@Goralka - kilkanaście lat temu kupiłam owczarka szkockiego z takiej właśnie "domowej hodowli". Rodzice rodowodowi ale nigdy nie wystawiani "bo wystawy to tylko kłopot a rodowód to przecież tylko papierek". Szczeniaki były śliczne, wesołe, świetnie zsocjalizowane, no i oczywiście tanie, choć to akurat nie miało dla mnie szczególnego znaczenia, bo różnica między collie rodowodowymi i bez papierów nie była wtedy zbyt duża. Ale zakochałam się w jednym z tych szczeniaków i nic innego nie miało już znaczenia - kupiłam. Pies z charakteru był najcudowniejszym collie pod słońcem. Urodę też miał zjawiskową, mimo stojących uszu - co jest u collie bardzo poważną wadą, nagminnie zresztą zdarzającą się u psów "bez papierów". Kochałam tego psa nad życie i nigdy nie żałowałam, że go kupiłam. To w czym problem? Ano w problemach zdrowotnych. Wrodzona niewydolność trzustki, słaby kościec, dysplazja i ogólnie bardzo delikatny, wrażliwy organizm przez całe - niestety tylko dziesięcioletnie - życie.
Parę miesięcy po tym jak kupiłam swojego collie, moja koleżanka kupiła rodowodowego szczeniaka innej rasy. Zapłaciła za niego fortunę. Bez sensu? Piesek wyrósł na piękne zwierzę o wspaniałej budowie, mocnym kośćcu, nigdy nie miał problemów ze zdrowiem - i żyje do dziś.
Rozmnażanie psów to nie zabawa, na tym naprawdę trzeba się znać. Pokrycie ukochanej domowej suni pieskiem sąsiadki/znajomej/wnuczki "bo przecież taki ładny" to po prostu rosyjska ruletka. Jeśli ktoś nie zna się na genetyce i nie umie odpowiednio dobrać rodziców z dobrych linii hodowlanych - niech nie zabiera się za rozmnażanie. Nie twierdzę, że każda hodowla z ZKwP jest dobra. Twierdzę, że każda pseudohodowla (w tym wszelkie Stowarzyszenia Miłośników Burka z Podwórka) jest zła.
Ale wnioski wyciągnij sama. I tak zrobisz, jak zechcesz.