No, co prawda to prawda :) Ale nasza mysz jakoś solidnie wykonana i nic jej jeszcze nie wypadło, tylko koloru nabiera coraz bardziej brązowego ;)
Mieliśmy obrzydliwą pogodę przez cały długi weekend i spacery w deszczu się odbywały, ale Hopcik jednak kolejną ryjówkę dorwał i wykończył :( Nie mam jednak serca za bardzo jej za to ganić. To jest instynkt, silniejszy od niej, a poza tym ona jest tak z duszy serca psem leśno-polnym. Psem, który kiedyś musiał dbać sam o siebie, bo nikt o niego nie dbał. Na dodatek poluje niezmiernie fachowo, dokładnie tak samo jak lis: najpierw rozpoznanie terenu - obkładanie rewiru, potem znajduje miejsce, w którym są nory i nastawia radary - uszy a na koniec wykonuje przepiękny skok do góry i spada w dół prosto nosem w norę, z której miała nieszczęście wychylić się ryjówka. A tych ryjówek u nas dużo i na pewno ktoś zje truchełko pozostawione przez Hopcię. W każdym razie ja ją "rozgrzeszam".