-
Posts
156 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by jovka
-
No to nieco zbaczając z tematu ;) STO LAT! STO LAT!
-
Jakoś jutro będę, tylko mam kłopot z czasem i przestrzenią - wieczorem muszę być ponad 100 km za Warszawą :roll: Ale przyjadę i 'towar zrzucę' :wink: Może uda się zahaczyć o poczatek imprezy to poznam te z Was, na które poprzednio, jako ostatnia na imprezie się nie załapałam. :lol: Bardzo Ci dziękuję, ale mam czym wrócić, tyle tylko, że nie w nasze okolice :D
-
No nie do uwierzenia wręcz :D Okazało się, żę Jarek i ja znamy Korę od dawna i to zupełnie niezależnie od siebie :lol: A to 'małe' autko, to duża Toyota :wink: , ale faktycznie bagażnik darami od Kory wypełniony jest do końca, dobrze, że nie podjechałam po nie moim maluszkiem :lol: Bea, zadzwonię do Ciebie i stawię się ze wszystkim jutro lub w sobotę przed imprezą, może załapię się choć na jej początek? :roll:
-
Kora, odezwę się do Ciebie i jakoś po to wszystko w tygodniu podjadę.
-
Alsa, przepraszam, że nie odpowiadałam ale znowu musiałam wyjechać służbowo i to z dala od netu. My mamy szelki ver. druga, nawet też w takie nieco 'azteckie' ;) wzory. Natomiast dokładnie takich samych, tylko czarnych używaliśmy do wpinania Rasty w pasy bezpieczeństwa w samochodzie. Szelki pomagały nam też, kiedy Rasta nie była wysterylizowana i w okresie cieczki przez trzy tygodnie chodziła wyłącznie na smyczy - niewybiegany pies, którego energia o mało nie rozerwała, na widok swoich 'koleżanek z podwórka', z którymi zazwyczaj szaleje, mało się nie udusił w obroży, a w szelkach można ją było łagodnie odprowadzić dalej.
-
Bea, Czy macie jakoś umówiony odbiór rzeczy od Kory - nic nie wiem bo mnie znowu parę dni nie było - czy mam po nie podjechać i dostarczyć Wam przed weekendem?
-
Nie mogliśmy 'zwątpić i się pozbyć' bo któreś z nas musiałoby to pierwsze powiedzieć, a na to zabrakło nam odwagi ;) A tak poważnie byliśmy przerażeni, ale po telefonie do hodowcy, który lojalnie i uczciwie zaproponował wymianę na inną sunię, od razu się rozmyśliliśmy. Rasta była już z nami dwa tygodnie i to był nasz pies, poza tym pewnie po powrocie do hodowcy nie czekało by ją już nic dobrego... :( Nie mieliśmy pojęcia jak ułożyć głuchego psa - zwłaszcza, że pierwszy zapytany instruktor odmówił pomocy - ale okazało się to prostsze niż można się było obawiać. Wszystko odbywało się tak samo jak u 'normalnego' psa, tylko sama wymyślałam dla niej gesty. Dopiero potem dowiedziałam się, że jest rodzaj uniwesalnego języka migowego dla psów, stosowany np. w agility i co więcej jest bardzo podobny do 'naszego', choć oczywiście znacznie bogatszy. Nigdy nie żałowaliśmy tej decyzji bo suka ma super charakter kochanego aniołka (z wadami diabełka oczywiście :diabloti: :wink: ), ale i w głuchocie można znaleźć dobre strony - nie boi się huku, hałasu, prawie nie szczeka, nie wyje słysząc inne wyjce, śpi słodko całego Sylwestra, itp. :wink: Tylko mało obronna jest... można wynieść mieszkanie kiedy chrapie :lol: A to już chyba sama natura. Oczywiście nie mam szansy zawołać jej nagle, ale Rasta jakoś cały czas pozostaje z nami w kontakcie wzrokowym, jakby wiedziała, że czego nie zobaczy to i nie usłyszy. Pilnuje się lepiej niż niejeden pies, co wie, że może odbiec bo Pan i tak go zawoła... Alsa, ale już wynieśmy się gdzieś z tego roweru... :wink: może nasz Mod coś poradzi bo odbiegłysmy od tematu strasznie. A ja się nie kontroluję, o głuchym psie mogę nawijać jak najęta - no bo za dwoje ;)
-
Do czynienia to nasza suka miała ze wszystkim, co wydaje odgłosy, nawet z gwizdkiem na ultradźwięki ;) Ale to było w czasach kiedy nie chcieliśmy jeszcze uwierzyć, że jest głucha :lol: Potem zostało nam już tylko machanie łapami, więc jak ktoś nas pierwszy raz widzi to nie może wyjść z podziwu :o :lol: Wyglądamy oboje jak z dowcipu o Zenku co pracował w Londynie na czarno na budowie... :cunao: Ale na okoliczność klikera i piegusów może otwórz nowy temat?
-
Oczywiście miałam na myśli obrożę, a nie smycz. :oops:
-
Alsa, Szelki musisz kupić osobno - zresztą przydają się nie tylko do springera. Natomiast smycz odpada absolutnie! Niby jest amortyzacja i wiele innych udogodnień, ale zwłaszcza na początku nie wiesz, czy pies będzie chciał biec równo z Tobą, a nie możesz przecież 'wlec' go za szyję :-? Tak samo jesli mu się cokolwiek podaczas biegu stanie...
-
Tego nie wiem :roll: My jako wiejscy mieszkańcy praktykujemy głównie (w 99%) po leśnych drogach, jazda po asfalcie to wydarzenie... Ale jeśli Bafisia na codzień biega po takiej nawierzchni chyba nie powinno się nic złego stać? W końcu to to samo, tylko tempo szybsze. Chyba... :roll:
-
:B-fly: Kika, Ależ proszę :D Dla nas ta rowerowa zabawa to niezwykła frajda, dlatego tak agitujemy ;) Zdradzę tylko, że są kolejni zainteresowani naszym pośrednictwem w nabyciu springera... w razie potrzeby i w miarę możliwości chętnie pomożemy :D
-
:multi: :laola: :multi: :laola: :multi: O niczym innym nie marzyliśmy tutaj! :D I tak proszę mi trzymać :D
-
Kika, no to super, że Wam sie podoba :D Trochę wspólnych wypraw i nie będziecie chciały rozstawać się ze springerem :D Jest coś w tym, że pies jakoś 'automatycznie' poddaje się tempu jazdy, zresztą w ogóle dobrze się prowadzi przy sprężynie. Np. nie ma wątpliwości, gdzie ma skręcić, choć w żaden sposób mu tego nie sygnalizujemy... A co do Twoich 'dolegliwości' :wink: najlepiej rozmasować je... znów na rowerze :lol:
-
Uuuuuuuuu, to ja widzę, że poważnie podchodzicie do tego 'sprzętu', cała ekipa techniczna nawet... :wink: To MUSI się udać :D Donoście koniecznie o wszystkich sukcesach i przejechanych kilometrach! I witajcie wśród Springerowców!!! :lol:
-
Taaaaak... Nie ma to jak spotęgować w dalamtyńczyku naturalną miłość do brykania :evilbat: Biegi - proszę, skoki - jasne, pływanie - chętnie 8) Rasta i tak 'najgorszy' okres młodości ma już za sobą, ale nie dalej jak w sobotę byliśmy u znajomych na działce i sześć godzin latania na świeżym powietrzu, w tym conajmniej połowa za ringo, nie zmęczyła jej szczególnie. Dopiero w drodze powrotnej w samochodzie zaczęła odpoczywać ;) A dziś Jarek był z sunią na rowerze w lesie i złapał ich deszcz więc musieli biegiem (a raczej galopem :lol: ) wracać do domu. Inny pies pewnie padłby i powłóczył łapami... a suka roześmiana i szczęśliwa wróciła w podskokach. Myślę, że właściciele dalmatyńczyków mogą spokojnie powiedzieć innym: 'Co Ty wiesz o intensywnych spacerach...' :lol: :lol: :lol:
-
Szkoda, bo to tylko jakieś nieporozumienie na łączach... Nie miałam pojęcia - pewnie jak wszyscy zbierający - że nikt o Ciebie nie 'zahaczył' :( Ja co prawda prawie wszędzie mam daleko, ale jestem zmotoryzowana i w miarę mobilna. Jeśli tylko Twoje rzeczy wejdą do małego osobowego nissanka odbiorę je tak szybko, jak to będzie możliwe i dołączę do kolejnego transportu.
-
A zdjęć nie ma bo u nas lało cały weekend :( Za to od jutra będziemy chyba jeździć tylko rowerem - po pierwsze do miasta nie ma po co, a po drugie, jako bierni uczestnicy stołecznego 'szczytowania', samochodem i tak się nie mamy szans poruszać ;) Fotki pojawią się natychmiast jak będą :D Gdyby któraś z Was chciała widziałam w Kakadu springera - moge zobaczyc po ile jest i ewentualnie przesyłać.
-
Jeśli chodzi o kropki to się zgadzam, Rasta jest 'oszczędnie' i dosyć regularnie kropkowana. Jeśli chodzi o resztę, to po raz kolejny - z wiadomych względów - będę się upierać, że bez obowiązkowego badania słuchu szczeniaków słabo to wygląda... To w końcu podstawowa choroba dziedziczna piegusków i może wystąpić naprawdę nagle, w hodowli, w której wcześniej nigdy jej nie było (w sprawdzonych kojarzeniach pewnie nie, ale każda nowa rozmnażana suka, czy pies to ryzyko). A że długo jej 'nie widać' bo maluch zachowuje się tak jak inne pieski z miotu, jest właściwie nie do wykrycia. Dość powiedzieć, że w niektórych krajach badania są obowiązkowe, a u nas głuchego szczeniaka rozpoznaje się np. w 12 tygodniu życia. :roll: Ale przy tak niewielkiej popularności rasy chyba nie ma szansy na dużą presję na ZK, czy na hodowców.
-
To nie jest tak głupio wymyslone, jakby mogło się na pierwszy rzut oka wydawać. :wink: Pies jest nieco oddalony od roweru przez wysięgnik, gruba sprężyna naprawdę 'resoruje' wszystkie gwałtowne ruchy, od sprężyny odchodzi specjalna linka, której przeguby są dopasowane do ciężaru i wielkości psa (nawet silny pies - chyba do 60 kg. - może być bezpiecznie kontrolowany), a całość kończy się karabinczykiem doczepionym do psich szelek. Nawet jeśli pies stanie w miejscu nie wywróci Cię automatycznie, poza tym (tak jest przynajmniej w naszym przypadku) pies na sprężynie dużo chętniej oddaje nam kontrolę nad swoim biegiem. Oczywiście najpierw dajemy się jej w spokoju załatwić, ale potem zatrzymujemy się już tylko na 'picie' i żeby dać jej odsapnąć. Urządzenie jest też zabezpieczone przed sytuacją, kiedy pan(i) i pies z dwóch stron ominą tę samą przeszkodę, np. drzewo, wtedy pies jest automatycznie wypięty. Ale tak naprawdę nie mam żadnego interesu, żeby reklamować Springera. :lol: Więc napiszę tylko, że nam się sprawdza i zgodnie z obietnicą (pewnie po tym weekendzie) wrzucę fotki.
-
Bardzo się sprawdza! I powiem Ci szczerze, że kupując zupełnie nie byliśmy tego pewni bo nie sposób wypróbować takiego 'urządzenia' w sklepie, a jak na gadżet kosztuje niemało. Teraz możemy się wybierac z Rastą na wycieczki rowerowe nie tylko do lasu (np. na drugą stronę torów kolejowych, albo przejechać przez kawałek naszej wioski) na co bez tego nie odważylibyśmy się. Słabo się jeździ rowerem trzymając psa na smyczy, przy kierownicy :-? Porobię kilka zdjęć przy okazji, wrzuce tu to zobaczysz jak to wygląda 'w praniu'.
-
To ja już sama nie wiem, gdzie mam wieźć ten ryż... do Bei, czy do Gosi... i tam daleko i tam daleko... 8) A tak naprawdę nie wiem tylko, którą z Was przy okazji odwiedzić :lol: Chyba tym razem wpadnę do Gosi bo i tak mam przekazać kaskę (mam nadzieję, że trafię już bez kłopotu :oops: zadzwonię się umówić, ok?). Bea, Ciebie z chęcią nawiedzę przy okazji Rachowa, dobrze? Bo ta zupka mnie do dziś nęci :D
-
Na tym Forum temat sterylizacji był poruszany mnóstwo razy i szkoda znowu przepisywa te same teksty - jeśli chcesz poczytać argumenty (może nie milion, ale naprawdę sporo) przemawiające 'za' sterylizacją wpisz to hasło w wyszukiwarce i zajrzyj do tych topików. Moim zdaniem warto... Ten zabieg wykonuje się przede wszystkim dla zdrowia suki i tutaj wyjaśniła Ci sprawę tamer. To że Twoje suki nie były sterylizowane i nie zachorowały to doskonale, ale wybacz, to jest żadna 'grupa reprezentatywna', żeby na jej podstawie wyciągać wnioski. A badania mówią zupełnie co innego. Owszem różnica jest zasadnicza! Ponieważ rozmnażać powinno się tylko psy hodowlane. Jeśli masz wątpliwości dlaczego, zapraszam do pierwszego lepszego schroniska. Oczywiście, w tymże schronisku możesz także zobaczyć ile osób 'upilniowało' swoje psy i suki. Po Twoich postach widać wyraźnie, że jesteś przeciwnikiem sterylizacji. Ale może zamiast z góry zakładać, że ludzie wykonują takie zabiegi z wygody lub dla własnego widzimisię, przyjrzyj się argumentom 'za' sterylizacją bez takiego krytycyzmu. Wtedy być może zrozumiesz skąd np. na tym Forum jest tylu jej zwolenników.
-
Sterylizacja to nie sposób na czystość w domu - jesli to miałaś na myśli. Jest milion powodów dla których należy sterylizować niehodowlaną sukę, ale żaden z nich nie dotyczy 'niewygody' człowieka... :roll:
-
Rasta rowery kocha ponad wszystko :D Ponieważ może przebiec daleki dystans i zawsze bardzo pilnowała sie rowerowego 'jezdzca', nigdy nie szukała towarzyszy rowerowych. Ale teraz jeździmy ze 'sprężyną' po prawej, nie wiem jak to nazwać, pies ma pełen zasięg ruchów, wolną wolę i szybkość godną zabawy :lol: