Jump to content
Dogomania

Majkowska

Members
  • Posts

    4292
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by Majkowska

  1. Wald tak kocha ręcznik - spróbuj wrócić w deszcz i go nie wytrzesz to jęczy jakby tydzień nie srał... Jejku, piekne kwiaty ! Biały najpiękniejszy! Bardzo dobrze jej pychol wygląda :loveu:
  2. Właśne wróciliśmy ze spaceru, coś cudownego :loveu: W akcie desperacji wzięłam z nami Jagę ;) Spacer oceniam za średni z dużą dawką elementów walecznych :evil_lol: ( walczyłam ja - z żywiołem) Miałam wziąć ich do parku żeby pogoniły, ale jak zobaczyłam jak wielka rola przede mną stoi postanowiłam przejść się po osiedlu i stawić czoła wyzwaniu ;) Wald jak to Wald, lazł, piszczał, wąchał siury. Generalnie był spoko i szedł towarzysko czasem skorygowany jak ośmielał się rwać do przodu , ale doceniłam go dziś pozytywnie ;) Za to Jaga z początku rwała okrutnie, a potem ciut się poprawiła i rwała już tylko szaleńczo :cool3: Zrobiłam intensywny trening pt "kapujemy co się do nas mówi" i " przegląd metod szkoleniowych":lol: Wald pomagał i przeszkadzał naraz, bo wprowadzał atmosferę radości i rozluźnienia , ale i też jęczał notorycznie. Ale ogólnie ćwiczenie wypadło dobrze i bardzo siebie podziwiam że podołałam wyzwaniu:lol: Mimo wszystko jakoś dziwnym trafem następnym razem wezmę Jagę solo - choć bardziej zależy mi na popracowaniu z nią, bo utrzymać dwa szalejące psy to dla mnie nie problem.:evil_lol: Podobało mi się, naprawdę :D
  3. Zasiadłam własnie do ogłoszeń i choć mój komputer strajkuje okropnie to usiłuję zrobić choc kilka ogłoszeń... Wczoraj zaczęłam ogłaszać i odeszłam od kompa to przyszedł TŻ i pozamykał mi strony z napisanym względnie tekstem, więc zaczynam od nowa... Dziś na celownik biorę szczeniaczki - Lolkę i Sisi. Jak narazie zrobiłam tablicę,gumtree,lento, alegratka i sprzedajemy.pl, mam nadzieję że choć trochę mi się dziś uda... Z newsów jeszcze mogę napisać że koteczka 6mcy znalazła już dom, a Chrupek niedługo będzie wykastrowany , tylko dziewczyny zbierają jeszcze finanse ;)
  4. ej ale jest chyba lekka różnica gdzie idzie się z dzieciakiem i nagle okazuje się że są 3 sekundy i albo dziecko się wysika pod krzakiem, albo zaleje sobie wszystko w co jest ubrane ( jesteście niektóre matkami więc znacie realia - a jak z kiblami jest to chyba każdy wie...), a baba która otwiera bramkę na placyk i wprowadza psa zasiadając na ławce. Zresztą - jak często dziecko sika na placyku zabaw w porównaniu do nakręconych samców znaczących teren jeden za drugim?? Fakt faktem nie powinno się ani tego ani tego, ale jednak 5 latek który nie dotrzyma z pełnym pęcherzem nawet 2 metrów a z paniusią która wpuszcza na placyk psa żeby się wybiegał i załatwił... Zresztą - pijane chłopy (i nawet trzeźwe) bardzo często siurają gdzie popadnie... Nie mówiąc że ludzie srają po krzakach i jakoś niebardzo po sobie zbierają:diabloti: A jak już narzekamy na społeczeństwo - dziś nie mogłam dojść znów do domu, bo cały chodnik zarąbany samochodami... Średnio raz w tygodniu jakiś debil parkuje nam na bramce jak już nie ma miejsca nigdzie indziej. Wczoraj jak szłam to stało duże eleganckie auto i siedział jakiś biznesmenik w środku i spogladał z pogardą jak idę z psem, więc wzięłam się wcisnęłam między bok samochodu a płot żeby przejśc chodnikiem. Waldek przeciskając się przetarł obrożą mu o karoserię, a ja jezcze na dodatek odciągając go machnęłam kosteczką kupową i rąbnęłam w drzwi - mina chłopa bezcenna... Jutro jedziemy do dziadków z całym stadem. Znów Waldek spotka się ze swoimi ukochanymi ciociami kocimi - Nunut i Sralnik :lol:
  5. Leda sama w sobie jest tak słodka że żadne zło z niej nie jest w stanie się przebić, nawet jak pędzi wyglądając jakby miała zjeść pół miasta :D
  6. [quote name='Pani Profesor']chciałam wygooglować jakiegoś białasa w kokardzie, ale coś nie mogę znaleźć :diabloti:[/QUOTE] nie białas ale ma k0okardę [IMG]http://img264.imageshack.us/img264/2530/dsc00060b.jpg[/IMG]
  7. Dzisiaj też było fanastycznie, bo się z Waldkiem naszarpałam odciągając go od siurów...Do cholery, jak znajdę kogoś kto chodzi z suką z cieczką po całym osiedlu to puszczam Waldka, niech ich ukarze przekazując gen idiotyzmu:diabloti: Byliśmy na chwilę na łące, ale Waldek średnio pobiegał, bo zajęty był lizaniem. Za to dziś zagotowałam się znowu, tyle że z innego powodu... Wyszliśmy z Kinią od lekarza i ja poszłam na placyk zabaw, a tż poszedł do domu po psa, zjeść coś itd. Siedziałam chwilę i obserwowałam grupę staruszek z pieskami . Ostatnio u nas na osiedlu z placyków zrobił się wybieg:roll: Właściwie co mnie to obchodzi że one nawet kupę pozbierają (akurat....) jak psy obszczywają nagminnie piaskownice i sprzęt do zabaw. I stoją z tym na smyczy, a pieski leją w kółko jeden po drugim... Psy w efekcie się nudzą i kopią dziury w trawniku więc dzieciaki co chwila przewracają się na nich.Jedna babka stanęła też z suką na boku placyku i usilnie przeciągała ją na placykowy trawnik... Potem przybiegło dziecko i chciało wsiąść na chuśtawkę, na co suka zjeżyła się i wnet by wyskoczyła na nie z zębami, więc dzieciak wycofał się i w efekcie nie poszedł się bawić. Miałam ochotę zrobić pogrom i przypomnieć psiarzom do czego służą place zabaw:angryy: Bez przesady , też mam psa i też potrzebuję go wybiegać,ale to już lekkie przegięcie...
  8. Tekst pod zdjęciami Chrupka na pierwszej stronie uzupełniłam o podstawowe informacje, także proszę się częstować. Z tego co wiem z Chrupkiem można się komunikować właśnie migowo, przed powrotem z adopcji mozna było go puścić ze smyczy i wracał bardzo ładnie na kiwnięcie ręką czy machnięcie smyczą. Nie wiem jak jest teraz, ale podejrzewam że machnięcie smyczą mogłoby spowodować odwrotny efekt :-(
  9. Chrupek ma ok 4 lat. Jest w dt w Mysłowicach. Przed adopcją był normalnym psem, szczekał , merdał ogonem, bawił się, nie był może typem który leci do każdego człowieka z buziaczkami, ale nie był też wylękniony i tak nieufny. 2 -3 tygodnie temu jak został wyrzucony koło lasu na końcu Jaworzna i wszystko się zmieniło - wystarczyła znajomość psa przed i po adopcji żeby stwierdzić że ktoś zrobił mu coś okrutnego... Strach go zżerał, dostawał leki uspokajające, bo nie mógł sobie poradzić ze wszystkim co go otaczało, mimo że wcześniej w dt był z całym zoo zwierząt od psów po króliki to nagle zaczął napastować rezydentkę jakby próbował na niej odbić swój stres. Przerażony wszystkim, absolutnie wszystkim, zamknął się w sobie totalnie, potrafił z paniką odskoczyć od miski i uciekać z podkulonym ogonem. Widok zdejmowanego ze spodni paska powodował u niego nieopisane ataki paniki, a wiele przedmiotów przerażało go. Z wywiadu okazało się że był kopany,bity okrutnie na oczach ludzi , zaniedbany, traktowany jako worek do bicia.... Teraz Chrupek znów się otwiera, powolutku powolutku, ale wymaga to czasu... Jego ogólna forma psychiczna polepsza się małymi kroczkami. Dlatego dom do którego trafi musi być idealnym domem, który weźmie nie tylko pod uwagę to że psiak nie słyszy , ale i że został skrzywdzony i jego zaufanie do świata zostało złamane...
  10. Dodaję obiecane zdjęcia Chrupka : [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-BU3nyA24zn8/UygcA4AG7iI/AAAAAAAAWKM/0h06kQHaFho/s512/1.jpg[/IMG] [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-5uahGD79KAg/UygcCH9mT4I/AAAAAAAAWKU/7pylo_EBOS8/s512/chruppp.jpg[/IMG] [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-Gu0fkAGsG9k/UygcDYGbdTI/AAAAAAAAWKc/hcNbnUvlR9c/s576/cs.jpg[/IMG] [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-hjIJBVR0VJ4/UygcEtXiZpI/AAAAAAAAWKk/kn3AtTUdvWo/s488/qqq.jpg[/IMG] [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-_BulbFQB0bo/UygcGiWsQwI/AAAAAAAAWKs/tOMuPRYUExU/s576/sssaaa.jpg[/IMG] [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-EvOKl1qeOW0/UygcIDpQQOI/AAAAAAAAWK0/DrRQG9FvF_g/s506/wess.jpg[/IMG] Póki co mam tylko takie, zaraz po odebraniu, teraz Chrupek wygląda o wiele lepiej, jest czysty i zadbany i mam nadzieję że takie zdjęcia niedługo będę mogła wkleić ;)
  11. Jak zobaczyłam jego foty to stwierdziłam że to musi być mix whippeta :D Byćmoże coś tam ma choć z tego wyrasta. W temacie charcim : na fb jaworzniaków pojawiło się info ze [B]POSZUKIWANY JEST DOM DLA DWÓCH CHARTÓW polskich!! [/B]Obecnie jeszcze sprawa odbioru psów jest w toku,ale jak już zostaną odebrane nie będą się miały gdzie podziać. Mile widziany dom/tymczas z pozwoleniem na te pieski...
  12. Tendencję do kasowania rowerzystów ma Wald:roll: - PP potwierdzi, bo widziała jak na skałach biegał... On jak widzi rower to podkręca tempo,ale nie żeby gonić a bardziej dla wyścigu, a potem w ostatniej setnej sekundy robi hop przed przednie koło... Lubi też wyskoczyć pod rower znienacka z krzaków...
  13. Dzieńdobry. Łapa nie daje żadnych oznak, za to noga... jak wstałam to ją poczułam w kostce, teraz pewnie rozchodziłam.Od obroży mam dwie kropki i dwie kreski, które trochę bolą, ale myślę że będę żyć:lol: Zaczęłam się już śmiać z siebie i z całej sytuacji, a na Waldka nie patrzę już z siekierą w oczach :D Za to dziś popalić daje Kinia - zasuwa po podłogach jak mały samochodzik, stale o coś się uderza i jest ryk, a najbardziej ją przyciągają kable... A ja dziś nie mam humoru za grosz, bo kolejną noc nieprzespałam przez chrapanie mojego TŻ:mad: W dodatku została teściowa w domu bo ma urlop także jest świetnie wszystko ;)
  14. Majkowska

    Negra vel Kekła

    Ostatnio kozaczyłam do babki że łąka na którą chodzimy wybiegiwać psy jest prywatna to odpowiedziała mi że jeszcze mogę zarobić mandat za wchodzenie na teren prywatny skoro o tym wiem:lol:
  15. Ale czego wy się brzydzicie w tych kleszczach ?? :lol: Ja nie jestem wogóle obrzydliwa. Jako dziecko masowo wyrywałam kleszcze wiejskim psom, jeżom, a nawet...jaszczurkom... Zawsze mi szło perfekcyjnie i kiedyś jak wbił mi się kleszcz pod kolano to też go skubnęłam ale już tak niewprawnie że trafiłam na pogotowie...:roll: Ludzi miałam zwyczajnie nieprzerobionych :lol:
  16. Ja tam się nie brzydzę niczego :D Ostatnio tż dał Wartkuni kawałek pizzy i Wald nim zjadł to zwrócił taką piękną zbitą obśluzowaną kuleczkę, tż omało nie zemdlał na ten widok, nie było szans żeby posprzątał , a ja papierek, w łapę i do kibla, już nawet nie chciałam mówić mu że się ułozyło w serduszko :evil_lol: A jak słyszy że Walda naciąga - a on jak żyga to na calego i huczy mu w trzewiach jak u stóp Etny- to ucieka czymprędzej :D Choć w temacie rzygania żadne zwierze nie przebije rzygającej Amy i dzwięku jaki przy tym wydaje....:roll:
  17. Savo stracił to i owo i jest już absolutnie gotowy na adopcję : [IMG]https://scontent-a-cdg.xx.fbcdn.net/hphotos-frc3/t1.0-9/1948240_636496106424258_1150905269_n.jpg[/IMG] [IMG]https://scontent-a-cdg.xx.fbcdn.net/hphotos-prn2/t1.0-9/1209235_636496219757580_1872727264_n.jpg[/IMG]
  18. Podejrzewam że to krata była felerna.Choć Amor siły trochę miał, całe życie dbałąm o jego kondycję i jak chciał to potrafił pociągnąć - wyrwał kilka karabinków ze smyczy, kółek z obroży, zerwał jedne skórzane szelki (z przeznaczeniem dla ttb....) i pociągnął za sobą kiedyś budę żeby dobiec do płotu i pożreć się z psem... Na wsi kiedyś Amor dostał od faceta siatką, w której była siekiera...:roll: Zapamiętał go do końca życia i nie odpuścił mu nigdy, nawet jak ten ściągał drewno z lasu to łapał mu za pnie i przerabiał na trociny...Gośc się bał go po tym makabrycznie, co gorsze stykał się z nim codziennie, bo zatrudniał sie u mojego taty na budowie...A mor zresztą uwielbiał się pastwić nad robotnikami, szczególnie nad tymi od dachu, którzy nie mogli zejśc do ubikacji, bo pies czychał na ziemi i łapał za nogi :evil_lol:
  19. [quote name='agutka']hah... chciałabym usłyszeć jak ktoś krzyczy gwałcą mi psa ... chyba bym padła ze śmiechu i potem biegła pomóc ;)[/QUOTE] Moja mama zawsze zrobi jakąś śmieszną akcję :lol: Kiedyś Amor pogryzł się z psem mojej ciotki - moja mama wyszła z puszczonym Amorkiem przed bramę, a kuzyn wyszedł z puszczonym tamtym. Nie tak miało być, bo tamten zapędził się za rzuconym mu jabłkiem, Amor odszedł kawałek się wysikać i zauważyły się i ciach przez całą ulicę do siebie i mniej więcej w srodku się szczepiły tak że nie mogli ich rozczepić. Moja mama wrzeszczała wtedy " ratuuuuunkuuuuuu!!! Pali się!!!!!!!!" :lol: Ze śmiesznych historii z Amorkiem w roli głównej była jeszcze jatka z wyżłem od sąsiada - moja mama przywiązała Amora pod sklepem, a akurat sąsiad z wyżłem wyszedł na zakupy , więc rozwścieczony Amor tak się szarpnął że poszła krata i uwiesił się tamtemu na gardle. Też wrzeszczała wtedy jakieś dziwne hasła, ale całą esencją tej przygody było to że sąsiad rozdzielając psy przewrócił się w krzaki i wypadla mu z ust sztuczna szczęka :evil_lol: Reszta historii z Amorkiem nie była już śmieszna :shake: [SIZE=1][/SIZE][SIZE=1][COLOR=#d3d3d3][/COLOR][COLOR=#d3d3d3][/COLOR][COLOR=#d3d3d3]Zresztą teraz wspominając zastanawiam sie jak mogliśmy dawniej mieć tak malo mózgu...[/COLOR][/SIZE]
  20. [quote name='4Łapki']Hah, ludzie pewnie by się jeszcze zbiegli i zaczęli szczeniaczki zamawiać. Po Amorku i ON-kowatym niezłe by musiały wyjść :lol: I pomyśleć, że niektórzy mają ten problem notorycznie, że inne psy traktują kastratów jak suczki w cieczce :crazyeye:[/QUOTE] Kiedyś wpadliśmy z kolegą na pomysł żeby Amorka rozmnożyć z jego jamniczką:roll: Na szczęscie Amor zachorował dość szybko i nie brał się za suki, a potem stracił migiem jajka...Ale ofert "krycia" miałam wiele. Kiedyś na spacerze wyskoczyła z okna babka z suką IDENTO jak Amor, bardzo rozżalona była że pies jest odjajczony, bo ona szuka wszędzie takiego szczeniaka i nigdzie nie ma... Bo takich psów jak Amor nie było i nie będzie :( [quote name='Pani Profesor']a tak na logikę - co wtedy, jeśli to naprawdę wspaniała suka, która dopiero co wyrobiła hodowlankę i jest super rokująca jeśli chodzi o potomstwo? i ktoś jej za wszelką cenę nie chce sterylizować? ja chyba bym już te szczeniaki 'przebolała' i zostawiła, nawet jeśli to byłyby psy dwóch różnych ras,to oddałabym gdzieś po prostu w przysłowiowe dobre ręce - myślisz że na mixa dwóch rodowodowych, fajnych psów by nie było chętnych (oczywiście rozdanych za darmo, jako "bękarty") jakby taki Wald dorwał np. haszczankę, czy wyżełkę?[/QUOTE] Gdzieś była taka sytuacja - hodowczyni sprowadziła sukę, którą dopadł pies innej rasy będący już na emeryturze, czy jakoś tak. Pierwsza cieczka i od razu wpadka... Oficjalnie się przyznała i tak samo oficjalnie została zlinczowana, ale suki nie wysterylizowała bo kupiła ją dla hodowlanki właśnie... Bywa przecież też w hodowlach że psy mają innego tatusia niż ten który wpisany jest w rodowodzie, albo mają inny rodowód niż geny. Różne są rzeczy na tym świecie tylko świat o tym nie mówi .... Ja bym szczeniaków nie przebolała, zrobiłabym wszystko żeby ktoś sukę wysterylizował- zresztą czułabym się zobowiązana sterylkę opłacić... Na szczeniaki dwóch ładnych ras byłoby napewno wiele chętnych, ale pomyśl - połączenie haszczaka i Waldka u kogoś kto wziął psa bo jest ładny??
  21. [quote name='Pani Profesor']haha, mój czasem też pyta "z czego tam ryjesz", jak podczytuję dogo :D :D[/QUOTE] i PP streszcza jak Wartkunia chciał zgwałcić sukę w parku lub rzucił się na kobietę-żabę :D Mój lubi jak mu czytam prehistoryczne czasy bloga Amorka. Czasem coś muszę wyciąć podczas czytania czy zaimprowizować tu i ówdzie :diabloti:ale byćmoże własnie go to interesuje :D Dobrze że nie atakuje:roll: U nas zimą zawsze menele spali w klatce, miałam ogromny problem jak wychodziłam z psem na spacer a tam leżał menel... Raz Amor złapał takiego za rękaw i przeszarpał, a ten ani się nie ocknął, myślałam że chłop nie żyje. Spóźniłam się wtedy na zajęcia, bo musiałam czekać jak przyjedzie patrol i go zgarną, bo nie byłam w stanie wejść do klatki z psem...
  22. [quote name='Angi']ponawiam pytanie, gdzie i o której wystawiają się w Spodku pointery, bo kcem fotki porobić :p[/QUOTE] RING 2, płyta główna Sędzia: Patsy Hollings (GB) 10:00 - Pointer Psy klasa Pośrednia 1759 Wind Tamer CHIANTI klasa Otwarta 1760 APOLLO z Halikarnasu czyli Wartkunia :loveu: 1761 DYK z Hovoran klasa Championów 1762 COCOS z Karczewskiej Zagrody Suki klasa Pośrednia 1763 DHANYA z Karczewskiej Zagrody klasa Otwarta 1764 Chesterhope FRANKA Czy tak będzie to sie okaze na wystawie, wstępnie ma to jakoś tak wyglądać ;)
  23. Jak wpiszesz w google hasło czyszczenie gruczołów okołoodbytowych lub coś w tym stylu to wyszkoczy ci cała encyklopedia :D Nawet jes filmik :evil_lol:
  24. Gruczoły są wewnątrz (?) ale blisko wyjścia , więc jak psa naciśniesz to cała zawartośc ze środka wychodzi (stąd też się odgina chyba ogon). Mam nawet książkę gdzie jest instrukcja wyciskania gruczołów odbytowych - moj tż się regularnie tym jara nie wiedzieć czemu i stale pyta czy ja Wartkuni czyszczę :diabloti:
  25. [quote name='4Łapki']Jako właścicielka suczki, która cieczkę miała co prawda raz w życiu, ale jednak, nie wyobrażam sobie tego, co ta baba zrobiła i jeszcze pretensje o KAGANIEC? Bo przecież pies zębami zapładnia. Chyba w jakimś szoku była, bo pytanie o kaganiec jest najgłupszym, jakie można zadać w tej sytuacji :roll: Gdzie ona ma smycz, a przede wszystkim mózg, by puszczać suczkę w cieczce wolno?! Sama miałam sytuację, gdy pies chciał mi wsiąść na Viki podczas cieczki. A babsztyl tylko stał i się patrzył, jak jej piesek sobie używa dobre kilkadziesiąt metrów od niej :angryy: Przerażenie, jakie mnie wtedy ogarnęło, jest nie do opisania. Że po pierwsze, uda mu się coś zmajstrować, po drugie, że mi pies ucieknie - Viki była u nas drugi czy trzeci tydzień, a w amoku zerwała mi się razem ze smyczą i gnała spory kawałek w stronę ulicy. Ludzie przystawali i się gapili na widowisko. Już nawet nie pamiętam, jak udało mi się ją złapać i przegonić tego psa...[/QUOTE] Gdybym była posiadaczką suki to jeszcze może być jakoś dała radę, sterylka itd... Ale jeśli mój pies by zapłodnił sukę, co gorsza np jakąś małą chorą kundlicę to miałabym mega plamę na honorze. A mogło by być tak że dla kogoś by to była przysługa wręcz, bo pies ładny, rasowy i szczeniaczki można sprzedać. Śmię twierdzić że ktoś kto świadomie puszcza sukę w cieczce wolno może iść tym tokiem... Nawet ostatnio myślałam jeśli Wald byłby reproduktorem to czy napewno chciałabym powoływać po nim miot...Czy napewno bym zniosła świadomośc że coś się z jego dziećmi dzieje , że może któreś siedzi w kojcu czy jest mu nienajlepiej a ja nie mam na to wpływu... Nie mówiąc o tym że oszalałabym gdyby szczenię po moim psie trafiło do schroniska... A co do gwałtów to ...:lol: Kiedyś moja mama wyszła z Amorkiem na wsi na spacer i doleciał do niego duży czarny pies w typie onka i wsiadł na niego. Podobno ciachał go równo w tyłek, Amor się usiłował bronić ale tamten się wczepił tak mocno że był nie do odczepienia :D Moja mama stała i wrzeszczała " jezuuuuu!! Ratunku!!! pomocy!!!! Gwałcą mi psa!!!! Gwałcą!!!!!!!!" :lol:
×
×
  • Create New...