Jump to content
Dogomania

pyra

Members
  • Posts

    783
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by pyra

  1. Tak wyrażona radość z otwartej, bezpiecznej przestrzeni i swobody dobrze rokuje. Teraz powinno być już z górki :))
  2. Dobrze, że bezpieczeństwa szuka w domu a nie gdzieś w krzakach. Unika bliskiego kontaktu z Wami, ale w domu w Waszym towarzystwie czuje się bezpiecznie więc to tylko kwestia czasu kiedy się otworzy. A Luka piękna jest!
  3. Wiem jak ciężko jest kiedy z serca chciałabyś coś dobrego zrobić a ze strony skrzywdzonego stworzenia widać tylko strach i niechęć do jakiejkolwiek współpracy. Ale nie poddawaj się. Ja chciałam ze swojego strachulca zrezygnować bo trwało już tak długo, że doszłam do wniosku że nie dam rady. Jedno krótkie zdanie mojej przyjaciółki sprawiło, że trwałam a brzmiało ono tak: kto jak nie ty?!! Teraz mam ogromną satysfakcję jak patrzę na kochanego rudzielca. Po 10 latach wyszła sama przez otwartą furtkę na ulicę i poszła sama na spacer (tylko ok. 50 m) patrzyła mi "wyzywająco" w oczy jakby pytała a co, myślałaś że nie dam rady!? Uśmiałam się z niej,zwłaszcza,że jak zniknęłam jej z oczu to natychmiast była obok mnie w ogródku.
  4. pies jak pies ale te uszy!!!:)):)) Pozdrawiam i powodzenia w nawiązywaniu bliższego kontaktu z uszatkiem
  5. Sam na posesji i do tego na łańcuchu???Bezmyślność i draństwo! Wesprzeć nie mam jak ale będę kibicować i trzymać kciuki. Pozdrawiam
  6. tak sobie myślę......a może rozi nieprzytomna z radości że jest ok?????? mam taką nadzieję! Inaczej posądzę rozi o brak sumienia!!
  7. Czepiacie się!! On jest rozkoszny a to zdjęcie prowokuje wręcz do serdecznego uśmiechu! To spojrzenie, ta minka, no cudo! Rozi wie jakie wnętrze kryje się za tym!
  8. Uff! Bądź szczęśliwa maleńka!
  9. ja też ,ja też zaglądam!
  10. Kundelek czyli wielorasowy! Dziedziczy po rodzicach najsilniejsze, dominujące, zdrowe geny!Masz wtedy szansę na posiadanie psa jedynego w swoim rodzaju. Unikalna uroda i charakter. Każdego pieska jeśli traktujesz go jak pełnoprawnego członka rodziny jesteś w stanie przekonać, żeby zachowywał się przyzwoicie. Rozi ma rację, że o psim towarzyszu powinnaś pomyśleć dopiero jak dziecko będzie miało kilka lat, żeby potem nie było tragedii dla PSA!!!!
  11. Nie trać nadziei, za mało czasu minęło żeby mówić o regresie.
  12. Ja swojego strachulca przyczepionego do smyczy nie ciągałam tylko wynosiłam na rękach na ogród i na rękach ją wnosiłam nazad ponieważ nie przejawiała żadnych chęci przemieszczania gdziekolwiek. Lilka sama niesiona ciekawością spaceruje więc kiedyś jak oswoi się z towarzystwem pomaszeruje za nimi.
  13. A może nie boją się ale widząc jej bezgłośny ale podszyty strachem protest przeciwko bliskości udają, że jej nie widzą? Psiaki to mądre stworzonka czują emocje. Może chcą jej dać czas na oswojenie się ze stadkiem? Porady Sowy mogłyby być rzeczywiście pomocne.
  14. niech nie będą widowiskowe lub nawet widoczne, ważne żeby były! Masz doświadczenie i cierpliwość to daje małej szansę na zwycięstwo. Kiedyś, w swoim czasie zaskoczy siebie(odwagą) i Ciebie postępami czego życzę z całego serca. Wam obu!
  15. Jak Lilka? Udało się zapiąć smyczkę lub tasiemkę?
  16. Tak. Cudowna, kochana bardzo wspierała Inkę w jej strachach, uczyła jak być psem sama zaś uczyła się od Inki jak żyć z człowiekiem. Tęsknimy za nią obie a zwłaszcza Inka. Zajęła jej kanapę bo w ciągu dnia zalegały na jednym dużym posłaniu koło mnie w pokoju, nockę zaczynały też na nim. Jak gasiłam telewizor to Milka przenosiła się na kanapę bo tam miała duuużo miejsca tylko dla siebie.
  17. Każdy psiak to inny przypadek. Moja sunia to nie wystraszony dzikusek tylko potwornie sponiewierana zwłaszcza psychicznie psica. Na widok smyczy sikała pod siebie. Jak jej tę smyczkę przypięłam (nie broniła się ,tylko skuliła) to znieruchomiała na parę godzin i po każdym ruchu sprawdzała co robi smycz. Cierpiała ona z tą smyczą cierpiałam ja patrząc na tę skrzywdzoną istotkę. Trochę trwało zanim zorientowała się że smycz sama z siebie nie bije a ja nie łapię za nią z furią tylko spokojnie zagaduję. Kiedy już uznała smycz za nikomu niepotrzebny "krawat" w domu chodziła bez smyczy ,zapinałam zaś kiedy wychodziła na ogród żeby skojarzyć smycz ze światem zewnętrznym. Pracy ogrom z nią był ale dałyśmy radę. Bardzo rzadko ale jednak zdarza się że na spacerze coś czego ja nie wychwycę ją przestraszy (czasem odgłos, czasem człowiek) i wtedy ona tak gna do domu,że ja nie nadążam nogami przebierać. A jest u mnie już 10 lat! Po drodze miałyśmy też sunię terapeutkę wzmacniającą jej psychikę (cudna Milka odeszła na raka).Temat rzeka.
  18. moja sunia z przypiętą smyczką (można rzec że na stałe) snuła się po domu i ogrodzie zanim zorientowała się że to nie jest wina smyczki że jej dotyk bolał ! Trochę to trwało ale teraz jak biegając po ogrodzie usłyszy, że biorę smycz w rękę to rusza w "tany" po czym grzecznie siada przy furtce i czeka aż ją zapnę i maszerujemy w świat co też na początku było dla niej dramatycznie trudne. Powodzenia życzę i radości z sukcesów!
  19. Jaaga, trzymaj się dziewczyno i myśl pozytywnie! Wszystkim jest mniej czy bardziej ciężko ale właśnie dla tych braci mniejszym musimy to przetrwać aby i te stworzenia przetrwały! Niestety nie mamy wpływu na to co się dzieje i może się jeszcze zadziać ale możemy próbować zaadaptować się do sytuacji i trwać! Trzymam kciuki za Ciebie i gromadkę Twoich podopiecznych, ślę dobre fluidy, pozdrawiam.
×
×
  • Create New...