Jump to content
Dogomania

Gezowa

Members
  • Posts

    1695
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Gezowa

  1. Młody zna raczej takie... zwyczajne. Tzn. wszędzie ich pełno. Daj głos, łapy obie, piątka, nosek (dotyka nosem mojego nosa albo palca/dłoni), slalomu go uczyłam, ale nam wychodziło pokracznie, bo młody załapał, że za chodzenie między nogami dostaje nagrodę... i potem nawet na spacerze mi tak właził, bo myślał, że coś dostanie :lol:... obrót potrafi z naprowadzaniem... kiedyś nauczę go ukłonu i "wstydź się", bo do tego drugiego ma predyspozycje, ciągle nakłada sobie łapę na pysk... :lol: A szelki z rogza pewnie też zamówimy :D tylko muszę młodego zmierzyć, bo ciągle zapominam jakie ma wymiary... szyja bodajże 24, a klata 43... A linkę to my mamy taśmową. Nie plącze się aż tak, ale też bywa wkurzająca :razz:
  2. W sumie przedmówczynie mają rację... Ja sama pomimo tego, że będę mieć drugiego psa na 100% - nie chcę go teraz. Nie tylko z tego względu, że mam mało miejsca w mieszkaniu (bo jakby się uprzeć to oba mogłyby spać ze mną, gdzie moje wielkie łóżko zajmuje prawie połowę pokoju), ale właśnie dlatego, że wolę najpierw odchować pierwszego psa i popracować nad nim, żeby nowy nie przejął złych nawyków. No i nabiorę doświadczenia, zwłaszcza, że obecny pies jest moim pierwszym. Także... albo popracować nad staruszką, albo nacieszyć się nią póki jeszcze dycha, a szczeniaka odłożyć na kiedy indziej.
  3. Widzę, że nie tylko mój ma zwyczaj spania tam gdzie stanie, bo się zmęczył... :lol: Pierwsze zdjęcie super... Aż muszę się wziąć w garść i wreszcie ruszyć na jakiś dłuższy spacer z dogomaniakami czy innymi charciarzami...
  4. U nas jest tak, że młody jak dostanie głupawki to biega i skacze na nas w celu sięgnięcia po zabawkę, ale nie zawsze trafia... Serio wyglądam jakbym wyszła ze spotkania ze stadem dzikich kotów :razz: Teraz jest lepiej, nie odczuł tego nawet, chociaż trochę histeryzował... Wszyscy wiemy, że obcinanie pazurów nie boli, chyba, że trafi się na unerwienie... Jego bardziej denerwuje chyba to, że ktoś go trzyma i coś mu robi. Podobna sytuacja zresztą jak pisałam o zastrzykach w celu nawodnienia... więc już wiem nad czym muszę popracować :razz:. Kupiłam młodemu dzisiaj sznur bawełniany i od dzisiaj jest jedną z ulubionych zabawek (wygrywa na razie piszcząca papuga z biedronki z piłką i sznurkami :lol:). Szampon, bo dzisiaj wreszcie go wykąpać trzeba... no i rękawicę do czesania, bo zauważyłam, że gubi włos. Garść sierści z niego wyczesałam... A powiem wam, że zniósł to całkiem dzielnie. Chciał na początku gryźć, bo myślał, ze to nowa zabawka. "NIE", "super pies!" i ten bawełniany sznur zdziałały cuda, więc po kilki minutach miał wyrąbane co mu robię :D. Nie wiem czy to złudzenie, ale wydaje mi się, że po wyczesaniu jest jakiś piękniejszy... :cool3:
  5. Będą pewnie łzy... I wcale się nie dziwię. Człowiek zbyt szybko przywiązuje się do zwierząt, ale jak patrzeć na to z innej perspektywy - po 5 latach Tinka wreszcie znalazła dom! Szukała go długo i wreszcie znalazła... z drobną pomocą :multi:
  6. Ależ charty chcą współpracować! są bardzo chętne... ale kiedy tylko im się chce :lol:
  7. [quote name='Izabela124.']A ten kto wypowiada się w tej galerii jeszcze bardziej nakręca trolla internetowego[/QUOTE] Poniekąd masz rację. Ja mimo wszystko nie potrafię określać z góry człeka, który kręci ze znanych tylko sobie powodów. Sama to przerabiałam, będąc gówniarą ;)
  8. Mam wrażenie, że te odpowiedzi to tylko powtarzanie tego co mówią inni... - jak kot? - dobrze - zmień weta - zmieniam - a co u kotka? - lepiej, jest ok. Nie wiem, może się czepiam, ale nie mogę pozbyć się wrażenia, że ktoś tu nas robi w przysłowiowego konia :evil_lol:
  9. Jeszcze wtrynię się na temat chartów. [quote name='Tree']Myślałam o wielu rasach, ale każda ma wady i zalety, np. z greyhoundem nie byłoby problemu z nadaktywnością, ale boję się o jego instynkt łowiecki podczas spuszczania ze smyczy.[/QUOTE] Whippety, greyhoundy i borzoje (resztę chartów znam raczej słabo) to sprinterzy, więc po swobodnym (!) wybieganiu taki dorosły osobnik będzie spał, lenił się, doglądał domowników. W domu te psy są naprawdę spokojne, bo na spacerach dają upust swojej energii, o ile rzecz jasna jest wszystko dobrze zorganizowane. Bieganie to nie wszystko, charty wbrew krążącym stereotypom są psami inteligentnymi, ale jednocześnie niezależnymi w jakimś stopniu (whippety są chyba najbardziej polecane na początek), więc nie można oczekiwać od nich posłuszeństwa na poziomie owczarka. Nie wiem gdzie to wyczytałam, ale nasuwa mi się zawsze takie jedno b. trafione porównanie: owczarek widzi w swoim przewodniku Boga. U chartów działa to na zasadzie współpracy i wzajemnego zrozumienia. Są wyjątki oczywiście, jak wszędzie. No i jak ktoś napisał wcześniej: psy inteligentne szybko się nudzą... mój młody jeszcze całkiem chętnie wykonuje komendy, ale jak go obserwuję to po mniej więcej piątym, może szóstym razie zaczyna robić wszystko na odwal, jest wyraźnie znudzony powtarzaniem jednego i tego samego zadania. Dlatego często robimy przerwy na zabawę, uczymy się aportu (co też mu się nudzi, ale znacznie później niż standardowe komendy), albo robimy mieszankę kilku komend "na wyrywki". Całkiem sporo umie, a jest u mnie dopiero miesiąc... :) Z instynktem u chartów sprawa jest jasna. Mając psa z grupy X trzeba mieć oczy dookoła głowy. Oczywiście są i psy, które można bez obawy spuścić ze smyczy, ale to kwestia odpowiedniej tresury i mnóstwa włożonej pracy... Jeśli chart wypatrzy zwierza i poleci za nim - głuchnie. To akurat prawda, ale to wzrokowcy, więc po zgubieniu jej z oczu wracają przeważnie w miejsce, z którego "uciekły". To niestety nie są psy, którym wystarczy nawet kilku godzinny spacer... one muszą mieć możliwość biegu, a to wiąże się z pewnym ryzykiem. Na szczęście nie musi biegać codziennie... kilka razy w tygodniu wystarczy. Młody teraz zachorował, drugi dzień w domu siedzi, bo musimy trzymać się diety, a on zjadałby wszystko po drodze jak tylko odwróciłabym wzrok, zwłaszcza, że wczoraj był na głodówce... Wychodzimy tylko na siku i kupę, a tak to zamęczam go zabawą i komendami (na zabawkę, bo smaków nie mam nawet z czego zrobić...). I jakoś to idzie... Powiem od siebie jeszcze w ten sposób na zakończenie: charty to cudowne psy i hodowcy często powtarzają: "Życie z chartami to piękna przygoda". Oczywiście to prawda. Te psy jak każde mają swoje wady i zalety. Czasami mam ochotę udusić młodego jak ma dni typu: "zrobię kiedy mi się zachce, a ciebie mam w dupie, o.", ale zaraz mi przechodzi jak widzę co znowu kombinuje, albo jak leci do mnie z tym uśmiechem na mordzie... Oczy charta według mnie biją na łeb nawet te spanielowe :lol: Decyzja należy do Ciebie i mam nadzieję, że będzie przemyślana i trafiona. Pozdrawiam :) Edit: A, jeszcze jeśli chodzi o charty w sporcie: są, głównie widuję whippety i idzie im świetnie. Wielu właścicieli whippetów obecnych teraz na dogo, w tym ja, mamy zamiar ćwiczyć czy to flyball, czy agi, a niektórzy nawet obi... :)
  10. Jasne, rozumiem! To moja opinia, a Ty mi ją tylko delikatnie podsunęłaś :evil_lol: Dzisiaj znowu się obrażała, bo młody zdrowieje i nie mógł się bawić za bardzo... Znaczy energii ma sporo, ale wolałabym ją rozładować inaczej niż w zabawie z psem, który gryzie boleśnie i pomimo protestów nic sobie z tego nie robi... Dlatego jasno zostało powiedziane ciotce, że jeśli ona nie ma zamiaru nic z tym zrobić to nie będą się bawić. Jeśli już to możemy wychodzić tylko na spacery... Właśnie... Jedziemy na dniach na miasto, nareszcie. Czekam na teksty ludzi "o boże, jaki biedny, zagłodzony pies, a ten obok jaka fajna kulka" :lol:. Dzisiaj wracałam od weta, pakuję młodego do auta już, a tu jakaś dziewczynka, maksymalnie 8 lat z mamą u boku: co to za rasa? Odpowiadam: whippet... chart angielski Dziewczynka zrobiła taką minę jakby chciała wyrazić swoje zdziwienie słowami, które często wypowiadają dorośli (co ku**a...?). I odeszła. Jej mama sprostowała: No widzisz, znasz dużo ras, ale tej jeszcze nie. Nie mniej jednak reakcja dziewczynki mnie powaliła. Ta mina mówiła wszystko :D Nie wiem czy nie za szybko, ale przycięliśmy młodemu odrobinę pazury. Minimalnie, bo jak się wkręci w zabawę to wyglądam gorzej niż po spotkaniu z dzikim kotem... Dzisiaj znów mi zrobił szramę prawie przez całe udo. Niechcący, wiem, dlatego na niego nawet nie krzyczę. Dużo lepiej się czuje, wariuje jak osiem psów z ADHD razem wziętych :lol: Przez 3h nic nie robił tylko biegał jak szajbus z gryzakiem w mordzie. Nie wyrabiał na zakrętach, potłukł się, więc do ogrodu wyszliśmy... Teraz śpi. NARESZCIE :evil_lol: Onomato-Peja, super babka... szkoda, że u nas mało kto myśli... :roll: Aż za tydzień zapytam wetki ile te tabsy kosztują. Mama czasami sypnie tym kotom żarcie, bo to jednak żal ich jest, a ja sama nie wiem co gorsze... głodówka i ewentualna śmierć młodych, czy właśnie dokarmianie i dalsze rozmnażanie...
  11. Super! Mówiłam, że długo to nie potrwa! :loveu:
  12. Przeglądałam sobie charcie archiwum, żeby rozgryźć skąd pochodzi matka i... ciekawostka. Widzę, że babka (albo prababka, teraz nie pamiętam :lol:) Tinki jest z tej samej hodowli co ojciec mojego młodego :D. Nie są spokrewnieni, ale już wiem dlaczego obie mordy wyglądają podobnie :cool3: Nie znam hodowli, z której brałaś Tinę, ale z opisu nie wygląda to najlepiej. Ale widzę podobną sytuację ze szczeniakami, czy małymi psami. Młody też lękał się mniejszych psów z początku, tak jak bał się szczeniaka ciotki, który był mniejszy, ale szerszy niż on. Różnica polega na tym, że mój jest jeszcze w tej fazie, gdzie da rade mu przetłumaczyć, że wszystko co obce nie jest złe. Wychodziłam z nim w miarę często w te szczekacze, jamnik sąsiadki do teraz rzuca się na młodego z zębami (dziękuję Bogu, że chodzi na smyczy...), on uskoczy i lekko zdziwiony obserwuje "agresora". Nie widać, żeby już się bał, zupełnie jakby przywykł, że mamy takich, a nie innych sąsiadów. Tak samo rwało go do biegnących ludzi, czy rowerzystów. Kiedy widziałam, że ktoś jedzie/biegnie, czy nawet idzie to sadzałam młodego przy nodze i starałam się skupić na sobie. Brałam w miarę krótko smycz i jak widziałam, że stepuje przednimi łapami jakby chciał podbiec to stanowczo mówiłam "NIE". Jak przesiedział grzecznie to dostawał smaka. Nadal mu się to zdarza, więc niedługo muszę go zabrać w bardziej uczęszczane miejsce z masą ludzi. Dlatego miałam jechać do centrum, ale niestety jego chwilowa niedyspozycja przeszkodziła nam w tym :( Kiepski ze mnie doradca z tego względu, że sama jeszcze jestem laikiem, ale właśnie wydaje mi się, że najlepiej skupiać młodą na sobie jak podchodzicie do źródła, którego się lęka, czyli mniejszych psów, czy szczeniaków i nagradzać za spokojne siedzenie. W moim przypadku muszę dobierać bardzo atrakcyjne smaki, bo ciasteczka, czy przysmaki typu wędzone/suszone piersi z kurczaka działają na niego tak średnio. Jakby od niechcenia robił to, o co go proszę. Dlatego jak zależy mi na szybkim postępie i dobrym wykonywaniu komend - zawsze noszę ze sobą serca drobiowe :lol: Później dopisze może coś więcej, bo zmykam z młodym na kontrolę do weta. Nie zniechęcaj się, bo do chartów ogólnie potrzeba dużej cierpliwości... wiem co mówię, zwłaszcza, kiedy momentami mam ochotę gówniarza udusić :diabloti:
  13. http://i45.tinypic.com/hulq3q.jpg Nic tylko wycałować :loveu: Te wielkie oczka i słodki pyszczek... Normalnie nie da się nie wymiziać :loveu: [quote name='Onomato-Peja']Ale ostatnio wysyp pipetów na dogo. :lol: Taaaa :D Jak zakładałam galerię to byłam jedynym, aktywnym właścicielem pipcia :lol:
  14. Festiwal chartów? I ja nic nie wiem?! :mad: :lol: A na fotki czekam z niecierpliwością :)
  15. Tak, od małego, ale była wypuszczana do ogrodu całkiem późno, bo w wieku ok. roku, albo nawet dwóch lat. Nigdy nie zdarzały jej się ucieczki, dlatego tak bardzo zdziwiła mnie ta dzisiejsza sytuacja... może zwiała, a może przestraszyła się czegoś... Ona ogólnie jest raczej takim... kotem specjalnej troski. Gdzieś nawet opisywałam mój problem z nią, ale nikt nie odpowiedział, więc będziemy eksperymentować dalej... Płot przeskakiwała, jasne, ale ZAWSZE była w okolicy i ZAWSZE wracała do domu. Jak nie sama to ktoś po nią wychodził i wołał od razu jak zauważył jej zniknięcie (zawsze jest tak, że kota wypuszczamy przy okazji jak siedzimy w ogrodzie, wtedy mamy na nią oko). Zimą praktycznie w ogóle nie siedzi na zewnątrz, bo nie lubi chłodu. Latem, jak jest ciepło to pół dnia spędza właśnie w ogrodzie, bo dziadek najwięcej wtedy pracuje czy nawet siedzi i ogląda swoje roślinki :lol: Więc to nie jest tak, że puszczamy ją i olewamy. Nie miałabym serca tak robić, wiedząc, że sąsiedzi mają 3 psy, które nie tolerują kotów (dwa kociaki nawet zabiły... a jeden z nich miał iść do mnie... :/ wtedy po raz pierwszy miałam ochotę udusić sąsiadkę), a w pobliżu żyje właśnie banda dzikich kotów. One niby należą do innych sąsiadów, ale co roku przybywa ich coraz więcej, bo to ani sterylizowane, ani kastrowane nie jest... Ostatnio widziałam nowe 4 koty, a teraz ponoć znowu są jakieś maluchy... Tragedia :/ Tak, prawdopodobnie przełożymy ten spacer... Przepraszam raz jeszcze, że tak wyszło :shake:
  16. U mnie jest łatwiej z tego względu, że mam szczeniaka, ale stosowałam sposób, który już wcześniej został opisany, bo młody też olewał zabawki w ogrodzie czy na spacerach. Wybieram zabawkę (lub kilka), najwygodniejszą dla mnie jak i psa, coś co można poszarpać we wspólnej zabawie i nie rozleci się tak prędko. On z kolei do dyspozycji ma codziennie dwa gryzaki, którymi się z nim nie bawię, ewentualnie podłożę pod pysk jak zobaczę, że gówniarz gryzie coś, co jest zakazane. Reszta, w tym nasza ulubiona jest schowana. Nie widzi jej. Z początku wyglądało to tak, że brałam zabawkę i udawałam, że sama się nią bawię. Zupełnie jakbym cofnęła się do czasów kilku letniej dziewczynki :lol:. Młody patrzył uważnie czy pańci odwaliło, czy sobie jakieś jaja tworzy, ale potem zapragnął MOJEJ zabawki. Próbował ją złapać, więc uniemożliwiałam mu to (np. biorąc zabawkę w drugą rękę, albo podnosząc ją wysoko i bawiąc się nadal). Dopiero po pewnym czasie pozwoliłam mu poszarpać razem ze mną, a kiedy widziałam, że się nakręca to koniec. Zabierałam zabawkę i chowałam z powrotem. Kilka razy wystarczyło, żeby zaczął interesować się zabawką w ogrodzie. Teraz jesteśmy na etapie wprowadzania jej we wspólne spacery. No i super jest też nauka aportu z użyciem obu zabawek, ale to już inny temat... :) Pozdrawiam i życzę sukcesów :D
  17. Tak, znalazła się na szczęście, ale... najadłam się strachu i razem z mamą ryczałyśmy :/ Nawet ogłoszenia miałam porobione... Kotka była kawał za sąsiadami, prawie przy samym lesie. Dziwne, bo nigdy tak daleko się nie zapuszczała... Zabłocona, śmierdząca, ale zdrowa. Nie ma zadrapań chyba, wyściskałam ją strasznie, a ona lizała mnie po rękach... Nie wiem do teraz czy zabłądziła, czy po prostu się bała. Tata wyszedł jej szukać i mignął mu jakiś cień... dopiero wtedy zauważył, że coś leci prosto pod nasze drzwi. Nie wiem czy by wróciła gdyby nie był w pobliżu. Nie wiem też czy ciągle siedziała w tym jednym miejscu czy spacerowała... Najlepsze jest to, że przechodziłam obok dwa razy i ją wołałam. Zazwyczaj odpowiada, albo przychodzi, więc całkiem możliwe, że nie było jej tam wtedy. Później tata przechodził tamtędy trzy razy, za czwartym, jak było ciemno i zimniej to wyskoczyła z krzaczorów i poszła do domu... Nie wyglądała na przestraszoną. Raczej na strasznie głodną... :) Teraz niestety ma szlaban i jak wychodzić to tylko na szelkach, bo wszyscy dostaliśmy lekcję... Zbyt duże ryzyko, zwłaszcza, że ona jest nieufna do obcych, więc nawet jakby ją ktoś zobaczył to nie mógłby jej złapać...
  18. Nie wiem co się dzieje... jakaś cholerna klątwa... Dzisiaj młody zachorował, a teraz kotka mi zniknęła... Nigdy nie oddalała się od domu, zawsze wracała. Szukamy jej od kilku godzin, mama pojechała z tatą, a ja robię ogłoszenia i jutro pójdę rozwieszać jak nie wróci... Myślę, że mogła się przestraszyć sąsiada, koszącego trawę, ona tak ma, że lęka się hałasów, ale wróciłaby do domu, a nie poleciała w długą... Przecież to tylko chwila nieuwagi... Dziadek siedział z nią w ogrodzie, poszedł na niecałe 5 minut, żeby zdjąć pranie, wrócił i już jej nie było... Ciągle mam nadzieję, że wróci, pomimo, że każdy mi wmawia, że albo zeżarły ją psy sąsiadów, albo dzikie koty... Nie wiem, siedzę i ryczę :-(:-(:-( Może to moja wina, może była zazdrosna o psa i postanowiła sobie zmienić rodzinę? :-( Wydawało mi się, że poświęcałam jej więcej czasu niż kiedy psa nie było... ale może tylko ja tak sądziłam... :-(
  19. Super wieści! Naprawdę wielki plus dla pisury za ładne zachowanie :D
  20. Więc wychodzi na to, że moja ciotka jest takim bezmózgowcem. Czasami jak słyszę jej teksty to nie chce mi się dyskutować, zwłaszcza po ostatnim, kiedy to ja dostałam opiernicz, bo JEJ pies ranił mojego... :roll: Z młodym jednak pojechałam do weta. Jadł i pił, jak pisałam wcześniej, pobiegał nawet trochę, ale później zaczął jęczeć jakby coś go bolało, kręcił się, zrobił taki ospały... Więc do jutra, do 9 mamy głodówkę, został nawodniony, ja przy okazji też, ale zewnętrznie... bo pierwszą strzykawę zniósł dzielnie. Później nie tyle go to bolało, co był nerwowy, że ktoś go trzyma i coś mu robi, więc zaczął się rzucać, w efekcie wyrwał się, a ja dostałam prosto w pysk wodą... :lol: Trochę pokrzyczał, pobulwersował się, ale teraz śpi jak zabity 3h. Jutro jedziemy znowu na kontrolę, a tak to muszę go obserwować... Czyli pewnie spotkanie w piątek zostanie przesunięte :-(
  21. rossa_ ma bodajże ONka i nie przypominam sobie, żeby się skarżyła na ich relacje, więc to wszystko zależy od psa i wychowania go... Ciotka ma ONa i DONa. ON jak tylko zobaczył mojego to chciał go zjeść (suczka ma już kilka lat), a DON... jak widać. Właśnie dlatego powinna iść ze swoim małym do psiego przedszkola, żeby zdał sobie sprawę z własnej siły, żeby inne szczeniaki go czegoś nauczyły... Albo nawet jakieś spotkania z innymi psami... Ona uważa to za pierdoły... A już myślałam, że udało mi się ją nawrócić, skoro psa wzięła z rodo, a nie z pseudo :roll:
  22. Tak, dlatego już się nie bawią. Ciotka trochę obrażona przez moją decyzję, ale sama przyznała, że nie ma zamiaru DONa wychowywać... Lata z butami w pysku, z miskami, zeżarł lampę (tzn. taka wysoka z papierową "obudową" - tyle ile dosięgnął papieru to zeżarł), a ona nic, śmieje się z tego. Jej sprawa. Wmawia mi, że przesadzam, no dobra, jej zdanie, ale mi zależy na socjalizacji małego, bo mam plany w stosunku do niego, a znowu przerażony pies a ringu, czy na zawodach to tak nie za bardzo... Młody dzisiaj trzy razy rzygał... :/ Widocznie coś mu zaszkodziło... Zaczął po północy, a skończył dopiero koło 9. Teraz śpi. Miałam zamiar jechać z nim do weta, ale zjadł już normalnie i napił się, jeśli znów będzie wymiotował to pakuję go w auto. Dostał wczoraj ok. 18 kawałek ogona wołowego, z tym, że on wyskubał samo mięso, kość gryzł tylko trochę. Nie wiem czy to przez to, ale spodziewałam się raczej biegunki... Z kolei jeśli faktycznie by mu zaszkodziło to raczej wyszłoby z niego właśnie to mięsko. Ale było tylko serce drobiowe, którym mama go poczęstowała "bo on tak patrzy"... :roll: Tym bardziej jest to dziwne, bo dostawał serca wcześniej i nie było żadnych sensacji.
  23. Tak też myślę! :D Nie oczekuję, że mój instruktor będzie wiedział jak podejść młodego, bo z tym to ja sobie jakoś poradzę, bazując na pomocy innych charciarzy, czy własnego doświadczenia, które zdobywam z każdym dniem. Najważniejsze jest, żeby młody nauczył się czegoś od innych "uczniów" :). Cała reszta to dodatek, mam nadzieję, że przyjemny i ciekawy :D Na pewno zdam sprawozdanie z pierwszego dnia.
  24. http://i45.tinypic.com/b49fmp.jpg to zdjęcie... zupełnie jakbym widziała mojego gówniarza, czającego się na zabawkę :loveu: Uwielbiam wszystkie whippecie miny :D
  25. [quote name='rossa_']Zresztą chyba więcej sobie nie sprawię innego psa niż krótkowłosy (aczkolwiek jest jeden wyjątek dla którego mogłabym się poświęcić):p[/QUOTE] Jaki? Z ciekawości :cool3: I dzięki za odpowiedź :) Ja ogólnie nie przepadam za sierścią, która wymaga czegoś innego niż zwykłego czesania. Trymowanie to dla mnie czarna magia, a wizyty u fryzjera tez kosztują... Czyli wszelkie pudelki czy yorkowate u mnie odpadają. Borzoj na szczęście nie wymaga podcinania :lol: No, chyba, że wyrastające włoski pomiędzy poduszkami łap, ale to prawie jak nic :D
×
×
  • Create New...