Idę z trzema psami na miasto. Pas, najsilniejsza suka ma amortyzator. Nagle wszystkie trzy robią siku, więc sprawdziłam telefon, bo dostałam sms. Nagle jakaś walka. Refleks i patrzę, a tu jakiś pizdryk się rzuca na moje psy (!). odciągnęłam swoje psy, a ono dalej. W końcu chłopaczek zabrał psa. Kawałek dalej zatrzymał się z koleżkami, to rzuciłam do niego: "Zacznij pilnować psa, bo następnym razem twój pies zostanie zagryziony, i będziesz zbierał jego zwłoki". Chyba zadziało, bo zabrał psa do klatki i był lekko zszokowany. :diabloti: