-
Posts
2773 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
52
Everything posted by Usiata
-
To nie są proste sprawy... nikt nie emigruje z domu ot tak sobie, bo to na początku jest bardzo ciężkie życie, a i nigdy nie wiadomo jaki będzie efekt w dłuższej perspektywie. To, o co można mieć racjonalne pretensje do domku Pysi to brak informacji o zamiarze emigracji bez Pysi - to jest to prostu nie fair, i nie wywiązanie się z postanowień umowy adopcyjnej. Tyle z tego, że w efekcie możemy sobie pojojczeć nad ludzką nieodpowiedzialnością i brakiem empatii, i zarazem modlić się o babcię mającą obecnie Pysię pod opieką - że babcia ma kawałek serca i przynajmniej zadzwoni do Izy w stosownym momencie, gdy już podejmie decyzję kiedy wyjeżdza z kraju. Serce boli, ale takie życie, niestety, bo "Polska to dziki kraj" jednak... w sferze praw zwierząt i opieki nad nimi...
-
Nasz Rudasek malutki coraz lepiej miewa się w swoim domku, podkulony ogonek jest już w górze. I kilka zdjęć z domku ślicznoty :loveu: (przepraszam za jakość zdjęć, ale z komórki Pańci przesłane)
-
Ewuś, tylko czekałam aż się odezwiesz kochana na wątku Rudaska :calus: bo Rudaś prawie jak kalka Zuleńki, tylko jeszcze ciut "lepszy" (ku wyjaśnieniu czytającym - Zula - to rudaska Ewy Marty i Ellig, która w przeszłości skrajnie skradła moje serce i została z sukcesem wyadoptowana). Chętnie Ciebie poznam i zabiorę do Rudaska, jak tylko juz skarb rudy maleńki zaadoptuje się w nowych warunkach :) poniżej na zdjęciu (gościnnie) Zuleńka Czy teraz już wiecie kochani, czemu Ewa Marta chce poznać Rudaska? wiecie ...
-
Ano ma - jeszcze tylko tych kilkanaście dni żeby i zestresowany Rudasek to pojął; póki co - idzie w miarę dobrze, i tak trzymać :)
-
Na spacerze nie, ale jeśli tylko będziesz chciała zobaczyć Rudaska to się zmówimy przy kolejnej wizycie (żeby tłumu nie robić w tym samym czasie) :)
-
Mortes, dzięki serdeczne :calus: gdyż mnie dziś internet muli zdecydowanie, nie wiedzieć czemu i ledwie co mogę to dziadostwo dziś ogarnąć, ale nic to, damy radę bo w kupie siła :mdrmed:
-
Dobry wieczór Fanom Rudaska :) śliczna malizna :loveu: była wczoraj lekko zestresowana w nowym domku, co zrozumiałe. Dzisiaj w domku już czuje się w miarę swobodnie, żąda miziania, wykorzystuje kanapę, trochę cieszy się na widok domowników. :) Natomiast dość dużym stresem są dla Rudiego spacery, z podkulonym ogonkiem próbuje zrozumieć gwar dużego miasta, ogarnąć całkiem nowe widoki, no i całe zatrzęsienie całkiem niespotykanych dotychczas zapachów. I to także jest naturalne. Domek Rudaska ze współczuciem, sercem i olbrzymią cierpliwością obchodzi się z Rudzikiem - jestem pełna uznania i trzymam kciuki, aby tak pozostało. Ciociu Jo37 - Rudasek zamieszkał na Mokotowie, a bardziej szczegółowo to na Czerniakowie, ale tym dalszym od ulicy Czerniakowskiej. Ciociu Mattilu - jeśli chodzi o mnie, to bardzo chętnie Ciebie poznam i zabiorę na kolejną wizytę PA :) o ile zostanie to zaakceptowane przez domek Rudaska bo to przecież teraz Ich piesek. Chociaż nie sądzę, aby Pani Agnieszka była przeciwna bo to chodząca dobroć. Przy najbliższej okazji zagaję w tym temacie :) Zdjęcia Rudaska z nowego domku dodam niebawem :)
-
Taaa jest! cioteczko, taaa jest! się czuwa :grin:
-
Rude śliczności już w SWOIM domku, i to w takim z tych najlepszych - pełnych miłości i ogromnej cierpliwości :bigcool: :bigcool: przejęliśmy Rudaska w Radomiu, biedaczka zestresowanego podróżą samochodem, nami - obcymi ludźmi do kolejnego, pełnego obcych zapachów auta. Pani Agnieszka - Pańcia Rudaska trzymała Go na swoich kolanach i głaskała, głaskała, głaskała. Po półgodzinie jazdy podkulony ogonek Rudzika sie wyprostował, a malizna zaczęła nawet przymykać oczęta. Po przyjeździe do W-wy, Pańcia Rudaska musiała szybciutko pobiec do domku, za potrzebą, więc wzięłam Rudaskowe smyczki i chciałam pójść z Nim na krótki spacer. A tu...Rudasek stop... i ciągnie w stronę gdzie oddaliła się Pańcia :siara: więc pochodzilismy sobie w malutkim kółeczku. Na widok wracającej Pańci Rudasek ruszył w Jej kierunku i już razem poszli na wspólny spacer. Z relacji telefonicznej Pani Agnieszki sprzed godziny wiem, że: Rudasek bez problemu wszedł do bloku, do windy, do mieszkania. Lekko Go przystopowało za drzwiami domku, połozył się przy drzwiach i miał obawy by wejśc w głąb mieszkania (a celowo drzwi od trzech pokoi zostały zamknięte, otwarte były jedynie od kuchni i dużego pokoju). Po cierpliwej zachęcie Pańci Rudasek odkrył w dużym pokoju swoją budkę w której została umieszczona Rudaskowa szmatka zapachowa z legowiska z Białogonkowa. Wparował do budki, poleżał, wypadł na głaski do Pani Agnieszki. Po przyjściu do domku młodszej córci (17 lat) Rudasek "omal nie został zagłaskany na smierć :evil_lol: ". Potem znowu udał się do budki i się rozciągnął w całej okazałości. Pani Agnieszka obiecała zdjęcia Rudaska w niedługim czasie. Pozdrawiam ciocie serdecznie i poznawszy jeszcze bliżej Panią Agnieszkę (w końcu przez 3,5 godziny jazdy autem to można sobie pogadać :mdrmed: ) naprawdę cieszę się, że Rudasek trafił wlasnie do TEGO domku :laugh2_2:
-
Nooo, w Białogonkowie dzisiaj tańczą z oknami :evil_lol: ale o tym pewnie Mortes napisze na wątku. Co do akcji "Przeprowadzka" - już po wszelkich, trójstronnych, przygotowaniach, teraz tylko wykonanie zadań zgodnie z planem. Wszystkie tsy strony wykazują symptomy rajzefiber i całe szczęście, że Rudasek żyje spokojnie :-P moje kolejne pisanie na tym wątku będzie już ... jutro, jak tylko Rudaska dowieziemy :) 3majcie kciuki cioteczki, bo to działa :kciuki:
-
Ewuś, dziękuję serdecznie, bo nie ukrywam że jest mi lżej na duszy wiedząc, że mogę liczyć na wsparcie bardzo doświadczonych dogomaniaczek, co jest naprawdę cenne :Rose: Planujemy odebrać Rudaska w sobotę w Radomiu w ok. godz. 10 tej i dowieźć do Jego domku. Przebieg sobotniej podróży opiszę. Mam zapewnienie z domku Rudaska że będą zdjęcia i relacje z Jego pobytu - jak to będzie w praktyce - zobaczymy. Nie to, że sceptyk zaraz jestem, ale powiedzmy że lubię mile się rozczarować. I oczywiście, ciocie kochane, trzymamy wciąż kciuki za Rudaska, czarujemy na zaś - oby wszystko było dobrze :)
-
Nutusiu, pewnie że damy znać w razie chętnego telefonu; tyle że (jak widzę) ludzi ogarnia już gorączka przedświąteczno - noworoczna i są coraz bardziej zajęci tym, z czym muszą zdążyć do końca roku i chyba telefony o psiaki zawieszą się chwilowo (obym się myliła). Dlatego tak bardzo mi zależało, żeby Rudaskowi znaleźć domek w listopadzie, że prawie codziennie odświeżałam jego ogłoszenia i dużo miał ogłoszeń promowanych (w sumie na 28 portalach ogłoszeniowych). Udało się :) Rudusiu kochany, malizno śliczna :loveu: pojutrze jedziesz do swojego domku - takiego już na zawsze :bigcool:
-
Mattilu, nie bez kozery jestem obecna na niektórych wątkach Izy. Bardzo doceniam to niemalże szaleńcze serce dla psiaków, ale też wiem że trzeba Izę i Krzysia w tym wspierać zdecydowanie. W każdym zakresie, także emocjonalnym, bo to nie są proste sprawy. Ale tylko - RAZEM - możemy wspólnie zrobić coś konstruktywnego, np. wyleczyć, wykastrować, ogłosić i znaleźć fajny domek np. Rudaskowi. Też dzęki wsparciu, Mortes ma świadomość, że jeśli kolejny raz potknie się o psią / kocią biedę, to nie zostanie z tym sama. Co tu więcej pisać :)
-
Mattilu kochana, nie rycz, Rudasek idzie do zakochanej w nim Pańci (już znalazła legowisko budkę, bo Rudasek lubi budki...). Poza tym, wiesz, domek Rudaska jest całkiem niedaleko ode mnie :grins: więc możesz być spokojna :buzi: no i mam obiecane zdjęcia Rudego z nowego domku :)
-
Co tu dużo gadać - się człowiek zakocha to i działa jak trzeba :mdrmed: . Ale jak tu nie kochać takiej ślicznoty jak Rudasek :loveu: Poza wszystkim, zanim Rudasek pojawił się w Białogonkowie to się rzekło tel., że będzie się o dobro Rudaska starać, a ja zwykłam słowa dotrzymywać. Akcja "Przeprowadzka" ustalona na sobotę - transport łączony - Iza z Białgogonkowa do Radomia, gdzie Rudaska łagodnie przejmiemy i dowieziemy do Warszawy, wprost do nowego domku. Niestety, i tak nie będzie mi dane tulić Rudaska na kolanach :nerwy: bo będzie to czynić nowa Pańcia Rudaska w osobie Pani Mamy :fadein: . Dzisiaj podczas rozmowy tel z domkiem zaproponowałam, że jeśli tylko ktoś ma ochotę to może z nami jechać po Rudaska do Radomia i nie dane mi było dokończyć zdania, usłyszałam spontaniczne "no to ja mogę jechać!!, tylko gdzie mam się stawić?!" I jeszcze warte odnotowania - po wczorajszym telefonie o 17.30, wieczorem o godz. 21.30 na mejla otrzymałam potwierdzenie, że "cała rodzina wspólnie zdecydowała, że Rudasek jest tym pieskiem którego szukają, są zdecydowani na adopcję i czekają z niecierpliwością na Rudaska". :)
-
Nutusiu, bardzo dziękuję bo warto kogoś takiego mieć (że tak brzydko powiem "na podorędziu') :kiss_2: :Rose: chociaż mój TZ powiedział, że jak domek poradził sobie ze mną i się nie wystraszył, to z Rudaskiem na pewno dadzą sobie radę :evil_lol:
-
Jestem, już jestem - zalatany okrutnie dzień miałam. Rudasku, śliczności moje :loveu: - szykuj się, kochany, do drogi. Wizyta PA w efekcie udana, domek pełen miłości do Rudaskowych zdjęć. Słabą cechą było to, że domek jeszcze nigdy nie miał psiaka, natomiast rezydował w nim kotek, który na początku sprawiał kłopoty wychowawcze, ale to ogarnięto. Domek jest świadomy możliwości ewentualnych szkód, konieczności leczenia, szczepień, odrobaczania i podawania preparatow przeciwpchelnych i przeciwkleszczowych. Rozmawialiśmy ponad godzinę, i nie mogłam doszukać się minusów, natomiast zaprezentowano mi olbrzymie pokłady cierpliwości i "chcenia" właśnie Rudaska. Zadeklarowano zakup dla Rudaska legowiska, akcesoriów, wkładu finansowego do transportu. Na zakończenie wizyty poprosiłam, aby domek dokładnie przetrawił wszelkie podane przeze mnie informacje, przemyślał czy rzeczywiście jest w stanie zmierzyć się z pieskiem "po przejsciach" i ostatecznie jeszcze potwierdził mi swoją decyzję do jutra do godz. 12.00, ale nie wcześniej niż po 3 godzinach od mojego wyjścia. Telefon miałam o 17.30 :D Po szerokiej i głębokiej dyskusji z Izą padła decyzja na TAK. Wstępne ustalenia co do Rudaskowej przeprowadzki wskazują na przyszłą sobotę :) Powiem Wam, że naprawdę się cieszę :laugh2_2: (a domek ma zapewnione moje wsparcie, gdy tylko będzie tego potrzebował).
-
Mortes, popatrz na te dodatkowe obowiązki w szkole trochę w inny sposób - może one są (czasowo) po to, żebyś do wiejskich sklepów nie zaglądała? żartuję oczywiście, chociaż ciężki to żart, wiem; W każdym razie - gratuluję Feldonkowi coraz lepszych warunków życia, mimo że przed Nim jeszcze trochę bółu - Feldonku, trzymaj się kocie :buzi:
-
Cześć moja śliczna ruda Malizno :loveu: jutro o 12.00 ciocia jedzie oblukać i pogadać z Twoim pt domkiem. Cioteczki, uprasza się, aby jutro od 12.00 do 13.00 wzmożenie 3mać kciuki :thumbs: :thumbs:
-
Sidnej-zapomniany,zrezygnowany 14-stoletni psiak- za TM :(
Usiata replied to caryca26's topic in Już w nowym domu
Melduję, że przelew zrobię w poniedziałek z samego ranka, natomiast bardzo proszę o przekazanie fantów na kolejny bazarek. Pozdrawiam wieczornie :)