Jump to content
Dogomania

pyra

Members
  • Posts

    783
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by pyra

  1. Matko jedyna! Siła złego na jednego! Jaaga, dużo zdrowia i siły dla Ciebie i Barytona. Pozdrawiam
  2. Jakże cieszą takie wieści! Pozdrawiam i oczywiście czekam na kolejne dobre wiadomości i zdjęcia walecznej Tyci :))
  3. Jak tam Baryton? Udała się wyprawa do weta?
  4. O matko! Ja zaglądam co chwila z nadzieją, że będą jakieś dobre wieści...cierpliwość u mnie to chyba jednak towar deficytowy :)) W każdym razie " łączę się" w czekaniu :))
  5. Dosia miała padaczkę do końca życia (odeszła niespodziewanie na atak serca w wieku 14 lat) i nie miała żadnych odchyleń od normalnego zachowania psa rozrabiaki :)). Żyła też normalnie, biegała z nami nad wodę per pedes 8 km w jedną stronę, tam odpoczywała, kąpała się a nawet nurkowała za patykiem , potem również na własnych łapach wracała zadowolona z życia. A ataki miewała bardzo różne, od chwilowej niemocy aż do ogromnego powyginania ciała łącznie z ogonem! Lilek ma szansę na adopcję, ale trzeba znaleźć dom mający wiedzę lub najlepiej doświadczenie z padaczkowy psem. Więcej optymizmu życzę:))
  6. czyli kciukamy dalej?! No i cieszymy się z dotychczasowych osiągnięć!
  7. No to rzeczywiście trudny przypadek.Ale nie poddawaj się!!!
  8. Obserwujesz go uważnie więc wiesz lepiej jaka to była reakcja, ale ja spojrzałabym na to nieco optymistyczniej. Może biegał jak oszalały z radości kiedy uświadomił sobie, że tak naprawdę nic złego się nie dzieje jak majstrujesz mu przy obroży? A stupor to może nie stupor tylko samozachwyt nad swoją odwagą i przemyślenia? Przepraszam, tak sobie dywaguję, ponieważ pamiętam jak Inka zachowała się kiedy odkryła, że poza mną są też inni, którzy nie biją.Kiedy udało nam się pokonać strach na tyle, że wychodziłyśmy na spacer po okolicy to kiedy spotykałyśmy kogoś znajomego Inka zawsze stała za mną. Aż kiedyś wyszła zza moich pleców i podeszła do koleżanki, żeby ją powąchać. Koleżanka spytała czy może ją pogłaskać (wiedziała o jej strasznej przeszłości). Zaryzykowałam, żeby zobaczyć reakcję suni na obcy dotyk. Inka najpierw znieruchomiała i zesztywniała ale do mnie miała już zaufanie więc stała i ..raptem wybuch emocji, oszalała z radości, podskakiwała, kręciła młynki, poszczekiwała radośnie,patrzyła mi szelmowsko w oczy jakby pytając: dałam radę? jesteś ze mnie dumna? Żeby ocenić co tak naprawdę się zadziało zrobiłabym jeszcze jedno podejście i potem podjęłabym decyzję czy jeszcze nie teraz czy dać mu więcej czasu? Sama wiesz najlepiej jak postąpić. Powodzenia
  9. Takie zachowanie mogło wynikać z wyczucia ,że zbliża się atak. Moja suczka tuż przed atakiem wydawała z siebie donośny krótki szczek i pędziła przed siebie na oślep usiłując się wcisnąć w jakiś kącik, pod szafę!, pod kanapę! (była u mnie od szczenięcia ale już po urazie) Ja po tym szczeku wiedziałam, że nadchodzi atak.
  10. Moja Dosia (poprzedniczka Inki) miała ataki padaczki pourazowej. Ja też w czasie ataku siadałam obok niej, uspokajałam głosem i głaskaniem. Ważne jest żeby psa wyciszyć. Ataki były rzadkie więc tez nie podawałam leków. Tak sobie myślę, że w trakcie ataku nie mógłby uciekać ale przekonałby się, że dotyk jest kojący? Oby się nie powtórzył napad bo to przykry widok i serce boli:(( Trzymajcie się!
  11. Zmiany w psychice są niewidoczne ale się dzieją!Lilek ma psich towarzyszy, którzy go wspierają i dają przykład więc prędzej czy później nadejdzie ten moment kiedy się nie cofnie przed Twoim dotykiem. Wspierać Cię trzeba, wiem, bo sama przez to przechodziłam ale gdy w momencie słabości zaczęłam się zastanawiać czy jest w ogóle szansa na to, że Inka sama wyjdzie z domu na siku i czy sama wróci, czy zacznie reagować jak żywe stworzenie czy wciąż będzie jakby obok, czy nie zrezygnować z walki o nią takie wsparcie otrzymałam. To co prawda też były "tylko" słowa ale jakże ważne. Usłyszałam mianowicie "Kto jak nie ty!Wróci do schronu i tam przepadnie bezradna, przerażona, gnębiona przez inne ,silniejsze psy"Dziś jestem dumna z siebie i z Inki. Dałyśmy radę! Wy też dacie radę! Pozdrawiam
  12. Najtrudniej jest nam , ludziom dostosować się do tempa socjalizacji takich strachulców. Ale wyjścia nie ma. Trzeba im pozwolić na przełamywanie swoich strachów w ich tempie żeby nie przedłużać czasu traumy. To trudne bo czasem cierpliwości brak a chęć wygłaskania za wszystkie lata bólu jest przeogromna ale ...wyjścia nie ma! Życzę ogromu cierpliwości Tobie i odwagi Lilkowi. Dacie radę!:))
  13. A ja nie mam konta na fb i nie mogę zobaczyć Lindusi!!!!! Ale i tak bardzo się cieszę z tak dużych sukcesów Lindy, zachwyca mnie jej walka o normalność i jak piszesz jej radość z życia. Podziwiam także Twój upór w walce o poprawę jakości życia tej skrzywdzonej tak bardzo sunieczki. Trzymam kciuki za Was i za powodzenie w walce z kalectwem kolejnych bidul, które przyjmiesz pod swój dach! Będę zaglądać do Was.Pozdrawiam
  14. A może się nie wystraszył tylko zdziwił?? dlatego wolał odsunąć się?Oczywiście żartuję! :))Uśmiechy ślę, pozdrawiam
  15. jakieś postępy u strachulca?
  16. Czy tylko ja tu zaglądam? Rozumiem, że postępu nie ma? Wesprzeć nie mam jak ale jestem żywo zainteresowana losem tego osamotnionego bidula.
  17. Wolno to pojęcie względne :)) Nie trać ducha, Lilek sam podszedł i dał sygnał, że mniej się boi i chce Twojej uwagi. Doceń to kobieto! Wiem jak to jest, kiedy się czeka na moment w którym nareszcie możemy przytulić psinę bez wywołania u nie go stresu i chęci ucieczki ale ten moment, kiedy już nadejdzie jest wspaniały i wynagradza nam cierpliwość właśnie.Trzymam kciuki aby taki moment nadszedł możliwie szybko choć to nie od Ciebie zależy.Pozdrawiam.
  18. czy coś się zadziało w życiu tego bidula?? Taka tu cisza!
×
×
  • Create New...