Jump to content
Dogomania

Pani Profesor

Members
  • Posts

    2333
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Pani Profesor

  1. [quote name='motyleqq']jeśli skorzystasz z Aspolu, to ostrożnie z mięsami z kością. tam jest za dużo kości w stosunku do mięsa i łatwo zatkać psa. najlepiej dodać samo mięso albo podroby do takiej mielonki.[/QUOTE] na razie nie wiem jeszcze, z czego skorzystam - czekam na wetkę, czy uda jej się zamówić wszystko w korzystnej cenie. rozpisała mi fajny jadłospis, wrzucę Wam, jak wrócę z psem, bo zaraz się wybieram na spacerro. [quote name='Robokalipsa']A widzisz,tuńczyk pożywny :p JA bym Ci polecała zakupić w miesodlapsow.pl mają dobre mięcho i nic się nie dzieje. Dostawa na 5+ i [COLOR=#ff0000]cielęcinę [/COLOR][COLOR=#000000]radzę zakupić. Najodpowiedniejsze dla alergików mięso. Więc jeśli możesz to naprawdę zacznij od niej. Moja suk np po kurczaku jest git (nie licząc jakiegoś tam syf[/COLOR]ka czasem) a po indyku to mam hm.. czadowy festyn i gonitwę w krzaki 100x dziennie :loveu: Co do konsultacji z innymi wetami to ja się podpisuje ośmioma łapami i dwoma rękoma pod wszystkim co zostało na ten temat juz napisane.[/QUOTE] ok, przekonałyście mnie :D polecę do innego weta [quote name='agutka']oj dla alergików także baran i jagnięcina ;) ja przerobiłam wszystkie mięsa świata i opinie :diabloti: nie wspomnę o króliku ale to trzeba by było mieć kieszenie wypchane forsą[/QUOTE] niekoniecznie,ten sklep miesodlapsow.pl ma całkiem spoko ceny, bo Pat nie zjada dużo dziennie, wetka mu rozpisała z nadwyżką (bo to mega głodomor i mocno nie tyje, choć teraz się zaokrąglił) i mięsa dziennie jest koło 20-25 deko i to nie codziennie, bo czasem podroby, więc wychodzi cenowo spoko. na pewno lepiej, niż karma do diety eliminacyjnej :roll: [quote name='Majkowska']Zwyczajnie, są ludzie przyzwyczajeni do smrodu :diabloti: Ja np po latach spędzonych w schronisku i ogólnym obcowaniu z psami jestem uodporniona. Zresztą, nawet i do smrodu się przyzwyczaić całkiem szybko można:evil_lol::evil_lol: A czy Pat będzie chciał mrożonki jeść? Bo mój Wald np mrożonek nie tyka, podejrzewam że przez mało stałą konsystencję z powodu 1 mielenia, 2 dużej ilości wodnistej krwi... Za to mięcho surowe w każdej formie tak.[/QUOTE] Pat żre WSZYSTKO, mrożonki dostawał latem zamrożone :diabloti: wtedy kiedy mu jeszcze dawałam domowe obiadki, chrupał kostkę lodu złożoną z ryżu, mięsa i marchewki i nie miał nic przeciwko. on je warzywa, owoce, płatki owsiane z wodą też zeżarł, sypkie, lepkie, klejące, twarde - wszystko. najmniej wybredny pies świata, jak go oduczaliśmy żebrania dając kawałek cytryny/cebuli, to zżerał zadowolony, więc nie wyszło :diabloti: [quote name='motyleqq']mrożonki zarówno primexowe jak i aspolowe w ogóle nie są wodniste. wręcz bym powiedziała, że są suche. tak bardzo, że moja mama wołowinę zamówioną w primexie w całości oddała mi, bo taka dziwnie sucha :evil_lol:[/QUOTE] jeśli chodzi o konsystencję, zapach czy smak to się absolutnie nie przejmuję,bo on naprawdę nie wymyśla- co włożę do miski, to zjada. garść leków dziennie (kiedy go odgrzybiałam) nie była problemem, po prostu "co ja mam?" + jakaś sztuczka i łykał w ciemno, bo dali z ręki, więc pewnie dobre :diabloti: agutka - nie wygląda to u Pata tak, jak wstawiłaś na zdjęciu, z resztą on nie miał nużeńca, tylko jedna wetka uznała, że to "może być to" i pobrała zeskrobinę do badania. oczywiście nie wyszło nic w badaniu, ale u tej wetki byłam raz i nigdy więcej... ...tej obecnej ufam, ale pójdę za Waszą radą do doktorów od Majkowskiej, zobaczymy co powiedzą. u Patryka wygląda to czasem tak: [IMG]http://imageshack.us/a/img838/2544/img5747x.jpg[/IMG] to zdjęcie z neta, ale podobnie wyglądał hot-spot który mu wyskoczył znienacka, wtedy kiedy myślałam, że się zadrapie na śmierć i do tej pory nie wiemy od czego to wylazło... a ogólnie ma takie czarne bubki: [IMG]http://www.swiatczarnegoteriera.republika.pl/images/zdjecia/zdrowie/p_zew/3.jpg[/IMG] jak na tym zdjęciu "odchody pcheł", tyle że to NIE są pchły, nie ma szans, jest regularnie zakrapiany i kąpany, nie jest to też łuszczyca (badanie), wetka mówi, że to wynik łojotoku. dzięki za porady, kocham Was :loveu: bez dogo bym pewnie dalej siedziała u jakiegoś weta-partacza i karmiła go antybiotykami na nużeńca, "bo może to to"...
  2. dobry wieczór, prześliczne rude :loveu:
  3. pewnie, tyle że to nastąpi najbliżej za... boże, nie wiem :shake: dziś wróciłam do domu o 21, tyle co wlazłam i odpaliłam kompa... Pat siedział u Izki ,pisałam już, że Neska wcale nie ma kaszlu kennelowego, a po prostu się przeziębiła? :) więc panika zażegnana, mogą biegać razem, bo to takie cherlanie tylko. do 6 jestem wyjęta z życia, nooooo może w sobotę się na jakiś spacerek wyrwiemy,co? :razz: a po 6-tym przyjeżdżają rodzice TŻ-ta... na chyba 4 dni, więc będę dalej out of space. a tak nie do tematu, to Pat dziś sam z siebie poprosił o zabranie do domu :D pierwszy raz na poważnie :D przemarzł okrutnie, bo turlał się z Neską w śniegu i wrócił do mnie taki sopelek oblepiony :loveu:
  4. poza tym uważam tę wetkę za [I]creme de la creme [/I]bo jak do tej pory to najbardziej sensowna kobita i może nie przedstawiam tego na forum dobitnie, ale ona naprawdę tłumaczy, siada, wklepuje mi do neta, żebym sobie sama doczytała, tłumaczy działanie każdego leku, gadamy jak 'równy z równym', nic nie robimy w ciemno (prócz diety eliminacyjnej, wiadomo) tak czy siak spróbuję do tej kliniki podjechać po sesji, tj. tej od Majkowskiej, powiem co mamy do tej pory i może [I]akurat [/I]coś wymyślą, co do tej pory moja wetka mogła przeoczyć... ale nawet mój wielogodzinny research po sieci, trwający miesiącami, nie znajduje żadnej przyczyny poza tymi już wykluczonymi... :(
  5. cześć, ja tak na szybko odpisuję bo zaraz muszę lecieć- Majkowska, NIE przesadzam, nie byłaś z nim nigdy w pomieszczeniu :shake: na podwórku to i od wiejskich burków nie capi tak mocno, on w dużym mieszkaniu po tygodniu niemycia rozsiewa taką woń, że jak ktoś wchodzi, to pyta "co tak wali". Nie psim 'zapaszkiem wiatru', tylko regularnym smrodem. I strupy też ma - obfocę go wam, bo to naprawdę nie jest przesada :shake: o lekki odorek bym nie robiła rabanu, a jeszcze hiperpigmentacja na łapach i czarne bubki od dołu w porach skóry... cholera wie co to :( dzięki za radę o kurczaku, Pat teraz ma menu i wjeżdża na dniach na konkretny BARF, będę unikać drobiu, bo zamówię na początek zapas z jakiegoś BARFa online. moja wetka jest wg. mnie super i to pierwsza kompetenta psia doktorka, jaką spotkałam - ufam jej nadal, mimo tego, że do tej pory nie mamy diagnozy, ale mamy przynajmniej diagnozę objawów (czyli łojotokowe zapalenie skóry, a nie żaden cholerny nużeniec, jak mi wmawiali inni weci, a tym bardziej nie żadna łuszczyca, choć też taką 'diagnozę' dostałam) dzięki za rady :loveu:
  6. Robo, przez Ciebie zamiast się uczyć to o 23 polazłam robić sałatkę z tuńczykiem :diabloti: narobiłam i siedzę z miską między nogami, wpieprzam to o północy prawie, a notatki leżą tak daleko... :diabloti: aaaaaaa, chce już koniec sesji :(
  7. aha - nie jest to też gronkowiec ani żaden inny pasożyt, nawet nie ma już grzybicy, spróbuję jeszcze mu zrobić ogólne badania z krwi, może jakimś cudem coś gdzieś przeoczono... przewalam o psich chorobach razem z wetką, szukam i szukam, NIC mi nie pasuje w 100% do objawów...
  8. [quote name='Majkowska']Śmiej się, moja hodowczyni ma prysznic specjalnie dla psów. Na prysznicu są nakryte prześcieradła i psy tam siedzą niczym w budzie i lubią to! Wszelkie sylwestry itp tam spędzają. Ja sesją nie pogardzę, tylko mój aparat ostatnio wydaje ostatnie tchnienie... Chyba że mi tą zdobyczną lustrzankę przyniesiesz to mogę robić. A generalnie to mi tu o naciąganiach na foto nie mów, bo ja Cię na spacer nie mogę naciągnąć, a biedna Warchlina się musi gdzieś poniewierać po zakrakowskich polach i trenować bez głupkowatego biegania :evil_lol:[/QUOTE] [quote name='Majkowska']i kwestia spaceru została bez odpowiedzi ..:cool3: Dam Ci Warchlinę do prowadzenia, cobyś nie marzła :evil_lol:[/QUOTE] oj niechcący post ominęłam a ta już jęczy... :roll: jutro mam przerypany egzamin o 10, widać, jak się uczę :diabloti: więc już nastawiam się na popraweczkę, potem mam z angielskiego, czyli to już 14-ta, potem wbiegam do domu, pakuję coś do buzi i lecę do UPC bo mi włączyli złą usługę internetową :roll: i zostały mi 2 dni na 'odkręcenie' tego, więc przy [I]DOBRYCH [/I]lotach wrócę do domu o 16, ze spaceru po krzakach nici, jak jest ciemno to ja się boję dzikiej zwierzyny na skałkach :diabloti: i idę tylko z TŻ-tem na dróżkę pomęczyć psa z piłką... ...ale się wytłumaczyłam :D piątek też odpada, za to pasuje sobota w cywilizowanych godzinach,bo potem do czwartku jestem out of contact, 3 egzaminy pod rząd + deadline moich 'zamówień'... a tak baj de łej, to była pani doktor, rozpisała mi dietę BARF dla Patryka i wykluczyła prawie ostatecznie tarczycę :roll: nie jest to więc ani alergia, ani niedoczynność tarczycy raczej, zostaje tylko jako traf rzadka choroba zwana "zespołem zaskórnikowym", podobno sznaucerowa krew jest nie bez znaczenia... ...plan jest taki, że przestawiam go ostatecznie na BARF, wetka pokłada nadzieję, że to trochę może psa 'odkonserwancić' i że być może łojotok bierze się z nietolerancji jakichś dodatków do żywności. drugi typ - jeśli to ten zespół łojotokowy (po łacinie - Sebadenitis), to jest niestety nieuleczalny, można tylko załagodzić skutki. To choroba autoimmunologiczna. mam Pata natrzeć olejem z pestek winogron i dziurawcem, a później kąpać codziennie przez kilka dni - jeśli będzie efekt, to NIESTETY może być to ten zespół... a jeśli nie,to po prostu koszmar :roll: żadnej innej przyczyny nie może wetka znaleźć, a konsultowała ze swoim profesorem, dermatologiem. może się okazać, czego się najbardziej obawiam, że 'ten typ tak ma' i czeka mnie kąpanie psa co kilka dni do końca jego żywota... cioteczki - HELP, może patrzymy za wąsko, rzućcie jeszcze jakimś podejrzeniem! wykluczyliśmy alergię, dieta eliminacyjna NIC nie dała, niedoczynność tarczycy też, bo euthyrox przez 2 miesiące nie dał ŻADNEJ poprawy, niekąpany Pat po tygodniu wali jak spleśniała ścierka i ma wszędzie strupy...
  9. wyobraź sobie, jak mi się poprawił, kiedy wlazłam do domu a tam leżała taka sierotka z karą :D :D
  10. w ogóle muszę naciągnąć Majkowską na sesję foto, bo Patrysiowi się przytyło od mojej nowej diety pt. "wrzucaj jak w śmietnik" :diabloti: i wreszcie przestaje powoli wyglądać jak siedem nieszczęść, chociaż to może przez futro...
  11. hahaha, magda, to też jedno z moich ulubionych zdjęć :diabloti: a jakbym miała jakiś sensowny sprzęt, to by i fotek więcej było, bo generalnie TŻ-ta telefon już robi lepsze zdjęcia, niż mój aparat... ale jak wysępię od mamy lustrzankę, to będziecie mnie błagać, żebym przestała spamować :evil_lol: dzięki za rady - właśnie tak robiłam, że odsyłałam go na posłanie, ale w naszym wypadku to jest niehigieniczne i robi więcej szkód, bo on ma impregnowany pontonik i ta cała woda, która z niego wyleci, zostaje na wierzchu i ma takie pływające bajoro - a że Pat śmierdzi okrutnie przez ten łojotok, to dodatkowo kałuża nie ułatwia sprawy... na razie patent jest taki, że się rozmraża na dywaniku na buty, razem z butami :D ...i też zamknęliśmy go w kabinie prysznicowej na próbę... :oops: o dziwo, walnął się tam i w spokoju wyrywał sobie śnieżne bubki :D więc to zawsze jakaś metoda :diabloti: a strzyżenie właśnie mi chodzi po łbie, bo on lepiej się czuje, kiedy nie ma nagromadzonego łupieżu i łojotokowych strupków w sierści, o krótszą łatwiej dbać, tyle że wtedy chyba muszę się zaopatrzyć w kubrak, bo on naturalnie jest mocno owłosiony, pewnie będzie mu ciężko na mrozach...
  12. Majkowska jest w ogóle niezniszczalna, ja nieraz po naszych eskapadach muszę odtajać w domu dobre dwie godziny, wracam sina na mordzie i chodzę jak paralityk, a ta zadowolona (czapki nie widziałam na towarzyszce Majkowskiej nigdy) i się pyta głupkowato - "a Tobie zimno?!" :diabloti: dziś spędziłam godzinę na skałkach pod wieczór i myślałam że nie dolazę do chaty...
  13. no to chociaż tyle dobrego, że nie boli ją jakoś ta rehabilitacja... ale oporna młoda się znalazła :diabloti: a jak w ogóle planujesz jej adopcję? oddasz komuś dopiero po zakończeniu rehabilitacji, czy już szukasz jej domu stałego?
  14. jak sobie to wyobrażam w wykonaniu mojego psa to wiem, że odejście na 10cm od niego i radosne CHODŹ! NO CHODŹ! połączone z wymachiwaniem jedzeniem byłoby sukcesem, ale mała widocznie idzie na łatwiznę, żeby unikać ruszania tą łapką... a powiedz mi, ją to w ogóle może boleć? tzn. przy chodzeniu jest obciążeniem, widać że cierpi?
  15. ehhh :( to chyba nie mam pomysłu, bo pewnie przerabiałaś 10x zanęcanie jej smakołykiem czy zabawką... a ta bieżnia jedzie 'sama' i chodzi o to, żeby się młoda nie zapierała? bo bieżnia chyba raczej wymusza przebieranie nóżkami sama z siebie, chyba że chodzi o to, że ona ma ją 'napędzić'... :( szkoda, że pies nie rozumie, że to dla jego dobra...
  16. Ja słyszałam, że psie niejadki kuszą się na tuńczyka - znajoma swoją dość wybredną sukę właśnie zawsze szantażuje tuńczykiem z puszki :diabloti: podobno mocny zapach jakoś tam kusi niejadki, może akurat?
  17. witamy, witamy :D a u nas jak zwykle śmiesznie - wyszliśmy na piłkę na trochę z TŻ-tem i spotkaliśmy sąsiadów (sznaucerkę olbrzymkę i małego niby-sznupka) i ganiały sobie godzinę w najlepsze, Pat wygląda jak bałwan, cała chata w śniego-błocie a spomiędzy łap mu wygrzebaliśmy wielkie OBCASY z lodu :D ktoś ma jakąś metodę na szybkie neutralizowanie bałwanków? bo po intensywniejszym spacerze niż "pod blok" jest naprawdę makabra, nie nadążam z myciem podłogi :D
  18. ja też mam widok 'chudego psa' prędzej jako Waldka, niż Ledosławę, ona jest na moje oko koksikiem, przynajmniej na zdjęciach :D
  19. polecam mieć brzydkiego, pospolitego psa - nie ma takich problemów :diabloti: (tzn. były, jak ogoliłam go na łyso dwa razy, wtedy były ciumkania, "co to za rasa" i ogólnie pospolite ruszenie w kierunku Patryka, ale on za to bardzo lubi, jak ktoś go tam zaczepia, więc mi to zwisa, chyba że dzieciak, to odpada - cosik mu małolaty nie pasują :shake:)
  20. niemiecki się przydaje, podobno w piekle są zajęcia z matematyki w tym języku, 24/7 :diabloti:
  21. cześć. przejrzałam pół galerii,wobec czego wstyd byłoby się nie przywitać, tylko podglądać jak pokątny stalker:D
  22. za życia mojego to pewnie nie, bo ja go któregoś dnia UDUSZĘ :angryy:
  23. :crazyeye::crazyeye::crazyeye:... a tak serio, to Wrocław i okolice leżą trochę poza moją mapą odwiedzin, ja bywam na wschodzie często, ewentualnie w stolicy albo w podkarpackim...no ale jakoś na pewno się kiedyś stykniemy :D
  24. o, to ja może poczytam o tej melatoninie i będę Patowi dawać do pyska jak zobaczę nadchodzącego psa :diabloti:
×
×
  • Create New...