Jump to content
Dogomania

Majkowska

Members
  • Posts

    4292
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Majkowska

  1. Amor akurat był ekstremalnym lekko przypadkiem, uwierz nie chciałabyś po otwarciu drzwi do pokoju zobaczyć własnego psa szczerzącego na ciebie kły :roll: Gdybyś poznała Amora... właściwie byś go nie poznała bo pewnie za dobrych pamiętnych czasów byś nie weszła do mnie do domu bo by Cię nie wpuścił:cool3: Am nie odpuszczał. Pat przy nim to maślana bułeczka. No własnie, facet stanął, pewnie go tam gdzieś po milanowsku dźgnął, ewentualnie zastąpił mu drogę, ale czy miotał nim po ziemi w ramach dominacji? To nie jest kwestia siły, to kwestia respektu. Przecież ludzie którzy mają posłuszne psy nie miotają nimi na codzień ;) Na Twoim miejscu bym się tak nie bawiła żeby psem miotać mimo swojej miękkości i właściwie - po co?? Raczej bym popracowała długotrwale nad tym żeby pies nie kąsał, bez załamki i bez uczłowieczania go. To nie ma być "daj sobie pomóc bo ci wp********" tylko " daj sobie pomóc, jestem twoim oparciem, jestem silna i możesz mi zaufać". Jeśli gryzie musisz mu udowodnić że nie odpuszczasz, nie odsuwasz sie kiedy kąsa, nie pozwalasz mu na to itd. Nie że jak użre to dostanie opieprz - jak widać tż go traktuje ostrzej a i tak pokazuje ząbki cały czas ;) Nie wiem, moze sie mylę, dla mnie tak sprawa wygląda ;)
  2. Ja chcę unikać wyjść mojej teściowej, bo ona i pies to jest szalej (mówiłam już że jedna pani mnie prosiła żeby coś zrobić z tym żałosnym widokiem?) . Ona gna za nim na całej długości smyczy,on się dusi, kaszle, a ona gna potykając się i wrzeszcząc "stój! Waldek! noga! równaj! nie wolno! powoli! oć tu !!..." Potem widzę ogromną różnicę w jego zachowaniu i to że co ja sobie z pieskiem zrobiłam poszło się tralalala. Już sobie powiedziałam że nie idę choćby nie wiem co się działo,niech sra na dywan jak ma potrzebę, bo jak widać trawniczki mu nie sprzyjają... Tym barzdziej że wiem że jak nauczę to tak będę miała, a ja już nie mam czasu odkręcać popełnionych błędów, bo zaraz wracam do pracy...
  3. Hmmm... ja z Amorem miałam podobnie, a nawet nie wiem czy nie gorzej:roll: Am potrafił wyskoczyć na mnie z mordą kiedy chciałam wejśc do pokoju i potrafił kąsać zajadle (nie takie kłap, a rana do krwi bez oporu, szedł na mnie z atakiem ) aż sie nie wcofam, bo on nie będzie ryzykował że zajmę mu wersalkę. Rzucał się przy misce, rzucał się przy psach, rzucał się o wszystko o co on miał sie ochotę rzucić a moje wrzaski i zakazy szły w powietrze... Doradzili mi - prać go po mordzie aż nie zmięknie, dominować, przewrócić go na plecy i złapać, zachowywać się wobec niego tak jak zachowują się psy między sobą (bo przecież jestem psem- alfą :cool3:) pokazać mu że jestem ostrzejsza od niego i niech się dureń spłaszczy, ulegnie i już będzie bajka. Długo sobie wpajałam to że muszę być dla niego bardzo ostra bo inaczej mnie zje, walczyłam z nim praktycznie całe życie, zero przekupstwa , zero pozytywu, on na mnie z ryjem ja na niego z ręką/gazetą czy jakimś innym urządzeniem. Bał się w tym momencie, ale przy najbliższej okazji pokazywał że ok , ulegnie, ale dopiero jak mnie pogryzie... Wreszcie odnalazłam sposób - nie agresja, nie bicie, nie walka a konsekwencja. Trochę nic nie daje ścieranie psem podłogi (poza tym że jakoś mu przekazujesz że jesteś groźna i agresywna i ma się ciebie bać) jeśli za chwilę miękniesz we wszystkim co robisz i pozwalasz wejść sobie na głowę. I też uważam że jeśli ktoś jest sam w sobie miękki to trochę cięzko mu być ostrym, a "na niby" pies nie zawsze uznaje ;) U nas podziałała konsekwencja absolutna, jak warknął to stawałam nad nim i nie odpuszczałam, nie dotykałam, ale przyjmowałam postawę " jestem silna" i nakazywałam np odejśc na miejsce czy puścić. Am oczywiście że się rzucał, czasem ciachnął mnie zębami do krwi ale ja nigdy się nie ruszyłam, nie odpuszczałam,udawałam że mnie to nie rusza. Potrafiłam stać dłuuugo ,aż nie wymyśli tego że trzeba się podnieść i odmaszerować, toczył pianę ale nagle przychodził moment rozczarowania bo piana nic nie dawała a ja nie odchodziłam. Już przy pierwszym takim postawieniu się zdębiał bo jak to on żre kosteczkę i burczy mu się przy tym a ja odsyłam na miejsce i jeszcze każę wypluć. Na Amora włażenie na niego na siłę i dotykanie powodowało " najlepszą obroną jest atak" i widziałam że z dnia na dzień jeszcze stara sie ten dystans między nami zwiększyć zębami, bo jakbym doszła niedajboże to wyszarpię. W końcu wpadłam w sedno - nie gram w teatrzyku gdzie moją rolą jest poszarpać kundla bo tak trzeba, bo tak zaleca się. Ja sobie zwyczajnie tego nie życzę, tak nie ma być i koniec i ja mu to muszę uświadomić .Ma się to dziać naturalnie i naturalnie to ma dotrzeć do jego głowy. Nie mogę mówić "nie" srając po gaciach, bo pies nie przemyśli sobie " o cholera, robię ziaziu mojej panci, tak nie mogę" tylko jedzie sobie po swojemu mimo że na moją agresję reaguje uległością. To samo wydaje mi się zrobił z nim szkoleniowiec - on go nie poszarpał, on powiedział mu "jestem silny, silniejszy od ciebie, ważniejszy i masz mi być podległy,a będziemy w zgodzie". To tak trochę jak rodzice - ile razy skroją dupę dzieciakowi, a dzieć się śmieje jeszcze. Ale jeśli jest do tego autorytet to wystarczy zakaz i nawet nie trzeba straszyć karami, dzieciak wie że ma tak być i koniec. Podobnie z psami, jak go stłuczesz i przeprosisz albo dobijesz do ziemi i obrazisz sie na tydzień to on nie załapie tego chyba. No dziwna baba ma jakieś frustracje, rzuca się jak debil, a potem odchodzi i jej nie ma. Wydaje mi się że on musi czuć cię nad sobą jako wielkiego i silnego przewodnika, który ma respekt nie tylko wywołany pieniactwem i siłą, ale ogólną postawą...
  4. Teoretycznie on od teściowej nie uzyskuje efektu końcowego czyli spaceru. Kilka razy go wzięła jak ja się zbuntowałam że nie idę, ale przeważnie to ja wychodzę no bo wkoncu pies mój... U nas w biedrze też nie było zbytnio juz wyboru. Były jeszcze tory agi i już sie paliłam ale pomyślałam aaaa po co mi :D
  5. Warchlicze przechodzi już sam siebie:angryy: Siedzi pół dnia spokojnie, a nagle o godz 16 otwierają się drzwi, wchodzi teściowa , zaczyna " co Walduś, co Walduś, byłeś na spacerku..."etc i Wald zaczyna boleśnie jęczeć biegając i trąc dupą po dywanie. Magia, no magia... Powiedziałam już że go nie wyprowadzam bo nie będzie tak że on piśnie i ja rzucam wszystko i lecę z pointeritem na łeb na szyję, ale dzisiaj...no właśnie... Wchodzi teściowa, pies wypada z klatki i chodzi wkoło niej i jojczy. Słyszę, ale udaję że nie słyszę, był o 15 z TŻ i się załatwił. Wkońcu przychodzi godz 18 i wybieramy się z tż do sklepu a Wald wyraźnie dostaje boleści i zaraz się zesra na dywan. Pada szybka decyzja że Warchl idzie z nami, ja nawet się kajam bo taka niedobra dla pieska jestem, obżarł się wczoraj jakiegoś starego bigosu a ja mu nie pozwalam się załatwić i że się biedny pochoruje przez mój paskudny egoizm. Całkiem nie na rękę nam to bo chciałam z TŻ połazić po sklepie , a już Kinia jest wystarczającym nadbagażem, ale no dobra, wzięliśmy go. Ponad 2 h "podróży" a on nic, nie wyglądał jakby miał jakieś problemy gastryczne na które cierpiał w domu, siknął kilka razy i dalej zasuwał z nami, przebiegł się po polu i jeszcze w biedronce kupiłam mu 3 zabawki które dostał w nagródkę za dzielne sprawowanie...:roll:
  6. A czy wy prowadzicie psa z tż jednakowo?? Bo to bez sensu jeśli np jedno trzyma fason , drugie odpuszcza.
  7. My z Waldkiem też uprawiamy tego typu zabawy węchowe - tyle że z piórkami bażancimi.
  8. To Wald jest chyba w pierwszej grupie, choć i on czasem wskoczy z galopu na pręt zbrojeniowy albo skoczy na pyszczek ze skały :loveu: To samo brat Waldka - biegną po tym samym terenie i zawsze tamten jest do operacji, co jakiś czas jest szyty itd, a biega 2 razy spokojniej... Nie wiem od czego to zależy szczególnie że Pat przecież nie jest jakąś ciapciarą niezdarną tylko pieskiem zwinnym w dobrej formie...
  9. Czuję że jakoś słabo wpłynęłam, bo widzę że tam znów poleciało na minus :mad: Ciocia , a tekst do ogłoszeń już jest pomyślany?? Bo już środa i ja niedługo zapomnę :oops:
  10. Kooocham gooo :loveu: Najlepsze fotki jakie ostatnio widziałam :):) Czy on na tym foto od tyłu ma kagan?? Jak tak to muszę go od przodu zobaczyć, takiego widoku nie przepuszczę :D Koniecznie zdawaj relację o tej chemicznej bo też jestem zainteresowana. Wogóle jak wygląda taki zabieg itd?? Mi Wald (odpukać) póki co się uspokoił w temacie ale miał raz czy dwa takie jazdy na suki że miałam najszczerszą ochotę go zamordować.
  11. Jeśli byś chciała bandaż to ja mam taki samoprzylepny, mogę Ci kawałek przynieść. Sprawdzisz, bo ja jeszcze nie miałam okazji przetestować ;)
  12. [quote name='Franca81']Az nie wiem jak to skomentowac. Czytajac sie smialam ale jak sobie wyobrazilam ze to ja jade rowerem to az slow brak. Biedny facet. Tu nikt mi nie zaprzeczy ze sie na bank zestresowal. ;) A Wald mial inny cel na oku. Choc nie wiadomo czy facet odjezdzajac podobnego Waldowskiego celu w gatkach nie mial. ;)[/QUOTE] Ja też bym się ze strachu pewnie porobiła. Kto widział biegnącego Waldka ten wie że on zasuwa bez ograniczeń, toteż rozumiem ludzi którzy się go boją, szczególnie jak np gratis nagle wypada z krzaków i pędzi prosto na człowieka, a jak zakręca to przed samymi nogami. Nie wiedziałam czy się do gościa odezwać i przepraszać czy co zrobić, no przegłupio wyszło, a i ja wyglądałam jakbym faktycznie gnała na śmierć i życie (bo gnałam!) żeby tylko dopaść niepoczytalnego psa.
  13. Dobrze że zaszyła. Teraz już będzie tylko lepiej. Swoją drogą, podaj mi raz jeszcze namiary na tą wetkę, dobrze mieć pod reką kogoś takiego.
  14. [quote name='Franca81'] Bo pies powinien swiat poznawac glownie wechem[/QUOTE] Czyli z Wartkunią wszystko ok :evil_lol: Zapomniałam napisać naszą dzisiejszą przygódkę, którą opisałam już w śmiesznych komentarzach, więc powtórzę się : Idziemy dziś z tż zaroślami nad rzeką między działkami, teren pusty więc odpinam psa żeby pobiegał, a ten wpada pod drzewo i znajduje ludzkie gówno :loveu: Wrzasnęłam że nie wolno i poszliśmy dalej mimo że miał na nie ochotę i pozostawił je w pamięci... Wracamy z powrotem, pies biega dołem wału , a my idziemy górą, sprzed nas nadjeżdza rowerzysta. Pies biega dołem więc nie zwracam uwagi, normalnie sadzam go,zapinam albo puszczam w drugą stronę, ale no po co go zapinać bedę jak nim on wleci do góry to facet już przejedzie... Na wysokości tego obsranego drzewa pies podnosi głowę i widzę jak już się oblizuje i gna w zapamiętane miejsce, więc wyrywam do przodu z wrzaskiem " nieee!!!!!!!stóóóóój!!!! Zostaaaawww!!!!" a Wald pędzi z obłędem w oczach do góry gdzie akurat dojeżdza rowerzysta i przy tym drzewie się spotykamy. Słuchajcie, facet zamarł, chyba przewidywał najgorsze, zaczął się zasłaniać, zbladł, przerażony chyba był pewien że już ma psa w gardle. A ja nieświadoma planowania mordu przepędziłam psa dalej i wymyślam mu od najgorszych świń, więc facet się zabrał roztrzęsiony nie odzywając się nic pojechał... Dopiero tż idący za mną uświadomił mi powagę sytuacji, z której sobie nawet sprawy nie zdawałam:oops: Biedny człowiek, nastraszyłam go okrutnie.
  15. Ja też dzisiaj miałam przygodę z gównę i stwierdzam zdecydowanie że ludzie są świniami - od razu widać że sezon letni nadszedł bo wszędzie nasrane:angryy: No właśnie dlatego się rany szyje, bo łapa tak ma że się rozchodzi, a to się rana napina, a to moknie, chociażby dlatego że są cięzkie w pielęgnacji. Ale oby Pat jako wygoił się.
  16. Nie wiem na ile to śmieszne ale dodaję , bo osobiście mnie to rozbawiło jak usłyszałam z perspektywy widza : Idziemy dziś z tż zaroślami nad rzeką między działkami, teren pusty więc odpinam psa żeby pobiegał, a ten wpada pod drzewo i znajduje ludzkie gówno :loveu: Wrzasnęłam że nie wolno i poszliśmy dalej mimo że miał na nie ochotę i pozostawił je w pamięci... Wracamy z powrotem, pies biega dołem wału , a my idziemy górą, sprzed nas nadjeżdza rowerzysta. Pies biega dołem więc nie zwracam uwagi, normalnie sadzam go,zapinam albo puszczam w drugą stronę. Na wysokości tego obsranego drzewa pies podnosi głowę i widzę jak już się oblizuje i gna w zapamiętane miejsce, więc wyrywam do przodu z wrzaskiem " nieee!!!!!!!stóóóóój!!!! Zostaaaawww!!!!" a Wald pędzi z obłędem w oczach do góry gdzie akurat dojeżdza rowerzysta i przy tym drzewie się spotykamy. Słuchajcie, facet zamarł, chyba przewidywał najgorsze, zaczął się zasłaniać, zbladł, przerażony chyba był pewien że już ma psa w gardle. A ja nieświadoma planowania mordu przepędziłam psa dalej i wymyślam mu od najgorszych świń, więc facet się zabrał roztrzęsiony nie odzywając się nic pojechał... Dopiero tż idący za mną uświadomił mi powagę sytuacji, z której sobie nawet sprawy nie zdawałam:oops: Biedny człowiek, nastraszyłam go okrutnie.
  17. Tyśka - bardzo dzięki za dobre słowo. To fakt, miewam kiepskie dni , ale wszystko dzieje się dość szybko i intensywnie, nie mam czasu żeby usiąść i pomyśleć. Masz pewnie rację. Co do smaków to ja sama uważam że Wald za smaki się nie powiesi, ale on tak naprawdę nie wiesza się za nic, a wypadałoby mu utrwalić klik. Osobiście nie pracowałam na smaczki, raczej jeśli już to pochwała i to dość stanowcza, bo jakbym natiutiała to Wald się podnieca zbytnio. Co Waldka jara - ruszanie się go jara. Tylko w obecnej sytuacji jak to widzisz - dwa kroki, przelot w pole za nagrodę? :evil_lol: Jutro się nad tym głębiej zastanowię, bo dziś padam... Znajoma wyciągnęła mnie na bieganie. Półżartem półserio powiedziała że Waldka bierze na jogging a ja przyszłam do niej na szeleczkach z Wartkunią do startu gotową :D Poszła sie przebrać i pobiegałyśmy tak że padam trupem. Wald nawet nie wlazł do klatki tylko napił się i pacnął obok miski :D Jutro podobno też idziemy i tak jej się spodobało że aż chce biegać codziennie... Szaleństwo, czyste szaleństwo...:eviltong:
  18. Franca - nie zaśmiecasz :):) Możesz pisać spoko, jestem ciekawa. A to że komentuję ze swojego punktu widzenia to się nie przejmujcie, ja mam swoje śmieszne poglądy, wy swoje , nic nie szkodzi :D Ja napisałam ogólnie o posuwającej się "teorii stresu", jako że zauważyłam że niemal każdy pies idący do szkoleniowca ma bardzo złożony problem stresowy czy dominacyjny ;) No dobra, nie podważam, ale jesteś w stanie jakoś logicznie wytłumaczyć dlaczego RUCH wpływa stresująco na Twojego psa? To mnie interesuje, bo jeśli pies przy ruchu się stresuje to wydaje mi się że nie powinno się ruchu kasować z życia tylko ograniczyć ekscytację, ale absolutnie nie wycinając radość , ruch itd. NIE PRZYTYKAM Ci. Nie bierz tego do siebie, analizuję może skrajnie, ale nie mam nic do Ciebie, szanuję Cię i lubię także nie traktuj jako złośliwe ujadanie. Może to jakaś rzecz o której nie wiem, a nie ma mnie kto z błędu wyprowadzić. Owszem, jest dużo metod męczenia psa chociażby psychicznie, na skupieniu, ale nie da się non stop też psa trzymać skupionego, on potrzebuje ruchu, wiele psów przecież bez ruchu nie żyje. Może i trochę neguję bo łatwo mi powiedzieć nie widząc psa,ale tak czy siak uważam że problem może być sygnałem do zmiany trybu życia ale nie tak drastycznie jak zaprzestać jakiejkolwiek aktywności.
  19. [quote name='Pani Profesor'] idziemy dalej, a ja nadal czuję to gówno... :roll: patrzę, a to mój misiaczek uwalony na mordzie, uszach, cały kaganiec oblepiony, obroża do kasacji :angryy::angryy::angryy::angryy: i drepcze zadowolony jak gdyby nigdy nic :angryy::angryy::angryy: [/QUOTE] moje kochane :loveu::loveu::loveu:
  20. To przyjdz do mnie, to będziesz miała perypetie...:roll: Co dzień to samo - ja chowam dekoder żeby kabel nie wisiał,teściowa wyciąga i zaraz Kinka łapie przełącznik i jej psuje narażając się na porażenie prądem, ja chowam, ona zrzuca... Wczoraj odkurzałam jak wariatka szorując dywan dzisiaj juz podłoga zasypana tytoniem, w kuchni bułka i farfocle z cebuli...
  21. Agutka, wiadomo , nie pozwalasz psu wchodzić w ekstazę ale też pisanie żeby go nie biegać ani sie z nim nie bawić żeby się nie stresował to lekka przesada ;) Wstałam w takim dobrym nastroju i już się gotuję :angryy::angryy: Wzięłam się za pranie ciuszków małej, Kinkę puściłam z Waldkiem na dywan w pokoju teściowej i zerkam uśmiechnięta jak tam sobie grzecznie siedzi ,obserwuję ją non stop a ona siedzi i się bawi bąkiem za firanką a pies patrzy. Nagle Kinka kaszle i kaszle, wyglądam z łazienki a ona między nogami trzyma GARNEK z jakąś breją i to zjadają z psem!:crazyeye:. Złapałam ją natychmiast , wyciągam jej to z ust, a ona ma w gardle liść laurowy i jakiś kawałek mięsa...Cały dywan w tej brei, pies to wpieprza aż mu sie uszy trzęsą, ona brudna w jakichś farfoclach kaszle... Przeżyłam chwilę grozy,roztrzęsłam się makabrycznie , bo przecież na moich oczach by się dziecko udusiło mimo że siedzi mi praktycznie pod nogami a ja na nią cały czas patrzę...Szok. Normalnie jak teściowa przyjdzie to ją tak zj....ę, tłumaczę jak łomowi, zbieram wszystko z szafek co może być ostre i szkodliwe, a ona se garnek z jakimś starym żarciem zostawia na ziemi...:angryy: No bo w sumie gdzie, przecież dziecko ani pies z lodówki nie wyciągnęło, a w to żeby Wald skądś przytargał nie wierzę...
  22. [quote name='kalyna']Jak masz zły dzień to nie zabieraj się za szkolenie psa, bo wtedy i psy się obrywa... albo walnij sobie kielicha i wrzuć na luz :evil_lol: [/QUOTE] Musiałabym chodzić narąbana 24/24 :diabloti: A tak serio to chyba faktycznie se walnę. [quote name='Szura']A ja się z tym nie zgodzę. Mam psa, którego cieszy wszystko, banalnie łatwo go nakręcić, jest zawsze gotowy do zabawy, szalonych czułości czy pracy. Jednocześnie jest jednym z najbardziej wyluzowanych psów, jakie znam. ;-) Jara się piłką - i to jak! - ale jeśli padnie 'wystarczy, koniec' to nie ma problemu, żeby zajął się sobą czy czymś innym. A jest to pies stale podkręcany, bo ja bym jednak chciała większego wariata, choć oczywiście wszystko z umiarem. ;-) Też mi się wybitnie nie podoba ten trend "wyciszajmy pieski i oszczędzajmy im stresu". Owszem, znam psy nerwowe, nieumiejętnie i przesadnie nakręcane. Znam psy zafiksowane na piłce niezdrowo. Ale to są skrajności. Już mnie raz jakaś panienka na spacerze zaczepiła i zaczęła mnie opierniczać, że nie powinnam Yukiemu rzucać piłki więcej, niż 10 razy dziennie, bo się piesek zafiksuje i zestresuje. :evil_lol: A i mój znajomy, szkolący psy, po tym jak opisałam mu nasze problemy z szarpakiem od razu stwierdził, że fiksacja piłką i trzeba odstawić. Szkoda, że ocena padła bez obserwacji, jak pies się bawi i jak zachowuje, gdy zabawa się kończy. ;-)[/QUOTE] Właśnie to gdzieś podkreśliłam co napisałaś ;) Też słyszałam nieraz że Waldka powinnam zgasić , wyciszyć do zera żeby go zwierzyna nie obchodziła. Przy czym każdy jednogłośnie wrzeszczy że to pies myśliwski i powinien polować :lol: On jest w jakiś sposób zafiksowany, owszem, ale zastanawia mnie to - jeśli on kocha polować, jeśli on chce pracować, a szukanie jest dla niego sensem istnienia to po co właściwie mam mu to zmieniać i na siłę zastępować mu to czym innym? Dla mnie praca z nim jest przyjemna, lubię tą jego polową sztukę i nie chce tego wyrzucać. Zresztą, to jakbym chciała nauczyć polowania bordera czy maltańczyka , pewnie jak włożę w to mnóstwo pracy to nauczę tak jak i Waldka nauczę wiele różnych rzeczy. Ale po co właściwie to robić... Wczoraj tak analizowałam wypowiedzi krążące w necie i czasem wychodzi na to że pointer właściwie nie jest dla nikogo, bo to tak trudne i dzikie stworzenie które pędzi tylko za instynktem. A jakoś te pointery żyją i nawet niektóre nie polują , a nawet jak polują to zachowują się na codzień ok. Nasz problem to chyba że nie nauczyłam go z tego trybu pracy wyłączyć się i żyć normalnie. I mam nadzieję że to wypracujemy nic w nim nie gasząc. I zaczynam trochę bardziej rozumieć co robimy i dlaczego, że nie chodzi o to co chciałam uzyskać - wyszkolonego psa, chodzi o to żeby ten pies chciał ze mną współpracować i czerpał z tego przyjemność. Mam nadzieję że do tego dojdziemy :):)
  23. [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-UO3xr9Nq6GM/U3p3Ac7CMqI/AAAAAAAAYyM/v_13mx-qChU/s640/szzzkk.jpg[/IMG] [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-QmXVVg48B-o/U3p3BHevwAI/AAAAAAAAYyU/dFK9JEiqpoc/s640/sz.jpg[/IMG] [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-T9C9CcAtKGs/U3p3Dk82jJI/AAAAAAAAYys/gzuF-_3OfGw/s640/zjemy.jpg[/IMG] i jeszcze jedno z sesji polowej czyli czarno na białym : [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-rwwtdhEoubM/U3p3CPgVdxI/AAAAAAAAYyc/ZXvt__aQ3DA/s640/fdddg.jpg[/IMG]
  24. A w temacie szkoleń, to jako że odpaliłam aparat to prezentuję moją nową panią szkoleniowiec - w jej rękach wszystko, tylko ona umie okiełznywać tak trudne przypadki jak Warchlicze :D [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-Kg49lZXpn0U/U3p2-9RI7BI/AAAAAAAAYx8/S9B0GUbt1NI/s640/sss.jpg[/IMG] Kliker i smaczki gotowe, pies na stanowisku zwarty i gotowy do współpracy :D [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-I9t_RR7Nd-o/U3p3CyGm4aI/AAAAAAAAYyk/9gUGXy-EzFM/s640/szkolenie.jpg[/IMG] najpierw nauka równania : [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-QaRJWhvyqcs/U3p29NxA0lI/AAAAAAAAYxs/bOXd54KzMZc/s576/szk.jpg[/IMG] [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-uqBsHNByOZE/U3p2-N_sbmI/AAAAAAAAYx0/HXZJdX810EE/s640/szzz.jpg[/IMG] [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-4U_rImzB_qQ/U3p2_vF7aRI/AAAAAAAAYyE/tp9cRilxpU8/s640/szzk.jpg[/IMG]
  25. Jak cię czytam to chętnie bym dała Ci do ręki Waldka :evil_lol:
×
×
  • Create New...