Mała: cielątek, jagniątek, sarenek, króliczków i koni nie jadam.
Inne "mięsa" owszem. Ale uważam, że najechanie na Grześka nic nie da!
Może za to pomogło by, gdyby każdy z nas zaadoptował konia? Bo jeśli nie, to co proponujesz robić ze starymi końmi? Uważasz, że każdy klub jeździecki i rolnik da im dożywocie?