-
Posts
798 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Buldog
-
Dolphine: Eeee tam... Nie masz sie czym chwalic z ta "krowa" - jakbym mial wypisac wszystkie "moje" okreslenia, to nazbieralby sie pewnie caly "slownik wyrazow brzydkich". Nic nie poradzisz na to, ze sa ludzie, ktorzy, kiedy nie wiedza, co napisac, pisza obelgi, albo probuja rozmowce (w swoim mniemaniu) obrazic. Nie sadze, zeby nalezalo sie tym przejmowac, czy tez jakos specjalnie zwracac na to uwage - taki sposob "prowadzenia rozmowy" swiadczy raczej o tym, ktory te "epitety" wypisuje. Choc malo do kogo z nich to dociera. Daj im Boze zdrowie. A jazzu lubie sobie sluchac - ale nie pytaj mnie o wykonawcow, bo u nas to moja zona puszcza taka muzyczke. Ja sobie tylko slucham 8) Czasem mnie zabierze na jakis koncert - i wtedy to jest dopiero jazz ;)
-
Mami: Nic z tego :nono: Jesli juz sie ma improwizowac, to nie "jakos". Trzeba improwizowac z sensem. Lubisz jazz, mloda damo? 8)
-
fuuuuujjj... wstretni zboczency - znowu beda psy meczyc. i to jeszcze po gorach sie kaza ciagac... a sami sie bada :drinking: konserwowac... brrr... ma ktos telefon do TOZu?
-
mike: He? :roll: Ja jestem przeciez rozluzniony caly czas - zreszta w takim stanie najlepiej wychodzi mi wypuszczanie wszelkich smrodkow :B-fly: Ooops... :oops: Przepraszam Panie
-
mike: A wlasnie - Manu&Chinook: - nie wiem, jak trzeba byc glupim, zeby probowac sciagac na tescie kwalifikacyjnym do roboty... Na co oni liczyli? Ze czlowiek, ktorego oceny beda zalezec przeciez rowniez - chocby posrednio - od ich przyszlej pracy, przyjmie do roboty kogos, kto od startu probuje oszukiwac? W sumie to tez byl swego rodzaju egzamin
-
mike: Wyobrazam sobie - troche czasu spedzilem w takich salach :B-fly: Najbardziej dziwilo mnie zawsze (i wylaczalo u mnie przy okazji funkcje "litosc" ), kiedy ludzie zlapani za reke wypierali sie, ze to nie ich...
-
mike: Chyba nie sadzisz, ze sie ta "uczaca i studiujaca" mlodziez moze tutaj czegos nowego dowiedziec o sciaganiu? No chyba, ze ode mnie - z tych troche wczesniejszych postow 8) Naiwni moga dzieki temu porzucic zludzenia, ze sciaganie, czy inne podkladanie "gotowcow" jest mozliwe bez "przymkniecia oka" przez prowadzacego zajecia
-
Manu&Chinook: Jaka tam technika...Paru kolesi sie bardzo zdziwilo, kiedy wylecieli - wydawalo im sie chyba, ze jesli maja kalkulator z troche pojemniejsza pamiecia, albo komorke, to juz sa bardzo sprytni
-
:roll: Matma i czarna magia? Wszystko pieknie poukladane, logiczne, jak dodasz dwa i dwa, to nigdy z tego nie wyjdzie osiem i pol, tak, jak w co poniektorych innych "naukach"... Z magia to ma akurat najmniej wspolnego ze wszystkich znanych mi dziedzin :-? Jesli chodzi o zaoczne studia, to z zaocznymi akurat nie mialem egzaminow, tylko takie rozne "mniej wazne" zajecia. Musze stwierdzic, ze, chociaz sredni poziom byl troche nizszy, niz na dziennych studiach, a najlepszym z nich brakowalo bardzo duzo do najlepszych z dziennych, to przecietne "podejscie" do zajec mieli o wiele powazniejsze. Moze dlatego, ze placili za te studia, a do tego juz wiedzieli, ze to rzeczywiscie pomaga w zyciu, kiedy sie troche wiecej wie? Szersze mozliwosci awansu, znalezienia pracy i tak dalej :niewiem:
-
basia: Nieee... Mature z matmy to sam napisalem - akurat zadania mi na tyle "przypasowaly", ze sciagi to tylko podawalem dalej ;) A co do bialych skarpetek - nie. To byl swego czasu - razem ze spodniami w kant, lakierkami i skorzana kurtka - stroj sluzbowy pierwszych "biznesmenow", a ja niestety w ogole zaciecia do handlu nie mam :niewiem: ETM: Zeby tylko tacy byli, jak ten od BHP, to by jeszcze bylo calkiem milo... Mialem raczej na mysli tych, na ktorych posadki placa wszyscy I wszyscy placa przy okazji za ich brak pojecia. A co do "nauki nauki" - jak najbardziej. To jest podstawowa umiejetnosc, ktora powinno sie wyniesc ze szkoly, czy studiow - chocby wlasnie dlatego, ze wszystko sie bardzo szybko zmienia i np. wiekszosc znanych mi rodzicow "wymieka" przy probie pomocy dzieciom przy "zadaniu domowym" 8)
-
ETM: Czemu zaraz teoretyczna? :niewiem: Ja tego akurat nie uzywam, ale sa firmy, gdzie sie to stosuje na codzien i nie robi od razu wielkiego halo ;) Poza tym ja nie jestem 95%, a pisze o sobie 8) Zreszta - dla jednego duperele to np. "ekonomia polityczna", a drugi sobie z tego calkiem niezle zyje. I zobacz, jeszcze, jak niezle! co poniektorym ludzie jeszcze z wlasnej woli pomniki postawia, ze tak o nich dobrze dbali... :-?
-
ETM: Pola? Pola fizyczne? Nieee... Fizyka i matematyka, zwlaszcza stosowane, to sa bardzo powazne rzeczy, zwlaszcza, ze niektorzy za nie dobrze placa ;) A lawka obojetna - byle tylko nikt sie rzeczywiscie nie staral nakryc sciagajacego 8)
-
Galja25: Jesli dobrze pamietam, to szwedkami nazywalo sie takie ortalionowe wiatrowki.
-
Moge jeszcze o sciaganiu? ;) Sam to robilem raczej rzadko, przede wszystkim staralem sie zrozumiec, czego ode mnie chca. Przynajmniej na tych przedmiotach, z ktorych mialem pozniej zyc - i teraz zyje 8) Tak bylo i w sredniej szkole i na studiach - chociaz w sredniej jeszcze bylo roznie. Czesciej, niz pozniej. Sciagalem glownie na takich tam roznych duperelach, ktore nie wiadomo do czego komu mogly byc potrzebne - szkoda mi bylo czasu, zeby sie tego uczyc. Druga przyczyna tego "raczej rzadko" byla taka, ze chyba jakos tak na pierwszym roku studiow, na jakims kolokwium z matmy, czy z fizy, wyladowalem "z braku miejsca" przy biurku na katedrze. Ze akurat jakos tak nie mialem sie czasu przygotowac na to kolo, to mialem duzo czasu na obserwacje moich kolegow :roll: Wtedy mnie oswiecilo, ze sciaganie jest mozliwe tylko i wylacznie za dobra wola prowadzacego zajecia. A ja bardzo nie lubie zalezec od czyjejs dobrej woli :-? Za to w grupie na studiach mialem paru prawdziwych mistrzow - bardzo pomyslowe chlopaki z nich byly. Autentycznie podziwialem ich pomyslowosc i chyba przede wszystkim - opanowanie. Efekt tej znajomosci byl dosc ciekawy - studenci mieli pozniej ze mna ciezkie zycie...
-
:sleeping: A wspomnienia z dziecinstwa macie jakies moze? Aha - Mami, jak bys film jakis miala z tego zabijania, to bys mogla na jaka stronke wrzucic, podeslac na priva, abo co... :roll:
-
A gdyby ktos chcial sobie obejrzec pare niezlych walk z tego ostatniego turnieju - quick time'a trzeba miec - to sa tu: http://www.sumo.or.jp/eng/flame/index.php?p=/eng/basho/highlight/highlight.html ;) ;) ;) Polecam zwlaszcza Asashoryu-Wakanosato, w trzynastym dniu
-
Dolphine: To by moglo byc ciekawe ;) A przy okazji byloby pewnie mniej kontuzji - w ostatnim turnieju "noworocznym" paru miskow po takich dosc "wysokich" rzutach i twardym ladowaniu musialo sie wycofac. Kiedy 150, albo 170 kg spada na ubita ziemie z pewnej wysokosci, to nietrudno cos polamac :(
-
Megi N: Nie zarazilem sie. Ze Niemcy lubia jezdzic na nartach i strzelac, to wiem Ale mnie to "rusza" srednio - tak samo, jak zreszta bobsleje i sporo innych rzeczy, w ktorych Niemcy robia wyniki. Pare razy to probowalem ogladac, ale jakos sie nie wciagnalem :niewiem: Moze gdybym tam jakichs kumpli mial, to bym im pokibicowal, ale tak... Swoja droga, to oczywiscie doceniam wysilek - w harcerstwie mi sie zdarzylo pare razy biegac (co prawda nie na nartach), ze strzelaniem, czy rzucaniem granatem ;) wiec wiem, co to jest za frajda strzelanie z kbksu po przebiegnieciu w szybkim tempie chocby nawet i marnych dwoch kilometrow (a potem jeszcze karne rundy ), ale jakos ogladanie mnie nie pociaga. Mozliwe, ze dopiero musze dojrzec ;) Na razie do rzeczy, ktore ogladam mniej lub bardziej namietnie, naleza raczej boks, K1, judo, czy sumo - wiem, ze to nie sa zimowe sporty ;)
-
Megi N: Aha, biathlonista - no jasne... :oops: Biathlon to dla mnie biala plama. Z zimowych sportow, to lubie popatrzec na skoki, jak chyba wiekszosc, no i troche na hokeja. Reszta mnie tak sobie rusza. Kiedy jakis Polak przywiezie blachy, no to oczywiscie bije brawo - ale nic poza tym :roll:
-
Nestor2002: Czy to Twoje zwierze tez cos tu pisuje? Mam na mysli to trzecie zdjecie od gory ;)
-
Megi N: A czemu akurat w Oberhofie? Szukasz taniej kwatery na narty? ;) Jak skoncze moj tutejszy kontrakt, to planujemy nastepnego miejsca do zycia poszukac gdzies dalej na poludnie, bo juz nam tutejsza wilgosc i zimno wylaza pomalu uszami - ale to jest w troche dluzszej perspektywie, niz nastepny rok, niestety... :roll:
-
Dolphine: No qrcze... Ja bym w zyciu nie wpadl na to, zeby dzieciaka wyslac na zimowe kolonie nad morze. Pewnie sie musialas czuc bardzo wyjatkowo nad tym morzem, kiedy wszyscy koledzy i kolezanki jezdzili pospolicie w gory? Chyba, ze to bylo jakies Morze Srodziemne i Tunezja? No to nie mam pytan... ;)
-
ETM: A na zimowe kolonie nie jezdziles? :roll:
-
Dolphine: Jak to co? Bedziesz musiala sobie wziac wolny dzien, zeby nadrobic opoznienia w lekturze i byc na biezaco 8)
-
Megi N: Pewnie, ze zaczalem - ale, powiedzmy, z nieco wieksza rozwaga ;) Jakos tak nie moge w miejscu usiedziec. Za czesto sie przeprowadzam - i musze to wziac pod uwage 8) Z wynoszeniem do piwnicy mam nieprzyjemne doswiadczenia. A dokladniej rzecz biorac, to z wynoszeniem do piwnicy i powodzia Chyba jakis strych sobie musze sprawic nastepnym razem, jak mi sie troche knig nazbiera, albo cus...