Zachowywała się mega grzecznie :) Witała z psami na początku, potem olewała (a podejrzewałam dużo szczeków. A tu jedynie nie pozwalała po sobie skakać :)) Nawet jak wyskoczyła na nią suka kundlowata to olała ją i poszła dalej :) Prawie całą trasę szła luzem, mijając wszystkie osoby, bez problemu doszłyśmy na metę (no mnie nogi odpadały :D), a zaraz po dotarciu prawie pół godziny piłeczkowała, potem leżała i obserwowała. W ogóle taka radosna, grzeczna, wytrwała... Cud miód :)