Hahaha no mnie zlewają kompletnie :D Znaczy- jak naprawdę nadepną mi na odcisk to potrafię tak krzyknąć, że Lucek ucieka a Kajka się kuli i przeprasza ;) Ale.... W całym ponad 3 letnim ich życiu było tak może z 5 razy, a wcale aniołkami nie są ;)
Jakoś nie potrafię nimi "zarządzać", za to przeżywam w sobie ich wyskoki i ponad 2 lata temu zdarzało mi się ryć w poduszkę że się nie nadaję i powinnam oddać Kajkę, bo u kogoś byłaby super psem (serio). Na szczęście takie stany minęły, teraz je bardziej akceptuje jakie są, w tym ich wybryki, aczkolwiek dalej nie rządzę ;) No i naprawdę dużo Kajka się zmieniła co mnie cieszy :)