Jump to content
Dogomania

gregorsat

Members
  • Posts

    400
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by gregorsat

  1. [quote name='jostel5']Świetnie się czyta te "Aśkowe opowieści"...;) Macie talent literacki-Asha i Pańcio! :) A doktor I. jest rzeczywiści cudny! Ma wielkie serce do tych naszych schroniskowwych i poschroniskowych bid i już- nie -bid!;)[/QUOTE] To Asha wszystko opowiada. Kilka dni pod rząd chodzi, gada i gada. A najbardziej na pogaduchy to się jej zbiera tak koło północy. Aż w końcu przychodzi do mnie i mówi po swojemu"chodź no, napisz co tam u mnie słychać":-D A wizyta u pana doktora to się nawet małej podobała. Szczególnie w poczekalni.:evil_lol: Nowe przyjaźnie zostały zawarte. Koledzy i koleżanki obwąchani.:roll: Nawet kotek został polizany.:crazyeye:
  2. [quote name='wiosenka']Jak powiedziałeś o winogronach to wiedziałam jakie zakupiłeś ;), a Purina na stawy czy na odchudzanie?[/QUOTE] Na razie na odchudzanie, bo kluch się z niej przez to łasuchowanie zrobił ogromny. Spacerujemy często, ale mimo wszystko mała ma na razie raczej śpiąco-kanapowy tryb życia. Jak jest cieplej, zawsze ktoś z domowników na tarasie klapnie w fotelu, to Asha może wtedy po podwórku biegać samopas. Bo tak samej, bez kontroli to jej nie wypuszczamy.:smile:
  3. [quote name='wiosenka']Fajnie, że wszystko dobrze. A co jest w tym błyszczącym worku ;).[/QUOTE] Nazywa się to "Purina, coś tam, coś tam". Z pół godziny przez telefon tę karmę wybierałem. Tylko, przynajmniej na razie entuzjazmu w jedzeniu nie widzę. O, Max i Jordan, to tak. Rąbią ją równo, chociaż obydwaj to dwuletnie okazy zdrowia. I jeszcze witaminy - Flawitol artro - to na stawy(bo coś tam rzepka w jednym stawie "smarowania" potrzebuje). A i tak najlepiej idą kurze łapki, czyli naturalny dostarczyciel różnych stawowych składników.
  4. I znowu wczoraj minął kolejny miesiąc.:multi: To już piąty, kiedy jesteśmy razem. Każdy z nich przynosi jakieś zmiany, co miesiąc coś nowego.:loveu: Z nowych doświadczeń - biegam czasem bez smyczki, ot, takie małe moje ucieczki, kiedy to obróżka jest luźno zapięta i mogę się z niej uwolnić.:-o Mogę sobie na to pozwolić, bo nie mieszkamy bezpośrednio przy ulicy, a za płotem las.:lol: Maxiu też mi nie da uciec za daleko, ten kudłacz pilnuje każdego mojego kroku. Albo mu się tak wydaje.:diabloti: Opiekuje się mną - lubi mnie.:eviltong: No i pierwsze zdrowotne sensacje też za sobą mamy. Ot taki mały bunt moich tylnych łapek.:-( A co jak co, ale o łapki muszę szczególnie dbać, bo mam o jedną mniej. Nie mówiłam o tym głośno, ale pan i tak na spacerku zauważył, że coś jest nie tak.:shake: Szybko pojechaliśmy do naszego lekarza. Ten miły pan wszystko obejrzał, zbadał, kujnął takim drucikiem i kazał przyjść za trzy dni.:placz: Na drugi dzień było już lepiej, a na trzeci to jakby nigdy nic.:smile: Jak za te kilka dni jeszcze raz zaszliśmy, to pan jeszcze raz wszystko obejrzał i tylko powiedział, że ja to trochę grubas jestem.:oops: Teraz mam takie inne jedzonko z błyszczącego woreczka i witaminki. To takie, żebym grubaskiem nie była, a moje łapki były bardzo silne.:cool3: Tylko z łasuchowaniem koniec, ale to nic, bo moje łapki są najważniejsze.:nono: Oj, a żebyście widzieli, jak ich ta moja choroba zasmuciła.:placz: Na paluszkach koło mnie chodzili, na rękach nosili na spacerki.:glaszcze: Max też moją łapkę oglądał, widział, że tak jak zawsze biegać nie mogę, buzi mi tylko dawał.:calus: Oni to chyba bardzo mnie lubią.:iloveyou: No, ale kto mnie nie lubi...;-)
  5. Dzisiaj doszła mega paka.:multi: Jadło jakieś takie w worze błyszczącym.:-o I witamin cały zestaw(na stawy i łapki, tylko dlaczego maja taki winogronowy zapach)?:???::???::???: Ascha wciągnęła witaminy, pojadła i poszła spać.:sleep: Dostało się tego dobra przy okazji i Maxowi, chociaż ten zbój to przykładowy okaz zdrowia i uporu.:evil_lol: Łapki kurze tez kupione - ciekawe, co z tego mojego gotowania wyjdzie...:diabloti:
  6. Bieda opanowana.:multi: Cała tajemnica tkwi w zastrzyku, który coś tam odblokował. Także kontrola wypadła bardzo pomyślnie, Asha przeszła przegląd i już hasa, aż się za nią kurzy.:-o Wet konkretny, rzeczowy, przejrzał, zbadał(jest mały problem w jednej łapce, ale to wszystko do opanowania). Jak usłyszał, że Aschka, to panna adoptowana ze schroniska, to o płaceniu za dzisiejszą wizytę nie było nawet mowy.:Rose: Tak, są jeszcze tacy weci jak Pan I. Tylko trzeba ją troszkę odchudzić, bo pączek z niej, że ho, ho.:crazyeye: Dzisiaj została zakupiona w necie specjalna karma i takie tam różne suplementy diety do ochrony stawów.:cool1: Zrobi nam się laska, że hej.:kciuki: I koniec z łasuchowaniem. :placz: Jestem trochę rozdarty, bo ona tak prosi o smakołyki, no ale zdrowie ważniejsze.:smile: No i za gotowanie muszę się wziąć.:evil_lol: Mam już przepis na galaretę na kurzych łapkach z warzywami.:crazyeye: Ciekawe, jak to będzie mi wychodziło, bo ja to nawet wodę potrafię przypalić, a tu takie zajęcie mnie czeka.:diabloti:
  7. Wczoraj spacer z Obisiem, jak co niedzielę był.:multi: Chłopak biegał po największym śniegu.:lol: Za to koleżankę bardziej interesowała szeleszcząca torebka ze smaczkami(bo tutaj bez przekupstwa ani rusz).:evil_lol:
  8. A tak dzisiaj, po spacerku... [IMG]https://fbcdn-sphotos-c-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/559838_167806923369618_1729955905_n.jpg[/IMG]
  9. [quote name='danusiadanusia']nie zdążę spalić papierosa...[/QUOTE] Danusiu... :-(:angryy::mad::shake::x:bigcry::evil::nono::zly7: To ja już rok nie palę(minął 2 marca, a ostatnio to i 50 dziennie szło, tak przez dwadzieścia kilka lat było), a TY :wallbash::wallbash::wallbash:
  10. [quote name='danusiadanusia']trzymam kciuki za dziewczynę:):) będzie dobrze:):) [/QUOTE] Nie może być inaczej. Po południu już był trochę dłuższy spacerek, już trochę lepiej, a jak się trochę zmęczyła, to moje 12 kilo szczęścia na rękach do domu przyniosłem;)
  11. Dwadzieścia dni i nic... Długo, bardzo długo... Żadnego śladu, nie mówiąc już o faktach... Kupa domysłów i nic, ręka w nocniku... Przypuszczenia i mniej lub bardziej prawdopodobne wersje zdarzeń... Przetrząsnąłem internet, różne lokalne portale ogłoszeniowe, tablica pl., nigdzie śladu ogłoszeń o zaginięciu Kudłatego(znalazłem jedno z Beziem - z czerwca ub. roku i nr tel. Joli), owszem inne ogłoszenia o zaginięciu psów są. Lokalna tv kablowa(akurat ta, dla której pracuję) - nic. To w końcu(zadaję sobie pytanie) - jest szukany lokalnie, czy nie? Czasami trzeba zdać się na pomoc innych... Kudłaty znał okolicę(przecież biegał luzem) i na pewno do tej pory sam by wrócił. I druga wersja - wywieziony przez pana, który wyszedł z nim na spacer... Chyba, że wywieziony przez kogoś, bo przecież ten pan wrócił, bez psa... Czy od razu był szukany, jak ten pan o ucieczce psa powiadomił Jamora ???(chyba Jamor powinien być w jakiś sposób odpowiedzialny za powierzonego zwierzaka) ??? Przecież Jamor nie dał chyba psa w łapy pierwszego lepszego człowieka, nie pytając przynajmniej, skąd dowiedział się o Beziu, może skąd przyjechał, przecież taka rozmowa, to podstawa. Bo w przeciwnym razie, to może już futro z Kudłatego zdobi salon jakiegoś psychopaty. Kiedy adoptowałem psa ze schroniska, zostawiłem tam wszystkie swoje dane - z nr dowodu włącznie. I trzecia wersja - ta wyklucza dwie powyższe... Bo dzisiejsze życie potrafi pisać różne scenariusze... Po dwudziestu dniach jakiś ślad już powinien być... A tu: - inwalida, człowiek znikąd, incognito, z numerem telefonu, któremu uciekł pies, - groźny pies z dziećmi, - groźny pies z babcią, - ni widu ni słychu, - ogłoszenia są, a jakoby ich nie było(lokalne portale ogłoszeniowe, [url]www.*********[/url] - praktycznie nic), jedno żartobliwe ogłoszenie na FB. Jak bajka o czerwonym kapturku... Dwadzieścia dni i nikt nie zagryziony, pogryziony, nikt nie umarł terroryzowany przez Kudłatego z głodu. Jak kamień w wodę... Nie piszę tego, po to żeby pisać... Ja tylko głośno analizuje wszystkie wątki zdarzenia...
  12. Na razie nic konkretnego. Temperatury nie ma, je, trawi i oddaje wszystko, tak jak powinna. Tylko tak jakby miała lekki niedowład jednej tylnej łapki. Teraz na spacer wynosimy, dzisiaj na dworze hasała bez smyczki po największych zaspach. Myślę, że będzie dobrze, ale na zimne trzeba dmuchać. Max z domu się nie rusza - tylko na chwilę na dwór. Pierwszy opiekun.
  13. A my w piątek u weta byliśmy. Pazurki przycięliśmy przy okazji(tylko przycięte, na razie nie malowane):evil_lol:. Ale co innego nas tam zaprowadziło. :-( Już wieczorem w czwartek mała na spacerze była taka markotna. Bardziej na karb ciemnicy i zimnicy to położyłem. Ale już w piątek rano widno, bez wiatru, a chodzenia nie ma. Ot, tak z konieczności. Jedna łapka, jakby w tyle zostawała. Obejrzałem łapki, żadnego kamionka, nic. Więc w samochód i do weta, takiego zaufanego. Na razie zastrzyk był, a w poniedziałek do kontroli. Na dobre zastrzyk ma zadziałać jutro. W domu foch, no bo jak to, gdzieś zawieźli i jeszcze coś robili.:diabloti: To pierwszy wyjazd od zamieszkania, to i trochę stresu i strachu. Za to po powrocie - westchnienie, jak zobaczyła Maxa.:smile: Max grzeczny, widzi, że coś nie jest tak, podejdzie, poliże, opiekuje się, sam nie wiedziałem, że taki jest mądry.:crazyeye: Teraz Asha śpi w swojej leżance. Wieczorem poszczekała - to dobry znak, bo wczoraj to chyba jej nie słyszałem. A i jeszcze jedno - malizna waży całe 12,5 kg. Całkiem spory kloc...:multi:
  14. [quote name='Lobaria']Ciociomamusia już zakochana:loveu:[/QUOTE] A wujek to myślicie, że nie ???;)
  15. No, dziewczyna to ja zdecydowanie nie jestem, ale...:diabloti: Aria pozostała w schronisku, adopcja nieaktualna, ogłaszania potrzebne...:-((tak przeczytałem przed chwila na wątku Arii)...
  16. I to mnie Bakusiowo zabolało najbardziej...
  17. Już dwa tygodnie minęło, jak Kudłaty zaginął... I nic, jak kamień w wodę... Czy Jamor wyczerpał już wszystkie sposoby poszukiwań ??? Może ponowić ogłoszenia... A swoją drogą to trochę mu się dziwię, bo ktoś z takim doświadczeniem z psami(przecież w Sułkowicach byle kto nie pracuje) wysłał psa na spacer z kimś nieznajomym(no bo przecież ani Jamor ani Bez nowego potencjalnego Beziopana nie znali). To tak trochę jakby dać małpie brzytwę... Na fb u Jamora prócz znanego ogłoszenia cisza... Na stronie hotelu Bezio w galerii "[B][COLOR=#000000]mieszkali u nas[/COLOR][/B]"(przyznam, że ten czas przeszły zirytował mnie najbardziej)... Cóż, dla Jamora to tylko czasowy lokator, na jego miejsce będzie inny... Czy dla nas też ???
  18. [quote name='ola_jetz']Ja też zrobiłam kilka zdjęć Obiemu i Szarlotcie ;) [/QUOTE] :kciuki::kciuki::kciuki::Rose::Rose::Rose::bigcool::bigcool::bigcool:
  19. [quote name='karolkamadry']jak tylko bede miala nowe wiesci z domku tymczasowego to napisze, z tego co wiem w sobote wystepowala w telewizji lokalnej:)[/QUOTE] No to mamy nową zachodniopomorską gwiazdę...;):-)
  20. [quote name='jostel5']Nie są dobre ,niestety....:( Piękny nie będzie już nigdy widział ... Cóż jeszcze? Weci w Lublinie,stwierdzili -po dokładnych oględzinach psiaka- że jest on już dziadeczkiem-ma najmniej 10 lat...Dziadzio... Trzeba zmienić tytuł wątku i spróbować znaleźć mu dom "na dożycie"! Niechby spróbował ,jak to jest ,kiedy pies ma swojego Człowieka u boku ,ciepły kąt ,spokój i pełną miskę... [/QUOTE] Cóż, zrobiliśmy wszystko, co było możliwe "medycznie"... Bo to nie my, ale w tym wypadku medycyna okazała się bezradna w tym starciu z sytuacją... Nikt z nas nie jest cudotwórcą, jesteśmy tylko ludźmi... Teraz czeka nas etap znacznie trudniejszy, bo musimy zrobić wszystko, co jest możliwe "życiowo"...
  21. [quote name='jostel5']Piękny ma 1 marca komputerowe badanie dna oka. Marzę o tym,żeby okazało się dla niego pozytywne...[/QUOTE] To dzisiaj... Czekam z nadzieją na dobre wiadomości...
  22. [quote name='Lobaria']Jak wszystko / zagojenie ran po sterylce / pójdzie dobrze, to w przyszłą niedzielę. Dziś lub jutro będą Ją kroić. Najgorsze jest to, że po strylce i jednym dniu w przychodni - wraca do kojca i tam czeka.[/QUOTE] A nie dałoby rady przetrzymać w przychodni ten tydzień ??? Choćby odpłatnie ???
  23. I dalej nic nie wiadomo...:shake: Gdzież tan nasz uciekinier się schował :???::???::???:
  24. [quote name='Lobaria']Pomożemy maleńkiej ? Z oczkiem to najprawdopodobniej powiększony gruczoł trzeciej powieki, potrzebny dobry psi okulista, bo nie wszystkie trzeba operować, do niektórych kropelki wystarczą.[/QUOTE] "Profesor Ireneusz Balicki- niesamowity człowiek. Przesympatyczny, konkretny, życzliwy. No i najlepszy, bo operował mojego avatarkowego Arnisia;-)" Lublin - kontakt do niego ma haniabor lub jostel5 z forum. Jeżdżą do niego nasze psy ze schroniska(ostatnio Piękny - niewidomy pies, któremu staramy się przywrócić wzrok, już po pierwszym badaniu, jutro kolejne). [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/238641-Nie-odbieraj-mi-szansy!-Pi%C4%99kny-z-BP-zbiera-na-wizyt%C4%99-u-okulisty[/url]!
×
×
  • Create New...