-
Posts
187 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by IvyKat
-
Niechby tak spróbował mojego piesa ciągnąć za ten piękny ogon, to bym mu udowodniła, że JA jestem agresywna.
-
O to to! Albo - jeśli zależy ci po prostu na małym psie - wejdź sobie na stronę fundacji "Mikropsy". Tam są do adopcji kruszynki, które nie mają szans przetrwać w schronisku. Może niekoniecznie musi być biały? Zobacz na przykład tego, jaki fajny: http://www.mikropsy.org/?psy_do_adopcji=pimpek Albo ten słodziak: http://www.mikropsy.org/?psy_do_adopcji=dropsik
-
Co to znaczy "weryfikacja oferty"? Ktoś z nas ma tam pojechać, sprawdzić szczeniaka i jego rodziców, dokumenty i warunki hodowli? Chyba dostałeś już wystarczająco dużo wskazówek, czego szukać a czego unikać. Dalsze decyzje należą do ciebie. Nie zamierzam na publicznym forum pisać "nie bierz tego szczeniaka" - bo dlaczego mam się narażać na zarzut ze strony hodowcy, że naruszam jego dobre imię? Nie zamierzam też pisać "bierz tego szczeniaka" - bo dlaczego mam się narażać na zarzuty z twojej strony, jeśli okaże się, że psiak padnie po tygodniu? Twój wybór, twoja decyzja, twoja forsa, twój pies, twoja odpowiedzialność.
-
No to miał szczęście, że dał tylko 300. Są tacy, co dają się nabrać na kundelki za 1500.
-
W świetle prawa te nowe dziwne "stowarzyszenia" są niestety legalne. To czym się różnią od ZKwP? Ano tym: - w ZKwP, żeby psy i suki zostały dopuszczone do rozrodu, muszą zdobyć uprawnienia hodowlane. Czyli muszą wziąć udział w kilku wystawach, na których wykwalifikowani sędziowie oceniają, czy dany pies jest zgodny z wzorcem. Ponadto w niektórych rasach do zdobycia uprawnień potrzebne są medyczne badania psa (np. na dysplazję itp.). Dalej: w ZKwP masz rodowód z wypisanymi przodkami do bodajże czwartego pokolenia, więc masz gwarancję, że szczeniak naprawdę jest maltańczykiem. A szczeniaki jeszcze u hodowcy muszą przejść tzw. "przegląd miotu" - jeśli któryś ma widoczne wady, będzie to wpisane do jego metryczki. Natomiast w "stowarzyszeniach" takie uprawnienia nie są wymagane. Nie ma weryfikacji, wystaw, przeglądów ani badań, a "rodowody" to nic nie warte papierki, w których w najlepszym przypadku są wpisani tylko rodzice szczeniaka, przy czym nie ma żadnej gwarancji, że ci rodzice są naprawdę rasowi. Co się z tym wiąże? Byle biały szczeniak może być sprzedany jako "maltańczyk". Może być tak, że matką jest maltanka a ojcem burek od sąsiadów. Może też być tak, że oboje rodzice to maltańczyki, ale mają wady, które dyskwalifikowałyby je do rozrodu w ZKwP. Czyli jednym słowem - za te 1500 zł kupujesz kota w worku. Sam zresztą podałeś przykład shih-tzu Twojego znajomego. Zgaduję - znajomy kupił szczeniaka w którymś z tych "stowarzyszeń"?
-
No i widzisz, zaczynasz łapać, o co w tym biega :) Zresztą na "poprawne" ospikr protection też uważaj. Co bym Ci jeszcze radziła: zadzwoń do najbliższego oddziału ZKwP i zapytaj o hodowle maltańczyków (te podane na stronie internetowej ZKwP nie zawsze są aktualne), a potem przestudiuj strony tych hodowli. Albo znajdź forum "maltańczykowe" lub poświęcone rasom z grupy IX - tam powinni Ci podpowiedzieć, które hodowle są godne uwagi. Za 1500 zł też możesz kupić psiaka w hodowli ZKwP - nie wystawowego, ale "na kolanka". Taki "pet" może być nawet tańszy niż 1500 zł. A przynajmniej będziesz miał pewność, że to maltańczyk a nie skrzyżowanie białego pudla z owczarkiem podhalańskim :)
-
"Posiada rodowód z hodowli zarejestrowanej w OSPiKR Protektion". No to sobie wygugluj, co to za stowarzyszenie. I lepiej traktuj z dużą rezerwą wszelkie "opisy w samych superlatywach". Parę dni temu był na Dogomanii dramatyczny post dziewczyny, której po dwóch tygodniach od zakupu padł szczeniak chihuahua. Też był opisywany w ogłoszeniu jako super-hiper zdrowy i rasowy, a teraz "hodowca" umywa ręce i nie chce ponosić żadnej odpowiedzialności. Niestety, żeby kupić dobrego szczeniaka, TRZEBA zdobyć trochę wiedzy i poświęcić na to czas.
-
W wielkim skrócie - rasowego, rodowodowego szczeniaka dostaniesz w hodowli zarejestrowanej w Związku Kynologicznym w Polsce (ZKwP). Przy czym tu też uważaj, bo w każdej rasie są hodowle lepsze i gorsze - ale to już musisz samemu zrobić rozeznanie. Natomiast odradzałabym szczeniaki z ogłoszeń typu "hodowla zarejestrowana w klubie piesków, kotków i króliczków" itp. I patrz na cenę szczeniaków - nie zawsze im taniej tym lepiej.
-
Poczytaj sobie o pseudohodowlach i o różnych stowarzyszeniach, towarzystwach i klubach, które powstały, żeby zgrabnie ominąć nową ustawę.
-
I jeszcze jedno - ładny maltańczyk to maltańczyk zadbany. Weź pod uwagę, że bez odpowiedniej, systematycznej pielęgnacji szybko będzie wyglądał jak żałosna kupka brudnoszarych kłaków.
-
Prawidłowy wzrost dorosłego maltańczyka to 20-26 cm. To i tak niewiele, więc nie szukaj jeszcze mniejszych. I nie daj się nabrać na ogłoszenia o "maltańczykach miniaturkach" - NIE MA miniaturowej odmiany maltańczyków, a pseudohodowcy hodujący pod kątem uzyskania wzrostu i masy poniżej wzorca po prostu produkują kaleki. Oczywiście wybór należy do ciebie - jak chcesz, to kup takiego karzełka z pseudohodowli, ale licz się z tym, że później będziesz wydawał fortunę na weterynarza, a pies i tak długo nie pożyje (albo wyrośnie na burka wielkości komody, zgodnie z tym co pisała pa-ttti).
-
Samochód przejechał po 8-mies szczeniaku. Są szanse ?
IvyKat replied to majacy psa's topic in Weterynaria
Zrozum, przez internet nikt ci tego psa nie zdiagnozuje. Nie w tym przypadku. Tu nie chodzi o jakąś przewlekłe schorzenie, gdzie na podstawie opisanych objawów forumowicze mogą podpowiedzieć chorobę. Twój pies ewidentnie ma jakieś urazy powypadkowe - ale żeby wiedzieć konkretnie jakie i gdzie, trzeba tego psa zbadać. Co z tego, że twój wet nie robi RTG. Są przecież inni weci - pakujesz szczeniaka do samochodu/autobusu i jedziesz. Chyba że wolisz po prostu bezczynnie czekać i liczyć na to, że samo przejdzie. A że pies zwija się z bólu - widać mało cię to obchodzi. Szkoda psa. Jest bardzo młody, a niewyleczone urazy - nawet jeśli go teraz nie zabiją - mogą się później odzywać przez całe jego życie. -
A mój właśnie nie! Ufał ludziom, więc z początku nie uznał tej sytuacji za zagrożenie. Zresztą on szczekał tylko wtedy, gdy sądził, że dzieje się krzywda jakiemuś ludzkiemu/psiemu/kociemu dziecku (kiedyś oszczekał jakiegoś ojca niosącego swojego dzieciaka na barana, ależ mi wtedy głupio było!). I tak dobrze, że w końcu stawił opór i wyswobodził się z tej obroży. To był jedyny w jego życiu przypadek, kiedy sprzeciwił się woli człowieka. I całe szczęście, że to zrobił!
-
Cavecanem - teoretycznie można było wyszkolić psa, żeby siedział jak wmurowany, gdy ktoś obcy próbuje go zabrać na smyczy. I żeby poszedł tylko wtedy, gdy wydam polecenie "Idź". To akurat chyba nie byłoby to trudne, pies świetnie rozumiał komendy "Do (imię danej osoby)", i można było to wykorzystać jako bazę. Ale o tym szkoleniu pisałam w poprzednim poście głównie po to, żeby uprzedzić ewentualne zarzuty :) Bo po tamtym zdarzeniu parę osób dziwiło się, że pies poszedł z obcym człowiekiem. Mówili: "Głupi ten twój collie czy co? MÓJ pies by nie poszedł" ;)
-
I to jest właśnie główna porażka tej cholernej nowej ustawy. Kiedyś było jasne - albo pies ma rodowód albo nie. A teraz ludzie w dobrej wierze kupują pieski w typie z nic nie wartym "papierkiem", płacąc za to ciężkie pieniądze. I dają się nabrać na jawne oszustwo zgodne z literą prawa. Nie każdy jest psiarzem, w przypadku większości ludzi to i tak sukces, jeśli szukają psa z rodowodem. Mało kto wpadnie na to, że te rodowody dzielą się na "dobre i złe". Zwykle nowy właściciel psa dowiaduje się o tym dopiero po fakcie, jak w tym przypadku. Ibelieve, współczuję. Chciałaś dobrze, teraz będziesz mądrzejsza. Ale co z tego, takie sytuacje są teraz niestety nagminne.
- 37 replies
-
- chihuahua
- chory szczeniak
-
(and 1 more)
Tagged with:
-
No dobra, to się przyznam, że do pewnego czasu sama byłam taką dupą. Mojego poprzedniego psa, cudnego, łagodnego i posłusznego collie, zostawiałam czasem przed osiedlowym warzywniakiem. Szybkie zakupy - jakaś tam marchewka do obiadu i parę jabłek - raptem parę minut i też zawsze mi się wydawało, że przez szybę mam cały czas psa na oku. Aż kiedyś wychodzę ze sklepu, a psa nie ma. Chyba nie muszę opisywać swojego stresu i strachu. Biegam po osiedlu, pytam każdego przechodnia czy nie widział mojego psa - wreszcie jakiś chłopaczek mówi, że przed chwilą widział faceta z collie. Lecę w kierunku wskazanym przez chłopaczka, i wreszcie upragniony widok - moja psiunia biegnie do mnie ile sił w nogach. Bez smyczy i obroży. Prawdopodobnie pies najpierw szedł grzecznie z tym obcym facetem, ale potem uznał, że bez pańci jednak dalej nie pójdzie i - całe szczęście - zdołał wysunąć łeb z obroży. A gdyby obroża była ciaśniejsza? To zdarzenie skutecznie wyleczyło mnie z dupowatości. NIGDY WIĘCEJ. Oczywiście można powiedzieć, że należało psa szkolić, żeby z obcym nie poszedł. Racja, ale taki już ten mój collie był - ufny i przyjazny.
-
Gojka - jak na jednorazówki to cena jest niestety zaporowa - w zależności od rozmiaru od 5,30 zł do 7,10 zł za jedną sztukę. Niby w opisie podają, że to wielorazówki, ale ten lateks chyba długo nie wytrzyma ścierania po chodnikach. Kurczę, szkoda, bo naprawdę wyglądają na fajne. Przede wszystkim są chyba lekkie, a moje psisko nie toleruje żadnego zbędnego obciążenia. Tu je znalazłam: http://fionka.pl/produkt-13858.html
-
Nawet po bułki idę bez psa, tym bardziej, że to mały, bezbronny kundelek. Przecież wystarczy sekunda, żeby takiemu zrobić krzywdę - ktoś go kopnie, albo zaatakuje go jakieś biegające luzem agresywne psisko. Co z tego, że widzi się psa przez szybę - można nie zdążyć dobiec, zanim stanie się tragedia. Poza tym ma się psa w zasięgu wzroku tylko stojąc w kolejce - ale w samym momencie kupowania, płacenia, odbierania reszty i chowania zakupów zwykle na tę chwilkę się o psie zapomina.
-
Albo ktoś nakarmi psa jakimś świństwem. Ukradnie do rozmnażania w pseudohodowli. Przerobi na czapkę. Sprzeda do wietnamskiej garkuchni. Użyje jako worek treningowy do psich walk. Czarnych scenariuszy jest mnóstwo. Dlatego NIGDY nie zostawiam psa przed sklepem. I nieważne, że "sąsiad zawsze zostawia i nigdy nic się nie stało". Kiedyś może się stać. Nie warto ryzykować.
-
Z całym szacunkiem - bzdura :) Jeśli pies spędza w dobrym DT parę miesięcy, to spokojnie można poznać jego charakter. Nawet w (dobrym) schronisku jest to możliwe. Oczywiście nie da się tam poznać psa "na wylot", ale ogólny rys charakterologiczny, a zwłaszcza wady (lękliwość, agresja, awersja do dzieci itp.) można bez trudu określić.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Narzeczony nie chce współpracować przy wychowaniu psa w pozytywny sposób
IvyKat replied to Lux's topic in Wychowanie
Współczuję, ciężka sprawa. Tym bardziej, że dzisiaj narzeczony jest niekonsekwentny i ostry dla psa, a za parę lat może być taki sam dla dziecka. Ja bym zastosowała rozwiązanie radykalne i oddała narzeczonego w dobre ręce, póki jeszcze jest czas. Ale może ktoś inny zaproponuje mniej drastyczne wyjście. -
Samochód przejechał po 8-mies szczeniaku. Są szanse ?
IvyKat replied to majacy psa's topic in Weterynaria
Super! :) Trzymam kciuki za pieseła! Tylko niech się teraz jeszcze nie forsuje, ostrożnie z tym wychodzeniem do ogrodu. -
I tak jest, na wydruku przy PLT jest: HI*
-
Dzięki. Powtórzę te badania, a jutro się jeszcze przejdę do weta, może nie zwrócił uwagi na ten wynik? PLT było na samym dole wydruku, może wet nie doczytał do końca.
-
Mój pies miał dzisiaj badaną krew. U weta powiedzieli, że wyniki są bardzo dobre, a ja dopiero w domu zauważyłam, że jest przekroczone PLT: wynik 587x10^9L, norma: 175-500. Wszystkie inne parametry (ALB, ALKP, ALT, AMYL, Ca, Chol., CREA, GLU, PHOS, TBIL, TP, BUN, GLOB, HCT, HGB, MCHC, WBC, GRAN, %GRN, NEUT, EOS, L/M, %L/M) są w normie. Przy poprzednich badaniach krwi PLT było zawsze dobre, bliżej dolnej granicy niż górnej. Pies nie miał ostatnio operacji ani stanów zapalnych, nie dostawał sterydów.Skąd teraz wzięło się takie wysokie PLT i co jeszcze w związku z tym zbadać? Kurczę, boję się, że to nowotwór :( Pomóżcie, proszę!