-
Posts
2773 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
52
Everything posted by Usiata
-
Też tak uważam, Nutusiu :)
-
Izunia, deklaruję 50 zł miesięcznie dla Pysi do czasu aż znajdzie się dobry domek STAŁY. I proponuję niedrogi, a niezły hotelik "U Leona" w Węgrzcach Wielkich (hotelik Makili) :)
-
I ten błysk w oczkach Rudzielca :wub:
-
I jeszcze takie pt. "polowanie na czerwony ..obiekt" :D
-
Ja tutaj sobie gadam, a na mejlu czekały zdjęcia Rudaska - naszej maleńkiej ślicznoty :D pt. "a kuku"
-
Podziękowania serdeczne dla Cioci Ziutki za ogłoszenie Pysi :) Równie serdeczne podziękowania dla Krzysia - wiesz, że Cię lubię i podziwiam za to Twoje ogromne serducho dla wszelkich psiaków bo już Ci o tym mówiłam :) Mortes, nie martw się pustym portfelem Pysi, gdyż na dniach zostanie zasilony, wszak Pysia pochodzi od tego samego pierwotnego "pana" <_< co Rudasek. Rudasek (kochany :wub: ) pozdrawia serdecznie wszystkich na tym wątku - zdrówko Mu dopisuje; zdjęć na razie nie ma bo młodsza Pańcia maturą ogromnie zaabsorbowana, ale podczas dzisiejszej rozmowy obiecała że postara się na dniach "coś wrzucić mi na mejla, bo mają" ; jak tylko dostanę - natychmiast pokażę :)
-
Psy zabrane z Cmentarza ,pilnie szukamy domów!!!
Usiata replied to dorcia44's topic in Już w nowym domu
Melduję się ponownie :) Przepraszam serdecznie Bolka i Lolka - za lekkie zaniedbanie w temacie ogłoszeń, ale musiałam pewne sprawy wyjaśnić, żeby móc spokojnie ponownie zająć się Wami :) -
maarit - masz rację; już idę na WŁAŚCIWY wątek :)
-
Co do kochanego Rudaska: - bardzo serdecznie dziękuję Nutusi za Jej dobre serce, praworządną, niezmierną walkę o psie istnienie i za uzyskanie wiadomości od Tego Doktora w temacie Rudaskowych ataków, - wczoraj wszystko skrzętnie zapisałam, co przekazała mi telefonicznie Nutusia po wyjściu od Pana doktora. Dzisiaj przekazałam to wszystko Pani Agnieszce i poprosiłam o zrobienie kopi wszelkich dotychczasowych wyników badań kochanej, rudej malizny; - ustaliłyśmy wspólnie - z Pańcią Rudaska, że wziąwszy wszystkie wyniki Jego dotychczasowych badań - zapakujemy się z Rudaskiem do auta i odwiedzimy Pana doktora, za odpowiednio wcześniejszym ustaleniem terminu - i z Nutusią, i Panem Doktorem. Z różnych względów, mamy zamiar umówić się na wizytę w marcu br., ale to już całkiem niedługo, zwłaszcza że Rudasek aktualnie czuje się bardzo dobrze i rozrabia. Mam obiecane zdjęcia na tzw. dniach, więc na pewno je wstawię :D
-
Mortes - moje wypociny ogłoszeniowe na tzw. biegu - dla Pysi - co prawda - brak konkretnych danych, ale to zawsze można uzpełnić, albo i stosownie zmodyfikować treść by była odpowiednia - wszelkie uwagi cioć - jak najbardziej pożądane :) Oto Pysia – ...-cio kg sunia zabrana od alkoholika, który „kochał Ją na swój sposób”. Taki sposób, że trudno o tym pisać bez użycia słów powszechnie uznanych za nieprzyzwoite. A mimo tego, Pysia biegała koło swojego pana za najmniejszą oznaką akceptacji. Niestety, nie było Jej dane bycie docenioną istotą. Aż nadszedł dzień, gdy Pysia została zabrana od pana alkoholika, bo sunia nie miała zapewnionych minimalnych warunków bytu. I dwa lata temu - znalazła swój dom i swoich ludzi, którzy Ją zaadoptowali i pokochali.... Jednak uczucie do Pysi nie było na tyle mocne, by została wzięta pod uwagę przy podejmowaniu decyzji Państwa o emigracji z Polski do Anglii. Dla Pysi – zabrakło miejsca i serca... Dlatego ponownie szukamy domku dla Pysieńki – naprawdę STAŁEGO domku, czyli odpowiedzialnych ludzi, którzy nie traktują psiaka jak rzecz, którą można porzucić... Pysia jest zaszczepiona, wysterylizowana, umie chodzić na smyczy .... Lubi ....., nie lubi ..... Warunkiem adopcji jest wyrażenie zgody na wizytę wolontariusza oraz podpisanie umowy adopcyjnej. Telefon w sprawie adopcji: 698 024 294, e-mail: psycho.smile@interia.eu (w miarę możliwości pomożemy w transporcie pieska do nowego domu).
-
Dziękuję, i zaraz zajrzę :)
-
O tam zaraz fantastyczną ;) przy takich niektórych, jak np. Ty (że wspomnę też m. in. np. Mortes, Krzysia, Malagos, Poker, Amigę, Ewę Martę, Ellig) to my jesteśmy stażyści, póki co, ale uczymy się od najlepszych więc może co z nas wyrośnie ;)
-
Kochana jesteś Nutusiu, przy czym niech Pan doktor wie, że ja i tak bardzo chętnie Go odwiedzę z Rudaskiem :)
-
Nutusiu, a może byś podpytała swojego Pana Doktora co ON uważa? opowiedz Mu o Rudasku i jeśli byłoby to dobre to zaraz w pierwszym tygodniu marca br. podjechałabym z Rudzikiem do Niego? bardzo proszę :)
-
No właśnie, zawsze mogą być jakieś przyczyny neurologiczne, albo i nie, ale to nie zmieni sposobu leczenia. Nic to, poczekamy, az się wzbogacę i ustalimy z Rodzinką, czy będziemy Rudaska diagnozować badaniami; na pewno - dam znać :)
-
Jest dobrze; Pani Magda uczy się Imci - "dzikuski", która już próbuje ciutkę zaufać, mimo że nie ma psiaków w domku. Nutusiu, przekaż proszę, Pani Magdzie, że ja na pierwszy kontakt typu "na kanapie obok mnie" z moją Usią, czekałam 3 miesiące, a teraz to jest mój cień, który czeka pod drzwiami łazienki (jest już u mnie piąty rok). Trzymam kciuki nieustannie - za Imcię i za Panią Magdę z Rodzinką :)
-
Grażynko, Twojego poprzedniego posta wkleiłam w poniedziałek Pani Agnieszce do mejla, a także wkleiłam wszystkie zdjęcia pogryzionego Rudaska, bo że był pogryziony to wiedziała ode mnie, ale zdjęć i skali pogryzienia - nie widziała, natomiast cały czas mówiła do mnie, że te ataki to "może przez to życie u tego alkoholika, bo to wiadomo co on z Rudaskiem naprawdę robił? Ruduś może to mieć pourazowe, biedulek". Te dwa ataki, które Rudasek miał w ubiegłym tygodniu - wet sklasyfikował jako drgawki przedpadaczkowe, a że Pańcie szybko zareagowały, i nie męczył się za długo, więc trzeba nam obserwować maleńkiego dalej... Rozważam, czy warto jest poddawać Rudaska kolejnym badaniom, np. rezonans / tomografia mózgu by może dociec jakie może być podłoże tych ataków, jeśli to generalnie niczego nie zmieni w sposobie leczenia... co o tym myślicie, ciocie?
-
Ewuniu kochana, dzięki za troskę :) radzimy sobie finansowo, póki co. Po pierwsze - mam pewnien dyskomfort psychiczny, że na Pańcie akurat trafiło że po adopcji Rudaska do nich, ujawniły się Jego ataki. Po wtóre - Rudasek zawładnął moim sercem i o Jego dobro będę się starać nieustannie. Stąd, moja decyzja, że dopóki jest to w moim zasięgu (a wiem, że najgorsze są czasy do osiągnięcia stabilności leczenia) to wszelkie koszty leczenia Rudaskowego biorę na siebie. Padły słowa Pani Agnieszki "Pani Małgosiu, ale to przecież jest już nasz piesek i nie musi Pani pomagać", ale ja i tak wiem, że mając dwie nastolatki na utrzymaniu, łatwo nie jest. Póki co - dajemy radę, a Pańcie nie mają zamiaru Rudaska oddać :) Info z dzisiejszego dnia z godz. 16.52 - u Rudaska wszystko w porządku :)
-
Jak to mawia mój przyjaciel "spoko beret" w kwestii Rudaska - Rodzinka ani myśli się poddawać, choć nie jest jej łatwo skoro to ich pierwszy piesek i wielu spraw muszą uczyć się w trybie przyspieszonym. Wspieram Rudaska z Rodzinką, jak tylko mogę i jestem dobrej myśli. W razie czego - Rudasek ma miejscówkę w moim sercu i domu więc w tym przypadku, ciocie możecie spać spokojnie :) Czekamy na wieści od pani Pysi i tutaj trzeba nam się koncentrować, jakby co...
-
Biedna Pysieńka malutka. Poczekamy chwilkę, niech się sąsiadka określi czy wezmie Pysię, czy trzeba nam pilnie szukać domku dla małej. Jakieś trudne czasy ostatnio, gdzie się nie obrócę to kłopoty...ech życie...
-
Nasz kochany Rudasek malutki ponownie miał atak. W czwartek po południu bawił się, bawił, biegał, a w pewnym momencie schował się do budki. Po kilku minutach budka zaczęła się ruszać. Pańcie domyśliły się, co się stało i wyciągnęły z budki posłanko z Rudzikiem. Na szczęście, tym razem atak trwał krótko. Rudasek na rączkach powędrował do weta (gabinet bliziutko), gdzie dostał kroplówkę. W piątek, na porannym spacerze miał niewielkie drgawki. Ruduś miał robione badania krwi - morfologię i biochemię. Wyniki badań, łącznie z tarczycowymi i wątrobowymi ma prawidłowe. Wet dał pańciom do domku Relsed (wlewkę doodbytniczą) na tzw. wszelki wypadek (tfu, tfu, tfu) i kazał maleństwo obserwować. Wczoraj i dzisiaj, u Rudaska już wszystko w porządku. I oby tak już pozostało na długo, za co mocno trzymam kciuki :)
-
Dzisiaj raz jeszcze dałam wesołym rudzielcom ogłoszenia :) 08-02-2015 http://www.adopcjapsa.pl/adopcja-psa-pies-szuka-domu,ogloszenie,105309,aW5kZXgucGhw.html http://krakow.lento.pl/wesole-rudasie-chca-ciebie-rozbawiac,2702505.html http://www.gumtree.pl/cp-psy-i-szczenieta/ochota/wesole-rudasie-chca-ciebie-rozbawiac-619169701 http://www.morusek.pl/ogloszenie/260116/Wesole-rudasie-chca-Ciebie-rozbawiac/#.VNc7luaG8Rc http://olx.pl/oferta/bolek-i-lolek-chca-ciebie-rozbawiac-CID103-ID8RauH.html#085320ecd6 http://alegratka.pl/ogloszenie/wesole-rudasie-chca-ciebie-rozbawiac-25804021.html?utm_source=inf-ogl-ale&utm_campaign=sys-email&utm_medium=email&utm_content=link-ogloszenie http://www.cafeanimal.pl/ogloszenia/oddam-zwierzaka-do-adopcji/psy/Bolek-i-Lolek-wesole-rudasie-chca-Ciebie-rozbawiac,120554 http://www.przygarnijzwierzaka.pl/ogloszenia/Bolek-i-Lolek-chca-Ciebie-bawic-id105144.html http://www.oddam-psa.pl/oddam-psa/bolek-i-lolek-chca-ciebie-bawic-12836.htm http://www.mojpupil.pl/modules.php?name=Ogloszenia&op=view2&id=47407 http://owi.pl/ogloszenie/wesole_rudasie_chca_ciebie_rozbawiac,1078129 http://warszawa.oglaszamy24.pl/ogloszenie.php?advert_id=137569331 http://www.az24.pl/pl/bolek-i-lolek-chca-bawic-ciebie.html http://www.darmobranie.pl/oddam_za_darmo/zwierzeta/51517/bolek_i_lolek_chca_bawic_ciebie.php http://e-zwierzak.pl/pl/ogloszenie/77703/bolek-i-lolek-chca-bawic-ciebie/ https://zwierzeta.znajdzto.pl/mazowieckie/warszawa/inne-rasy-i-mieszance,594/bolek-i-lolek-chca-bawic-ciebie,8267443.html http://telezoo.pl/ogloszenia/bolek-i-lolek-chca-ciebie-bawic_2805.html http://www.zooportal.pl/djclassifieds/showitem/7/621 http://www.oferciarz.pl/oferta/47162,Bolek-i-Lolek-chca-bawic-Ciebie http://ogloszenia.com/lomianki/oferta/bolek-i-lolek-chca-ciebie-bawic-182485.html http://www.warszawacity.pl/ogloszenia-warszawa/wesole-rudasie-chca-ciebie-rozbawiac-108847.htm http://top-ogloszenia.net/Zwierz-ta-Psy-i-koty-Wesole_rudasie_chca_Ciebie_rozbawiac-18-119-538253
-
Jeśli można coś leciutko zasugerować - dawać podkłady na miejsce, gdzie Imcia się załatwia, a potem je wynosić do ogrodu (taką dróżke spacerową zrobić - póki co jeszcze chłodno więc zapachów dla ludzkiego nosa nie będzie). I na tę dróżkę potem Imcię wynosić, nawet jak jest sztywna - niech czuje nosem swoje zapachy. Co do podchodzenia Imci do Pani Magdy - sugeruję tzw. "święty spokój" - podchodzi Pani na 2 metry od Imci ze smakiem, siada, czyta ksiązkę machając smakiem, po czym zostawia smaka Imce i sobie idzie; każdy nastepny dzień to próba skrócenia czasu machania smakiem...az do chwili gdy Imcia na widok Pańci podbiegnie po smaka; trwa to różnie w zależności od "dzikości" psiaka - u mojej Usi przekonanie do mnie - trwało 3 miesiące, a do mojego Tz'a - 2 lata, ale ja wzięłam totalnie dziką 4-letnią sunię.
-
Grażynko, żadne sorki, bo nie pisałam na wątku że mówiłam o siemieniu lnianym MIELONYM więc skąd miałaś wiedzieć, że właśnie o takim mówiłam do Pani Agnieszki? bardzo się cieszę, że Ty lub inne ciocie są czujne bo przecież zawsze można o czymś zapomnieć lub się pomylić - w pędzie dzisiejszego tempa życia. Jesli chodzi o mnie - to bardzo proszę o wszelkie sugestie i życzliwe rady bo zawsze mówię - że co dwie (albo wiele) głowy to nie jedna - przecież to wszystko dla dobra wspólnego - psiaków - robimy, a suma doświadczeń może tylko budować lepsze życie psiaków :)
-
Mało piszę gdyż czasu mi brak, ale skrycie czytam (bo tak łatwiej w pracy) i wątek Imki, i wątek Soni (dziś przy śniadaniu mówiłam o śrucie w Niej tkwiącym). Teraz się odezwę bo mam chwilkę - Nutusiu kochana, znalazłaś Imci domek z tych najlepszych i bardzo serdecznie proszę przestać mieć jakiekolwiek wyrzuty sumienia. Teraz będzie już tylko lepiej - po troszku z każdym dniem. Owszem, obecnie Imcia przeżywa mały horrorek bo jest w nowym domku, i w dodatku całkiem bez psów. Całkiem nowa sytuacja i duży stres. Ale Imciuch już wiele w życiu przeszedł i da sobie radę - wcześniej czy później, po prostu trzeba czasu. Poczytaj Nutusiu swoje pierwsze posty o Imci, gdy do Ciebie trafiła - wcale nie było łatwo - Imka po prostu potrzebuje duzo czasu do aklimatyzacji. I cierpliwości nowych Państwa, ale Ci wydają się być najlepszymi pod słońcem dla takich psiaków jak Imka. Osobiście uważam, że podjęłaś Nutusiu najlepszą decyzję pod słońcem o adopcji Imcioszki, gdyż wg mnie z każdym miesiącem pobytu Jej u Ciebie byłoby jeszcze ciężej o Jej adaptację w nowym domku. Trzymam kciuki - za Imuszkę, i za obie Panie Magdy :wub: