Jump to content
Dogomania

Sajko

Members
  • Posts

    2101
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Sajko

  1. A my jesteśmy po pierwszych godzinach razem z Majeczką :lol: jest słodko, Majeczka jak zwykle prezentuje dworskie maniery, mój włoski wiejski chłopak też nienaganny w stosunku do damy jest, moja mama się w Majeczce zakochała i stwierdziła, że to jest pies dla niej :wink: pozdrawiam z fajowego domu :D
  2. A przypadkiem na molosach nie miałaś bokserki? i cao de castro laboreiro? a później że wystawiasz swojego boxera? i jeszcze kundelkę, która miała szczeniaczki?
  3. Buldog, też zaczynam mieć takie wrażenie 8) Dingo, ja bym nie skreślała szczeniąt starszych niż 8 tygodni, ale nie robiła niczego pochopnie, najpierw pojeździj, pooglądaj, zdecyduj się czego dokładnie oczekujesz od psa, znajdź miłą hodowlę, w której właściciele już będą mogli Ci powiedzieć o charakterze poszczególnych maluchów, które są żywe, które chcą koniecznie dominować, a które lubią ciepłe posłanie i siedzenie na kolanach :D przyjaciela na następne "naście" lat nie wybieraj pochopnie
  4. OK, będziemy (jak znajdziemy :wink: o 19? Ja mogę przyjść w niedzielę pomóc przy torach i pokibicować. Czyli Elka, licz mnie na 12.30 :lol:
  5. Wind, nie do końca, ale powiedz mi, gdzie na tym rowerku dojedziesz, to ja tam będę czekała z niedźwiedziem 8)
  6. Wind, ja bardzo chętnie, może na polach wilanowskich?
  7. Przepraszam, Flaire :bigcool:
  8. My może jako kibice, ale biegać jeszcze dłuuuuuugo nie będziemy :( ale na pierwsze zawody popieram Elkę- bez widzów, bo jeszcze bardziej zawodnicy będą stremowani :wink:
  9. Wind, mam nadzieję, że Majeczka go trochę zmobilizuje... Niestety jak napisałam, mięsem mogę go straszyć, tak samo jak ryżem, makaronem i kaszą :-?
  10. Flaire, już konsultowałam, z medycznego punktu widzenia nic mu nie jest i powinien jeść, tylko on jakoś nie chce :-? jutro idę po te kropelki na łaknienie do apteki...
  11. Flaire, dzięki, znalazłam coś w prywatnych zbiorach i tak sobie piję i :placz: a mój Słonik- niestety chciałabym tak mysleć, normalnie jadł na sam obiad ponad pół kilo żarcia, plus trochę na sniadanie i kolację. Teraz żyje na 1 jabłuszku dziennie, albo jednej marchewce, albo 1 parówce, i koniec... :roll:
  12. Mój słoń mnie dobija- widać, że jest głodny, ale chce jeść tylko wybrane rzeczy- zjadł puszkę Chappiego, trochę ryby, ale mięsem i parówkami można go straszyć :-? jak na siebie, je bardzo mało, dużo za mało... przez to jest osłabiony, przejdzie się kawałek i już jest zmęczony. Niestety obawiam się, że to bardzo opóźni nasz powrót na tor agility :-? bo jak go przemęczę, to serduszko może nie wytrzymać. No i jeszcze moja kolejna porażka z bullikiem :puppydog: zaczynam pić...
  13. A ja chyba zacznę pić ze smutku :cry: Rozmawiałam z moim hodowcą bullików, i klęska... suczka po której chciałam dostać mojego małego chłopczyka miała zakażenie macicy, poroniła i od razu musieli ją wysterylizować :bigcry: czyli znowu zostałam bez szczeniaka i perspektyw na niego......
  14. Wojenka, nie ma problemu, ale to dopiero wtedy brygada pojawi się na stronie (zresztą i tak mam dopiero jeden opis z Waszej ekipy) 8)
  15. spróbuję jutro się przy końcu pojawić, ale oczywiście bez zwierzaka... a w niedzielę, nie wiem....
  16. Może dodam- w kennelu to bull może w Hiszpanii sobie zimą poradzi :-? w naszych warunkach do kennelu to kaukaz, mastif tybetański i inne gruboskórne-zimnoodporne psy. Poza tym, jesli pies wychował się w domu, kennel będzie karą dla nie go do końca życia. Co do zniszczeń w nowym domu. Moi rodzice przeprowadzili się do swojego nowego domu z psem teoretycznie nadającym się do budy, ale nawet przez myśl im to nie przeszło :x pies to członek rodziny i trzeba było przemysleć zakup i pamiętać, że to kilkanaście razem spędzonych lat przed Wami.
  17. Flaire, byłam w takim stanie że nie pytałam :-? ale na chłopski rozum- zastrzyk w 20 godzin leczy psa z własciwie 100% śmiertelnej choroby, musi być okrpony.... A o tym, że misio jest już do końca życia naznaczony, wiem :cry:
  18. Flaire, zastrzyk jest taki, że w 15min po zrobieniu go pies może mieć zapaść, z której niestety stosunkowo często nie udaje się go wyciągnąć. Jak piesio dostaje zastrzyk, to musisz przez 15/20min siedzieć z nim gdzieś blisko lecznicy, żeby lecieć w razie czego natychmiast. :x
  19. Lenka, no właśnie widziałam wasze detki... cóż, i tak na pewno była to Twoja wina, killer był bezkonkurencyjny 8) Flaire, nawet wcześnie wykryta babeszioza nic nie gwarantuje. Zastrzyk jest bardzo mocny i znaczny odsetek psów niestety go nie przeżywa :( Mój niedźwiadek czuje się coraz lepiej, tylko że kontunuuje głodówkę :-? Wojenka, czekam na te zdjęci na maila :D
  20. Flaire, aż poczytam, bo coś znaczy mi umknęło :-? Wind, to odebrałabym Majeczkę w piątek po pracy, a na spacerek chętnie, mój słoń potrzebuje spokojnych rozrywek, Twoja dama też, to akurat mogą iść razem na emerycki spacer :wink: 8) na priw podeślę moją komórkę, to się jakoś w weekend zdzwonimy
  21. odpowiednik- ludzie łapią (znaczy mogą złapać) boleriozę, psy- babesziozę po kleszczach. Przynajmniej z tego co pamiętam z mądrych książek :wink: chyba że coś ominęłam...
  22. Wind, najlepszy zakład montujący koszyki- mój tata :wink: a Majeczkę chętnie wezmę, połazi sobie po ogrodzie rodziców :D Ania-Bajka, babeszioza jest odpowiednikiem ludzkiej boleriozy. Z dodatkowych chorób przenoszonych przez kleszcze- odkleszczowe zapalenie opon mózgowych, itp. Wind- brunatny mocz to już bardzo późna faza choroby, bo to znaczy że nerki są już zaatakowane. Temperatura 41 to też już baaaardzo późno na interwencję, mój miał 39,5. Treningi- niestety jeśli przyjdziemy, to pewnie ja sama sobie popatrzyć, albo z Barikiem, ale też tylko się pogapić :( na razie musimy zachować spokój i nie męczyć się....
  23. Przy nas w lecznicy wczoraj też sunia dostała zastrzyk, bo miała babesziozę, ale bardzo wcześnie złapaną, więc tak jak mój tylko osowiała była, ale na nóżkach się dobrze trzymała i próbowała zjeść weta :wink: ale pan wet powiedział, że w tym roku to już jakieś szaleństwo- taaaakiej ilosci kleszczy i pogryzień to on jeszcze w życiu nie widział, i coraz więcej przenosi babesziozę, bo kiedyś parę musiało się wbić, a teraz jeden kleszcz i psa albo człowieka składa :x Lenka, a co Wy wymysliłyście z fryzjerką we Wrocku? zjadłyście Pana Sędziego? :wink: i jak plany na drugie łaciate?
  24. Drużyna, mój słonik już jest prawie całkiem zdrowy :drinking: (nieletni niech zamienią na wodę sodową) A było tak, poszliśmy wieczorem na ten zastrzyk na babesziozę, Słonik go przeżył, znaczy bez nagłej zapaści przez 15min po zastrzyku, no ale cała noc w nerwach siedzenia przy nim, w pewnym momencie zaczął się krztusić, więc cała rodzina już w butach żeby do weta lecieć, ale podstawiliśmy miskę z wodą, napił się trochę i znowu poszedł spać. Niestety oddech miał krótki i dosyć płytki, więc właściwie całą noc nasłuchiwaliśmy, czy oddycha równomiernie :( rano niestety musiałam wyjść do pracy, Barik został z moim tatą, nawet główki nie podniósł jak wychodziłam... Po pracy od razu pojechałam do weta, a tata przywiózł Barika i.... nowy pies :B-fly: ożywiony jak normalnie, wesoło się rozglądający, zainteresowany otoczeniem a szczególnie suką w cieczce czekającą na wizytę :-? no i weszliśmy do gabinetu i się dowiedzieliśmy, że Barik jest prawie już zdrowy- nerki OK, śledziona OK, serduszko OK, czyli wszystko co ważne nie zostało uszkodzone. Jedyną trochę niewidomą jest wątroba i dlatego musimy mu podawać leki osłonowe na wątrobę przez 20dni. ponieważ do tego miał idealną na siebie temperaturę, czyli 38,5 stopnia, to nawet już antybiotyku nie musiał dostać :cool3: odpadła też konieczność kroplówki, mimo że miś od 4 dni nic nie jadł (albo prawie nic, bo 3 kromki bułki to nie za wiele na taki czas....). a przykazania na najbliższe dni: leki osłonowe na wątrobę, nie moge go przemęczać, bo taka choroba bardzo obciąża serce, więc żadnego nadmiernego wysiłku, i musi zacząć jeść, ale przy tym jego współpraca jest słaba :-? wczoraj nic nie chciał jeść, ale wyciągnęłam Frolic i wciągnął pół małej torebki, więc on chyba o linię dba albo próbuje mnie zdenerwować tym niejadkiem... no i zadałam pytania, więc: - działanie Frontlinu w sprayu dla psa, który jak mój od czasu do czasu w jeziroku się wykąpie- max. 3 tygodnie! przy kąpielach z szamponem/płynem krócej... - na Barika- 130 psików spraju, jest dużo mniej skoncentrowany niż pipeta - jak frontline nie pomógł, to zaczynam używać Advantixu, niestety musimy dwie fiolki na raz, bo też przelicza się na kg, więc my musimy używać dla psów 50kg+20kg - kupiłam już obrożę Kiltix i ma nosić cały czas, jak będziemy mu zdejmowali na czas pławienia się w wodzie, to ma 6 miesięcy ważności, ale sama nie wystarczy dla mojego niedźwiedzia... - więc my jedziemy Advantix (za jakieś 2tyg, bo w poniedziałek spryskaliśmy Bariego całą butlą Frontlina, więc musimy trochę odczekać) i Kiltix, jedyne ryzyko, że może się trochę zacząć drapać - suki ciężarne- jak najbardziej mogą być spryskane, ale jak już karmią to gorzej, bo szczeniaki mogą się nalizać świeżo spryskanego preparatu ze skóry, to samo z obrożą :-? no i jeszcze jedno niemiłe- w razie jak suka ciężarna złapie babesziozę- szczeniaki mają minimalne szanse na przeżycie zastrzyku i zachowanie zdrowia i zmniejszają szanse suki :x to chyba tyle na teraz, idę popracować ze szczęścia 8)
  25. Flaire, no właśnie ja też tak myślałam, ale doczytałam małymi literkami, że preparat działa krócej u psów będących często w wodzie, co by oznaczało, że jednak jakoś się zmywa.... :-? wet powiedział, że dla Barika mam Frontline+obroża, jeszcze go dzisiaj dopytam :roll:
×
×
  • Create New...