-
Posts
223 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Monik@
-
Ano ja się pytam, bo: 1. Moje koty nagminnie usiłują zagrzebać resztki żarcia - sucha karma stoi non-stop z powodu Tomaszka-niedojadka. Dla mnie to był zawsze typowo psi odruch. A moje spikoty to robią. 2. Tomasiek właśnie dzisiaj doszedł do wniosku, że najlepiej mu się będzie piło wodę, gdy siądzie bezpośrednio pod strugą lecącą z kranu. Ten kot mnie coraz bardziej zadziwia. :o
-
Mam dwa pytania: 1. Czy wasze koty "zagrzebują" jedzenie (jak pies)? 2. Czy wasze koty wkładają CAŁĄ głowę pod kran, żeby się napić wody?
-
[quote name='anetta']Taaaa, a ja wlasnie jem... [/quote] Widzicie, widzicie... jej też myszy smakują! 8) [quote name='Patka']Mój Ukochany jej wyjął całego z gęby [/quote] I zjadł???? Takiego wymamlanego??? :o [quote name='adda']Nawet pod flaszeczkę by nie poszło, fuuuuujjjjjjjj!!!!!!!!![/quote] Uważasz to za gorsze od np. żabich nogów??? :o [quote name='adda']A jak raz nie wzięłam go na noc do domu (nie zauważyłam, że został na dworze ) to bidulec siedział na parapecie do rana [/quote] A nie stukał w szybkę? Bo Jerry stuka. 8) [quote name='Basenji']Ale mój Mruczysław dzisiaj wszystkie wasze kociambry przebił. Menda jedna przytargał na balkon (na parterze) 2 świńskie uszy. [/quote] Śmiem wątpić czy to przebiło wielkościowo i obrzydliwościowo Tomciowego przechodzonego dzięcioła. A ile on ogrodzeń musiał pokonać , zanim z nim dotarł do domu. :drinking: [quote name='adda']Żywe??? [/quote] Nie wszystkie koty zabijają od razu zdobycz........filmów nie oglądasz? Basenji pewnie nie tyle się brzydził, co bał!!!! [quote name='dbsst'] czy cuchnely te uszy [/quote] Niom... miodem. [quote name='niep[oprawny Basenji']Uszy były różowe ( paskudny kolorek[/quote] No cóż... znam parę różówych rzeczy, o których na pewno byś nie powiedział, że są paskudne... [quote name='tyż on']Skąd ta menda w środku miasta takie coś znalazła? [/quote] Jak to skąd? U Ciebie w mieście świnie zazwyczaj bez uszu latają? Mnie bardziej ciekawi, jak on dał radę jej siłą uszy zabrać. W końcu taka świnia wcale mała nie jest. Chyba że mam trochę większego kota niż my i się nie chwalisz.
-
A coś Ty taka hrabianka wybredna???? :drinking: Pod flaszkę różne rzeczy pójdą!
-
Mniam.... sama bym zjadła.
-
A propos tego, co Basenji wyżej napisał. Ja zawsze mówiłam, że Jerry jest upośledzony i ma zaburzenia neurologiczne. W tej chwili jego "wejściowy" parapet jest ciutkę oblodzony i biedak ciągle spada z niego. Do domu udaje mu się wrócić za 3-4 podejściem. Ciekawe, że Tomek nie ma takich problemów.
-
[quote name='Patka']ale bzięcioła żal [/quote] Najświeższy to on nie był, więc nie sądzę, żeby to Tamasiek go upolował. Raczej znalazł... :oops: [quote name='Patka']fotki ze zdobyczą proszę [/quote] No co ty? Z tego chlebusia dziecku kanapki do szkoły zrobiłam. [quote name='Beata']to cieszę się, że Dymcio jest kotkiem niewychodzącym[/quote] Mnie to strasznie gryzie, że Tomek tak się szwęda, ale nie mam na to wpływu. Ogrodzenie 1,70 przeskakuje z miejsca, po części z siatki zasuwa jak akrobata a dodatkowo z gracją pająka potrafi się wspinać po kawałku granicznego muru!!!! :o (Przysięgam - pierwszy raz coś takiego na oczy widziałam - pionowy mur wysokości 3 metrów) :o [quote name='szaraduszka']Chyba nie wpadną na pomysł przyniesienia mi chleba, bo same za nim nie przepadają[/quote] Tomek ten chleb to też zdecydowanie dla nas przyniósł! Ewentualnie dla królika. [quote name='szaraduszka']Njalepsza jest moja musia... zaczyna krzycześ żeby to zabrać, bo sama tego nie dotknie[/quote] Kurde.....a ja Tomasia musiałam jeszcze chwalić i zaxchwycać się mocno sztywnym dzięciołem. Bleeeeee............. [quote name='Patka']Waler nie umie nawet ptaszjka za szybka upolować [/quote] Coś jak mój Geronimo..... ptak siędzi 30 cm nad jego głową a Jerry ogląda go, stęka ze zdenerwowania i trzymając dupsko na ziemi próbuje go łapą dosięgnąć.
-
Mam chwilę, więc znowu się pochwalę Tomasiem. Otóż moje słoneczko wczoraj rano znowu mi zrobiło prezent (po myszy i dzięciole). Biedulek skoro świt przywlókł do domu skórę z połowy chleba, wydziobaną przez ptaki i ciutkę "nadgryzioną" zębem czasu i ptaków. Skóra była przeogromniasta!!!!!!! Z połówki chleba!!! Mój mąż doszedł do wniosku, że Tomaszek nas dokarmia - bo sam po tym wyczynie już jej nie ruszał, tylko poszedł do swojej miski. A ja się wzruszyłam do łez, kiedy pomyślałam jak Tomasiek targał to skórsko przez płot! Dzielny chłopczyk!
-
Asiu - dzięki za wyjaśnienie kwestii strzyżenia persów!!!!!! ............. Wiecie... tak czytam, czytam i muszę się z czegoś wam zwierzyć. Jak pewnie wiecie za kotami nie przepadałam i mieć wcale nie chciałam. A teraz, po długich przemyśleniach, mając chłopaków - już wiem, co mi się tak strasznie w nich podoba! Otóż w końcu mogę "kogoś" rozpieszczać. Tulić, całować, głasiać ile razy ON ma na to ochotę. I wcale a wcale (w przypadku kota) nie muszę się przejmować hierarchią. A w przypadku moich psów to zawsze było ważne. I dzięki kotom utwierdzam się w przekonaniu, że absolutnie nie pownnam mieć psa poniżej 20 kg - chyba bym go "rozwydrzyła". A przy kocie nic takiego mi nie grozi.
-
[b]PATKA:[/b] [quote]na zgodę Luna w pełnej krasie [/quote] Przestań....na jaką zgodę? Tak sobie palnęłam. A propos..... "kot w niewolę trafił"?????? 8) [b]szaraduszka:[/b] [quote]A moim marzeniem jest mieć własnego kociaka, po własnej kotce[/quote] Mimo całej mojej złośliwości - to doskonale rozumiem. Natomiast nie dociera do mnie argumentacja - "lepiej niech mój pokryje, niż inny". Gdybym tak myślała, to teraz Tomasz i Jerry byliby kocurami jajcatymi i bzykali wszystko w okolicy. Ja tam ręki do bezsensownego rozmnażania nie chciałabym przykładać. Przy okazji - fakt, że rudasy są boskie. Koło mnie jest taki. [b]Asiaczek:[/b] mogę ponownie spytać, co skłania ludzi do strzyżenia persów??? .................... Znowu znikam na co najmniej tydzień - jak wrócę, to na pewno odpowiem.
-
[quote name='PATI']Dziecko Ci sugeruje, ze chcialoby braciszka, a ty jej koty do domu zwlekasz... [/quote] Niech sobie to z tego durnego łebka wybije! :evil: 17 lat to nie jest wiek na rodzenie dzieci. [quote name='Ewa']Ja mam co prawda tylko dwie koteczki a kocurow( kastrowanych oczywizda) 10 [/quote] Przepraszam, że pytam.....a ile masz w takim razie rąk (do głaskania)? [quote name='Patka']Monika 2 rude czyli Luna i Lilit i jedno szare (genneralnie kilka odcieni) Waler [/quote] No wiem, wiem. Aż taka gupia to nie jestem....ino jedno rude mi gdzieś umkło. Wydawało mi się, że tylko Lilit i Walerka. [quote name='szaraduszka']Nie mamy we wsi zbyt dużo kotów. Kocury przychodzą na nasz teren i próbują rządzić Tetek już kiedyś wrócił z naderwanym uchem. Jeśli we wsi mają być małe kotki to już chyba lepiej rudzielce niż zwykłe czarnulki, bo jakby co rude łatwiej rozdać. Gdyby był kocurem dopuścilibyśmy jedną z naszych kotek i zostawili sobie takiego własnego kociaka (moje marzenie - mieć kociaka od pierwszych dni jego życia), a tak kotki będą sterylizowane[/quote] Na ten temat mam akurat zupełnie inne zdanie! A co do naderwanego ucha - moje też regularnie dostają łomot od kocura sąsiadów - takie jest życie. [quote name='szaraduszka']moje marzenie - mieć kociaka od pierwszych dni jego życia[/quote] Myślę, że z tym to akurat nie ma problemu - takie też są do wzięcia...
-
[quote name='PATI']Myszaaaaaa! Trza tu kogos przepytac! [/quote] Aleeeee się zlękłam. [quote name='Beata']Ja mam taki sizalowy palik na podstawie, do którego Dymek przyłazi drapać pazurkami i przeciągać się [/quote] A ja drzewko (jedno, ich ulubione) musiałam okręcić dodatkową korą, bo chłopaki "pasy z niego darli". [quote name='jak wyżej']takie ok. 7mio miesięczne "norweskie" cudo jest do adopcji w Warszawie. Ma jeszcze rodzeństwo .[/quote] Kuśwa, szkoda, że Puma nie zaadoptuje dużego kota. Jest śliczny. Patka: to teraz masz już dwie rude księżniczki? [quote name='szaraduszka']Znaczył w mieszkaniu, a nie wiedzieliśmy jeszcze, że przeprowadzimy się na wieś... teraz żałujemy, bo kociaki po rudzielcu byłyby piękne[/quote] Tym bardziej nie masz czego żałować. Chciałabyś, żeby wszystkie wsiowe kotki bzykał? :o [quote name='Argo']Przecież koty to indywidualisci [/quote] A właśnie że nie - mój Tomaszek to amstaff i ma charakter po "mamusi". Kurde.....najbardziej psikot, jakiego w życiu widziałam. 8) [quote]wszystkie koty sa piekne [/quote] A moja Ola w liście do Mikołaja (podejrzałam) poprosiła o następnego kota!!! Malutkiego!!! Chyba wypływa to z tego, że Dżeruni już nie daje rady na rękach nosić. Za ciężki. P.S. Ostatnio wzięła na ręce Tomka, przewiesiła go przez ramię i stwierdziła: "Gdyby go teraz poklepać po pleckach, to by zrobił [i]Beee[/i]" Skąd te myśli?? :o
-
Witam na chwilkę po baaaaaardzo długiej nieobecności. Melduję, że zaległości w czytaniu nadrobiłam. Chłopaki wczoraj otworzyli sobie kredens, podziurawili dwa kartony mleka.........po czym uciekli na dwór a do kredensu wpuścili Karolinę (że to niby ona zrobiła). Myślałam, że kurwicy serca dostanę. P.S. Badman - kto nazywa kota "Tomek"????? :lol: :lol: :lol: P.S.2 Powiedzcie, bo nie wiem. Dlaczego się strzyże persa???? :o :o Spadammmm
-
Beata - pytam, bo on rośnie jak wściekły. Co do choinki - w tamtym roku (koty miały ok. 3 mies.) obeszło się bez wypadku. Po prostu choinka stała na regale i jakoś jej darowały. W tym roku :cry: chyba powieszę bombki od teściowej - plastikowe. Są niezwykłej wprost urody, ale co zrobić? :cry: Kot swoje prawa ma. Patka - pytam bo mój Dżery (większy) waży ciut ponad 6 kg. Puma jest wielkości dorosłej bokserki (56 cm w kłębie) - urosła jak gupia. I u mnie różnica między kotami a Puśką jest ogromna. I mimo że uważałam Dżerego za dużego kota - Twój sprawia wrażenie kolosa. Wiem, wiem - kłaki!!!!!!! Bo suńka jest chyba "standardowej" wielkości? .................... P.S. Tomek się wczoraj znowu dorwał do cysiów Pumy (mąż wychodząc zostawił je razem :evil: ). Dwa sutki jej obrzmiały i aż podeszły krwią. Kuśwa, nie wiem co robić. Nic go nie odstrasza! 0X A Puma mimo bólu - pozwala "dziecku" na to.
-
Ufffff.......długo mnie nie było ale wszystko przeczytałam. Beata - dajesz Dymkowi drożdże? Aga - mój Tomek też kastrat a straszna powsinoga. Nie jesteś sama. TANANA - w końcu ktoś udowodnił, że husky (malamut? - sorka) może żyć obok kota. Do tej pory słyszałam coś innego. Patka - ile waży Twój kot i ile sunia ma w kłębie?
-
Psestańta......bałwan już nie żyje! :cry: Ziwerzęta moje go napadły i zmasakrowały. Postaram się o powtórkę.
-
P.S. Ze zdjęcia amstaffo-syberyjskiego zrobiłam sobie tapetę. A co!
-
P.S. o robalach do Beaty i innych "wstydliwych": Zaręczam wam, że lekarz poproszony o receptę podchodzi do tego w 100% normalnie i bez żadnego zdziwienia. .................... Pierwszy śnieg! Dla moich chłopaków, co prawda, nie był pierwszy ale i tak ich reakcja bardzo mnie zdziwiła. Otóż nastąpił totalny i ogólny, zdecydowany protest przeciwko jakiemukolwiek wyjściu z domu na siusiu. Do łask wróciła kuweta (niestety). Dzięki Boguo to tylko jedną dobę. W sobotę chłopaki dali się skusić Oli i Pumie, które poszły robić bałwana. Przy okazji - moje dziecko po raz kolejny mnie zadziwiło uzdolnieniami. Bałwan ma łeb amstaffa, idealnie ulepiony, a zamiast oczek ma dwie grudki brudnego śniegu ( :lol: ). Ale słowo, że poza tym idealnie oddaje łeb Pusiaczka, nawet ma maleńkie sterczące uszka.
-
A kto będzie potem robaki ze ścian i sufitu sprzątał???? Ja o Tomku mówiłam - a dziury u mnie nie znajdziesz :oops: :oops: . Znaczy się - w płocie. ................... Terozki ajka - całkiem poważnie. Prosisz lekarza rodzinnego o receptę na środek p/robakom. Trochę to głupio brzmi, ale zapewniam, że każdy lekarz to rozumie. Szczególnie jeśli powiesz, że odrobaczasz zwierzaka i dla pewności chciałaś siebie. Przecież w aptekach są normalne środki dla ludzi. Oczywiście, ale te leki nie wchłaniają się z przewodu pokarmowego i nie dostają do naszego organizmu. Działają tylko i wyłącznie w jelitach na robale. Znaczy kupy? Nie!!!!!!!!!! W końcu psy, koty też odrobaczamy profilaktycznie, czyli nie latamy z gówienkiem do badania. Co najmniej ja. Na receptę, ostatnio (3 tyg. temu) Pyrantel (raptem 4 zł). Ale są inne, mocnejsze - jeśli się chce. Ja uważałam, że nie ma potrzeby. I tak pi razy drzwi - raz na rok. Od siebie powiem, że dzięki temu mam czyste sumienie jeśli chodzi o dziecko, zwierzaki i nas.
-
Oj przestań, tylko mu to na dobre wyjdzie. A tak poważnie - zwierzaki odrobaczacie, a nikt z was sam się nie "tego"???? :o :o "A tak na serio" my się odrobaczamy raz na rok. Najtrudniej jest zmusić mojego Pana. Przestań, toż to nie daj Boże bąka puścić! To delikatna bzdura. Człowiek jako zwierzę wszystkożerne spoko podłapie robakli od zwierzaka. Czyżby wet nie słyszał o toxocarozie???? :o Oczywiście uważam, że to skrajne przypadki, ale strzeżonego... Gówno prawda! Toć przysłowie mówi, że "kto pije i pali , ten nie ma robali". Teraz to Ci chyba nie wierzę. :o :o :o Zresztą - nie dałby rady górą przez ogrodzenie go przedygać.
-
Buuuuuuuaaahhhhaaaaaaaaa.........zapraszam, żebyś poznała Tomaszka. Z tym paniczem ino po dobroci. Dowcip polega na tym, że on ludzi nienawidzi (u siebie) lub się panicznie boi (na zewnątrz). Z tego co widzę to z okolicznymi psami jest w dobrej komitywie, obcym schodzi z drogi. Weź pod uwagę, że to w połowie kot, w połowie amstaff.
-
1. Malawaszka, ty cholero......odebrałaś mi przyjemność odpowiedzenia na pytania. :evil: :lol: 2. Dziewuchy odczepcie się od Basenji - nie obsmarowuje się kogoś poza oczami. 3. Ajka - dzięki za genialny sposób - warto wypróbować. 4. A propos transporterka - Tomek w piątek miał przyjemność się popisać. Koty miały "iść" na szczepienia. Jerry ładniutko i grzeczniutko, wszystko OK. Pokazał gardziołko, dał sobie wsadzić termometr w dupkę i nie zauważył, że ktoś mu wbił igłę. Tomek stoczył z nami dziką walkę już w domu przy wkładaniu do torby, wygrał 3 do 1 (na szczęście nas nie podrapał, bo nas kocha)......... W końcu jakoś wylądował u weta - wynik: podrapana ja, podrapany mój Pan, pogryziona pani pomocnica, poważnie poharatany pan wet. Przy próbie nałożenia kagańca doszłam do wniosku, że kiciaszki nie wolno stresować ( :wink: ) i kiciaszek wrócił do domku. Szczepionka też przyjechała do domku i tamże została zapodana. Tomek zniósł ją jak prawdziwy mężczyzna!!!!!!!! Dodam, ż z Tomka rośnie prawdziwy furiat i coraz wyraźniej widać, co grozi obcym w naszym domu. Chyba doszedł do wniosku, że ktoś tego domu i mieszkańców musi bronić. (Wczoraj zaatakował na posesji "pana gazownika").
-
Czymś do mycia kibelka.
-
NO KURDE!!!!!!!!! Wywala mój komentarz!
-
Nie chcę was zanudzać starymi zdjęciami i opowieściami, więc krótko...... Dorosła suka, mająca dwa koty na sumieniu plus dwa małe, znalezione kociaczki. Sporo potu wylałam, ale ich obecna miłość jest tego warta. P.S. Miskami się chętnie wymieniają.