-
Posts
150 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Kama681
-
Kochana Siostra obiecała że czasem umieści info o Borysku! Przyszywanym kuzynie mojej małej Nuci:) Czekam na kolejne wiadomości bo z uwagi na odległość Nasze psiaki widują się raz na miesiąc, a wiadomo ze u szczeniaczków zwłąszcza dużych ras zmiany w wyglądzie zachodzą z dnia na dzień. Sama nie wiem jak będzie wyglądało nasze Borysiontko jak przyjedziemy w piątek.
-
Tak, tak wiem ze jestem kiepskim fotografem, a może raczej leniwym. Aparat mam fajny ale zawsze zapominam go zabrać na spacerki, ale obiecuje się poprawić. W piątek wyjeżdżamy z Nucią na święta i zostajemy na wsi do przyszłej środy więc jestem pewna ze ten wyjazd na 100% zostanie opatrzony nie jedną sesyjką. Zwłaszcza że zjedzie się całą rodzinka i na dodatek mamy prywatną "parapetówkę" u siostry i jej męża :) Kurczak obie już nie możemy się doczekać. Nucia na sam widok dziadziusia aż się trzęsie z radości a i ja jestem bardzo szczęśliwa z tego że czas na chwilę zmieni bieg i nie będzie taki "miastowy". Wiem ze obie wypoczniemy i oderwiemy się od Opola w te święta. Mam tylko obawy czy moja łobuziarka nie okupi tych świąt kolejną fałdką na puchatym brzuszku:) Bo ze u mnie po tych świętach ciuchy się skurczą to jest niemalże pewna. Anetko a Tobie i Twoim suniom życzę wytrwałości i dużo zdrówka. Mam nadzieję że u Sissi też pojawi się mała fałdka po tych świętach i że małą będzie chętniej jadła i przybierała systematycznie na wadze. Nucia utrzymuje swoje 3,6 do 3,8 i myślę że jakieś 4 kg będą chyba jej optymalną wagą. Teraz jak ma już fajne dłuższe włoski, poskręcane jak na owieczce wygląda naprawdę uroczo. Włoski znacznie jej dodają "objętości".
-
Kurczak ale mnie dawno Tu nie było. Z góry przepraszam wszystkich czytających :) Nucia jest już ze mną 3,5 miesiąca- ten czas tak szybko leci ze aż strach pomyśleć. Nie mniej jednak zachowanie mojego psiaka zmieniło się diametralnie. Teraz jest w pełni Bichonkiem. Wygląda jak owieczka i ma mega wielkie białe "futerko". Po rozczesaniu przypomina pluszowego misia. Jakiś czas temu zdiagnozowałam u małej ADHD ale jej ostatnie zachowania tylko mnie utwierdzają w przekonaniu ze Nutka ma w sobie tyle energii że spokojnie mogłaby zastąpić elektrownie w zasilaniu Opola :) bez uszczerbku dla którego kolwiek z jego mieszkańców! Masakra co ona potrafi wyprawiać. Obecnie jest na etapie szczeniaka. Biega, warka i szczeka (choć bardzo rzadko w porównaniu z Nelcią). Zauważyła ze można sobie zabierać kapcie kiedy nikt nie widzi nosić je do pokoju i spokojnie gryzać na dywanie ! W końcu też zaczęła bawić się zabawkami i teraz mój salon przypomina pokój dziecięcy, gdzie się nie obrócę leży jakiś michol, labo sznureczek lub co zabawniejsze moje japonki:) Naprawdę jak ją obserwuję to mam wrażenie że nie patrzę na 6 letnią sunię tylko na 5 miesięcznego szczeniaczka. Już niemalże tradycją stały się "ósemeczki" i podgrywanie mnie po wieczornym spacerze na którym tez wybiega się jak szalona. Wracamy, ledwo ja porozbieram z kubraczka, i się zaczyna. Warczy na mnie , zaczepia mnie i ucieka do kuchni jednocześnie dając mi do zrozumienia ze mam ją gonić! I zaczyna się rundka -kuchnia- przedpokój- salon- zakręt na dywanie -wybicie na narożnik - i z powrotem tą sama trasą!!! Trwa to jakieś 20 min i potem jest spokój, ale ubaw mamy przedni obie. Ona bo się cieszy i okazuje swoja radość i ja kiedy widzę jaka jest szczęśliwa. Na spacerach też mamy już stałych kolegów. Wielkiego Chiwaska i małego Maxia (mieszaniec jamniczka i kundelka) Podczas zabaw z Chiwaskiem musimy uważać bo to naprawdę WIELKI PRZYJACIEL- natomiast nie ma w nim ani krzty złości czy agresji, to taki słodki ciapus ze czasem mam wrażenie ze to Nuta wiedzie prym w tym "związku"- to ona tu rządzi. Z Maxiem natomiast to istne ADHD, to co te psiaki wyprawiają razem to wręcz nie do opisania. Max ma ok 1,5 roku i nie mniej energii niż Nutka. Tylko tumany śniegu wzbijają się w powietrze kiedy te łobuzy się spotykają. Podczas tych zabaw, lub uściślając odśnieżania terenów zielonych :), Nuta biega bez smyczy bo muszę też troszkę myśleć o sobie. Ja nie mam takiej kondycji jak moja dziewucha. Zastanawiam się czy Ona własnie tak nie chce mnie zmobilizować do jakiegoś wysiłku fizycznego. Idealnie nadawała by się do wspólnego biegania:) Naprawdę Nutka może jest i mała (3,6kg) ale baaaaardzo energiczna. Kocham tą łobuziarę jak nie wiem co i widzę jak i Ona odwdzięcza się tym samym. Jest nie grzeczna ale wie jak potem się pokajać żeby jej wybaczyć. Muszę ją pochwalić natomiast za spokój podczas wszelkich zabiegów kosmetycznych (oczywiście poza kąpielą). W niedziele 45 min stała dzielnie i pozwalała sobie wyczesywać włoski. Niestety podczas ostatniego pobytu na wsi złapała chyba pchełkę. Lokalizacja jej na Nutce to jak szukanie igły w stogu siana. Niby coś tam zmalałam i wyczesałam nieco "gnid" ale to i tak kropla w morzu. Zaaplikowałam jej od razu Sabunol, i obserwuję co się dzieje. W sobotę kolejna kąpiel więc jestem dobrej myśli. W końcu umówiłyśmy się na wizytę u fryzjerki, niestety dopiero na 31-12 bo wcześniej Pani Dorotka nie ma nawet 30 min by małą "wcisnąć". Plus jest taki że przynajmniej jedna z nas będzie miała nowy fryz na wieczorna impresssskę. :) Z uwagi na fakt ze to Nasz pierwszy wspólny sylwester, zostajemy z domku. Zastanawiam się jak Nutka zniesie ten hałas. Do tej pory nie reagowała na huki i stuki ale wiadomo ze sylwester rządzi się swoimi prawami. No czas pokaże. Ach zapomniałam jeszcze opisać nasze wizyty na wsi i nowego kolegę Boryska (7 tygodniowy szczeniak owczarka niemieckiego ) 2 tyg temu pomagałyśmy z Nucia w przeprowadzce na wieś mojej siostrze i o dziwo Nuci taka zamiana mieszkań bardzo się spodobała. Ma to swoje dobre strony dla mojej małej, podwórze i bliskość mojej mamy i dziadka. A dziadziuś to dla Nuci prawie jak święty Kiedy tylko jest w pobliżu nic i nikt się nie liczy..... bo dziadziuś zawsze ma kawałek kiełbaski jakieś mięsko czy inne smakołyki. Rano jak tylko wstałyśmy a raczej dziadziuś wstał, a Nutka to usłyszała to zaczeło się akcja drapania w drzwi, szczekania i warkania wszystko byle tylko wyjść i "przykleić" się do Dziadziusia! To niesamowite jak ta mała sobie owija wszystkich w okół małego pazurka. U siostry jest szczeniak owczarka. Borys ma 7 tyg ale wielkością jest taki jak Nucia więc to idealny kompan do zabawy, teraz hihihihihi, bo za kilka tygodni to Nutka będzie dal niego maskotką do zabawy. Liczę ze będzie pamiętał ja ze szczenięcych latek i będą się tolerować a może nawet bawić ze sobą nawet jak Borysiatko dorośnie. Nie mam niestety za dużo nowych fotek bo jakoś taki kiepski ze mnie fotograf, ale te które udało mi się zrobić za chwilkę umieszczę. Pozdrawiamy też Naszego braciszka Bezika który już odbył swoją pierwszą wizytę w salonie piękności i jest juz po sterylce. Dzięki jego "mamie" Anetce wiemy co u niego i jak fajnie się rozwija i zmienia. Buziaki Kamila & Nutka
-
Ja też doskonale się bawię, jak biegam w około obcych mężczyzn za Nucią na drugim końcu smyczy :) Powiem szczerze że musimy być z Nucią całkiem dobrym "programem" rozrywkowym dla sąsiadów obserwujących Nas z okien.
-
Ja nawet nie próbuję robić tego sama. Z uwagi ze mała miała bardzo duży przerost pazura (niestety wiadomo dlaczego), jej pazurki nawet po obcięciu są długi i wydają stukający dźwięk na panelach i płytkach w naszym małym mieszkaniu. Obcinała jej wet miesiąc temu a teraz zrobi to Nasza fryzjerka. Ja nie umiałabym sama się do tego zabrać, choć może się zmobilizuję i jak będę podcinać Nucię u p.Dorotki to poproszę ją o instrukcje. Generalnie Nutka poddaje się wszelkim zabiegom kosmetycznym dosyć ładnie, nie jest zadowolona ale grzecznie znosi czesanie, czyszczenie uszek i oczek, wycieranie łapek i tak dalej. Po każdym taki zabiegu nie obywa się jednak bez smakołyka. Bestyjka jest już tak wytresowana ze jak tylko skończymy to biegnie do kuchni i hipnotyzuje lodówkę w oczekiwaniu na coś dobrego. Tak myślę że do p.Dorotki też zabiorę ze sobą jakieś smakołyczki żeby miło jej się kojarzyła. Nie ukrywam że odkładam tą wizytę już jakiś czas :( p.Dorotka prowadziła Nelkę, i od czasu kiedy jej ze mną nie ma jeszcze u niej nie byłam. Wiem ze jak przyjdę z innym pieskiem na 1000% będzie pytała, a u mnie za każdym razem samo wspomnienie wywołuje potoki łez:( Ach, ale trzeba być odpowiedzialną "mamą" Nuci i zadbać o jej wygląd i komfort, a p.Dorotka to chyba najlepsza groomerka, behawiorystka i psycholog w jednym na całej Opolszczyźnie. Należy do zw Krynologicznego i generalnie jest mega mądrą kobietą która sama prowadzi kilka linii psiaczków.
-
Nutka nadal pielęgnuje swoją miłość do Czarka z 10 tego :) Wczoraj spotkali się na wieczornym i dzisiaj na porannym spacerku. Te psiaki naprawdę zapałały do siebie wielką sympatią, jak tylko się zobaczą choćby z daleka, zaczyna się istny szał. Bieganie, uderzanie łapkami i skakanie to porządek każdego ich spotkania:) Miło się patrzy jak łobuziaki się bawią a ja z "tatą" Czarka tańczymy w około ze smyczkami. Dziś rano Nucia zafundowała mi karuzelę bo zaczęła z Czarkiem biegać w koło "taty" Czarka a ja żeby nie zaplątać smyczy biegałam za nią:) Jak ktoś obserwował całe zdarzenie musiało to wyglądać komicznie. Po za Czarkiem, Nucia zaczyna dostrzegać wrony:) Jak na razie nie wie za bardzo co to jest za stwór ta całą Wrona, ale zaczyna się im bacznie przyglądać i obserwować co robią. Nie podbiega zęby się z nimi przywitać choć wydaje mi się za ma na to ewidentną ochotę - i to tylko kwestia czasu. Nie wiem czy małą wcześniej widziała kiedyś ptaszyska, ale z jej reakcji wnioskuję ze raczej nie miała z nimi doczynienia. Ach całkiem zapomniałabym się z Wami podzielić tym ze Nucia zaczyna też powoli interesować się piłeczka i niestety podgryzaniem czego kolowiek co zostawię w korytarzu na podłodze:) Może to być smycz, rękawiczka czy gazeta. Uważa ze jeśli zostawiam coś w pobliżu małej wycieraczki którą sama sobie przywłaszczyła i zaadaptowała jako II legowisko, to należy się jej i z całą pewnością jest to jej zabawka:) Mała uczy mnie porządku i pilnowania gdzie co zostawiam:) Wczoraj wieczorkiem też mnie zaskoczyła. Po wieczornym spacerku zjada zawsze jeszcze porcję chrupek. Ja siedzę sobie w pokoju i słyszę jakiś hałas dobiegajacy z kuchni. Wstałam podeszłam, patrzę a Nucia jakaś taka wystraszona stoi w niewielkiej odległości (może z pół metra) od miski z wodą. Zajrzałam do niej a mojej Nuci wpadł tam chrupek, z całej swej łapczywości chciała go wydostać i znużyła pyszczek w tej wodzie. Prawdopodobnie nalało jej się wody do noska i odskakując narobiła hałasu i zachlapała całą ścianę. Ale jak byście zobaczyli jej minkę, jak by chciała przeprosić i powiedzieć ze to nie ona i że nie wie co się stało, ale na 100% więcej się to nie powtórzy. Nucia ma bardzo bogatą mimikę pyszczka:)
-
Oj tak dziś ja wyglądam jak zombi, a Nucia zadowolona pewnie teraz przewraca się na drugi boczek na moim łóżeczku:)
-
Żałuje ze nie mam maszyny do Szycia bo z chęcią pomogłabym w szyciu - zawsze to lubiłam!
-
:) Nucia zaczyna prowadzić już chyba życie nocne. Dzisiaj o 00:33 stwierdziła ze jest głodna i ze z chęcią poczęstuje mnie też swoimi chrupkami bo skoro tak sobie smacznie śpię to na pewno z braku siły nie umiem się obudzić i bawić własnie z nią tu i teraz! Wybiegła z łóżka, by po chwili wskoczyć na nie z takim impetem.... ach brak słów. Przybiegła do mojej twarzy polizała mnie i dała chrupka:) poczty zaczepnie złapała za rękę i kazała a wręcz żądała miziania i zabawy - o 00.33!!!!!! No masakra. Potem zaczęła lekko poszczekiwać i tępo gapić się w przedpokój, co mnie lekko zestresowało, bo w takich chwilach zawsze zastanawiam sie czy ktoś się nie włamał do naszego mieszkanka- ale jak zwykle to tylko fałszywy alarm. Niestety bardzo skutecznie wybudziło mnie to ze snu- co zadowoliło Nucię bo dostała to co chciała solidną porcję głaskania i miziania. Na finiszu obie zasnęłyśmy przytulone do siebie:) Rano oczywiście na pierwsze tony budzika, Nucia już na równych łapkach domaga się spacerku,dzisiaj to nawet nie raczyła czekać aż się umyję tylko od razy podniosła raban - chał, chał, chał- ale robiła to tak zabawnie ze śmiałam się w niebo głosy! Po spacerku - micha - i zabawa. Jak wychodziłam zdawało mi się ze chciała powiedzieć do mnie "Ok to ty teraz idź popracuj troszkę a ja sobie smacznie pośpię na Twojej pościeli i nabiorę energii żebyśmy mogły w nocy znów się pobawić"! Kochana moja Nucia zawsze wie jak pokrzepić mnie przed pracą:)
-
Pani Bożenko, pani szyje pontoniki dla psiaczków- czy można zapytać o możliwość nabycia takiego słodziaka z jakiego korzystają Jamniczki - obie:) ????
-
No tak jak tylko wróciłyśmy z wieczornego spacerku, ja zasiadam do laptopa żeby coś poczytać czy popracować, a tu proszę moja łobuziarka zabiera się za zabieranie mi kapci. Nie wiem dlaczego, ale ma jakieś ciągotki do japonek w których chodzę po domku. hihihihih a teraz lekko obrażona na fakt ze jej zabrałąm "zabawkę" zademonstrowała swoją złość, idąc do kuchni! Tylko słyszę jak chrupie swoje chrupki z obiadku:) chrrruppp, cherrrrupp, chrrrrup. Jak zawsze przynosi je do pokoju i konsumuje na moim włochaty dywanie tak teraz nawet do mnie nie zajrzy. Moja charrrrakterna pannica:) I jak tu jej nie kochać całym serduchem. O i jest, przybiegła -wytrzeć sobie mokry pyszczek o moją dłoń:)
-
Jak to nie ma w tych metamorfozach Pani zasługi. A kto dał nowe życie Idze i Viki???? No kto??? Pani Bozenko nie ma tu co być nader skromnym, Pani ma wielkie serce całe ze złota. A co do powiększenia rodzinki o kociaki, to u mnie jest nieco odwrotnie. Ja kocham wszelakie zwierzaczki ale w domku mogłabym mieć chyba tylko psiaki. Nawet przyznam się szczerze od jakiegoś czasu zastanawiam się nad założeniem domku tymczasowego dla jakiegoś starowinka a raczej starowinki (ach to moje skrzywienie do suczek:) ) Wiem ze Nutka z otwartymi łapkami przyjęła by jakąś towarzyszkę zabaw. Miałabym tylko obawy o mieszkanko, bo moja Nucia ma niespożytkowane ADHD:) Pozdrowienia dla całej rodzinki i tej dwu jak i czteronożnej:) P.S. a jak tam postanowienie o rzuceniu papierosków???
-
Jamniczki i Vikunia, Gaja i Rufi, do tego Hugo- cała rodzinka jest niesamowita. Uwielbiam oglądać zdjęcia ze spacerków i poczynań łobuzków w domku u Pani czy Pani Mamy:) To niesamowite jak takie stadko się dogaduje i zaczyna zgodnie funkcjonować. Każdy znalazł swoje miejsce a na czele bataliony zaczepno obronna Vikunia i jej ostre ząbki:) A pamiętam jeszcze tą niedzielę w wakacje kiedy natrafiłam na stronkę VIki, wtedy jeszcze chorej przestraszonej i nieco dzikiej. Teraz to Pani na włościach i z tamtej psinki nie zostało na całe szczęście już nic. Brawo i oby tak dalej i więcej takich własnie sukcesów.
-
Witam, strasznie długo mnie nie było, ale to tylko zwyczajny kompletny brak czasu, i zaganianie i praca i z milion innych rzeczy, ale główny powód mojej nieobecności to Nucia. Która od dnia II kąpieli 5-11-2012 ma mega wielkie ADHA i potrzebę mojej stałej bliskości i skupiania własnie na niej uwagi. Wieczorkiem postaram się wrzucić zdjęcia z kilku sesji jakie zrobiłam małej. Mam kilka fajnych fotek i filmik z kąpieli a raczej tego co działo się po jej odbyciu no i oczywiście 2 spacerki zaliczone w pełnym biegu i słoneczku uwiecznione w moim obiektywie. Jak wspomniałam na wstępie nie mam czasu bo moja Nucia niesamowicie mocno zaczęła odczuwać potrzebę miziania, głaskania, zabawy i bycia w centrum zainteresowania. Stała się takim pieszczochem i prowodyrem zabaw ze aż trudno uwierzyć ze jest ze mną dopiero / aż 11,5 tygodnia. Wracam z pracy o 16.00 jeszcze nie zdążę wejsć do wiatrołapu a Nutka już wyrywa się z opierniczeniem mnie ze mnie nie było:) Najpierw na mnie naszczeka z wyrzutem by po 10 sekundach zacząć szczekać i cieszyć się już na mój widok i oczywiśćie spacer. Rzucam tylko torebkę i już mkniemy na spacerek. Ostatnio coraz częściej Nucia biega bez smyczki: tu mała galeria w barwach jesieni [url]https://www.facebook.com/media/set/?set=a.516319421719688.122487.100000249046985&type=3[/url] a tu z ostatniej niedzieli: [url]https://www.facebook.com/media/set/?set=a.519678814717082.123125.100000249046985&type=3[/url] I muszę ja tak troszkę pochwalić i troszkę skarcić, bo charakterna się bestia zrobiła i jak ma ochotę to się słucha i przychodzi natychmiast jak ją zawołam, ale jak tylko uzna że ciekawsze rzeczy są w liściach, trawie czy w powietrzu to stoi i hipnotyzuje wzrokiem wszystko tylko nie mnie:) Ale nie mogę nażekać nie obszczekuje nikogo i niczego (z tego co czytałam to mało hałaśliwa rasa) nie biegnie za człowiekiem, jedyne co ja gubi to uganianie się za innymi pieskami bez względu na ich wielkość z każdym czuje potrzebę przywitania się i niestety nie czuje leku przed ulicą. Dlatego też nigdy absolutnie nigdy nie spuszczam jej ze smyczy w choćby najmniejszym sąsiedztwie drogi, nie ważne czy ruchliwej czy zwykłej mało uczęszczanej. Po spacerku obowiązkowa micha albo smakołyki bo przecież jej wzrok sam do mnie mówi "ej, Ty spaliłam kalorie biegając i obwąchując wszystko w okół to należy je teraz uzupełnić czymś dobrym" - na domiar złego zaczyna powoli grymasić. Jest rozpieszczana przez moje sąsiadki, i ciocię Violkę z Natusią -szyneczkami, kiełbaskami, mięskiem- to też w domku gdzie są tylko "chrupki" (sucha karma) czasem można powybrzydzać. Czasem jak wieczorkiem dam jej kolacje to konsumuje ja nad ranem albo kolejnego dnia w południe. Ale spokojnie głodem nie pada zawsze ktoś mi ja dokarmia:) a to sąsiadka kanapeczką, a to Violka cielęcinką i tak dalej. Wiem ze nie jest to dobre ale jakoś nie umiem być w stosunku do tej białej kulki stanowcza i konsekwentna. Podobnie jak z jedzonkiem sprawa zaczęła wyglądać ze spaniem. Jednej nocy rozcięłam głowę o kaloryfer bo tak się Nutce posuwałam na łóżku - oczywiście moim łóżku !!!! Na samym początku Nucia spała w nogach i tam jej się całkiem podobało, ale nie wiem nawet kiedy, przestało jej to wystarczać i zaczęła z każdą kolejną nocką przesuwać się wyżej, zajmując coraz więcej przestrzeni na mojej pościeli Obecnie leżakuje sobie albo w centralnym punkcie łóżka albo na mojej poduszce podczas gdy na śpię na własnym przedramieniu:) pościeli. Obecnie Nie wiem jak takie małe zwierze może zdominować dorosłego rozumnego (wydawałoby się rozumnego :) ) człowieka. Ale realia są takie ze ja mam 30 cm a Nucia 120 :) Generalnie popołudnia to jedna wielka gonitwa po mieszkaniu, zaczepki i zabawa. Tarmoszenie za uszka i głaskanie po brzuszku, z małymi przerwami kiedy Nucia zechce zasnąć w swoim pontoniku w kuchni, ale tylko na czas kiedy robię jedzenie bo jak tylko zasiądę z talerzem do stołu już nie ma spania!! Należy wtedy wstać i tak mocno zabiegać o jedzenie jakby głodowanie trwało u niej z dobre 3 miesiące:) I tak to nam upływają te jesienne dni i wieczorki. Nucia jest z dnia na dzień bardziej odważna, bardziej śmiała i bardziej zaczepna. Kochana moje Łobuziaka. On cieszy się zawsze na mój widok sama wypełniając taka radością całe moje życie ze nie znajduję słów by to tu opisać.
-
A tu link do filmiku, jak moja Nutencja potrafi domagać się nagrody kiedy uzna ze była wystarczająco grzeczna podczas jakiej kolwiek czynności pielęgnacyjnej:) [URL]http://www.youtube.com/watch?v=JftVVVZuNso[/URL] :)
-
Wczoraj po wieczornym spacerku Nucia zaliczyła 2 kąpiel od czasu kiedy jest u mnie. Po raz pierwszy widziała i miała zetknięcie z suszarka. Przy pierwszej kąpieli nie chciałam jej nadmiernie stresować i jej darowałam. Niestety wczoraj musiałyśmy już przejść przez tę część zabiegów kosmetycznych. Niestety mała nie należy do łatwych w "obróbce" z wanny uciekała i szalała po całej łazience. Generalnie kąpiel była drogą przez mękę nie wiem dla której z Nas bardziej traumatyczna. Nucia bała się wszystkiego a mnie pękało serce jak widziałam to przerażenie i strach w jej maleńkich oczkach. Samo "pranie" jeszcze jakoś przeszło ale suszarka była masakryczna. Nutka uciekała mi starała się wydrapać dziurę w drzwiach od łazienki byle tylko uciec. Po jakiej małej chwili jednak skapitulowała i mimo niechęci i strachu poddała się suszeniu. Trzęsła się jak listek osiki ale dzielnie dotrwała do końca. Poniżej załączam małą sesję z efektu kąpieli i czesania. Niestety nie udało mi się zrobić żadnych zdjęć jak mała śmiesznie wygląda cała mokra. Nie chciałam przedłużać tak "niemiłej czynności " jak kąpiel nawet o tą chwilę na pstryknięcie fotki. Może następnym razem się uda. Teraz Nucia przypomina pluszaczka i nawet córcia mojej przyjaciółkę którą przychodzimy odwiedzać stwierdziła ze Nutka też jest jak bliźniaczka jej maskotek :) "O NIE TYLKO NIE SUUUUUSZARKA" [IMG]http://i1077.photobucket.com/albums/w473/kama681/2222.jpg[/IMG] "PROSZĘ NIE SUUUUUSZARKA" [IMG]http://i1077.photobucket.com/albums/w473/kama681/111.jpg[/IMG] UDAŁO SIĘ UCIEC :))) [IMG]http://i1077.photobucket.com/albums/w473/kama681/DSC04011.jpg[/IMG] "NO DAJ SPOKÓJ Z TYM APARATEM- BO SIĘ OBRAŻĘ ZOBACZYSZ" [IMG]http://i1077.photobucket.com/albums/w473/kama681/DSC02286.jpg[/IMG] "NO OK, TO JUŻ ZRÓB MI TO ZDJĘCIE I DAWAJ SMAKOŁYKA- PRZECIEŻ BYŁAM DZIELNA W TEJ ŁAZIENCE:)" [IMG]http://i1077.photobucket.com/albums/w473/kama681/DSC02284.jpg[/IMG] "CHWILA DLA REPORTERÓW" [IMG]http://i1077.photobucket.com/albums/w473/kama681/DSC02283.jpg[/IMG] [IMG]http://i1077.photobucket.com/albums/w473/kama681/DSC02292.jpg[/IMG] [IMG]http://i1077.photobucket.com/albums/w473/kama681/DSC02291.jpg[/IMG] [IMG]http://i1077.photobucket.com/albums/w473/kama681/DSC02287.jpg[/IMG] [IMG]http://i1077.photobucket.com/albums/w473/kama681/DSC02288.jpg[/IMG] [IMG]http://i1077.photobucket.com/albums/w473/kama681/333.jpg[/IMG] A po sesji zdjęciowej oczywiście były smakołyczki za "dzielne" stawienie czoła kąpieli :)
-
Nutka coraz lepiej i łatwiej otwiera się na ludzi. Nie ucieka już jak "poparzona" przy każdej próbie pogłaskania, a jeśli zna już kogoś lepiej jest bardziej śmiała. Zauważyłam jednak że łatwiej akceptuje kobiety niż mężczyzn, obawiam się ze to z powodu stresu jakiego doznała wcześniej. Wszak to własnie mężczyzna był jej "oprawcą". Bardzo ładnie zaakceptowała moja przyjaciółkę Anetkę która w sobotę spędziła nockę z Nucia. Musiałam wyjechać na jedna noc i niestety hotel do którego jechałam nie akceptował małych zwierzaczków zatem Nucia została w mieszkanku pod opieka własnie Anetki. Z uwagi na duże podobieństwo miedzy nami Nucia zaakceptowała ja bardzo szybko i bardzo mocno, łącznie z tym ze razem obie Pani spały w jednym łóżeczku:). Wczoraj w rewanżu odwiedziłyśmy Anetkę w jej mieszkaniu i Nucia też zachowywała się świetnie. Pozwiedzała, obwąchała wszystkie konta a w finale ułożyła się na wersalce i spokojnie sobie zasnęła. Od zeszłego piątku mamy też misję budzenie. Wstajemy z Nutką wcześniej i o godzinie 7 idziemy budzić Natusię. Małą ma problemy ze wstawaniem do szkoły, a ze kocha psiaki to razem z Nucia staramy się proces wstawania znacznie przyspieszyć:) Chcę by Nutka jak najczęściej przebywała w towarzystwie osób mi bliskich, chcę by je akceptowała i nie stresowała się ich obecnością. Jak na razie jesteśmy na dobrej drodze ale kciuki się przydadzą :)
-
No właśnie- 35 cm psinki zdominowało 170 cm dorosłej kobitki :)
-
Nutka robi się coraz śmielsza i stanowcza. Niestety pokazuje też przysłowiowe pazurki. Wczoraj podczas mojego obiadku podbiegła do mnie parła przednie łapki o moje udo i obszczekała mnie. Oczywiście chodziło o podzielenie się tym co znajdowało się na moim talerzu. Nucia zrobiła się super zebraczkiem, i żaden posiłek nie obejdzie się bez niej. Nie przegapia nawet zjedzonego cukierka :) Szelest papierka jest w stanie wybudzić ja z najtwardszego snu! Generalnie jest mega słodka w tym co robi ale wiem ze to nie poprawne zachowanie i ze muszę zacząć z tym walczyć i reagować, by nie utrwalać w niej negatywnych rzeczy. Tylko jeszcze nie do końca wiem jak zadziałać by wyłączyć w Nuci psa żebraczka :) Macie może jakieś rady i pomysły?
-
[url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/232955-Hugo-Bond-super-agent-znad-Bugu-szuka-swego-miejsca-na-ziemi!?p=19858683#post19858683[/url] Polecam ponownie cudownego psiaka, on czeka na swoja szansę i dom!!! Nie każmy mu za długo czekać, każdy dzień to strata dla potencjalnego opiekuna :) Hugo Bond może przecież dać tyle miłości!!
-
Kurczaczek, takie ładne z niego psisko i nie ma chętnych :( Ślicznie się prezentuje naprawdę prawdziwy Hugo Bond:) -trafiony przydomek został mu nadany. A co do ludzi którzy chcieli go adoptować to nie rozumiem, jak można być tak nie odpowiedzialnym i nie konsekwentnym. Wiadomo ze psinka musi się przyzwyczaić do nowego otoczenia, nowego "stada". Wystarczy odrobina dobrej woli i pracy i mozna wszystko! Moja Nutka przez pierwsze kilka dni omijała mnie szerokim łukiem, nie pozwalała do siebie podejść a na każdą próbę pogłaskania reagowała ucieczka i chowaniem się pod stołem- ale nawet przez 5 min nie pomyślałam ze mogę ja oddać!!!! Ludzie te zwierzaczki potrzebują tylko odrobiny serca i czułości, dzięki temu stają się najwierniejszymi przyjaciółmi i towarzyszami Naszego życia. Kurczak zezłościłam się!!! Udostępniłam też Hugo na swoich profilach więc mocno 3mamy kciuki za szybka adopcję przez odpowiedzialnych "rodziców".
-
[IMG]http://i1077.photobucket.com/albums/w473/kama681/nowy_zps9b35da70.jpg[/IMG] [IMG]http://i1077.photobucket.com/albums/w473/kama681/DSC03974_zps56679508.jpg[/IMG] [IMG]http://i1077.photobucket.com/albums/w473/kama681/DSC03978_zps5b7a65c8.jpg[/IMG] [IMG]http://i1077.photobucket.com/albums/w473/kama681/DSC03977_zps61d1f414.jpg[/IMG] [IMG]http://i1077.photobucket.com/albums/w473/kama681/DSC03976_zpscc6b9659.jpg[/IMG] [IMG]http://i1077.photobucket.com/albums/w473/kama681/DSC03975_zpsbcdbe9f1.jpg[/IMG] Mała sesyjka z kolejne wyprawy w pełnym umundurowaniu. Niestety nie miałam ze sobą aparatu i zdjęcia zrobiłam telefonem dlatego taka niska jakość. Powiem Wam ze to co Nutka wyrabia na dworze będąc w ubranku jest nieziemskie. Jest mega ruchliwa, ale może jakimś cudem uda mi się nagrać filmik z tych harców. Kiedy ja ubieram w domku nie jest zadowolona, w windzie jeszcze też nieco stroi fochy ale za to już na spacerze to jest nie ten piesek. Biega, szaleje, z nad kapturka widać tylko klapiące uszka jak biegnie przed siebie:) Wczoraj założyłam jej kubraczek po mojej Nelce, ale jest na nią stanowczo za duży. Było niestety zimno i wilgotno i nie chciałam żeby mała się zaziębiła dlatego ten wybór. Ten szary "dresiarski" zakładany jest przez główkę i Nutce nie bardzo się to zadanie podoba, a ten "Nelkowy" ma zapięcie pod brzuszkiem co znacznie ułatwia temat. Dziś rozejrzę się w necie za czymś specjalnie dla mojej małej modelki:) Zastanawiam się nad takim który będzie nie przemakalny i bedzie miał elementy odblaskowe -tak dla większego bezpieczeństwa. Nutka nie chodzi jeszcze bez smyczy zwłaszcza wieczorami, umarłabym ze strachu gdyby zniknęła mi na sekundę z oczu, ale mimo wszystko przezorny zawsze ubezpieczony jak mawiała moja Babcia i Mama :)
-
W listopadzie wybieramy się na pierwsze strzyżenie, muszę w końcu doprowadzić stan kędziorków do ładu. No jak na razie to Nutka ma kilka długosći włosa. Tak jak została ostrzyżona po uratowaniu tak włoski rosną dalej. Śmiesznie nieco to wygląda bo w okolicy brzuszka ma takie długie sterczące i czasem wygląda jak by była w ciąży albo miała przepuklinę. Na główce tez zrobił się już nie mały bałagan. Generalnie włos się wzmocnił i po odgarnięciu widać jak śnieżno biały jest, niestety wierzchnia powłoczka jest nieco żółtawa, ale i nad tym przecież popracujemy:) Nie obcinałam jej wcześniej bo nie było czego w niektórych miejscach miała prawie łyse placuszki ale teraz to już co innego. Nutka generalnie dobrze znosi zabiegi pielęgnacyjne, czesanie i czyszczenie uszek czy oczek, wie ze po każdym takim zabiegu idziemy do kuchni po smakołyki wiec jest dzielna:) Czasem ucieknie przed zakończeniem i od razu kieruje się w stronę lodówy, szczekając i domagając się nagrody. Tak jakby chciała ukryć fakt ze jesteśmy dopiero w połowie zabiegu :) Spryciula.
-
Nucia, przeszła kolejne 2 testy:) Jestem dumna z mojego łobuzka. Po pierwsze wczoraj spuściłam ja ze smyczy (oczywiście najpierw sprawdziłam i wykluczyłam wszelkie zagrożenia dla małej) i sprawdziłam czy będzie grzecznie spacerować. Mogę się nią naprawdę pochwalić, była prze grzeczna. Odbiegała na kilka metrów po czym zatrzymywała się i czekała na mnie. Na każde moje zawołanie i uderzenie smyczką w moje biodro gnała do mnie jak szalona, nawet kiedy zaczynała wąchać niesamowicie apetyczne zapaszki w trawie, odrywała się i przybiegała. Na razie robię krótkie próby, bo za bardzo sie boję. Ale widzę ze Nutka zaczyna łapać o co chodzi na spacerkach bez smyczy. Można więcej ale trzeba być grzecznym :) Po jakichś 10 min takiego testu zapięłam ja i poszłyśmy w "gości" do Cioci VIoli i Natusi:) Oj jaki Nutka dała popis!!! Od jakiegoś czasu kiedy Łobuziara słyszy dźwięk noża ocierającego się o deskę do krojenia jest niesamowitym żebrakiem. Może spać jak suseł ale kiedy tylko usłyszy krzątaninę w kuchni jest pierwsza. Wczoraj pokazała tę cechę swojego charakterku w 200%, nie wyszła z kuchni nawet na 5 cm, a Ciocia VIola stała się najfajniejszą kumpelką po tym jak poczęstowała Nutkę boczusiem:) Po drugie Nutka zaakceptowała ubranko. Co prawda chwila zakładania i zdejmowania nie jest jej ulubioną ale jakoś daje radę, a na dworze prawie zapomina ze jest w ciuszkach. Mogę to oceniuć po 2 spacerkach kiedy Nutka była ubrana. Nie wiem jak będzie dalej ale rokuje całkiem dobrze. Drewniane nogi ma tylko podczas ubierania i w windzie, ale kiedy pod łapkami pojawia się trawka mojej Nutce już nic humoru nie psuje:) Tu jeszcze na "drewnianych" nogach, ale już za chwilkę .... [IMG]http://i1077.photobucket.com/albums/w473/kama681/Nutkawkubraczku2_zps03e6c135.jpg[/IMG] [IMG]http://i1077.photobucket.com/albums/w473/kama681/Nutkawkubraczku_zps6706e9f6.jpg[/IMG]
-
Świetnie czyta się ten wątek. To niesamowite jak mała biedna i chora Vikunia zmieniła się w taka arystokratkę broniącą swojego terytorium. Psiaki wszystkie bez wyjątku należy szanować i chronić bo same nie zawsze mogą to zrobić. Nigdy nie zrozumiem ludzi którzy robią im krzywdę z jednego tylko powodu "bo mogą"!!!!! Nawet w chwili zagrożenia ugryzieniem nie wolno używać przemocy w stosunku do psa. Po pierwsze to jest nie ludzkie a po drugie niemal zawsze wywoła odwrotną do zamierzonej reakcję, pies będzie chciał się przecież bronić. Wychodzę z założenia że karą za krzywdę wobec zwierzaka (jakiego kolwiek zwierzaka) powinno być zrobienie oprawcy dokładnie tego samego, może wtedy jeden z drugim zastanowił by się co takiego robi i jak to boli. Pani Bożenko a Pani życzę zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia- proszę na siebie bardziej uważać i dbać o siebie. 3 mam kciuki za pozytywne wyniki badań i dobrą kurację.