą masę rzeczy z likwidowanego domu (wykładziny, dywany, nawet okna i drzwi dębowe). Natomiast nie ma transportu i tu ponawiam prośbę do Saidy, żeby, jeśli to oczywiście możliwe, przejęła je z Chomiczówki. Dostałaś moją wiadomość Moniko? Moi znajomi z pracy też stanęli na wysokości zadania i dziś zgodnie z obietnicą zwieźli mi kołdry i poduszki. Wygląda na to, że w Wieluniu każdy psiak będzie miał swój własny zestaw pościelowy, tzn. materacyk, kołdrę i poduszkę, a to wszystko w powłoczkach :lol: No i dobrze, niech mają królewskie spanie przynajmniej biedaczki :D
  18. To ja pod tym względem jestem nieprzejednana - raz jeden gość, a dokładniej 'gościówa', chciała nakarmić Rastę mimo naszych próśb, żeby ignorować psa przy stole. Więc zapowiedziałam, że jak tak zrobi to skończy wizytę, zupełnie poważnie! I podziałało. Doszłam do wniosku, że znajoma rzecz nabyta, a rozpuszczony pies jest na całe życie ;) No ale babci tak zrobić się nie da... :lol:
  19. ... albo ogórek kiszony, orzechy włoskie (sama sobie obiera z łupinek), gruszki prosto z drzewa, o rzeczach bardziej 'zbliżonych' do psiego jedzenia nie wspominając 8) Jakoś nie potrafię sobie przypomnieć, żeby w ciągu czterech lat życia naszej suni coś jej nie smakowało albo żeby cierpiała na brak apetytu. A z żebraniem było tak, że po jakimś czasie po prostu jej przeszło, choć trwało to naprawdę całe lata i baliśmy się, że nigdy nie przestanie. Rasta od małego wiedziała, że nie wolno jej żebrać i nigdy niczego od nas nie dostała, a mimo to, nawet odesłana na miejsce, wgapiała się jak jemy. Dopiero od niedawna dała sobie spokój i zdarza jej się to naprawdę sporadycznie, najczęściej jak przychodzi ktoś obcy i spryciara liczy, że może zapomnimy mu powiedzieć :wink: .
  20. Dołącza do nas Szantina :D , która do połowy nadchodzącego tygodnia będzie miała fajne rzeczy dla Wielunia, trzeba je będzie tylko w środę lub czwartek odebrać. I tu pytanie i prośba do Saidy - dasz radę przejąć je z Chomiczówki, z okolic Konrada? Szczegóły zaraz Ci wysyłam. Bea: Wasze numery telefonów niestety ciągle do mnie nie dotarły... :roll:
  21. No to już mogę się nieco 'wyspowiadać' :wink: Mam jakieś 40 kilo jedzenia, głownie makaron, kaszę i ryż ale i coś extra do nich się znajdzie, kilka misek, obróżkę i jeszcze drobiazgi. Sugerowałam, że może dokupię jakieś lekarstwa albo preparaty (tutaj zdaję się na najpilniejsze potrzeby Małgosi i Ewy), ale to mogę załatwić od ręki. A jeśli wszystko pójdzie dobrze po weekendzie będę miała kilka kołderek i śpiworów (znajomi z pracy mają za moją namową w weekend wymienić pościel 8) tylko im na zdrowie wyjdzie). Z transportem po Warszawie nie mam najmniejszych problemów, mogę przywieźć wszystko w jakieś rozsądne miejsce (na trasie Mokotów - Jabłonna w ogóle bez komplikacji), a nawet pozbierać dary od ludzi z moich okolic. Niestety mój samochód nie nadaję się na trasę, już nawet nie ze względu na małe gabaryty (poprzednim, jeszcze mniejszym jakoś dojechałam do Radomia)) ale z powodów, o których głośno wstyd mi pisać :oops: , czyli niesprawny abs, co za tym idzie brak ważnych badań technicznych i zero zimówek... ale ja to jeszcze zrobię niedługo... Także jeśli ktoś z Jabłonnej, Legionowa, Białołęki, Choszczówki, albo Mokotowa z okolic Chełmskiej, itp chciałby coś dorzucić, a nie ma jak - proszę o informacje. Bea i Saida, jeśli to nie kłopot wyślijcie mi numer Waszych telefonów na prv bo ja spokój przy komputerze mam dopiero koło tej pory, a w ciągu dnia ciężko mi nawet kilka słów skrobnąć. Zadzwonię i dogadamy jak i kiedy Wam wszystko przywiozę.
  22. Bo pracuje i zajeta jestem po uszy - naprawdę :) Usiądę wieczorem do komputera to przykładnie napiszę wszystko co i jak. Na terenie Warszawy nie mam problemu z transportem więc podrzucę to co mam, umówimy się jakoś. Możecie na mnie liczyć - obiecuję!
  23. Ależ ja przyjadę z całą pewnością, tyle, że nie na raz z Beą i Saidą :D Bea: Kiedy ja nie mogę do 17.00 na gg bo jestem w pracy, a tutaj nie mam gagatka - wyślijcie mi na prv albo na maila jakiś numer telefonu to zadzwonię chętnie. Do mnie do biura jest 840 76 00, będę do 17. Grzesiu: Nie martw się, przejmiemy Cię jakoś na Centralnym - zawsze mogę podjechać i przewieźć Cię do dziewczyn, gdyby One nie mogły.
  24. To w takim razie chyba nie ma sensu żebym jechała tak jak planowałam tego 24... bo się zdublujemy bez sensu. Skoro dziewczyny robią zbiórkę ja pewnie już od nikogo z Dogomanii nic nie wydębię, a to co sama mam mogę im podrzucić. Bo inaczej chyba szkoda jeżdzić 'cennym', wydębionym transportem co tydzień, prawda?
  25. Małgosiu: SUPER! Cieszę się, że wszystko ruszyło z kopyta (a przynajmniej z łapki :)), mam nadzieję, że powoli uporacie się z najważniejszymi sprawami. Jesli ktokolwiek z Was będzie w Warszawie albo będzie stąd jechał transport do Was dajcie proszę znać - zawsze się uzbiera coś potrzebnego :) Gorąco życzę powodzenia!
×
×
  • Create New...