-
Posts
4292 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Everything posted by Majkowska
-
Zafaflona Sintra i jej futrzaki czyli moje małe zoo
Majkowska replied to Franca81's topic in Foto Blogi
Wszystkiego naj i dla szkodniczków :D i dla tż :D -
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
Amor odszedł z końcem listopada... Miał 13 lat...padaczkę...chore serce... i ..był wspaniałym przyjacielem :( Nigdy żaden pies mi go nie zastąpi choćby nawet był najfajniejszy na świecie tak jak np Waldek.... Dziś mamy straszny dzień... Rano ta osa, w domu jakaś atmosfera dzika, Kinga znowu cierpi na brzuszek ( cholera, i to moja wina !), smutno, same złe wieści mnie bombardują, w głowie mam mentlik... Poszłam na wieczorny spacer szybko na rundkę po okolicy, chciałam wybiegać cały dzisiejszy dzień... Zatrzymaliśmy sie na takim terenie rekreacyjnym ( zwie się to Biwak) i zaczęliśmy trochę ćwiczyć. Szczerze to kilka dni było przerwy bo Wald mnie swoim chodzeniem na smyczy załamał i już pogrzebałam cała nadzięję... Waldek chyba wiedział jak mi na duchu cięzko i chcąc to naprawić był cudowny. Takiego go lubię - owszem zachowuje się szałowo i nieobliczalnie, ale za pkt nr 1 stawia sobie współpracę. Taki trochę oszalały border jak to się nieraz na pokazach widzi - działając na zasadzie przewidywania co będzie dalej i poganiając mnie szczekaniem :D Cudownie się ubawiliśmy , wywaliłabym się tylko jeden raz jak wyciągałam mu nogę do przeskoczenia, a on od razu chciał przeskoczyć dwie i mnie podciął :D Bywa. Niestety na koniec ćwiczeń widząc że Wald się zapatruje na pokonanie ławeczek ułożonych wokół paleniska wpadłam na pomysł żeby je wykorzystać. Skoczył radośnie przez jedną, drugą... i kolejną przy palenisku i nagle odskoczył... Spojrzałam na palenisko i zauważylam pod kątem że tli się tam jeszcze na czerwono węgielek.... Na szczęście chyba nic się nie stało, poszliśmy przepłukać łapki w rzece i wrócilismy do domu... W domu z kolei trwała akcja łapania Inusi bo nie raczyła wrócić na noc. Zniknęla w świecie szeleszczących w liściach żab i robactwa. Tata zostawił jej uchylone drzwi, w związku z tym przysypiający Waldek kilkakrotnie się zerwał do drzwi bo usłyszał pieski sąsiada i obudził nam dziecko które średnio co 10 minut usypiamy od nowa przez pół godziny nosząc... Ogólnie te pieski zaczęły mi jeszcze bardziej przeszkadzać odkąd jest dziecko, bo szczekają w powietrze i Waldek czasem im odpowiada budząc swoja małą pańcie... Mało tego - zaczęli wypuszczać z domu trzeciego pieska - maltańczyka. Ta to dopiero ujada. Chyba sami mają jej dość, bo ostatnio wystawili ją w środku nocy za drzwi i stała uwiazana na flexi jazgocząc... Mnie jak mnie przeszkadzało ,wytrzymałam, ale budzący się co chwilę ujadający nad dzieckiem Waldek był nie do zniesienia. Przed 5 rano wystawiłam go za drzwi- ucieszył się straszliwie. Stanął sobie na wprost suni i odszczekiwał jej gromkim głosem. Jakby było mało tej felernej nocy ze swojego pokoju uciekł Slarnik i wskoczył nam za łóżko gdzie zaklinował się pod kaloryferem, a potem próbując się uratować jeszcze zaczepił sie pazurami za firankę... Rozgromiłam stado szybko i skutecznie. I obiecałam sobie że nastepnym razem jak mi dziecko nie będzie mogło spać to całą to dziką zgraję wystawie za drzwi... Malo tego, wpuszczę sąsiadowi! -
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
Waldek czuje się dobrze. Dzień minął i nie stało się nic. Narobiłam paniki ale się przestraszyłam. Uświadomiłam sobie że może się stać coś nagle i właściwie tracę w momencie psa. Nie wiem czy bym to zniosła... Ostatnio znów bardzo nachodzą mnie wspomnienia po Amorku. Ciągle mi się pochlipuje po cichu. Codzień chodzę pod jego grobek, ale jak narazie to od listopada nie miałam odwagi tam podejść... Nie wiem co tak bardzo mnie blokuje, bo ciągle obiecuję sobie że mu tam ładnie ogarnę, posadzę mu jakiegos kwiatka czy zapalę lampkę. Może to że pewnie bym tam padła i ryczała przez kolejny tydzień, a może to że rodzina sie puka po głowie - choć tak naprawdę wiem że oni czują to samo. Dziś powiedziałam tżtowi że chciałabym Amorkowi zrobić ładniejszy grobek, nanieść mu kamieni,posadzić jakichś roślinek a nawet myślałam o jakimś zdjęciu, i właściwie niepotrzebnie się odzywałam bo zostałam wysmiana... Może powinnam go zrozumieć - wkońcu on nigdy nie miał takiego przyjaciela... Znów smutno... Taki jakiś dzień... -
Myślałam że już pakiecik wykorzystany, albo że mu zabrakło ;) Ale to dobrze, niech ten pakiecik mu przyniesie szczęscie. I to przy pierwszym ogłoszeniu!
-
a Taj jeszcze idzie z pakietów czy "pozakonkursowo"?
-
osa to była, bo widziałam -spadła na ziemię, a żądło usunęłam z dokładnie tego miejsca. A co - osy nie mają żądeł? Narazie jest ok, narobiłam troche paniki, ale wolę chuchać na zimne. On też się przestraszył i był nieswój. No własnie, a skąd wiadomo że pies jest alergikiem na jad? Podejrzewam że skoro go ugryzła i nic mu się nie stało to może i nie jest. Choć bym wolała już nie "sprawdzać" tego. Szczególnie po tym jak gonił szerszenia. Nie chcę myśleć co by było jakby go złapał w pysk i ten by go ugryzł... Steryd kupujesz u weta tak? W takim wypadku nie wiem czy ja też się nie zaopatrzę na wszelki wypadek...
-
[quote name='Lili8522']Rino co oni tu o Tobie piszą... :shake:[/QUOTE] kto kto? Dawac mi go ( albo tego kto to pisanie zaczął :D) to ja się zaraz z nim rozprawię :evil_lol: Rino jest bardzo grzecznym pieskiem. Myslę że nalezy mu się spacerek. Nalegam na to grzybobranie na stromym stoku ;)
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
Nie wiem, bo nigdy go nie użarło nic. Przynajmniej ja tego nie widziałam. Ale raczej jest ok. Nie widzę żeby mu jakieś złe samopoczucie postępowało. Będę go jeszcze obserwować, ale raczej spanikowałam za szybko. Jestem taka że z każdą pierdołą bym jechała do weta. Wolę uprzedzać fakty, boję się straszliwie że kiedyś mogłabym nie zdązyć... Już kiedyś przeżyłam chwile grozy kiedy miał zszywaną łapę i po znieczuleniu dostał ataku, a potem zaczął tracić oddech, a ja widziałam po wecie że wcale nie jest spokojny i traci kontrolę nad tym co się dzieje... Waldek też jest panikarz i każde wydarzenie przeżywa ze zdwojoną siłą. Strasznie się przestraszył, odniosłam wrażenie że stwierdził że to ja go tą osą ukarałam za nieposłuszeństwo. Patrzył na mnie z takim wyrzutem... Pozatym widok tak spokojnego Waldka jest bardzo niepokojący. A co się robi przy ugryzieniach? Własciwie nigdy się tym nie interesowałam, a może warto jakby coś kiedyś się przytrafiło... Na grzyby jeszcze wrócimy. Ciotuchna, idziesz z nami? -
Nie ma się co bać stosunków kocio-psich, ale trzeba jednak być ostroznym, bo kot to nie takie zupełnie bezbronne stworzenie. Zawsze strasznie sie bałam ( i boję) że kot strzeli psa w oko i amen. Zresztą nie bezpodstawnie bo znam takie przypadki... U mnie najpierw w domu był pies. W dodatku dominant i dość ostry dla otoczenia osobnik. Gdy przyniosłam do domu malutkie kociątko tez się bałam, ale jakoś się wszystko samo ułożyło, do tego stopnia że nasz pies się z malutką kotką bawił naprawdę cudownie. Potem doadoptowaliśmy drugą kocicę - pies miał już jakieś 6 lat, a kotka około roku. W pierwszym momencie mysleliśmy że nic z tej adopcji nie będzie bo kotka była na psa cięta... Ale ułożyło się, mimo że zawsze nad psem była troche górą. Po smierci tamtego psa mamy następnego, który wkroczył jako szczeniak do domu z 2 dorosłymi ok 5 letnimi kocicami. Obecnie mam 2 koty i psa i zgadzają się, aczkolwiek nie pałają do siebie jakąś szaloną sympatią. Właściwie to koty są górą nad psem i ustawiają go. Moje dwie kotki to dwa zupełnie odmienne typy- jedna jest duża, gruba, silna i pewna siebie, a druga to mały wyplosz, który się wszystkiego boi. Mniejsza jest całkiem neutralna, za to duża gdyby mogła rozszarpałaby psa na strzępy. I wyglada na to że wcale się go nie boi tylko wzbudza w nim taki respekt na zaś. Po domu i ogrodzie poruszają się bez żadnych stresów, przebywają razem blisko siebie, ale często zdarza się że gruba kocica pogoni psa. Pies jaki jest duży tak zwiewa z piskiem :D Wprowadzałam je calkiem naturalnie wierząc w ich rozsądny instynkt. Jako że pies jest delikatny to wiedziałam że raczej do kotów nie doskoczy, mimo to pierwszy raz gdy mu koty pokazałam był na smyczy. Gdy już zeszły mu emocje zaczęłam go puszczać, a koty już same ustaliły miu dystans którego nie mógł przekroczyć. Co do wypuszczania - zawsze byłam przeciwniczką, ale obecnie mam koty okazyjnie wychodzące. Na codzień mieszkaja w bloku , ale gdy jeździmy na wieś to je wypuszczamy. To raczej domatorki, nie wychodzą poza posesję. Na początku chodziłam na smyczy z młodszą, ale jak doszła druga to cięzko już było więc zaczęlismy je puszczać i jest całkiem ok.
-
Z rejestracją Ci nie pomogę, ale powiem tylko tyle że jak już się z tym uporasz to na wszelki wypadek potem tam zadzwoń i dopytaj sie czy wszystko gra. Miałam kiedyś taką sytuację z moim psem , że przez niejasność formularza źle go zgłosiłam i nie było go na liście wstepnej. Hodowczyni zadzwoniła i miało być wszystko ok. Wystawa się zbliżała a psa nadal nie było na listach.Zadzwoniłam i pani powiedziała mi że przykro jej, ale przepadło i że pies nie jest widocznie zgłoszony... Omal nie dostałam szału, bo rejestrowałam go od razu na początku, narobiłam rabanu, więc kazali mi wysłać wszystkie potwierdzenia. Okazało się nagle że mój pies na wystawe nadal zgłoszony nie jest mimo że zgłoszenie i oplata zostały zrobione, w dodatku potwierdzone... do ostatniego momentu nie wiedziałam czy zostaniemy wogóle wpuszczeni... Na szczęście pies wystąpił, tyle że poza katalogiem... Ale się nadzwoniłam i nadenerwowałam nieźle...
-
Czytam o jakiejś Lucynce i już myśląłam że masz nowego psa :D Jejku, jaki młody jest ciapciak :loveu: Kooochany :D Na ostatnich fotach wydawał się mi już taki dorosły, ale teraz znów widać że to jeszcze dzieciak :D Widzę że twardo ćwiczycie pozycję ;)
-
Trafiłam tu bo dziś mi psa użarła w lesie osa... Niestety użarła go "skutecznie" bo wyjęłam żądło. Nigdy nie zastanawiałam się nad tym co w takim przypadku robić, mimo że mój pies namiętnie łapie wszelkie owady ( kiedyś nawet rozpędzil się za szerszeniem i wleciał w pokrzywy jego wysokości...). Dziś powiem szczerze się przeraziłam, bo pies po ugryzieniu zrobił się spokojny i niezwykle pokorny, mimo że na codzień jest wariatem. Nie wiem czy się przestraszył całego zajścia, czy coś sie mu dzieje. Jak narazie leży spokojnie, a na nodze wyszła mu kulka w miejscu ugryzienia. Nie wygląda na stan tragiczny, więc narazie go tylko obserwuję. Co właściwie powinno się zrobić w sytuacji kiedy dochodzi do ukąszenia? I kiedy zacząć się martwić i pędzić alarmowo do weta? Czy można coś podać własnoręcznie ratunkowo?
-
Czerwone plamy na podbrzuszu po spacerze na łące
Majkowska replied to Plutowa's topic in Alergologia
Mój pointer po spacerze w polach też ma brzuch w koszmarnym stanie. Całe podwozie czerwone, wypryszczone, podrapane. Wydaje mi się że to nie jest alergia, a poprostu podraznienie. Galopując naraża brzuch na wszelkie możliwe uszkodzenia. Ostre trawy, gałązki, osty, jeżyny - potem wyskakują różne świństwa , swędzą i czasem nawet ropieją. Niestety krótkowłose psy mają przez to przechlapane. Jak brzuch jest mocno podrażniony to smaruję penatenem i po jakimś czasie znika. Szczerze to się tym nie martwię, bo zauważam takie coś u większości intensywnie biegających psów krótkowłosych ;) -
Przeczytałam Twój post i dokładnie opisujesz moją sytuację! Solidaryzuję się w pełni! Też mam ten problem i był moment że zaczynałam się obawiać że mój łagodny i dupowaty z natury pies się skrzywi w którąś stronę. Mimo że psa mam sporego, bo jest to pointer, to ludzie reagują na niego jak na laleczkę. Dawniej jako szczeniak był fajny kontaktowy, kilka zaczepień, szturchnięć z nienacka i tych wszystkich pisków i titań i pies stracił ochotę na kontakt z kimkolwiek. Dawniej uważałam że nawet i lepiej że nie jest kontaktowy z obcymi, ale kilka sytuacji kiedy ryknął na kogoś ostrzegawczo i zaczęłam widzieć w tym problem... Dylemat masz chyba ten sam co ja - jakkolwiek nikt nie ma większego prawa do "zarządzania" moim psem jak ja, tak czasem jakoś cięzko przychodzi zwykłe powiedzenie że sobie nie życzysz dotykania go. Zaraz się wydaje że człowiek przesadza, że się jest nadwrażliwym, nie mówiac o tym że się wszystkich wkoło tym śmiertelnie obraża... Jest to łatwo powiedzieć zzewnątrz, ale wykonać czasem trudniej. A jak jest -wiadomo. Z dziećmi u mnie jest tak że w tej chwili mój pies się tak do dzieci uprzedził że rodzina z dziecmi nawet do nas nie przyjeżdza. Swoje(tzn moje :D) dziecko akceptuje i podejrzewam że tak zostanie, bo czuwam nad ich kontaktami. Ale obce... Nie pogryzie go dotkliwie, ale obszczeka i nie chce żadnego kontaktu. I prawdopodobnie wszystko przez jedną małą dziewczynkę, która się zbytnio do niego dosoliła na wycieczce. Ja przeważnie na pytanie czy można go pogłaskać ( a przeważnie ludzie wcale nie pytają) odpowiadam zgodnie z prawdą - nie lubi spoufalania się z obcymi i jak pan/pani wyciągnie ręke to odsunie się i obszczeka. Czasem i to nie działa bo wtedy ludzie staraja się usilnie wkupić w jego łaski z tekstami " ale ja jestem miły, ja lubię pieski, nie bój się"... U mnie smakolyk nie działa. Waldek jak nie ma ochoty się kontaktować z kimś to nie będzie i koniec. Za to czasem spotkamy kogoś komu się aktywnie sprzedaje bez żadnej zachęty - łasi się jak kot, przytula i daje wygłaskać i niekoniecznie to jest psiarz. Zresztą staram się uczyć go żeby nie przyjmował smakołyków od obcych ( po ostatnim psie któremu kociary wpychały mimo moich walk i sprzeciwów jakieś stare żarcie do pyska wolę takie rozwiązanie).
-
Witamy się. Pogoda fatalna, mgliście. Pewno Rinek ma depresję? Zapraszamy na grzyby :) Specjalnie pod Rinka wybierzemy jakiś stromy stok, żeby był odpowiednio zjazdowy :evil_lol:
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
Witamy się z rana w niezbyt dobrym nastroju.... :( Waldek jak codzień popędził na górę do taty żeby jękolić mu nad głową. Mimo że tż wstaje z nim na spacer to Wald wybiera sobie tatę i swawolne spacerki i zmusza go wręcz do tego. Spacer był owocny - przynieśli 4 olbrzymie prawdziwki. Jak to zobaczyłam to tak sie napaliłam że zaraz wzięłam Waldka i poleciałam do lasu... Znaleźlismy jednego prawdziwka, kilka maślaków i innych grzybków... Waldek szedł bez smyczy i próbowałam go opanować,bo klimaty leśne pobudzają jego myśliwskość. Juz wczoraj na wieczornym spacerze zachowywał sie karygodnie, aż go puścić z kumplem sie obawiałam - ledwie odpięłam smycz to poprowadzil kumpla w las, ale na gwizdek wróciły. Ogólnie zaczął mnie olewać jakoś, stał się strasznie niezależny... ale nie o tym... Waldek polazł sobie inną ścieżką niż ja i przygłuchł. I nagle zaczął się kręcić wokoł własnej osi i oglądać na zadek. Pomyślałam że coś mu się przyczepiło i że bardzo dobrze że go przestraszył bo będzie miał nauczkę jak mnie nie słucha.... Gdy do mnie podszedł oglądając się na prawą tylną nogę. Coś odpadło. Na ziemi znalazłam osę, a gdy przejrzałam nogę Waldka wyjęłam żądło. Przestraszyłam się więc wrócilismy do domu. Waldek nagle dziwne spokorniał, szedł przy mnie co chwila oblizując nogę, w domu położył się i zaczął dygotać, na nodze wyskoczyło mu wybulwienie. Ledwie weszłam to poinformowałam że trzeba jechać do weta, ale wszyscy jednogłośnie powiedzieli że przecież nic się nie dzieje złego, że to duży pies, że osa nie ma tyle jadu itd... A ja jestem przerażona... -
AST Fart z przytuliska-już we własnym domku.
Majkowska replied to mestudio's topic in Już w nowym domu
[quote name='mestudio'] A ja się zastanawiam jak York zareagowałby na Farta.[/QUOTE] Jeszcze by go york pogryzł...:roll: -
[quote name='necianeta89'] A może Lili Rina nie chce oddać?;)[/QUOTE] Też ją o to podejrzewam :D Nawet go dziś na spacerek nie zabrała,mimo że miała jeszcze trochę wolnego miejsca w ręce obok Lilki i Bastera...:evil_lol:
-
Waldek w mróz jest nieporuszony, dopóki nie zatrzyma się. Jak stoi to marznie. Trzeba będzie kiedyś to uskutecznić. Niekoniecznie Twoje panny będą w tyle. Ostatnio w Waldkabardzo zwątpiłam jak dogonił go Baster. Zawsze uważałam że jest niedościgniony. Ej wyobraźcie sobie - pointer, dwie dalmatki i sportowy Bastek. To byłby piękny galop. Do tego Rinaldo na smyczy :D Najlepiej z górki :D Waldek by już stadem pokierował ;P
- 4531 replies
-
- bielsko - biała
- dalmatyńczyk
- (and 9 more)
-
Sańka ciągle szuka własnego domu. Czy ktoś ją kiedyś pokocha?
Majkowska replied to mestudio's topic in Już w nowym domu
Sańka hooop -
jestem i ja pyta kto , dzwoni kto?
-
To cudownie :)
-
Moja mama ma fioła na punkcie amstaffów, więc lubi przykleić psu tą rasę. Dobrze że nie powiedziała " ooo , drugi pointer!!" :D
-
To ja mu wtedy pozwolę się bronić :diabloti: Obawiam się własnie że vileny kropki są szybkie, bo sylwetkę sportową mają :D A skąd weźmiemy 6 psów? Ja póki co się nie wzbogacam :D Jak dobrze liczę : Waldek , Rino, Basti, Mia i Bella :D 5 to jest :D Chyba :D
- 4531 replies
-
- bielsko - biała
- dalmatyńczyk
- (and 9 more)
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Majkowska replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
Moja mama spotkała ostatnio małą dziewczynkę z babcią. Zaczął się temat psi i dziewczynka nagle odzywa się : A my też mamy pieska! I moja babcia sie często bawi z pieskiem... Tak się bawi z nim ( i pokazuje : kuca, obejmuję babcię rękami i nogami za nogę i zaczyna kolysać biodrami w przód i w tył ) :D Na to moja mama spojrzała na babcie i powiedziała tylko " to wyglada na to że to jest samiec..." :evil_lol: Dziecko prawdę ci powie co babcia z psem w domu wyprawia :diabloti: