Jump to content
Dogomania

pyra

Members
  • Posts

    783
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by pyra

  1. [quote name='sylwiairys'][URL]http://youtu.be/-DnXpDlOHwQ[/URL] wrzucam tu link z filmikiem może ktoś go umie tu umieścić a jak nie to oglądać z linku pozdrawiamy[/QUOTE] Filmik ładniusi ale ta cisza na wątku.....:roll: Czy są jakieś nowe wieści co u Benusia? Czy jeszcze ktoś się nim interesuje???:cool3:
  2. obejrzałam i oniemiałam!!! Ben posłuchał chyba mnie i zaufał że oto jest ten jeden jedyny który nie zawiedzie, nie zdradzi, nie zostawi , nie wyrzuci.........nie skrzywdzi. UFFFFF.:multi:Na filmiku przy drugiej koopie pan powiedział " CZŁOWIEKU nooo." I takich słów oczekiwałam od nowego pana bo mówią one wiele o opiekunie psa. Co prawda to początek dłuugiej i trudnej drogi ale ważne że podróż rozpoczęta i wiele na to wskazuje że będzie dobrze. Dużo szczęścia życzę tak P. Maćkowi jak i Benowi. Jestem z wami i mocno trzymam kciuki. Będę do was zaglądać i cieszyć się z wami sukcesami i waszym szczęściem. :loveu::loveu:
  3. Namawiajcie Pana Macieja aby poszedł z Benem na tę terapię!!! Myślę ze Pan Maciej uczestnicząc w niej zdobędzie dużą wiedzę na temat trudnych psów oraz jak sobie radzić gdyby nagle pies na wspomnienie złych doświadczeń zachował się powiedzmy nieciekawie. Bo tego być może nie da się uniknąć ale po terapii wyeliminuje się na pewno te najtrudniejsze zachowania a przynajmniej załagodzi. Z opisu zachowań wyraźnie widać że to nie agresja tylko strach i niepewność, bo " jeśli ktoś ma się bać to nie ja to wy się trzymajcie ode mnie z daleka bo jestem groźny". Zaznaczam że to doświadczenie z takimi bidulkami podpowiada mi tę wersję zachowań naszego farciarza. Resocjalizacja takich stworzeń to długa i trudna droga ale P. Maciej jest tego świadomy? i zdecydował się ruszyć w tę "podróż" i chwała mu za to. Problemów nie należy ukrywać ale w żadnym razie nie można straszyć dobrego człowieka że hoduje żmiję we własnym domu bo to jest ohydne i może zniechęcić nowego pana do tej ciężkiej pracy. A P. Maciej potrzebuje zachęty, wsparcia i rad a nie wątpliwości i straszenia. Ben pokaż sceptykom ze nic o tobie nie wiedzą ,że jesteś cudny. ZAUFAJ !!!
  4. Nie było mnie parę dni na wątku i taka cudna wieść zwaliła mnie z nóg. Fakt że p. Maciek wziął urlop żeby przez parę dni poświęcić na poznawanie psa i z psem świadczy o tym że że jest świadom problemów i trudności jakie go czekają. Jeśli kocha zwierzaki to dotrze do Bena prędzej czy później oby tylko nigdy nie zwątpił że da radę....ja byłam bliska poddania się (pisałam o tym) ale na szczęście mam przyjaciółkę która wspierała mnie bardzo a jak byłam zdołowana brakiem jakiejkolwiek poprawy u suni to pałała świętym oburzeniem jak można oddać [U]swojego[/U] psa do schronu!!:mad:no to ja ze skruchą wracałam do naprawy tego co inni ludzie schrzanili i udało się . Tak więc jak mawia poeta niechaj żywi nie tracą nadziei....... Wspierajcie chłopaka dodawajcie mu sił nie skąpcie rad a z terapii nie rezygnujcie bo to naprawdę trudny przypadek i jeśli jest możliwość skorzystania z fachowych porad i terapi to wykorzystajcie to. Pozdrawiamy serdecznie:multi:
  5. Witam radośnie!!!! Czytam...jeszcze raz czytam i serce rośnie. Wiedziałam, ze jeśli się nie poddacie uda się!!!! Cuda za sprawą tej lepszej, dobrej części ludzkiej społeczności zdarzają się jednak. Jestem ogromnie szczęśliwa ze Ben dostał szansę na pomoc i lepsze życie.Dalej będę zaglądała na wątek aby śledzić postępy szczęściarza,dopingować Was i wspierać dobrym słowem. Pozdrawiam serdecznie!
  6. Witam!! Z przerażeniem czytam o bieżących zdarzeniach dotyczących Białogonków. Jakoś te biedniażki stały mi się bardzo bliskie ponieważ jedno z nich jest członkiem mojej rodzinki. Mam dla wszystkich malutką dobrą wiadomość. Milka coraz swobodniej czuje się u nas a właściwie u siebie. Teraz już nie czeka aż siądę na podłodze do codziennego miziania. Jeśli stwierdzi że to właśnie teraz ma zostać wyczochrana po prostu podchodzi i ŻĄDA !!!!!! Mam tyle radości z moich suniek zwłaszcza że ich przyjaźń jest widoczna, przytulają się do siebie, ocierają się boczkami, wspierają się w oszczekiwaniu wszystkiego co się rusza choć Milunia to domatorka wychodzi tylko na wezwanie Inki...tak jakby nie mogła się nadziwić i nacieszyć tym że ma dom i nikt jej nie przegania, nie dokucza, nie straszy.Głupio mi trochę że ja się cieszę kiedy wokół Białogonków tyle zła ale może te wiadomości choć trochę ukoją wasze skołatane serca?? Są też dobre adopcje a ta u mnie na pewno nie jest jedyna więc zaciskajcie zęby i róbcie swoje bo to co robicie to jedyna szansa dla nich na poprawię psiej doli. Trzymam kciuki i choć finansowo nie mogę to jednak zaglądam i trzymam kciuki. Pozdrawiamy Ja, Milka i Inka
  7. Hej! Z kompetencjami to przesada...Po prostu kocham zwierzaki i zależało mi bardzo żeby udowodnić suni że smycz to spacer a nie lanie, że przechodzące obok nas dziecko to nie ból, ze miska to nie wabik żeby złapać i skrzywdzić..eh ,dużo by gadać, włos na głowie się jeży. Potrącony przeze mnie kamyk na spacerze sprawiał że sunia zamieniała się w słup soli by po chwili padać u mych stóp na plecy z piskiem.Byłam nie mniej przerażona jej zachowaniem niż ona. Chciałam nawet poddać się ale myśl o jej powrocie do schronu gdzie nikt nie będzie miał dla niej czasu że o miłości nie wspomnę była nie do przyjęcia i tak pomalutku poszło. Obserwowałam jednym okiem psinkę a drugim lustrowałam bliższe i dalsze otoczenie i łączyłam to po kawałku do kupy w diagnozę. A potem katorżnicza praca. Pracuję jeszcze i do pracy dojeżdżam więc czas ograniczony ale udało się.Choć pewne zachowania zostały ale ja już wiem i ustępuję(np. w mróz nawet miska jest wystawiana na dwór bo w domu nie zje nic!!na początku nawet drzwi musiałam zamykać!!!! bo nie czuła się bezpiecznie zajęta jedzeniem mogłaby nie zdążyć z ucieczką). Jak detektyw tropiłam, śledziłam i szukałam przyczyn i odpowiedzi szukając wyjścia. Tak więc to chęć szczera i doświadczenie dało mi maleńką wiedzę na temat psychiki zmaltretowanego futrzaka no i olbrzymią satysfakcję że nareszcie mam w domu psa a nie kłębek strachu. Szukajcie przyczyny jego zaborczości bo terytorialny to on może sobie zostać ale musi się nauczyć że nawet jeśli jest w stadzie to tak samo jak reszta jest ważny a nawet najważniejszy. Po mojemu on potrzebuje uwagi bo nie ma poczucia przynależności i jak jest ktoś kto się nim zainteresuje to chce go mieć na wyłączność i żeby nie stracić człowieka odstrasza resztę. To coś w rodzaju braku poczucia własnej wartości. Psa nie widziałam i może się mylę (brak kompetencji) ale z uwagą czytam to co piszecie i analizuję no i wyszło z tego myślenia to co wyszło. Może ktoś znający się na rzeczy zastanowi się czy to możliwe?? Jak już mówiłam pies to też człowiek więc może?? :roll:
  8. Witam! Finansowo wesprzeć nie mogę jako ze sama jestem na łasce moich panienek:evil_lol: jak mają dobry humor to dzielą się michą jak nie muszę sama kombinować:diabloti: ale całym sercem a nawet trzema (bo razem mamy trzy!! ) oraz myślami jestem z Wami i Benem. Oby starczyło czasu, sił i chęci także jemu do pracy nad zmianą zachowania bo to bardzo trudne. Każdy przypadek jest inny więc i rodzaj pracy nad nim jest inny ale trzeba go obserwować w każdym momencie i analizować zachowanie wszak pies to też człowiek tylko trochę inaczej wygląda więc nie traćcie nadziei i po wielokroć próbujcie dotrzeć do niego....Musi się udać. Kibicuję Wam i zaglądam z nadzieją że Bena olśni o co kaman;)
  9. [quote name='elik']Stan posiadania Bena zwiększył się o kwotę 10 zł - wpłata deklaracji za maj od ania75 - i wynosi 121,51 zł. [CENTER][COLOR=#800080][SIZE=3] Bardzo dziękujemy[/SIZE][/COLOR] :buzi::Rose: [/CENTER] [/QUOTE] przepraszam, ze w tym miejscu się wcinam ale czy Doda uważa iż jej jakże mądre wypowiedzi poprawią w jakikolwiek sposób sytuację lub spowodują zmniejszenie traumy Bena???? To jest praca na wiele lat. Wiem!!! Moja sunia wyciągnięta ze schroniska z przerażeniem patrzyła na kota który przyszedł się przywitać z nowym domownikiem... Nie wstawała z posłania kilka dni wynoszona na rękach na sikanie...myślała że jest wyrzucana z domu i chowała się przede mną w chaszczach( teren malutki, ogrodzony).To kilka miesięcy ciężkiej pracy i ogromnie dużo cierpliwości. Widok smyczy porażał, pierwszy krok za furtkę...przerażenie i gwałtowny powrót. O każdy metr za furtką walczyłam ja ale i ona mając wiarę w to że wrócimy razem do domu. Pierwszy raz zaszczekała po ok. pól roku! Mija 5 lat jak jest ze mną. Od roku , po odejściu kota ma towarzyszkę też ze schronu (pozdrawiam świętokrzyskie biedy i białogonki) I tak naprawdę dopiero teraz nabiera cech właściwych dla psa choć jeszcze się potrafi przestraszyć ale już nie przerazić!!!!A to już 5 lat !!!! Dajcie Benowi czas, duuuuużo czasu , zdecydowanej ręki ale , mocnej ale opiekuńczej. Wiem, w hoteliku ciężko dlatego nie traćcie czasu na jałowe dyskusję z Dodą tylko działajcie. Jestem pełna podziwu i mocno trzymam kciuki za chłopaka i za Was.:multi:
  10. DLACZEGO UCIEKAJĄ????? Przerażające jest ze nie ufają na tyle aby znaleźć w sobie dość siły żeby spróbować. Na szczęście Milka ani przez moment nie wykazała chęci ewakuacji z naszego miejsca na ziemi, pierwsza pędzi w stronę domu a w drzwiach przepycha się jako pierwsza:roll: U nas wszystko w porządku,życie toczy się leniwie wedle starych ,oswojonych już przez Milkę zasad!!! Pozdrawiamy, trzymamy kciuki i łapy za Rubisia!!
  11. Do Mortes lub Krzysia! Dalej nie posiadłam umiejętności wstawiania zdjęć na forum i pozwoliłam sobie wysłać zdjęcia e-mail`em na adres psycho.smile......Bardzo proszę o wstawienie ich za mnie czy też w moim imieniu. Pozdrawiam i dziękuję. Może informacja ze nie mogę dodawać załączników w postach jest znacząca w tym wszystkim? Oraz że kod HTML jest wyłączony? Czy to zależy od administratora? Czy moderatora? czy od ustawień mojego komputera?? Czy ktoś wie??? Całusy ode mnie Milki i Inki
  12. Kłaniam się w imieniu Milki. Milunia się pięknie "uczłowiecza". Widok smyczy ją cieszy ogromnie bo już wie że to nic złego tylko spacer razem z kumpelką Inką. Przyswoiła sobie już odgłosy domu i otoczenia, czuje się już pewnie. Bardzo polubiła przebywanie w domu tak jakby nie mogła nacieszyć się faktem że ma swój " kawałek podłogi". Problemy z kręgosłupem troszkę złagodniały, tzn. pojawiają się rzadziej i nie są aż tak bolesne. Niebawem powtórzę rtg żeby sprawdzić czy to doraźne działanie leku który stale przyjmuje czy zaszła jakaś choć niewielka to jednak zmiana na lepsze.... Ponadto UŚMIECHA się całą "gębą" Jak poznam tajniki wstawiania zdjęć na forum to sami zobaczycie radosny uśmiech Białogonki. Pozdrawiam świątecznie
  13. Dzięki za pośrednictwo. Może nadejdzie taki moment ze nauczę się samodzielnie wstawiać zdjęcia i inne dokumenty! Wszystkim gorąco dziękujemy za wsparcie i pomoc oraz okazane serce!!:-)Milunia czuje się dobrze, regularnie przyjmuje leki i rzadziej pojawiają się problemy z kręgosłupem i są mniej bolesne co mnie bardzo cieszy. Poza tym Milka czuje się doskonale, funkcjonuje idealnie, doprasza się o pieszczoty jednym słowem sama radość!!! Pozdrawiam wszystkich serdecznie, całusy od Milki i Inki
  14. Witam wszystkich serdecznie w 2014 oby lepszym!!! Przepraszam za długie milczenie ale padł mi komputer. Chwilę potrwa zanim go usprawnię ale odzywam się żeby potwierdzić że na konto Milki wpłynęło 205 zł z bazarku . Pieniążki te w całości przeznaczę na polepszenie komfortu życia naszej białogonki Milki!!!!Pozdrawiam!!!!!
  15. Milka po prostu po długiej poniewierce wróciła do DOMU!!!!!!!!!!!!!!!!!!Szukała drogi aż znalazła i jest z nami! Widocznie tak miało być:smile:
  16. Czy miałabym je rozdzielić tylko dlatego,że jedna z nich jest chora??? One potrzebują siebie nawzajem!!! Obie po przejściach w swoim towarzystwie odnajdują radość psiego życia, wspólne zabawy i wspólna odpowiedzialność za dom a także za siebie nawzajem. Cudownie jest patrzeć jak Inka poczuła się nareszcie pełnowartościowym psem :multi: a Milka nabiera zaufania do ludzi i otwiera się coraz bardziej na kontakt z nimi :lol: Zrobię wszystko co trzeba żeby Milka mogła bez problemów dożyć sędziwej starości z nami. Pozdrawiam ;)
  17. 50 zł na koncie. Milka dostała ode mnie w prezencie świnkę skarbonkę i tam będę odkładała jej "kasę " na leczenie. Postaram się też czytelnie rozliczać z kosztów. Dziękujemy, pozdrawiamy!!:lol:
  18. w tej chwili najważniejszy jest kręgosłup aby pozbyć się bólu, nagłego, zwalającego z łap.....Milka to wesoła rozbrykana sunia więc żal patrzeć na nią kiedy ból ją dopada!:placz: Ale robimy dalsze badania i pomalutku ustawiamy terapię we właściwym kierunku. Będę Was informować na bieżąco co się u nas dzieje i jakie mamy "osiągnięcia". Gorąco dziękuję za kciuki oraz za wsparcie. Serce rośnie na myśl o tym ze są wśród nas ludzie o wielkim sercu gotowi nieść pomoc naszym "braciom mniejszym".Pozdrawiam
  19. Postanowiłam zaistnieć na waszym forum ponieważ zrobiłam trochę zamieszania z Milką czyli Maszką!!!! Przedstawiłam prawdziwą sytuację i problem z leczeniem Milki ale....jak poczytałam o ogromie nieszczęść i Waszym heroizmie w walce o ociupinkę szczęścia dla tych cudnych psiaczków to poczułam się trochę nieswojo:oops: Każdą pomoc przyjmę z wdzięcznością ale wolałabym chyba żeby jednak w pierwszej kolejności wspierać te których nikt nie chce i dla których nikt poza WAMI nic nie zrobi!!!! A my spróbujemy ratować się same. Może tylko odrobinę dobrych fluidów???? I trzymania kciuków?? Na wyleczenie szans nie ma ale może nam się uda utrzymać życie na przyzwoitym poziomie i bez bólu...Vetka a Chotomowie super!!!!! Z prawdziwego zdarzenia i z powołania więc jak sama mówi:ciotka się postara o uśmiech na tej twarzy(mowa o twarzy Milki!!!!);)Pozdrawiamy serdecznie : ja ,Inka i Milka
×
×
  • Create New...