-
Posts
187 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by IvyKat
-
Może byś się pokusiła o nazwanie całego miotu nazwami trunków? Bo akurat sporo ich jest na "M" :) Malaga, Malibu, Mohito, Merlot, Martell, Martini, Metaxa, i pewnie jeszcze wiele innych. :)
- 14 replies
-
- imię
- szczeniaki
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Suczki: Misty, Mocca, Miriam, Megan, Maja, Melody, Mona Pieski: Marlon, Merlot, Monsun, Marriot, Monte/Monti, Minor, Maxim
- 14 replies
-
- imię
- szczeniaki
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
A może jednak troszkę pościemniać i wziąć nowego psiaka po dłuższym czasie? Córeczce powiedzieć, że piesek bardzo kocha mamusię i zostanie z nią na zawsze (ona pewnie też kocha swoja Mamę, więc łatwiej jej będzie to zrozumieć). Jeśli córeczka dalej będzie tęsknić, to co jakiś czas (coraz rzadziej) opowiadać jej o tym szczeniaczku, jak rośnie i co porabia w swoim starym domu. Wiem, że to może okropne i niepedagogiczne, ale zmniejszy ryzyko utraty KOLEJNEGO pieska. A gdy przyjdzie czas na nowego szczeniaka, nie trzeba będzie się ograniczać do wyboru identycznego pieska, więc to ułatwi poszukiwania nowego domownika :)
- 26 replies
-
- szczeniak
- parwowirus
-
(and 1 more)
Tagged with:
-
Turboszczotka sprawdzała mi się rewelacyjnie przy collie i długowłosym kocie. Natomiast totalnie przegrywa z moim obecnym długowłosym kundelkiem. Dlaczego? Nie mam pojęcia. Może jej skuteczność zależy od rodzaju sierści, a może już się wysłużyła.
-
Bieżnia wodna by się przydała. Najlepiej własna, gdzieś w kąciku ;)
-
Łatwo nie będzie, ale będzie dobrze :) Byle ten układ kostny jakoś doprowadzić do ładu i pies będzie jak nowy. Trochę mnie dziwi, że nie powinien mięśni budować ("gorset mięśniowy" powinien być chyba wskazany przy dysplazji?), no ale wet na pewno dużo lepiej się na tym zna.
-
Najlepiej go regularnie ważyć. Troszkę może po tym schronisku przytyć, byle nie za bardzo, zwłaszcza że ma te stawy słabe.
-
Lepiej nie podsyłaj mu pitów, bo spryciarz jeszcze jakichś przekrętów narobi, żeby zwrot podatku na swoje konto wykombinować i mieć więcej na ŻARCIE. ;) Żeby zrobić frajdę swojemu psiakowi, ucz go statycznych sztuczek - jakieś dawanie łapki itp., coś co tych stawów nie przemęczy. I uważaj z karmieniem - mój z 11,5 kg utył do ponad 14 kg, a zbić to ciężko. Wykonywanie wszystkich znanych komend po kolei to też typowe dla takich psiaków. "Zobacz, ja waruję! A teraz siedzę! Daj smaczka!". Mój akurat wczoraj próbował JEDNOCZEŚNIE podawać łapę i zejść z siadu do warowania. Prześmiesznie to wyglądało :)
-
No to tak jak mój. Dla dobrego żarcia wypełniłby roczną deklaracje podatkową, tylko długopis mu dać. A też trzustka w porządku, robaków nie ma. Może "ten typ tak ma". Twój psiak w schronisku może był zestresowany, stąd brak apetytu. Teraz jest szczęśliwy, to i apetyt wrócił. Plusem takich żarłoków jest to, że błyskawicznie się uczą, bo mają silna motywację. Minusem jest to, że czasem nie wiedzą, czego i po co się uczą, bo najważniejszy jest CEL - żarełko.
-
W schronisku pies dostawał trociny, a teraz dostaje frykasy, może pierwszy raz w życiu. Więc może chce się najeść za wszystkie czasy i na zapas. Przynajmniej tak było z moim schroniskowcem - na początku wręcz rzucał się na miskę, później mu troszkę przeszło. Na wszelki wypadek można psa dokładnie zbadać - kał na pasożyty, trzustka (chyba że już zbadaliście w ramach biochemii).
-
Istny Paragraf 22. Obowiązek zajmowania się bezpańskimi psami spoczywa na gminie. A gmina zamiast ładnie Ci podziękować za wyręczanie jej w obowiązkach, to wlepia mandat. Trochę paranoja.
-
Na Prima Aprilis chyba jeszcze za wcześnie? Czy mi się kalendarz w komputerze zawiesił?
-
Pomoże ktoś? Też jestem zainteresowana tematem.
-
Atys - małego dziecka tym bardziej nie powierzyłabym nieznanej osobie, która chciałaby się nim zaopiekować na zasadzie wolontariatu "bo lubi dzieci, ale na własne nie ma czasu".
-
Gojka, nazywaj to sobie jak chcesz. Ja swojego psa nie użyczam, i tyle.
-
Gojka - tu nie chodzi tylko o żarcie śmieci. Nie przewidzisz wszystkich sytuacji, nawet najłatwiejszy w obsłudze pies może wpaść w jakieś tarapaty. Jasne, że może się to zdarzyć także przy Tobie. Ale czy wyobrażasz sobie sytuację, gdy Twój jamnik zostaje rozerwany na strzępy przez jakiegoś psiego killera, a Ty z uśmiechem mówisz wyprowadzaczowi - "No trudno, nic się nie stało"?
-
Gojka - to oczywiście moja subiektywna opinia i można się z nią nie zgadzać, ale nie podoba mi się oczekiwanie, że ktoś nam "użyczy" psa. Widzisz - jeśli mój pies na spacerze ze mną zerwie się ze smyczy, użre innego psa, złamie łapę albo zatruje się znalezionym odpadkiem - mogę mieć pretensje tylko do siebie. Nie chciałabym jednak ponosić konsekwencji (albo żeby mój pies ją ponosił) w wyniku niedbałości czy głupoty innej osoby. A jakoś nikomu w pełni nie ufam. Taka już wredna jestem. Jeśli ktoś nie ma czasu dla psa, niech sobie kupi świnkę morską. To też wdzięczne stworzenie.
-
O co właściwie chodzi w tym temacie? Wyprowadzenie psa w sytuacji awaryjnej a "dzielenie się" nim to dwie zupełnie różne sprawy. Mój pies to mój pies - ponoszę za niego pełną odpowiedzialność. To ja decyduję o sposobie jego żywienia, szkolę go i wychowuję, odpowiadam za ewentualne wyrządzone przez niego szkody i płacę za wizyty u weta. Nie wyobrażam sobie dzielenia tej odpowiedzialności z osobą trzecią. Mogę pozwolić zaprzyjaźnionej osobie pobawić się z moim psem od czasu do czasu albo wychodzić z nim, gdybym na przykład złamała nogę. Ale na stałe "dzielić" się psem i robić mu wodę z mózgu - nie i jeszcze raz nie.
-
Do licha, a u nas na osiedlu jakieś takie plebejskie te psiaki, do szczęścia im wystarcza rugby na trawniku albo Tweeter na drzewkach i murkach :(
-
Oj tam, oj tam. Nie narzekaj, takie spontaniczne schylanie się to świetne ćwiczenia na gibkość talii :P Odkąd co trochę schylam się do mojego kurdupelka, przeszły mi chroniczne bóle kręgosłupa, które miałam od lat. Gorset z mięśni mi się wyrobił :)
-
Wniosek mamy, ale po co od razu zamykać wątek? Będzie gdzie opisywać wzięte z życia przykłady popierające ten wniosek - może to przekona tych, którzy dalej "tylko na 2 minutki". Oby takich przykładów było jak najmniej i wszystkie miały szczęśliwe zakończenie.
-
To są półśrodki :P Ja tam byłabym za opcją full-service - wyjść za dobrego weta z tradycjami w rodzinie. Żeby był teść wet kardiolog, szwagier wet alergolog itd.
-
Pies miał objawy nadkwasoty/refluksu. Intensywne "mlaskał" i oblizywał się po posiłkach. Pewnego dnia po powrocie ze spaceru i zjedzeniu posiłku pies "zażądał" wyjścia na dwór, a tam natychmiast zacząć ŻREĆ trawę. To nie było zwykłe psie podskubywanie pojedynczych ździebełek, tylko zachłanne wyrywanie całych kęp, nie szło go od tej trawy oderwać. Prawdopodobnie chciał sprowokować wymioty, ale się to nie udało. Poszłam z nim od razu do weta, tam pies dostał dwa dni pod rząd Ranigast, No-spę i jeszcze jakiś lek, nie pamiętam już jaki. Dostałam też receptę na Polprazol, który miałam zacząć podawać po dwóch dniach. Po Ranigaście i No-spie psu się poprawiło - ustało mlaskanie i "żarcie" trawy. Natomiast kolejnego dnia podałam Polprazol i po ok. 0,5 h pies zwymiotował żółtą pianą. To samo było następnego dnia. Więc odstawiłam Polprazol i (odpukać) na razie jest ok. P.S. Jeszcze taka mała wzmianka o podskubywaniu trawy: zawsze myślałam, że to nic złego, jeśli pies sobie czasem skubnie parę ździebełek, bo to witaminki, błonnik i wzbogacenie flory bakteryjnej - samo zdrowie, byle ta trawa była z czystej i nienawożonej łączki, a nie z obsikanego osiedlowego trawnika. Ale wetka uświadomiła mi, że nawet na czystej łączce trawa jest oblepiona jajami ślimaków, pasożytów i innym paskudztwem. Dlatego jeśli pies chętnie skubie trawę, lepiej zastąpić ją tabletkami Rumentabs albo (ja tak robię) suszonymi żwaczami wołowymi.
-
Może faktycznie ten Bioprazol jej nie służy. Mój pies wymiotował po podobnym leku - Polprazolu. Odstawiłam psu tabletki i wymioty się skończyły.