-
Posts
4330 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by basia
-
Mokka, ja byłam przerażona :roll: . Do moich psów przychodzi wiele dzieci. Często przychodzą też rodzice właśnie z dziećmi bojącymi się psów. Kiedyś miałam nawet dziewczynkę, którą pogryzł pies i miała uraz. Mama przychodziła z nią do nas i po kilku wizytach dziewczynka sama zaczęła pytać kiedy znowu zobaczy pieski. Wydaje mi się, że główna wina leży po stronie matki czy rodziców w ogóle. Nie wiem jak można dopuścić do albo takiego panicznego lęku, albo do rozwydrzenia dziecka :o . Żebyście widzieli jak ono strasznie okładało matkę pięściami, aż dudniło! Nie wiem co z takim dzieckiem powinno się zrobić, ale mam nadzieję, że już więcej do mnie nie przyjdą :wink:
-
Trochę mnie uspokoiliście, bo ciągle zastanawiałam się co się stało, co wpłynęło na takie zachowanie :-? Oczywiście psa będę im odradzała. Jeżeli dzieciek "tak ma" to albo pies marnie skończy albo dzieciek :roll: Mam w rodzinie rozpieszczonego 6-latka, ale wczorajsza scena była dla mnie pierwszą tego rodzaju i mam nadzieję ostatnią :wink: Swoją drogą przy opkazji tego dzieciaka przypomniała mi się kiedyś starsza kobieta, która otwarzyła furtkę i zaczęła przeraźliwie wrzeszczeć jak nadbiegły psy. Mąż ją obsztorcował a psy usiadły przed nią i patrzyły z zaciekawieniem co to się stało, że baba się tak drze :lol:
-
ZH, właśnie tak zawsze postępowałam przy dziecku, które bało się psa. Odciągałam czymś uwagę psów od niego a ono swobodnie przechadzało sie między drzewkami (ukratkiem zerkając na psy :wink: ). Wreszcie dziecięca ciekawośc brała górę i przełamywało lęk wobec psów. Jednak w tym przypadku nie pomogło nic. Początkowo dzieciak nie bał się, pozwolił się powąchać, polizać. Sam wyciągał do nich rączki. Trwało chwilkę nim zaczął się ten cały cyrk. Dodam, że psy nie narzucały się z czułościami - nigdy tego nie robią. RaiMar, mnie zdziwiło jeszcze to, że matka nie była specjalnie zaskoczona jego zachowaniem.
-
Słuchajcie, dziś przydażyło mi się coś czego nigdy wcześniej nie doświadczyłam. Przyszła dziś do mnie klientka z dzieckiem - kilkuletnim chłopczykiem (miał tak z 5 lat). Widzieli leżące psy i bez oporów weszli na szkółkę. Dzieciak z uśmiechem, mama też mówi do mnie, że chciałaby synkowi pokazać pieski. Pierwsze podeszły husky, bo Luna akurat spała na ganku, Katia polizała go po rączce, Ceik też się coś przymilał. Wtem dziecko wpada w jakiś szał, histerię... nie wiem. Zaczyna krzyczeć, płakać, tupać. Z wrzasku da się słyszać jak mówi, że się boi. Psy pouciekały, matka bierze go na ręce a ten z pięściami na nią. Wali ją po głowie, twarzy i ciągle panikuje, histeryzuje ( :o ). Mówie Wam, serce wali mi jak nie wiem, bo początkowo pomyślałam, że mu któryś pies coś zrobił. Z jednej strony byłam pewna, że nie, ale widząc jego zachowanie zwątpiłam. Okazuje się, że psy nic nie zrobiły. W końcu matka wsadza go do samochodu. Tam wcale nie lepiej! Zaczął kopać fotele i walić pięściami matkę, która go ładowała do auta. Ja stoje w szoku a ona mi na to, że on TROCHE się boi psów a oni z mężem uwielbiają psy i bardzo chcieliby sobie kupić :o Odetchnęłam jak już pojechali. Nie wiem co to było :o . Jak takie dziecko przekonać do psów?? Jak dla mnie to nie było "normalne" zachowanie ani "normalne" dziecko, ale mam małe doświadczenie z dziećmi. Może Wy coś wiecie na temat podobnych zachowań? Spotkaliście się kiedyś z tak zachowującym się dzieckiem??
-
Plasterki :o Moje by tego nie tknęły :wink: Ja albo bardzo drobno kroje, albo wręcz miksuje warzywa. To mam jeszcze jedno pytanie: długo gotujecie warzywa czy krótko lub tylko sparzacie? To nie ja załozyłam ten topik a najwięcej mam pytań :-? :oops:
-
matrix.. :) A warzywa to tylko świerze czy może dejecie suszone lub mrożone?? Ja robie sobie susz z warzyw w okresie jak są świerze i "naturalne" czyli latem, późnym latem. Często zimą wykorzystuję potem ten susz jako dodatek do mięsa :wink: .
-
Rozumiem, że dajecie tylko marchewką i pietruszkę? Ja czasami dorzucę trochę cebuli ()oczywiście dobrze ugotowanej - nigdy surowej!), czasami posiekam natkę pietruszki. Czytałam też, że pies nie trawi ziemniaków a w innej książce czytałam, że trawi skrobię a nawet jej potrzebuje, ale ziemnieki muszą być praktycznie rozgotowane :-? Zamiast ryżu daję czasami płatki kukurydziane, owsiane lub poprostu tzw. musli (niekoniecznie kakaowe, bo to do mięsa mi jakoś nie pasuje :wink: ).
-
A ja ciekawa jestem ile podajecie warzyw na jednego psa? Ile marchewki, ile pietruszki...? Generalnie jakie warzywa pies może dostawać i w jakiej postaci (wyłącznie gotowane czy mogą być też surowe). Znałam kiedyś podhalankę, która wcinała surowe marchewki z zacięciem jakby to była dobra kość. Właścicielka nauczyła ją tego smarując surowa marchew pasztetem :)
-
Właśnie, właśnie :wink:
-
Oj, zaraz tam okrutna i bez serca :-? Troche przyjemności się od życia należy, nie? 8) :wink:
-
Coś wiadomo było, ale teraz to już tak oficjalnie i rzeczowo :lol:
-
Nareszcie jakieś dobre wieści! Super!! :lol:
-
To ja nie zapomne zimowych traningów 2 lata temu z psami Mika :lol: Ludzie uciekali przez 3-psim zaprzęgiem do rowów, zasp i nasypów zrobionych przez pługi :lol: Widok był poprostu super, zwłaszcza jak się trafiały paniusie w futrach i na szpilkach. Poprostu bajka. Dodam, że nastrój podkręcaliśmy głosnym krzykiem: UWAGA PSY BIEGNĄ!!!!! :lol: :lol: Rewelacja... 8)
-
Jakiś czas temu wyszły z powszechnego użycia tzw. wolkmanny i było OK. Obecnie są telefony komórkowe z radiem + zestaw słuchawkowy + biegasz/rowerzysta, który nic nie słyszy a już napewno oddechu nadbiegających psów :evil: Koszmar :roll: :wink:
-
I tak jak przewidywałam, sport zaprzęgowy staje się elitarnym i tylko dla "zaproszonych" :-? Mam nadzieję, że nie stanie się to regułą :roll:
-
Ceik i pływać :o Coś ty! On do wody wchodzi najwyżej po brzuch. A otrzepywać to się nawet w samej wodzie potrafi - chyba ze wstrętu :wink:
-
Manu, fajnie tylko strasznie daleko :cry: ZH napisał: Zdecydowanie za dużo rozmyślasz :-? A może ty coś wiesz o zawodach ale raczej w naszej części kraju? [zaraz mnie FP opieprzy, że zawsze mi się niepodoba :oops: :roll: :lol: ]
-
Ceik bardzo boi się burzy :( A o petardach to nawet przy nim głośno nie mówie. Bardzo trzeba na niego uważać, bo to typowy przykład uciekiniera ze strachu, tzn. jak zbliża się burza najchętniej uciekałby przed nia na koniec świata :-? Wodę toleruje jedynie w misce :) Kałuże obchodzi szerokim łukiem, nawet jak ciągnie rower to biegnie zygzakiem :-? A gdy pada nie ma mowy by go na spacer wyciągnąć. Zawsze patrzy na mnie jak na idiotkę, kuli uszy i idzie "po ratunek" do Tomka :) Natomiast suczki olewają burzę. Jak mocno grzmi to Luna (pohalanka) próbuje przegonić burzę szczekaniem a Katia poprostu się z zaciekawieniem przygląda. Deszcz lubią, bo wtedy ziemia jest rozmokła i lepiej się kopie :evil: :wink:
-
Hej, hej!!! Uczestnicy zawodów w Dziergowicach!! Coś mi się o uszy obiło, że ma nie być zawodów na Kubalonce a te w Lublińcu mają być zamknięte czyli tylko dla członków klubu Extreme. Nie wiecie ile w tym wszystkim prawdy? :-?
-
Rany :o To jak "pies Pawłowa" 0X
-
Zdjęcia piękne. Atmosfera jak na zdjęciach widać też niczego sobie :wink: Nic tylko pozazdrośić :roll:
-
Pomimo, że mnie tam nie było to już wiem, że Grześ oficjalnie wygrał klasę velo męską!!! Grześ WIELKIE gratulacje dla ciebie i Natka oczywiście :lol: :lol: :lol:
-
Ja też GRATULUJĘ!!!! PIękne te maluchy :lol: Fajnie, że wszystko OK, a mama też musi się wszystkiego nauczyć :wink:
-
Suczka pochodzi z naszego oddziału (Bielsko-Biała), tzn. tu jest jej hodowca. Niestety, nie udało się ustalić właścicieli.
-
Owczarek podhalański (prosimy zakladac oddzielne tematy!)
basia replied to a topic in Owczarek podhalański
Ja też juz mam potwierdzenie :) Baśka, chciałam ci jeszcze podac adres firmy, która reklamuje się z ładnymi obrożami w katalogu z Chorzowa. www.obroze.z.pl www.republika.pl/tupwroclaw e-mail: dogob@wp.pl