Poszukam tego artykułu w internecie. Dzięki Jolu.
Ale Wam zazdroszczę!!! my z Hopcią tylko wieczorkiem możemy, bo w dzień komp woła.
Mi też się wydaje, że te "zabawy" mają na celu naukę polowania.
Teraz jedzenie mięsa okazuje się nie tylko okrutne dla zwierząt z uwagi na warunki hodowli i uboju, ale też zabójcze dla środowiska z powodu ilości zużywanej wody i produkowanych zanieczyszczeń. Coraz więcej przemawia za wegetarianizmem...Ostatnio czytałam, że w przyszłości najlepszym źródłem białka będą dla nas owady, już pracują nad prototypami domowych wylęgarni...
Ostatnio nie było nas z Zosią przez cztery dni - Hopcia została sama z chłopakami w domu. Jak wróciłyśmy, to radość była tak wielka, że Hopcik popuścił siusiu w przedpokoju. Jednak między nami dziewczynami jest najlepiej ;)