Jump to content
Dogomania

IvyKat

Members
  • Posts

    187
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by IvyKat

  1. Niechby tak spróbował mojego piesa ciągnąć za ten piękny ogon, to bym mu udowodniła, że JA jestem agresywna.
  2. O to to! Albo - jeśli zależy ci po prostu na małym psie - wejdź sobie na stronę fundacji "Mikropsy". Tam są do adopcji kruszynki, które nie mają szans przetrwać w schronisku. Może niekoniecznie musi być biały? Zobacz na przykład tego, jaki fajny: http://www.mikropsy.org/?psy_do_adopcji=pimpek Albo ten słodziak: http://www.mikropsy.org/?psy_do_adopcji=dropsik
  3. Co to znaczy "weryfikacja oferty"? Ktoś z nas ma tam pojechać, sprawdzić szczeniaka i jego rodziców, dokumenty i warunki hodowli? Chyba dostałeś już wystarczająco dużo wskazówek, czego szukać a czego unikać. Dalsze decyzje należą do ciebie. Nie zamierzam na publicznym forum pisać "nie bierz tego szczeniaka" - bo dlaczego mam się narażać na zarzut ze strony hodowcy, że naruszam jego dobre imię? Nie zamierzam też pisać "bierz tego szczeniaka" - bo dlaczego mam się narażać na zarzuty z twojej strony, jeśli okaże się, że psiak padnie po tygodniu? Twój wybór, twoja decyzja, twoja forsa, twój pies, twoja odpowiedzialność.
  4. No to miał szczęście, że dał tylko 300. Są tacy, co dają się nabrać na kundelki za 1500.
  5. W świetle prawa te nowe dziwne "stowarzyszenia" są niestety legalne. To czym się różnią od ZKwP? Ano tym: - w ZKwP, żeby psy i suki zostały dopuszczone do rozrodu, muszą zdobyć uprawnienia hodowlane. Czyli muszą wziąć udział w kilku wystawach, na których wykwalifikowani sędziowie oceniają, czy dany pies jest zgodny z wzorcem. Ponadto w niektórych rasach do zdobycia uprawnień potrzebne są medyczne badania psa (np. na dysplazję itp.). Dalej: w ZKwP masz rodowód z wypisanymi przodkami do bodajże czwartego pokolenia, więc masz gwarancję, że szczeniak naprawdę jest maltańczykiem. A szczeniaki jeszcze u hodowcy muszą przejść tzw. "przegląd miotu" - jeśli któryś ma widoczne wady, będzie to wpisane do jego metryczki. Natomiast w "stowarzyszeniach" takie uprawnienia nie są wymagane. Nie ma weryfikacji, wystaw, przeglądów ani badań, a "rodowody" to nic nie warte papierki, w których w najlepszym przypadku są wpisani tylko rodzice szczeniaka, przy czym nie ma żadnej gwarancji, że ci rodzice są naprawdę rasowi. Co się z tym wiąże? Byle biały szczeniak może być sprzedany jako "maltańczyk". Może być tak, że matką jest maltanka a ojcem burek od sąsiadów. Może też być tak, że oboje rodzice to maltańczyki, ale mają wady, które dyskwalifikowałyby je do rozrodu w ZKwP. Czyli jednym słowem - za te 1500 zł kupujesz kota w worku. Sam zresztą podałeś przykład shih-tzu Twojego znajomego. Zgaduję - znajomy kupił szczeniaka w którymś z tych "stowarzyszeń"?
  6. No i widzisz, zaczynasz łapać, o co w tym biega :) Zresztą na "poprawne" ospikr protection też uważaj. Co bym Ci jeszcze radziła: zadzwoń do najbliższego oddziału ZKwP i zapytaj o hodowle maltańczyków (te podane na stronie internetowej ZKwP nie zawsze są aktualne), a potem przestudiuj strony tych hodowli. Albo znajdź forum "maltańczykowe" lub poświęcone rasom z grupy IX - tam powinni Ci podpowiedzieć, które hodowle są godne uwagi. Za 1500 zł też możesz kupić psiaka w hodowli ZKwP - nie wystawowego, ale "na kolanka". Taki "pet" może być nawet tańszy niż 1500 zł. A przynajmniej będziesz miał pewność, że to maltańczyk a nie skrzyżowanie białego pudla z owczarkiem podhalańskim :)
  7. "Posiada rodowód z hodowli zarejestrowanej w OSPiKR Protektion". No to sobie wygugluj, co to za stowarzyszenie. I lepiej traktuj z dużą rezerwą wszelkie "opisy w samych superlatywach". Parę dni temu był na Dogomanii dramatyczny post dziewczyny, której po dwóch tygodniach od zakupu padł szczeniak chihuahua. Też był opisywany w ogłoszeniu jako super-hiper zdrowy i rasowy, a teraz "hodowca" umywa ręce i nie chce ponosić żadnej odpowiedzialności. Niestety, żeby kupić dobrego szczeniaka, TRZEBA zdobyć trochę wiedzy i poświęcić na to czas.
  8. W wielkim skrócie - rasowego, rodowodowego szczeniaka dostaniesz w hodowli zarejestrowanej w Związku Kynologicznym w Polsce (ZKwP). Przy czym tu też uważaj, bo w każdej rasie są hodowle lepsze i gorsze - ale to już musisz samemu zrobić rozeznanie. Natomiast odradzałabym szczeniaki z ogłoszeń typu "hodowla zarejestrowana w klubie piesków, kotków i króliczków" itp. I patrz na cenę szczeniaków - nie zawsze im taniej tym lepiej.
  9. Poczytaj sobie o pseudohodowlach i o różnych stowarzyszeniach, towarzystwach i klubach, które powstały, żeby zgrabnie ominąć nową ustawę.
  10. I jeszcze jedno - ładny maltańczyk to maltańczyk zadbany. Weź pod uwagę, że bez odpowiedniej, systematycznej pielęgnacji szybko będzie wyglądał jak żałosna kupka brudnoszarych kłaków.
  11. Prawidłowy wzrost dorosłego maltańczyka to 20-26 cm. To i tak niewiele, więc nie szukaj jeszcze mniejszych. I nie daj się nabrać na ogłoszenia o "maltańczykach miniaturkach" - NIE MA miniaturowej odmiany maltańczyków, a pseudohodowcy hodujący pod kątem uzyskania wzrostu i masy poniżej wzorca po prostu produkują kaleki. Oczywiście wybór należy do ciebie - jak chcesz, to kup takiego karzełka z pseudohodowli, ale licz się z tym, że później będziesz wydawał fortunę na weterynarza, a pies i tak długo nie pożyje (albo wyrośnie na burka wielkości komody, zgodnie z tym co pisała pa-ttti).
  12. Zrozum, przez internet nikt ci tego psa nie zdiagnozuje. Nie w tym przypadku. Tu nie chodzi o jakąś przewlekłe schorzenie, gdzie na podstawie opisanych objawów forumowicze mogą podpowiedzieć chorobę. Twój pies ewidentnie ma jakieś urazy powypadkowe - ale żeby wiedzieć konkretnie jakie i gdzie, trzeba tego psa zbadać. Co z tego, że twój wet nie robi RTG. Są przecież inni weci - pakujesz szczeniaka do samochodu/autobusu i jedziesz. Chyba że wolisz po prostu bezczynnie czekać i liczyć na to, że samo przejdzie. A że pies zwija się z bólu - widać mało cię to obchodzi. Szkoda psa. Jest bardzo młody, a niewyleczone urazy - nawet jeśli go teraz nie zabiją - mogą się później odzywać przez całe jego życie.
  13. A mój właśnie nie! Ufał ludziom, więc z początku nie uznał tej sytuacji za zagrożenie. Zresztą on szczekał tylko wtedy, gdy sądził, że dzieje się krzywda jakiemuś ludzkiemu/psiemu/kociemu dziecku (kiedyś oszczekał jakiegoś ojca niosącego swojego dzieciaka na barana, ależ mi wtedy głupio było!). I tak dobrze, że w końcu stawił opór i wyswobodził się z tej obroży. To był jedyny w jego życiu przypadek, kiedy sprzeciwił się woli człowieka. I całe szczęście, że to zrobił!
  14. Cavecanem - teoretycznie można było wyszkolić psa, żeby siedział jak wmurowany, gdy ktoś obcy próbuje go zabrać na smyczy. I żeby poszedł tylko wtedy, gdy wydam polecenie "Idź". To akurat chyba nie byłoby to trudne, pies świetnie rozumiał komendy "Do (imię danej osoby)", i można było to wykorzystać jako bazę. Ale o tym szkoleniu pisałam w poprzednim poście głównie po to, żeby uprzedzić ewentualne zarzuty :) Bo po tamtym zdarzeniu parę osób dziwiło się, że pies poszedł z obcym człowiekiem. Mówili: "Głupi ten twój collie czy co? MÓJ pies by nie poszedł" ;)
  15. I to jest właśnie główna porażka tej cholernej nowej ustawy. Kiedyś było jasne - albo pies ma rodowód albo nie. A teraz ludzie w dobrej wierze kupują pieski w typie z nic nie wartym "papierkiem", płacąc za to ciężkie pieniądze. I dają się nabrać na jawne oszustwo zgodne z literą prawa. Nie każdy jest psiarzem, w przypadku większości ludzi to i tak sukces, jeśli szukają psa z rodowodem. Mało kto wpadnie na to, że te rodowody dzielą się na "dobre i złe". Zwykle nowy właściciel psa dowiaduje się o tym dopiero po fakcie, jak w tym przypadku. Ibelieve, współczuję. Chciałaś dobrze, teraz będziesz mądrzejsza. Ale co z tego, takie sytuacje są teraz niestety nagminne.
  16. No dobra, to się przyznam, że do pewnego czasu sama byłam taką dupą. Mojego poprzedniego psa, cudnego, łagodnego i posłusznego collie, zostawiałam czasem przed osiedlowym warzywniakiem. Szybkie zakupy - jakaś tam marchewka do obiadu i parę jabłek - raptem parę minut i też zawsze mi się wydawało, że przez szybę mam cały czas psa na oku. Aż kiedyś wychodzę ze sklepu, a psa nie ma. Chyba nie muszę opisywać swojego stresu i strachu. Biegam po osiedlu, pytam każdego przechodnia czy nie widział mojego psa - wreszcie jakiś chłopaczek mówi, że przed chwilą widział faceta z collie. Lecę w kierunku wskazanym przez chłopaczka, i wreszcie upragniony widok - moja psiunia biegnie do mnie ile sił w nogach. Bez smyczy i obroży. Prawdopodobnie pies najpierw szedł grzecznie z tym obcym facetem, ale potem uznał, że bez pańci jednak dalej nie pójdzie i - całe szczęście - zdołał wysunąć łeb z obroży. A gdyby obroża była ciaśniejsza? To zdarzenie skutecznie wyleczyło mnie z dupowatości. NIGDY WIĘCEJ. Oczywiście można powiedzieć, że należało psa szkolić, żeby z obcym nie poszedł. Racja, ale taki już ten mój collie był - ufny i przyjazny.
  17. IvyKat

    Buty

    Gojka - jak na jednorazówki to cena jest niestety zaporowa - w zależności od rozmiaru od 5,30 zł do 7,10 zł za jedną sztukę. Niby w opisie podają, że to wielorazówki, ale ten lateks chyba długo nie wytrzyma ścierania po chodnikach. Kurczę, szkoda, bo naprawdę wyglądają na fajne. Przede wszystkim są chyba lekkie, a moje psisko nie toleruje żadnego zbędnego obciążenia. Tu je znalazłam: http://fionka.pl/produkt-13858.html
  18. Nawet po bułki idę bez psa, tym bardziej, że to mały, bezbronny kundelek. Przecież wystarczy sekunda, żeby takiemu zrobić krzywdę - ktoś go kopnie, albo zaatakuje go jakieś biegające luzem agresywne psisko. Co z tego, że widzi się psa przez szybę - można nie zdążyć dobiec, zanim stanie się tragedia. Poza tym ma się psa w zasięgu wzroku tylko stojąc w kolejce - ale w samym momencie kupowania, płacenia, odbierania reszty i chowania zakupów zwykle na tę chwilkę się o psie zapomina.
  19. Albo ktoś nakarmi psa jakimś świństwem. Ukradnie do rozmnażania w pseudohodowli. Przerobi na czapkę. Sprzeda do wietnamskiej garkuchni. Użyje jako worek treningowy do psich walk. Czarnych scenariuszy jest mnóstwo. Dlatego NIGDY nie zostawiam psa przed sklepem. I nieważne, że "sąsiad zawsze zostawia i nigdy nic się nie stało". Kiedyś może się stać. Nie warto ryzykować.
  20. Z całym szacunkiem - bzdura :) Jeśli pies spędza w dobrym DT parę miesięcy, to spokojnie można poznać jego charakter. Nawet w (dobrym) schronisku jest to możliwe. Oczywiście nie da się tam poznać psa "na wylot", ale ogólny rys charakterologiczny, a zwłaszcza wady (lękliwość, agresja, awersja do dzieci itp.) można bez trudu określić.
  21. Współczuję, ciężka sprawa. Tym bardziej, że dzisiaj narzeczony jest niekonsekwentny i ostry dla psa, a za parę lat może być taki sam dla dziecka. Ja bym zastosowała rozwiązanie radykalne i oddała narzeczonego w dobre ręce, póki jeszcze jest czas. Ale może ktoś inny zaproponuje mniej drastyczne wyjście.
  22. Super! :) Trzymam kciuki za pieseła! Tylko niech się teraz jeszcze nie forsuje, ostrożnie z tym wychodzeniem do ogrodu.
  23. I tak jest, na wydruku przy PLT jest: HI*
  24. Dzięki. Powtórzę te badania, a jutro się jeszcze przejdę do weta, może nie zwrócił uwagi na ten wynik? PLT było na samym dole wydruku, może wet nie doczytał do końca.
  25. Mój pies miał dzisiaj badaną krew. U weta powiedzieli, że wyniki są bardzo dobre, a ja dopiero w domu zauważyłam, że jest przekroczone PLT: wynik 587x10^9L, norma: 175-500. Wszystkie inne parametry (ALB, ALKP, ALT, AMYL, Ca, Chol., CREA, GLU, PHOS, TBIL, TP, BUN, GLOB, HCT, HGB, MCHC, WBC, GRAN, %GRN, NEUT, EOS, L/M, %L/M) są w normie. Przy poprzednich badaniach krwi PLT było zawsze dobre, bliżej dolnej granicy niż górnej. Pies nie miał ostatnio operacji ani stanów zapalnych, nie dostawał sterydów.Skąd teraz wzięło się takie wysokie PLT i co jeszcze w związku z tym zbadać? Kurczę, boję się, że to nowotwór :( Pomóżcie, proszę!
×
×
  • Create New...