Jump to content
Dogomania

Kama681

Members
  • Posts

    150
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Kama681

  1. A tu pierwsze próby nagrania Nutki, jakieś 10 min po wtorkowej kąpieli :) [URL]http://w906.wrzuta.pl/film/11rupinGmn7/m4h01630[/URL] Poprawie się jako operator aparato kamerki :) Obiecuje.
  2. Normalnie sukces:) Nutka ładnie załatwiła się podczas porannego spacerku, i na dodatek nie nabrudziła w domku. Chciałam ja jakoś nagrodzić ale skończyło sie tylko na pochwałach ponieważ do dzisiejszego zabiegu nutka musi być na czczo. Kolejny powód do radości to zabawa, Nutka zabrałą się za zapoznanie z pluszakami, piłeczkami i sznurkiem- ten ostatni najbardziej przypadł jej do gustu :) Zabawa była boska Nutka przewracała się na plecki, odsłaniając chudziutki brzuszek domagała się miziania:) Boskie uczucie -patrzeć na jej radość. Godzinkę zajęły nam pieszczoty i zabawy, po tym czasie moja nutka musiała odespać:) Sen do 10.30 a potem dłłłłłłługi spacer przed wizytą u weta. Dziś czeka ją niestety kilka mało przyjemnych kwestii 1. Badanie krwi; 2. ogólne oględziny skóry, uszu, narządów rodnych (mała prawdopodobnie wielokrotnie rodziła); 3. Ocena nerek, wątroby i innych narządów wewnętrznych; 4. Narkoza i zdjęcie kamienia i prawdopodobnie usuniecie kilku ząbków. O 12. 00 weszłyśmy do kliniki, na wstępnie warzenie- 3,5 kg:( a powinno wyświetlić sie do 6 kg. Ale popracujemy nad tym faktem :) i Nutka będzie typowym okrągłym bichonkiem. Nutka zachowywała się ładnie weszła grzecznie bez zbędnej paniki- do chwili wejsćia do gabinetu. No cóż nie ma się co dziwić do tej pory człowiek kojarzył się jej raczej z tyranem i oprawcą. Nutka nie rozumie ze to dla jej dobra. Pierwsze oględziny wypadły pozytywnie, skóra ok,temperatura i oczka też, serduszko ładnie mocno puka. Histeria zaczęła się podczas wyjęcia strzykawki i próby pobrania krwi, by sprawdzić czy Nutkę pozna znieczulic ogólnie. Całą Malinka nas słyszała. Nie wiem kto bardziej panikowała Nutka czy ja, ale cóż trzeba przetrwać. Udało się. Krew wyszła dobrze wiec znieczulenie zostało podane. Dziwnie było patrzeć jak nutka walczy z ogarniającą ja niemocą. Po ok 10 min zasnęła spokojnym snem. Pani weterynarz zabrała ja i po 2 godzinach miała pojawić sie po Nucie z powrotem. To były baaardzo długie 2 godziny mojego życia. godzina 14.00 tel z kliniki ze zabieg się udał i mogę przyjść po małą. leciałam jak na skrzydłach by podczas wybudzania Nutka widziała mnie a nie klinikę. 14.10 okazało sie ze Nutka ma osunięte 4 ząbki i jednego starego podgniłego mleczaka, badania wyszły dobrze, nerki i wątroba w stanie b.dobrym, narządy rodne również(co zdziwiło oczywiście pozytywnie wszystkich po tym co przeszła mogło być różnie). Niestety mała ma świerzbowca w uszkach wiec do leczenia włączono jeszcze leki i płyny na to. Po usunięciu ząbków małą dostała na 2 tyg antybiotyk by wyeliminować infekcje, do tego na czwartek tabletki przeciwbólowe, i zostawiono jej welfron na wypadek konieczności podania kroplówki gdyby nie chciała pić wody. Koszt badania i zabiegu 350 zł łacznie z lekami- ale mam pewność ze Nutka jest zdrowa. Ku mojemu zaskoczeniu Pani weterynarz przekazał mi "niespodziankę" po usunieciu kamienia i badaniach okazało się (dwie niezależne diagnozy) ze Nutka ma MAXYMALNIE 6 LAT:) !!!!!!!!!!!JUPPPI Ta informacja wynagradza wszytko. Decydowałam sie na adopcję seniorki a dostałam nastolatkę:) Reszta dnia mineła na spaniu, nutka długo wychodziła z narkozy i w pełni wybudziła się po 20. Dzień zakończyłyśmy spacerkiem i załatwieniem toalety na dworze i godzinna zabawą w domku. Kolejny postęp -Nutka sama podchodzi do nie i kładzie sie na łóżku w nogach ale dystans już znacznie się zmniejszył. Może to naiwne ale chyba zaczyna mi troszkę ufać :) Ślemy też podziękowania dla Tomka który o 21 przywiózł Nutce niespodziankę - mięciutkie miesko w saszetkach do jedzenia po usunięciu ząbków. :)
  3. Wtorek Wtorek rozpoczęłyśmy od sprzątania po nocnej toalecie. Mała nadal nie ufna i wystraszona poznaje otaczający ja nowy świat. Nie wie jeszcze ze może czuć się bezpiecznie i że nic, kompletnie nic jej już nie grozi. Że od teraz będzie już mogła zasypiać i budzić się spokojnie. Podczas zasypiania widać najbardziej jak jest zestresowana i zlękniona. Zasypia bardzo czujnie, reaguje na każdy nawet najmniejszy szelest czy szept. Zrywa się na równe nogi z ogromnym niepokojem. Chowała sie w sforze gdzie pisaki broniły się zapewne wzajemnie, a teraz została sama i nie wie jak sobie poradzić- tak ja odbieram jej zachowanie. Ale liczę na to ze z każdym dniem bezie coraz lepiej. We wtorek po porannym spacerze, przyszedł czas na kąpiel. Oj nie spodobało sie to Nutce- ta melodia nie była dla niej:) Walczyła przez chwilkę, ale po ok 2 minutach zaczęła stać spokojnie poddając sie toalecie. Po zakończeniu jednak pokazała na co ją stać :) opanowała całe mieszkanie, wycierając włoski we wszystko co napotkała na swojej drodze. Chciałam ja nagrać ale nie do końca mi się to udało. [IMG]http://i1077.photobucket.com/albums/w473/kama681/b25826d3.jpg[/IMG][IMG]http://i1077.photobucket.com/albums/w473/kama681/0455cb60.jpg[/IMG][IMG]http://i1077.photobucket.com/albums/w473/kama681/55bf06bd.jpg[/IMG][IMG]http://i1077.photobucket.com/albums/w473/kama681/bf624244.jpg[/IMG] Kolejną czynnością był tel do Weta, celem umówienia wizyty, określenie stanu zdrowia, zdjęcie kamienia z zębów bo te były w tragicznym stanie. Niestety psinka nie była karmiona niczym co możnaby nazwać jedzeniem czy karma dla psów, jej zęby to odzwierciedlały. Były całe zakamienione gruba czarna warstwą kamienia. Na tej podstawie został oszacowany wiek Nuty podczas pierwszych oględzin, jednak jeszcze podczas rozmów telefonicznych z p.Renatą poinformowano mnie że sunia może być młodsza, i ostatecznie określić jej wiek będzie można po zdjęciu kamienia. Wizyta w środe na 12.00 - a ja już w tej chwili miałam "kluski w gardle",. Pierwsza oznaka zmian jakie dokonują się w małej to szczekniecie :) jedno małe "chał chał" a ile radości dla mnie. W nocy z wtorku na środę ok 5 nad ranem Nutka "rozmawiała" z kolegami z osiedla tępo wpatrując się w okno balkonowe. A w nawiązaniu do przeglądania się to Nutka jest zakochana we wszystkich lustrach i powierzchniach o lustrzanej powierzchni. Podczas wtorkowej wizyty u przyjaciółki i jej córeczki Nutka "opanowała" lustro szafy. Nie mogłam się na nia napatrzeć jak szczekała warcząc kręciła "ósemeczki" na dywanie myśląc ze zaczepia innego pieska. Jestem pewna ze mała tęskni za towarzystwem sfory i jeszcze troszkę czasu minie zanim się przyzwyczai. Na powrocie spotkałyśmy Yorczka, 2 letniego chłopczyka. Mały był skory do zabawy na co Nutka zareagowała merdającym ogonkiem. Za zgoda właścicieli Yorczka małe troszkę się pobawiły. Serce mi rośnie jak widzę tą radość w oczkach Nutki podczas zabawy czy to ze swoim odbiciem czy innym pieskiem:) Daje mi to poczucie ze będzie dobrze i mała się otworzy.
  4. Poniedziałek Po kilku rozmowach z p.Renatą która opiekowała się w Towarzystwie Nuką, zaczęłam zastanawiać się nad jej adopcją. Mała sunia miała (wg. oceny weterynarza po interwencji) 12 lat i prawda jest taka że nikła była jj szansa na adopcje. Zazwyczaj psiaki w tym wieku pozostają już w schroniskach do końca swojej drogi. Rozważałam wszelkie za i przeciw, ale serducho już wiedziało ze mała prędzej czy później trafi do mnie:) Dużym wsparciem otoczyła mnie siostra i przyjaciele którzy podtrzymywali moja decyzje i rozwiewali wszelkie wątpliwości ofiarując swoją pomoc i wsparcie. Aurelce- siostrze, Violi i Tomkowi należą sie wielkie ukłony i podziękowania za całe serce i pomoc jaką zostałam otoczona. I stało się w piątek zapadłą ostateczna decyzja - JADĘ PO MAŁĄ. Odległość 620 km (Opole-Warszawa-Opole) stała się możliwa dzięki pomocy Tomka, który bez mrugnięcia okiem, czy zawahania podjął się zadania, towarzysząc mi w całej wyprawie. Zaczęliśmy od przygotowania mieszkania na przyjecie małej, zakupów jedzonka i smakołyków (tu Tomek był niepoprawnym ropieszczaczem:) ). Wyjechaliśmy z samego rana by o 10.20 zawitać do Wa-wy , znalezienie Towarzystwa nie było trudne, emocje sięgały zenitu. Ja, jak to ja oczywiście całą rozemocjonowana weszłam do budynku gdzie p.Renata przyprowadziła małą białą kulkę, wystraszoną i przerażoną- to była NUKA. Potem wszystko potoczyło sie bardzo szybko- wywiad ze mną jako potencjalną rodzinką, podpisanie umowy, kilka pytań, opisanie stanu zdrowia 12 letniej suni i wyjście już we troje. [IMG]http://i1077.photobucket.com/albums/w473/kama681/30fa725b.jpg[/IMG][IMG]http://i1077.photobucket.com/albums/w473/kama681/74831de7.jpg[/IMG] Sunia była przerażona ale dzielnie zniosła 5 godzinna jazdę w samochodzie. Do Opola dotarliśmy wieczorkiem, po krótkiej wizycie u mamy i siostry. Nie powstrzymałam się i chciałąm przedstawić moja małą NUTKE. Dokonałam drobnej korekty imienia. Z uwagi na fakt i mała nie była przyzwyczajona do imienia (NUKA nadano jej już w Towarzystwie ok 9.08.12), mogła się już jednak przyzwyczaić wiec nadałam jej podobnie brzmiące imię NUTA / NUTKA. Jest taka mała i drobna jak nutka do tego dwa węgielki zamiast oczek - i jakoś tak się skojarzyło samo:) Poniedziałkowa noc minęła Nutce na poznawaniu mieszkania i jego zakamarków. "Ochrzciła" je oczywiście jeszcze tej samej nocy. Z uwago na fakt ze psinka nie zaznała żadnej dobroci od człowieka wcześniej jest bardzo strachliwa i boi się podejść do mnie nawet na 1,5 metra. Po za tym jest całkowicie zdezorientowana tym co sie dzieje. Nowi ludzie, samochód, nowy dom- wszystko nowe i nieznane.
  5. Jak widać po zdjęciach sunie i psiaki żyły w tragicznych warunkach. Dzięki interwencji Strazników Zwierząt w Wa-wy udało się je odebrać nieodpowiedzialnym i "nie normalnym" ludziom którzy zgotowali im los na jaki nikt nie zasługuje. Wolontariusze i pracownicy SDZ([URL="http://www.sdz.org.pl"]www.sdz.org.pl[/URL]), zajęli się rozpowszechnieniem informacji o psinkach i dość szybko udało sie dal większości znaleźć nowe domki. Mnie za serce ujęła 12 letnia Nuka (vel Nutka). [IMG]http://i1077.photobucket.com/albums/w473/kama681/28e54942.jpg[/IMG]
  6. [IMG]http://i1077.photobucket.com/albums/w473/kama681/8ac63b6e.jpg[/IMG][IMG]http://i1077.photobucket.com/albums/w473/kama681/74e551dc.jpg[/IMG][IMG]http://i1077.photobucket.com/albums/w473/kama681/00d2860d.jpg[/IMG][IMG]http://i1077.photobucket.com/albums/w473/kama681/e9c75c04.jpg[/IMG][IMG]http://i1077.photobucket.com/albums/w473/kama681/00d2860d.jpg[/IMG][IMG]http://i1077.photobucket.com/albums/w473/kama681/30039900.jpg[/IMG][IMG]http://i1077.photobucket.com/albums/w473/kama681/d2cdf20c.jpg[/IMG][IMG]http://i1077.photobucket.com/albums/w473/kama681/6e9d1e9e.jpg[/IMG][IMG]http://i1077.photobucket.com/albums/w473/kama681/1fad5be4.jpg[/IMG][IMG]http://i1077.photobucket.com/albums/w473/kama681/aaa3c2a5.jpg[/IMG][IMG]http://i1077.photobucket.com/albums/w473/kama681/d1f41a1c.jpg[/IMG]
  7. Na początek historia małego pisaka i rzut na okrucieństwo z jakim staneła twarzą w twarz. Człowieka znaął do tej pory tylko jako tyrana i oprawcę:( [COLOR=#262626][FONT=Segoe UI]" Dnia 17.-7.2012 Inspektorzy Straży dla Zwierząt podjęli interwencję w Otrębusach niedaleko Warszawy. Po przyjeździe na miejsce w asyście policji okazało się, że w domu jednorodzinnym przetrzymywanych jest kilkanaście psów rasy Bichon-frise. Psy chodziły po własnych odchodach, ich sierść była skołtuniona i żółta od moczu. Mieszkanie było zdewastowane przez zwierzęta, a odór moczu i odchodów był trudny do zniesienia. Psy nie wychodziły na spacery, całe swoje życie spędziły w mieszkaniu, gdzie okna były szczelnie zasłonięte zasłonami. Zwierzęta zostały odebrane właścicielowi, który tłumaczył się, że jego psy są zarejestrowane w Związku Kynologicznym i on właśnie poprawia im warunki. Skandaliczne warunki przetrzymywania psów były znane sąsiadom, jednak przez lata nigdzie sprawy nie zgłosili z obawy przed zemstą ich właściciela. Po przywiezieniu psów do siedziby Straży dla Zwierząt okazało się, że psy oprócz przesiąkniętych moczem i oblepionych kałem kołtunów mają również przerośnięte, zdeformowane pazury, są wychudzone, jeden piesek nie ma oka, kolejna suczka ma napuchnięte oko. Więcej szczegółów odnośnie stanu ich zdrowia poznamy po przeprowadzeniu dokładnych badań u weterynarza. Obecnie wszystkie zwierzaki są już wykąpane, ostrzyżone, mają obcięte pazurki, a co najważniejsze - mają czyste i suche posłania, świeżą wodę oraz odpowiednią ilość dobrej jakościowo karmy. Dnia 8-8-2012 [/FONT][/COLOR][COLOR=#262626][FONT=Segoe UI]Inspektorzy ponownie przeprowadzili kontrolę w Otrębusach. Warunki pozostałych zwierząt nie zmieniły się dlatego też została podjęta decyzja o odebraniu wszystkich pozostałych zwierząt. W asyście policji inspektorzy Straży dla Zwierząt w Polsce odłowili wszystkie zwierzęta i przewieźli do kwarantanny w siedzibie Straży dla Zwierząt. Oczywiście wszystkie 40 zwierząt tak jak poprzednie Bichony zostały starannie wykąpane, ostrzyżone oraz zostały im skrócone pazury.[/FONT][/COLOR][COLOR=#262626][FONT=Segoe UI]" [/FONT][/COLOR]
  8. [quote name='deangell']tak mi szkoda Iguni :([/QUOTE] Roksia - hipnotyzerka, Igunia - super żółwik, Vili - pies zaczepno obronny. No Pani Bożenko całkiem fajne stadko Pani skompletowała:) Jedno jest pewne nudzić się Pani nie bezie na tych wakacjach na 1000%. Tylko nie wiem jak my forumowicze zniesiemy taki okres absencji?
  9. [quote name='soboz4']Tereny spacerowe mamy piękne, 3 stawy, łąki, laski, sporo dzikiej zwierzyny, dziki niestety też. Najgorsze są śmieci, butelki, rozbite szkła, papiery, ludzkie kupy, pełno pozostałości po grillach. Dlatego w soboty i w niedziele a czasami w poniedziałki muszę bardzo uważać, żeby psy się czymś nie poczęstowały, a i tak zdarza się, że Roksia dorwie jakeś kości z kurczaka. To jest plaga, a tyle jest koszy na śmieci i nie jestem w stanie tego zrozumieć, że ktoś nie może dać śmieci do reklamówki i wyrzucić do kosza, które są w odstępie 50 metrów. Szlag mnie trafia jak widzę na brzegach stawów małe wysypiska… :angryy: Z racji Roksi nie bardzo lubię rowery, nie potrafię oduczyć tej mojej małej cholery żeby nie goniła rowerzystów, na smyczy jak jest to jak pociągnie to zawsze ją karcę, ma czasami dni, że rowery śmigają a ona nic, ale to rzadkość. :oops: Ranna pobudka u nas w domu jest wspaniała, można się uśmiać! Viki najszybciej wstaje, budzi się momentalnie, przeciąga się i jest gotowa do zabawy i spacerku, z Roksią trochę gorzej, niby łapy rozprostowane, ale musi zajrzeć na balkon, sprawdzić kuchnię i nie przychodzi do ubrania obróżki tak ochoczo jak Viki. Za to Iga to koszmar! Najpierw jest budzenie, parę razy potrząsanie, w końcu otwiera oczęta… Ale to jeszcze nie zwycięstwo, bo Iga nie chce zejść z łózka. Kończy się to postawieniem jej na łapki na podłodze, ale Iga nie chce się wyciągnąć i zrobić kroku, trzeba ją ubrać w szelki, lekko pociągnąć, wtedy zaczyna się przeciągać, z uwagi na małą ilość czasu rano zostaje pociągnięta na smyczy do drzwi wejściowych, ale mam wrażenie że jeszcze jest zaspana jak wraca ze spaceru, dopiero podane śniadanie ją budzi i znowu idzie spać… :diabloti:[/QUOTE] No to Pani Bożeno ma Pani łady przegląd psich charakterków- od energii w postaci Vili, przez relaks i rowerowy stres u Roksi , po smerfa śpiocha w Iguni :) Stadko zróżnicowane ale chyba dlatego się dogaduje. Pozdrawiam
  10. Nie było mnie zaledwie 48 godzin a tu taaakie informacje i tyle wydarzeń.. Na początek wielki ukłon w stronę Pani męża, miał co robić podczas Pani nieobecności, rezydentki potrafiły zadbać o odpowiednią "rozrywkę". Na całe szczęście już wszystko wróciło do normy i obyło się bez dużego uszczerbku dla psin i ludzi :))))) Serdeczne Pozdrowienia.
  11. [quote name='keakea']Toż napisała Bożena, że jest na delegacji :) Cierpliwości, Ciotki :)[/QUOTE] No tak rzeczywiście pisała, ale niecierpliwość Nasza nie zna granic :) To tylko świadczy o silnym uzależnieniu od czytania tego forum :)))
  12. Pani Bożenko, czy wszystko dobrze u Pani i psinek??? Przyzwyczaiła Nas pani do codziennych relacji z życia rodzinki S, a tu od wczoraj taka cisza? Mam nadzieję że spowodowane to jest brakiem czasu i natłokiem innych przyjemnych zajęć a nie jakimiś problemami? Pozdrawiam Kamila
  13. Jak tam się miewa, psia rodzinka Sobieszek :)??
  14. [quote name='soboz4'][video=youtube;FuYDS7i4ZL0]http://www.youtube.com/watch?v=FuYDS7i4ZL0&feature=youtu.be[/video][/QUOTE] Oj Iga pokazuje ze nie można zawsze ulegać. Szczekanie :) Roksia fajnie merda ogonkiem ,Viki "nożycuje" uszkami -wygląda to całkiem normalnie, wręcz jak w rodzinie, ale nie znam się do końca na charakterku jamniczek, Yorczki mam opanowane ale Jamniczki to narazie wyzwanie- uczę się od Pani
  15. p.Bożeno nie miałam najmniejszego zamiaru Pani peszyć- jeśli czymś uraziłam PRZEPRASZAM
  16. Właśnie zakończyłam całkowitą lekturę tego forum. Mam dwa spostrzeżenia p.Bożeno: 1. Pani pisanie jest rewelacyjne, ciekawe, zaskakujące, interesujące i mega wciągające. 2. Myliłam się co do Pani, nie ma Pani serca ze złota.... To już czysta platyna!!!!! Historia Igi jest niesamowita. Tyle zabiegów, tyle problemów zdrowotnych Pani i Ona przeszły piekło, a teraz jeszcze powtórka przy Viki. Jeśli ktoś nie wie jak wygląda miłość bezwarunkowa i niczego nie oczekująca niech zajrzy na to forum- tu jest jej definicja! p.s. Psy kochające popcorn wyglądają.... no cóż BOOOOOSKO ZABAWNIE. Aż mi się ponownie opis nasuwa: No ile jeszcze mamy czekać- Bożenko szybciej prosimy! Dawaj ten popcorn:)
  17. [quote name='deangell']witajcie jestem z wami , ale dzisiaj będę miała lekturę ,pozdrawiam ALP[/QUOTE] Polecam mnie 29 stron troszkę zajęło, ale warte każdej minutki- zwłaszcza historia Igi
  18. [quote name='soboz4']dziękuję! Obawiam się, że część sąsiadów robi kółeczko na czole jak przechodzę....[/QUOTE] Bardzo nieszczęśliwi muszą być Ci Pani sąsiedzi, nie mają własnego życia skoro tak bardzo interesują się Pani domkiem. Tylu ludzi Panią wspiera i podziwia ze kilku sąsiadów w razie czego też ustawimy :)))
  19. [quote name='maciaszek']Radość z tego, że Viki zostaje wyraziłam już na wątku Twoich psiaków, ale i tu się pocieszę: :multi: :multi: :multi:. [URL]https://lh5.googleusercontent.com/-XaQpGpkMMWw/UC-IEOkFSQI/AAAAAAAAQ7s/qQB-f4dHgJI/s720/IMG_2688.JPG[/URL] - ktoś się w budzie nie zmieścił ;).[/QUOTE] Fota jest niesamowita, jest tak mega optymistyczna że rogal się sam na buzie ciśnie :)
  20. Fajnie, ze teraz o całej trójcy można zaczerpnąć świeżych wiadomości :) Po sukcesie strony Viki na FB myślę ze to Forum będzie kolejnym :) Ja już dodałam do obowiązkowych "czytadeł" przy porannej porcji kofeiny :)
  21. Zdjęcia, jak by to powiedziała chrześnica mojej przyjaciółki, są fastastyczne i ubelone :)
  22. Merdający ogonek jest fantastyczny- zadowolenie w czystej postaci. Że o ataku przypuszczonym na jamniczkę nie wspomnę:)
  23. Podziwiam Pani wytrwałość, siłę i nadludzką determinację! Powodzenia z zębem - bo to jest "masakra".
  24. Jak mawiała moja dentystka- "Wszystko się Panu Bogu udało w człowieku, po za zębami. Ostatnie rosną i pierwsze się psują" Szczerze współczuje tego bólu. 3mam kciuki tym razem za obie Panie, Bożenkę i Vikunię. Powodzenia,
×
×
  • Create New...