Te relacje sa smieszne. Na pewno nie ma w nich wrogosci, ale jest duzo pilnowania, czy kazda dostaje tyle samo wszystkiego: zarcia, smaczkow, uwagi, glaskania (choc Polci wszystkiego wystarczy mniej, wazne, zeby moment rozdawnicta byl ten sam). Ale poniewaz bardzo na to uwazamy, wiec panny nie sa zazdrosne, bo wiedza, ze jak jedna dostaje, to druga tez za chwile dostanie. Na spacerki ida razem, w samochodzie siedza razem, Pola bardzo obserwuje Hopke i ja nasladuje, w zwiazku z czym mamy teraz juz dwa psy obszczekujace inne psy i joggerow (od czasu strasznej przygody Hopci obie szczekaja na biegajacych), ale Polcia zaczyna tez sie wybijac na niepodleglosc i potrafi sama sobie znalezc cos ciekawego do wachania. A czasem nawet zupelnie sama podbiegnie np w strone jakiegos ptaka ;) Tylko nornice ani ryjowki nie wzbudzaja zadnego zainteresowania u Poleczki, za to Hopcia zabila dzis kolejna i to bedac na smyczy :(
Hopka czasem podejmuje proby zabawy, tryka Polcie nosem w grzbiet, usiluje jej podgryzac uszy, ale Poleczka strzepuje z siebie te proby ze stoickim spokojem ;)