Jump to content
Dogomania

Majkowska

Members
  • Posts

    4292
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Majkowska

  1. Kochana, wyobrażam sobie , bo widziałam jamniki w pełnym galopie. Shock! W sumie masz rację - jamnik jest uparty, a pointer... no cóż... pointer ma dziecięcy głupiutki mały móżdżek i zrobi wszystko żebym się z niego cieszyła :D Btw - to Leon znów jest rodowodowym jamnikiem ? :evil_lol: banner wg mnie pierwszy :) Choć ja bardzo lubiłam tamten czerwony. Taki był... świąteczny :lol: Przypomniałaś mi swoją drogą że ja też coś mam w zanadrzu i dawno w dodatku sobie bannerka nie zmieniałam ;)
  2. Na wodę my mamy komendę "woda" ;) Właściwie to Waldkowi była potrzebna tylko do zaliczenia prób polowych, zeby było ze on taki wyćwiczony i wchodzi na komendę. (Szkoda że w tych wszystkich okolicznościach go omal sędzia nie oblał na wodzie własnie...) Normalnie rzuca się bez żadnej komendy, a nawet niektórych komend-zakazów czasem niedosłyszy... i leonówa mimo pstrykania stosujesz kliker? Kiedyś czytałam że mnóstwo ludzi zastępuje kliker pstrykaniem. Ja też pstrykam, tylko bardziej moje pstryknięcie ma charakter ostrzegawczy dla psa , bo robię to odruchowo kiedy jestem już zniecierpliwiona. W tym układzie właśnie zastanawiam się jak pies będzie odbierał nowo wprowadzony kliker. A jak uczyłaś ukłonu i turlania? Tak myślę że mogę mu spróbować przemycać ten ukłon w postaci pochwały kiedy go nieświadomie robi. Zawsze jak go wołam to się mi kłania przeciągając się. Co myślicie? Uważam że uczenie sztuczek wcale nie musi się odbywać według jakiś schematów, bo jak ktoś robi po swojemu i psu wychodzi to jest ok :) Mnie też bez przerwy poprawiają że psu nie mówi się "Nie" tylko "źle" i nie "fuj" tylko "fe" i trochę mnie to irytuje, bo całe 13 lat mówiłam Amorowi "nie" i "fuj" i o dziwo słuchał. Pozatym choćby nie wiem jak kto mnie chciał nauczyć to ja zawsze po swojemu powiem spontanicznie "nie" i "fuj". Ćwiczymy sobie to "dududu ", Waldek to tak fajnie wykonuje że aż miło na niego patrzeć :loveu: Już nawet sam z siebie przechodzi mi pod nogami , obkręca się wkło lewej, przechodzi jeszcze raz i okrąża prawą. Wygląda jakby go kiedyś ktoś już tego uczył ;) Na osiedlu mamy takie długi rządek słupków przy trawniku, myślę że jak mu takie ładne serpentyny wychodzą to można i z tymi słupkami spróbować. Fajnie się ćwiczy :) Pogoda jakaś beznadziejna więc skutecznie tym nudę zabijamy :) Ale już niedługo, bo jutro, wyjedziemy na wieś także będzie wesolutko :)
  3. to może ja wam pożyczę moją kocicę? Ona ją szybko oduczy gonić koty :D
  4. Juz sobie wyobrażam jak taka parówka goni za sarną :D Musi to byś świetny widok. Choć właściwie mały pies o takiej budowie potrafi chyba dość szybko zasuwać, widywałam goniące jamniki, masakra, nie spodziewałabym się takiej szybkości po takim małym krótkołapie. A jakby Ci tak przynosił za nagrodę? Ja Waldka nauczyłam że jak coś dopadnie to wtedy robię się cukieraśna i proszę żeby mi oddał. Rozmawiam z nim językiem korzyści toteż lepiej mu mi przynieść to i rzucić pod nogi niż zabrać i uciekać. Za to tż jak pies coś złapie to od razu robi dziki wrzask " puuuuść toooo!" po czym rusza do ataku żeby mu to zabrać i jeszcze go opieprzyć. Efekt jest taki ze Waldek łapie coś i patrzy porozumiewawczo "gonisz mnie? no gon!" i w nooogiii.
  5. Właśnie odnośnie tych gestów i słów chciałabym jakiejś konsultacji, jak wy to robicie, co mówicie, co pokazujecie. Ja się ostatnio mieszam jakoś i nie mogę coś żadnej kreatywności z siebie wydobyć. Ogólnie mam przyjęty system taki że : *siad - wyciągam przed sobą rozłożoną dłoń (nisko) *waruj - podnoszę rozłożoną dłoń do góry , powinien też warować na gwizdek, ale nie zawsze mu się to udaje. Czasem wspomagam się i pochylona pokazuję mu palcem ziemię bo nieraz jest tak skupiony na tym co będzie dalej że wogóle nie patrzy że ja sobie coś tam ręką nad głową macham :D Palec też pomaga mi przywarować go na odległość, bo bardzo często mi się zrywa. Zostawiam go w miejscu na siadzie i każę warować, i on owszem, robi to, ale wcześniej musi przyleźć ( prawie że czołgając się żeby nie było że nie waruje...) do mnie żeby to zrobić pod samymi moimi nogami. Zależy mi na tym warowaniu na odległość żeby w razie sarny czy zająca był do opanowania. Raz tylko mi zdarzyło się że gdy już miał gonić, a ja zrobiłam długi gwizdek i w momencie jak zobaczył moją rękę w górze to padł w trawę. Byłam zszokowana, tymbardziej że został w tej pozycji aż do momentu jak ja do niego doszłam ( a była między nami spora odległość) i dopóki nie wydałam komendy to nie wstał... * łapa to wiadomo - wyciągam rękę płasko żeby mi podał łapę * piątka też *zostaw - wskazuję na rzecz machając lekko ręką * głos - podnoszę do góry na wysokośc twarzy dwa palce *przeszkoda - pokazuję mu machnieciem, tak żeby przeskoczył. * zostań - rozłożoną dłoń pokazuję poziomo - przeważnie robię to w tył, bo zazwyczaj mam psa wtedy za sobą. *noga - klepię się rozłożoną dłonią w nogę *dududu - palcem przejeżdzam po ziemi wyznaczając mu linię po której ma się przeczołgać ( ponieważ ta komenda jest niedopracowana jeszcze to zazwyczaj mam w garści smakołyka). A co do Waldka to czasem łatwiej nauczyć sztywniaka niż taką bombę energetyczną... On tak bardzo chce mnie zadowolić ze w ciągu sekundy robi tysiąc ruchów i pokazuje mi wszystkie komendy jakie potrafi. Czasem to aż mi sie w głowie od niego kręci :D
  6. Odnalazłam własnie ten kliker i będę próbować. Chociaż już siebie widzę - będę miała go jeden dzień, a potem go zgubię :D Aż dziw że gwizdka nie gubię, sama jestem zaskoczona, ale on się zawsze dziwnym sposobem automatycznie znajduje na mojej szyi. Ostatnio idąc do lekarza też go założyłam i bardzo tym go zaintrygowałam :D Ludzie robią dziwne miny jak pytając co to mam za wisiorek odpowiadam że to gwizdek dla psa :D Teraz będę nosić i gwizdek i kliker :D Choć zastanawiałam się kiedyś czy nie zrobie mu trochę wody z mózgu, bo ja jak go szkolę to tylko i wyłącznie dla siebie i dla niego, więc nie przejmuję się wydawaniem komend, mówię to co mi przychodzi do głowy spontanicznie. I ucząc go chodzenia przy nodze kiedy nagina moją cierpliwość i wylatuje do przodu to albo klepię się w lewą nogę, albo pstrykam. Czy takie pstrykanie może jakoś zaburzać rozumienie klikera? Zdechł pies uczyłam z leżenia, próbując żeby sam się przewrócił na plecy/bok. W normalnych sytuacjach bardzo często się nam wywraca do góry kołąmi, szczególnie tżtowi w zabawie jak tż rozkłada ręce to pies fika na plecki i majta tymi swoimi łapskami :lol: I jaką komendę wydaję na obrót? to mu sie tez spodoba, on uwielbia sie krecic wokół własnej osi :D Z łapami wystarczy mi przybijanie piatki - juz nie robi tego z siadu tak jak go nauczyłam tylko podnosi sie i wyrzuca obydwa łapska w góre.
  7. nie używam klikera, choć posiadam takowy w domu. Ale nigdy nie próbowałam, Waldek bardzo chętnie wykonuje komendy za "ślicznie" czy "dobry pies". Jest to dla niego nagroda sto razy cenniejsza nawet od smaczków. A co dałby mi kliker przy nauce sztuczek? Faktycznie jest aż tak niezastąpiony? To chyba najpierw bym musiała nauczyć go pochwały-klikania, prawda? Uczyłam kiedyś zdechł pies i zupełnie nam to nie wyszło. Ale zrobimy reaktywację ;) Obrotów też spróbujemy. Papa to się boję, bo jeśli chodzi o wykorzystanie łap to on jest nieobliczalny :evil_lol: Ale warto spróbować :) Tylko teraz mi moje drogie powiedzcie jak się do tego wziąć najprostszym i najskuteczniejszym sposobem. Bo wiecie że ja szkoleniowcem jestem doskonałym, ale zawsze porady mniej doświadczonych ode mnie się przydadzą :evil_lol: Deskorolki nie mam. Ale myślałam kiedyś nad tym, bo on ma predyspozycje do tego. Uwielbia się ślizgać na przednich łapach. Wiecznie w domu robi skłon i tylnymi odpycha się do przodu i jedzie po dywanie, na wsi też zauważyłam co robi z dyskiem jak się obróci - wskakuje na niego przednimi łapami i zjeżdza z górki po śliskiej trawie. I to nie przypadkowo- jego zwyczajnie to cieszy :D
  8. Nikt ciacha nie odwiedza :( Cisza jak makiem zasiał...
  9. Dobranoc cielaczku :)
  10. [quote name='Luzia']naucz go kłaniania się :cool3: z tymi jego długimi nogami będzie to bosko wyglądać :lol:[/QUOTE] Myślałam nad tym ale jak się za to wziąć? On te wszystkie komendy wykonuje w takiej radości i euforii że się go czasem boję :D Dziś to mi tak skoczył na nogę podczas proszenia że myślałam że oszaleję... Te pazury są zabójcze. Ale jego głupawa mina, ta radość, oczekiwanie czy ja powiem ze ślicznie...no nie mogę być na niego zła :D
  11. Śpij spokojnie Pakuniu
  12. Też tak uważam ;) Dziś kupiłam Waldkowi przysmaczki i wieczorem postanowiłam je wykorzystać. Ubawiliśmy się świetnie. Przećwiczyliśmy wszystkie komendy jakie znamy czyli : *siad *waruj * głos * łapa *piąteczka * równaj *przeszkoda - hop *przynieś-daj Ćwiczymy od jakiegoś czasu też *proś i *dududu. Dududu polega na tym że na moje "dududu" pies przeczołguje się pod przedmiotami lub pod moimi nogami. Nie miałam pomysłu jak mu tą komendę ochrzcić żeby była dobrze dźwięczna, a że spontanicznie mu powtarzałam "dół" to się zrobiło "dududu" :D. Bardzo go to cieszy i wykonuje to szaleńczo haotycznie. Ale najważniejsze że ma zabawę, nie chcę mu jej psuć żeby go nie zniechęcić. Z proszeniem idzie nam trochę gorzej. Też wykonuje radośnie,ale czasem bywa niebezpieczny dla otoczenia. Z takim szczęściem rzuca tymi swoimi łapami że aż się boję z nim współpracować :D Zastanawiam się czego fajnego i w miarę prostego mogę do jeszcze nauczyć. Macie może jakieś fajne pomysły albo sztuczki które wykonujecie z waszymi psami?
  13. Mam do oddania [B]INSULINĘ Insulatard i Novorapid[/B] . Nie orientuję się w psiej cukrzycy, ale jeśli by się jakiemus pieskowi przydała to chętnie oddam. Insulatard : 4 ampułki pełne z otwartego opakowania, Novorapid 4 ampułki z otwartego i jego całe z 5 ampułkami. Ważne do maja 2015, przechowywane w lodówce. Mam też zastrzyki [B]FRAXIPARINE[/B] 10 strzykawek ( całe nowe opakowanie) - jest to przeciwzakrzepowe bodajże. Ważne do lutego 2016.
  14. A jak dogaduje się z resztą stada, z kotami?
  15. Hehe, ja za młodych czasów lubiałam moją mamę doprowadzać do szału jednym złotym tekstem. Kiedy wpadała mi do pokoju i czepiała się każdej rzeczy pytając "co to tu robi?" odpowiadałam ze stoicką miną : " leży...". Do tej pory pamiętam ze nic jej tak nie rozwścieczało.
  16. Walduś jest tylko jeden. Ten ze stojącymi uszami :D A Amorek jaką rasę wam przypomina? Zawsze była debata do czego on był podobny... Koleżanka zawzięcie twierdziła że jest iDENTYCZNY jak boston terrier. Faktycznie, wypisz wymaluj :evil_lol: Niektórzy doszukiwali się w nim też jakichś bullowatych cech. Mamusię widziałam i mało bullowata byla, raczej bardziej pod szpica małego. Ja tam uważam że Amor nie był podobny do niczego. Był poprostu jedyny, niepowtarzalny... Mój Amorek :(
  17. Złote psy. Mój jest jeden a wraca z biegania i ryje jak dziki pod wszystkimi krzaczkami jakby stado dzików przeszło. Może ja mam ziemię jakąś smaczniejszą :D Co dziś u Kruszyny?
  18. ale fajne wlosy :) Masz śliczne oczy :) Wydawało mi się zawsze ze jesteś duuuużo starsza :D Sama nie wiem dlaczego ;D
  19. sytuacja z wczoraj : Wkurzona wymawiam TŻtowi wszystko co tylko się da. On siedzi na fotelu nieporuszony i grzecznie wysłuchuje mojego szczekania. Gdy kończę rzuca z ironicznym uśmieszkiem : " kooocham cię". Na te słowa Waldek spogląda na niego czułym wzrokiem i zaczyna merdać do niego ogonkiem, po czym wkłada mu łeb pod rękę i się przytula. Za dużo ten pies kapuje, naprawdę ;) Stoi z boku podsłuchując a potem wtrynia się w nasze prywatne rozmowy :lol: Moja Waldunia :loveu:
  20. piękne foteczki macie :) Wpadłam powiedzieć że wpadam, ale nic nie piszę :P
  21. ZA ten wywód bardzo dziękuję. Czuję się dzięki niemu jeszcze bardziej tępa :D A tak apropos ogrodu - czy psy Ci go nie niszczą? Bo widzę że masz tam pięknie (kiedy Ty czas znajdujesz na ogarnięcie tego wszystkiego?:crazyeye: mega mnie zaskakujesz ) i tak sobie myślę że gdyby tam mojego Waldka wpuścić to za jeden dzień by się rozprawił z tym wszystkim.
  22. Aha. No wiesz, chciałam mieć taką zdobyczną :) Jak se pójdę do szkółki i kupię to już nie będzie tak cieszyć ;) Swoją drogą ja mam pare krzaczków właśnie z takiego wbicia patyczka w ziemię- z obciętych gałązek robiłam płotki żeby mi pies nie skakał po grządkach, a patyczki się ukorzeniały :) Ale ogrodnik ze mnie żaden ;)
  23. [quote name='mestudio'] To hortensja bukietowa Phantom - tego się nie rozsadza tylko ukorzenia gałązki w odpowiednim czasie, ta ma rozmiar 2x2, ale będzie większa. [/QUOTE] To one się też przebarwiają? Aha, czyli prawdopodobnie ta co widziałam niekoniecznie jest zawsze niebieska tak? A jak to się ukorzenia? to bym sobie podiwaniła gałązkę spod bloku bo ładne to. Słyszalam że wystarczy odłamać i włożyć do ziemi i rośnie. Na ogrodnictwie się nie znam, więc nie wiem jak to z tym jest.
×
×
  • Create New...