Jump to content
Dogomania

Amber

Members
  • Posts

    3568
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Amber

  1. Ja myślę, że powinnaś połączyć frisbi z adżility, dżojtem, wódką przewracaniem się i fikołaskami, wtedy było by najlepiej. I nawet Brumy byś już wtedy nie musiała angażować :evil_lol: [QUOTE] ja muszę wymyślić jakiś nowy turniej .... który ma na celu upadlanie tych potworów ... [/QUOTE] Obrona sportowa ;)
  2. To właśnie dobrze, że się przewraca... :evil_lol: Byle nie na Brumę, bo wtedy chyba są punkty karne? :roll: :lol:
  3. U Jariego z uwagi na jego predyspozycje rasowe, wagę, rozmiary i brak mózgu takie rozpuszczenie jest niebezpieczne dla otoczenia dlatego wolę nie ryzykować. Jadąc gdzieś na wakacje w życiu bym go też nie zostawiła w jakimś hoteliku z panią z certyfikatem wesołej łapki, tylko u jakiegoś faceta najlepiej co wie co i jak z takim typem. Żeby po powrocie nie okazało się, że czeka na mnie prokurator :evil_lol: [QUOTE]wiecie co Gramuś zaczął robić jak jest pora jedzenia? wiewióra :mdleje: siada przed kimś i robi wiewióra, a że ma gruby bebech to może tak trwać i trwać, i jest przy tym tak przesłodki i rozczulający że się po prostu nie da :mdleje: albo jak chce żeby go pogłaskać staje łapami na kolanach i macha łapciulką :mdleje:[/QUOTE] Oj przecież to jest przesłodkie :loveu: :evil_lol: Jamniki tak często robią... Moje się "niestety" nie nauczyły... Gdyby Cortina tak robiła to lodówka byłaby już tylko jej :eviltong:
  4. Ja się już nie mogę doczekać tego występu, wesoła barżo Tinka bendzie robiła fikołaski z Brumą. Dogomania style :evil_lol:
  5. U mnie to nawet nie chodzi o to, że w obce miejsce czy coś, bo był czas jak Jari był przez jakiś czas u TŻ, ale jak wrócił to był rozpuszczony jak dziadowski bicz. Z jamnicami tego nie ma... Może dlatego, że nie da się ich bardziej rozpuścić? Hm....? ;)
  6. Albo dżojncik :loveu: To i wesoło bendzie od razu :evil_lol:
  7. W sumie to zazdraszczam takich elastycznych psów, co można oddawać i przyjmować... ;) Bo z Kano chyba się tak nie dało? ;)
  8. Tylko żeby po tej secie czegoś innego nie walnęła... Szczególnie po tych akrobacjach co nam szykuje, ze swojej strony z entuzjazmem jak można zauważyć w poprzednim poście :evil_lol:
  9. Takie cuś to na DCDC było we wrześniu i można pooglądać 10 min. bo potem to już nuda :evil_lol: Ja bym chciała Tinkę zobaczyć jak się gimnastykuje bardziej niż Brumę haha :lol:
  10. Co ty tam wiesz... Inni wiedzą lepiej :diabloti:
  11. [quote name='Vectra']a zrobisz mi bannerek :loveu:[/QUOTE] Oszywiście jakom, że ciem lubięm :loveu: [URL="http://www.textspace.net/img/1349903062_f9b3d490_1349903093.gif"][IMG]http://www.textspace.net/img/1349903062_f9b3d490_1349903093.gif[/IMG][/URL] [QUOTE=makot'a;19800026]Chyba się trochę zagubiłam już w tej dyskusji :roll:[/QUOTE] A to normalka - idziesz do kibla wracasz i już nie masz o czym pisać :lol: [quote name='evel']Dlatego napisałam, że dla mnie to z kosmosu - psami w domu zajmuję się ja, ja biorę za nie odpowiedzialność. Znam przypadki, gdzie psy oddane mają się lepiej, niż u "pierwotnego" pana, nie oceniam zbyt pochopnie, bo różnie jest, ale jak ktoś bierze sobie papisia a po jakimś czasie starszego psa oddaje, podając przy tym argumenty na poziomie ziemi ogrodowej, to jest to co najmniej dziwne. Według mnie. I nie wiem, czy myślimy o tym samym przypadku, bo ja mam na myśli co najmniej kilka takich sytuacji tu na dogo w ciągu ostatnich 3-5 lat może ;-)[/QUOTE] Takim przypadkiem to mogę być choćby ja ;). Nie wiem też jakie to są argumenty w postaci ziemi ogrodowej ;)
  12. Loffciam cięm :loveu: Buhhaha :evil_lol:
  13. Szansa jest zatem całkiem spora ;)
  14. [quote name='Vectra']Amber , uśmiałam się bo zrozumiałaś zupełnie nie tak jak pisałam ... rozmowa była o tym , że JA wolę 8 tygodniowe szczylki i szkoda że Emila trafiła do mnie później , dużo później ... o złych rzeczach i zakupach psich Twoich słowa nie wspominałam ... nie wiem skąd to wyczytałaś i gdzie zatem ;)[/QUOTE] Do tego fragmentu się odniosłam "Ja nie traktuje moich psów , jak przedmiotów do spełniania moich życzeń ... dlatego pewno innymi kategoriami określamy tą więź ..." tak jakby kupno psa z jakiegoś konkretnego powodu miało zły wpływ na więź, a dostanie go na hurra było OK :eviltong:
  15. A moim zdaniem nie można wydawać takich osądów. Wiem mniej więcej o kim piszesz, ale to nie jest tylko i wyłącznie sprawa "bo psa nie chce i nie kocham". Ja jak się wyprowadziłam też zostawiłam jamnice rodzicom. Ale raz, że miałam małe mieszkanie, a dwa, że moja mama chciała, żeby zostały. Później i tak je zabrałam jak rodzice wyjeżdżali, potem wracały i tak w kółko... Teraz się problem sam rozwiązał. Psy, szczególnie wychowywane w rodzinie nie są tylko twoje i musisz się liczyć ze zdaniem i uczuciami, że ktoś też będzie za nimi tęsknił. Ale chcesz dobrze, a tu się okazuje, że na dogo wygląda to tak, że się piesków nie kocha i odrzuca w kąt :p Inna sprawa to decyzja gdzie i z kim będzie psu po prostu lepiej. Jariego nie oddałabym nikomu, bo jemu jest dobrze tam gdzie jestem ja. Jamnicom już mniej, one nie są psami jednego pana i gdybym miała alternatywę oddać je np. do domu z ogrodem, tam gdzie będą sobie mogły kopać i latać cały dzień do kogoś kogo znają np. mamy albo TŻ to pewnie bym to zrobiła. W mieszkaniu i tak cały czas śpią, a na spacerach kopią. Wychodzi na jedno. Każdy swojego psa zna najlepiej. Mając jednego, jeszcze przylepę, ryzykownie jest wydawać takie wyroki. Co innego sprzedaż obcym na Allegro, czy oddanie do schronu, a co innego zostawienie psa rodzinie, gdzie jest mu relatywnie lepiej niż z tobą. [quote name='Vectra']:evil_lol: :evil_lol:[/QUOTE] No właśnie mam identyczne odczucie ;)
  16. To teraz transformacja w skinny :D
  17. Dla mnie to po prostu nieco dziwnie zabrzmiało, jakby kupowanie psa jako spełnienie długo wyczekiwanego marzenia było czymś złym, a "przypadek" taki jak Emilka był OK. Ja tak samo w takim razie mogę napisać, że przypadkiem kupiłam Cortinę, bo po prostu jakoś w czasie jednej z rodzinnych rozmów, ot tak nabąknęłam, że chciałabym jeszcze jednego jamnika i się rodzina, bardzo nieoczekiwanie zgodziła. Przypadek? Jak dla mnie nie.
  18. Bo ty chyba inaczej traktujesz słowo przypadek. Dla mnie to np. jak pies ci wpada pod koła samochodu i się decydujesz go przygarnąć, nie mając wcześniej ŻADNYCH myśli o psie. A czasem i warunków, więc całe życie ci się przewraca do góry nogami. Albo nagle dostajesz hodowlę w spadku po zmarłej ciotce z Ameryki ;). Nie nazywałabym natomiast przypadkiem kupno importu jakim jest Emilka, zapłacenie za nią pełnej sumki i ściągnięcie do PL do stada innych staffików ;). Myśl mogła się pojawić impulsywnie, ale już samo kupno przypadkiem nie było. Jak dla mnie życie jak najbardziej da się zaplanować, najwyżej nie jest później tak jak byśmy sobie tego życzyli i zazwyczaj wychodzi zupełnie inaczej. Chodzi raczej o samą myśl przewodnią. Chciałam dobka to go mam. Spełnił moje marzenie. Mimo, że jest zupełnie inny niż myślałam, że będzie. Czasami :lol:
  19. [quote name='LadyS']A jak się ma różna miłość do psów do tego, że stary pies pójdzie w kąt, gdy będzie nowy? To jest przedmiotowe traktowanie - mam nowego szczeniaczka, wiec będę się nim zajmować, przytulać, bawić się, a stary to niech sobie znajdzie zajęcie, albo może go oddam, albo niech sobie organizuje czas, tylko ma być grzeczny! Przeciez powinien być wdzięczny, bo ma co jeść i wychodzi 3x na spacer :roll: Nie da się takimi samymi uczuciami darzyć niczego i nikogo - ani psów, ani ludzi, ani nawet samochodów czy biżuterii ;) Co nie zmienia faktu, ze o ile stary samochodów może postać w garażu, bo to rzecz, o tyle starego psa nie powinno się odstawiać w kąt. Myślę, Amber, że tutaj trochę pokutuje patrzenie na innych przez pryzmat samego siebie.[/QUOTE] A co to znaczy starego psa odstawić w kąt? Stare psy z reguły same się odstawiają w kąt, jakikolwiek źle by to nie brzmiało. Nie da się zwyczajnie psychicznie, ani fizycznie traktować starego psa jak młodego. Stare psy potrzebują spokoju, nie nachalności, krótkich spacerów i głaskania na kanapie. Co jeszcze można zrobić? Zabrać na wycieczkę dookoła świata? ;) Taki gadaniem można kogoś wpędzić w poczucie winy, że swojego starego psa nie kocha. Bzdura. [quote name='Vectra']a było , właśnie że było ... Lalka jest u mnie przez zupełny przypadek ... Klementyna w sumie też .. Emila również :) Planowany to był Kano , reszta to przypadek :)[/QUOTE] I wystarczy, że Kano był planowany. Tak więc nie możesz już pisać, że nie był spełnieniem twojego marzenia ;). Ja akurat mam tych psów mniej i żaden nie trafił przez przypadek. Tylko tym się różnie. I Emilka, Hania, Boguś itp. też trafiły przez przypadek?
  20. Musiałam niestety przerwać rozmowę, bo mój eksterier na kanapę, który od dwóch dni z uwagi na moje gorsze samopoczucie nie dostawał tyle ruchu co trzeba zaczął strajkować 2 godz. wcześniej, że chce wyjść - teraz!!! Kiedyś czytałam, że jamniki potrzebują dużo ruchu, hie, hie :evil_lol: evel, o psach ze schroniska nie pisałam do ciebie tylko o ogólnej tendencji jaką na dogo można zauważyć. O ile są to rzeczy, że np. pies nie lubi facetów bo go lali itp. tak lęk separacyjny, agresję lękową itp. może mieć każdy pies niezależnie od przeżyć, a zauważyłam, że spora część osób się zasłania tym, że ich pies jest ze schronu i w ogóle jaki biedny. Ty akurat taka NIE jesteś, bo z Zu pracujesz i nie składasz tych zachowań tylko na karb złej przeszłości. Odsuwanie starych psów bo złe i niemodne też jest zabawne. Ja nie ukrywam, że Jari jest u mnie na pierwszym miejscu, ale jamnice traktuje po prostu inaczej. Cortinę teraz się staram zabierać na równi z Jarim wszędzie, ale nie napiszę, że traktuję ją tak samo jak Jariego bo tak nie jest. Każdego psa kocham na inny sposób, co nie znaczy, że gorzej. Po prostu Jari bardziej mi odpowiada psychicznie i dlatego wytworzyłam z nim lepszą (inną?) więź niż z jamnicami. Gdybym jamnic nie lubiłam to bym Finkę po wypadku uśpiła, a nie kąpała z odchodów 3 razy dziennie, a Cortinie nie dawała na słodkie oczka wszystkiego co chce zjeść czego nigdy nie robię przy Jarim. I nie brała do łóżka jak mi źle i smutno i nie nazywała Cortinką w myślach i jak nikt nie słyszy :evil_lol: Dlatego takie zapewnienia, szczególnie na dogo, które zrzesza raczej miłośników psów, a nie zwyroli ;) że jak się pojawi nowy pies, to stary nie pójdzie w kąt mnie śmieszą. Jasne, że nie. Ale każdego psa kocha się inaczej. [QUOTE]Ja nie traktuje moich psów , jak przedmiotów do spełniania moich życzeń ...[/QUOTE] A do czego? ;) Tzn. chyba każdy z nam miał marzenie by psa mieć, inaczej by go nie miał. No chyba, że się pojawił na drodze przez przypadek ale u ciebie chyba tak nie było... Była już taka co chciała psem spełniać marzenia i jej się to średnio udało :p Bo marzenia to jedno, ale ważne jest, żeby w tych marzeniach uwzględniona została też miłość. Z Jarim chciałam pracować, wyszło jak wyszło. Trafił mi się nadpobudliwiec z chorym żołądkiem. Cortina miała brylować na wystawach. Ma przebudowany zad. Ledwo zrobiła championat. Marzenia o suce hodowlanej też prysły. A psy mam, kocham, je i cieszę się, że są. Tak po prostu. W kwestii spełniania marzeń tobie poszło chyba dużo lepiej, bo masz hodowlę i wyniki. Gdybyś tych marzeń nie miała, to hodowli chyba też nie. Bo chyba nikt nie zakłada hodowli, bo "tak wyszło". Ta myśl kiełkowała, może nie od razu, ale kiedyś się pojawić musiała. Inaczej dalej byś została przy Franiu. I na podsumowanie, zgadzam się, nie więź nie jest lepsza czy gorsza mając psa od szczeniaka nie mając, jest po prostu inna. Bo moim zdaniem jaka ona będzie to zależy od nas, od naszego charakteru i od charakteru psa. Na tej samej zasadzie, niekoniecznie znając kogoś od dziecka będzie się go lubiło bardziej, od kogoś kogo poznasz jutro.
  21. Na tej zasadzie można pisać, że siostra miotłowa Jariego, którą właścicielka ma od 8 tyg. życia stworzyła z nią taką więź, że teraz wcale nie sprzedaje jej na Allegro za 3800 ;) I miliony innych osób. Moim zdaniem więź i jej siłę wytwarzamy sobie sami na podstawie tego jak psa lubimy, jak do nas pasuje i co dla nas znaczy. Kilka miesięcy nie znaczy nic. Ja jakoś nie czułam nic specjalnego przy wychowywaniu Cortiny. Ot po prostu była malutka. A robiłam z nią dużo, bo wzięłam ją pod konkretny cel czyli wystawy. Rozumiem przez to, że nie wytworzymy nigdy ze starszym psem takiej więzi jak ze szczeniakiem. W takim razie na darmo ludzie biorą psy ze schronu.
  22. Wyjątek co potwierdza regułę? :cool3:
  23. [quote name='Vectra']więź psychiczna , nie siusiu , kupka siad i łapka ;)[/QUOTE] Serio, serio, serio to mam większą więź psychiczną z Jarim. Potem Cortina. I na końcu Finka. U mnie teoria leży i kwiczy ;).
  24. Czyli chodzi tylko o to co napisałam w pierwszym akapicie? Z drugiej strony nie umiem sobie wyobrazić w czym Jari miałby być lepszy niż jest teraz jakbym go wzięła w wieku 7 tyg. Pracuje super, charakter ma jaki ma, ale to kwestia genów, poza tym on się niesamowicie zmieniał od kiedy go mam, wiec tego na karb wieku też nie zrzucę... Można powiedzieć, że przełom następował kiedy dojrzewał i wtedy był hardcore, a nie w wieku 7 tyg. - 15 miesięcy, kiedy była sielanka. 7 miesięczny doberman to jest mały szczeniak. Dorosłym można nazwać psa 4 letniego. No i w takim razie wychodzi na to, że niezależne rasy można brać kiedy się chce, bo i tak zrobią co chcą, ale te zależne też, bo... też będą zawsze zależne ;). Różnica jest moim zdaniem taka, że jak weźmiesz psa małego to ktoś ci może napisać "a jakie ty możesz mieć problemy, przecież masz psa od szczeniaka?", a jak będziesz go miała ze schronu to będziesz się mogła całe życie zasłaniać swoim psem po przejściach. Kurczę, mam 7 miesięcznego psa ze wsi, co tylko krowy widział, dlatego jest taki porąbany ;)
  25. To może ty podaj jakieś przykłady ;)
×
×
  • Create New...