Serio, mam kilka znajomych psów, które ja chodzę odrobaczać, psa ciotki, babci, moje 2 poprzednie psy, i z żadnym problemów nie ma. Za to moja dwójka w życiu nie daje się odrobaczyć. Kajka jako tako pokruszoną tabletkę w jajku, ale to z 1/3 idzie (dostajemy 1 dużą zawsze), a Lucek... No co tu pisać, on nawet wołowiną pluje :p Je tylko jak ma natchnienie- czyli jak rzucam Kajce piłkę. Ale tabletki- nie. Z reguły dawałam na chama posmarowaną masłem, ale ostatnio spot-on- ale miła odmiana :)