-
Posts
4330 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by basia
-
PaY, co z twoim GG??? Przyjeżdźaj do mnie! U mnie śniegu nie brakuje :)
-
No racja.. Była grzana kiełbasa i kolorowe balony, jednak pamietam też kilkugodzinne nawet stanie na słońcu, w mundurze harcerskim i wysłuchiwanie kolejnych mówców i innych generałów. No, a później bywał u nas pokaz sztucznych ogni, tzw. "capstrzyk" :wink:
-
Dobre, dobre... Widze, że temat się przyjął... :D
-
No, no... Ja nalezałam do Zuchów a potem do harcerzy. Na pierwszomajowe pochody czekalismy bardzo, bo wtedy, w pełnym umundurowaniu wszyscy nas podziwiali :lol: Pomijam fakt, że stałam za tym mundurem chyba ze dwa dni w kolejce...ech...
-
Grześ, zapomniałam, że 2 w nocy to nienajlepsza pora na spacery z psem :wink: Jejku, dlaczego się nie odezwałeś na jakiejś wystawie skoro nas widywałeś? Oczywiście będziemy na zawodach na Kubalonce. Dowiedziałam się również, że zawody z Zabrza, też mają być organizowane na Kubalonce! Koniecznie musimy się spotkac i pogadać, w końcu rodzina musi się trzymać razem, nie? :buzi:
-
Grześ, zapomniałam, że 2 w nocy to nienajlepsza pora na spacery z psem :wink: Jejku, dlaczego się nie odezwałeś na jakiejś wystawie skoro nas widywałeś? Oczywiście będziemy na zawodach na Kubalonce. Dowiedziałam się również, że zawody z Zabrza, też mają być organizowane na Kubalonce! Koniecznie musimy się spotkac i pogadać, w końcu rodzina musi się trzymać razem, nie? :buzi:
-
Grześ, jesteś z Tychów? Ja dość często tam bywam na giełdzie kwiatowej! Nie przechadzasz się tam na spacery czasem? Wiem, wiem, okolica nie za ciekawa, no ale pogadać byśmy mogli :wink:
-
To ja odpadam... Za daleko wspominacie, ale poczytac miło :)
-
No i pilotów nie było, ale do zmieniania programów i pogłaśniania służyliśmy my - dzieci :x A tak w ogóle to ile mieliście programów? My mieliśmy 2 polaki, 2 czechy no i czasami regionalne katowice, ale to już była rozpusta i zwykle tak oglądało się obraz kontrolny :D
-
Nie no, nie dodawajcie mi lat! W '74 to o mnie nawet ptaszki jeszcze nie ćwierkały (no może zaczynały dopiero :) ). Mnie chyba rzeczywiście chodziło mi o Hiszpanię z 1982 roku. :-? Rubiny były wybuchowe i samozapalające się też :wink:
-
A telewizory pamietacie? My mieliśmy ruskiego Rubina (chyba) Mój tata do dziś wspomina jakie to było ciężkie. To był pierwszy kolorowy telewizor w mojej rodzinie. Wszyscy sąsiedzi przychodzili na mecze polskiej reprezentacji piłki nożnej. Który to był? '84'?? Miasta wtedy pustoszały i z siostrą chodziłyśmy na czereśnie do sąsiadki :D
-
O tak, wszystkie dziewczyny się w Michael'u Praed'zie kochały.... Metro, ja tez bawiłam się w Robin Hood'a. Miałam łuk zrobiony przez mojego dziadka... Łuk jeszcze mam, ale dziadka już nie ma... :(
-
Tak, tak! Plastikowe 'pety' po napojach sš zawsze roznoszone po domu. A co do telefonów to Ceik przyniósł mojemu mężowi kiedy dzwonišcš akurat komórkę :lol:
-
metro; dobrze powiedziane, jednak Ceik ostatnio obgryzł obudowę, o zgrozo!, gniazdka!!!!!! Szczęście, że takiego zewnętrznego i się do kabli nie dostał. Nie wiem czemu te psy mają taką słabość do prądu...
-
Cudowne pieski!!!! Jak ja wam zazdrosze tylu husky, ech... :cry:
-
Galja25, do dziś mam swoje serie opakowań po czekoladach, do dziś... A za ten vibovit i visolwit jedzony paluchami to zawsze dostawałam burę od mamy. Diabełka też pamiętam i takiego pająka z gruszka jak do ciśnieniomierza :D A lizaki "KOjak" ktoś pamieta, albo tylko u mnie się je tak nazywało. Chociaż one nadal sa w sklepach, ale w troche innej wersji :D
-
Dziadek Mróz rewelacja!! To srogie spojrzenie i broda widzę w pasemka :D Super! A wiecie przy okazji przypomniały mi sie "sreberka" z czekolad, które się cały rok zbierało i potem wykorzystywało do robienia różnych takich ozdób do przedszkola, pamietacie?
-
Dziadek Mróz rewelacja!! To srogie spojrzenie i broda widzę w pasemka :D Super!
-
Nie no, wózek jest the Best :D A te okularki poprostu super!!! Kurcze ja też mam dobre zdjęcia, ale nie zamieszcze ich na swojej stronie, a z kompa się nie da :(
-
Uuuu.. to teraz się zacznie :lol: No, kto pierwszy??? :D
-
O tak, chińskie przybory szkolne to był przebój!! I te kilkugodzinne kolejki do "Papierniczego". A pamietacie mleko w szkole w takich okropnych wiadrach, z którego robiło się kakao mieszając brudną linijką? Pycha!!! Aha, a kto ma jeszcze tarczę swojej szkoły??
-
Jak zobaczyłam zdjęcia tych uszali, pierwsze co mi się nasunęło to to, że się husky z kangurem spichnął :lol: Jednak po namyśle stwierdziłam, że Ceik tez miał duże uszy, może nie tak duże ale jednak duże :wink: Co do ciekawych umaszczeń to sa bardzo frapujące. W sumie na wystawach ciągle ten sam "standart", że tak powiem. Ten czarny cudny, ciekawe czy pełnej krwi.
-
Zemat, dokładnie! Jak ostatnio powiedzieliśmy jej, że będziemy dzwonić na Policję i SM, zaśmiała się i stwierdziła, że oni już znają i ją i psa i nic jej nie robią. Coś w tym jest, bo jak ostatnio zawiadamiałam Policję gdy T. łaził o 23 wieczorem po dwupasmówce, chyba olali sprawę, bo nie zauważyłam radiowozu. Najgorsze jest to, że ona jest przyjaciółką mojej matki i z tego powodu dochodzi do spięć pomiędzy mną a mamą :( Przekonała mamę, że T. jest niczemu winien a my się czepiamy. Co do schroniska, jeżeli złapałabym T. i zadzwoniła to zabiorą go? Czy oni potem szukają właściciela? Hmmm... pewnie nie :( Znowu wczoraj był puszczony. On uważa prawie całe miasteczko za swój teren i agresywnie traktuje wszystkie psy (samce). Niedawno rozmawiałam z takim starszym małżeństwem, którzy spacerują koło nas z małą suczką. Opowiadali jakie oni mają przeboje z T. pomimo, że mają sukę. W dwójkę jakoś sobie radzą a ja wychodze z Ceikiem sama :(
-
Wiecie co mi wczoraj Ceik zrobił?! Jak zawsze po terenie wokół firmy Ceik chodzi luzem, bez smyczy. Teren jest spory, ale nigdy nie było problemu, bo nie zdażyło się by Ceik zwiał. Wczoraj już wsadzałam go do samochodu, kiedy spod niego wystrzelił łaciaty kot. Ceik prawie złamał się wpół żeby nawrócić i pobiec za kotem. Pracownicy od ojca właśnie wychodzili do domu, a ja biegam za psem, który w ogóle mnie nie słucha. Kot, ani myślał się zatrzymać a Ceik też nie dawał za wygraną. Wszyscy się śmieją, ja wypluwam płuca a pies nic. Wreszcie, jak ryknęłam mu prawie nad głową "Ceik, zostaw!!!" oprzytomniał i się zatrzymał. Przebieżka była solidna :wink:
-
A "Tytus, Rowek i Atomek", "Kleks" (chyba tak się to nazywało)? W ogóle w gazetach były komiksy, chyba "Świat młodych" czy jakoś tak, no i "Karuzela", którą kupowała moja starsza o 10 lat siostra a ja ją po cichutku czytałam :lol: A co do oranżady, to ja pamiętam taką w woreczkach + słomka. Przebój moich pierwszych wakacji nam morzem. Jako małe dziecko dostawałam od różnych znajomych płyty do adaptera, oczywiście z bajkami. A czym bawiliście się? Ja miałam ukochanego misia, przywiezionego z Londynu przez moją ciocię. Spałam z nim do 18 roku życia, a dostałam go na roczek. Ech, łezka się w oku kręci... :-?