Jump to content
Dogomania

czi_czi

Members
  • Posts

    747
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by czi_czi

  1. a mnie sie wydaje ze wsrod saren i zajecy wieksza sieke robia samochody [szkoda ze mysliwi sie nie czaja w rowach przy drogach i nie strzelaja do kierowcow przekraczajacych predkosc :p ] (i lisy w przypadku uszatych) niz psy ktorym sie zachcialo na spacerze giganta. no i wiejskie kundle co to se moga biegac gdzie im sie zywnie podoba. ciekawa jestem ile tych wiejskich zostalo odstrzelonych gdzies po cichu. zreszta sami lesniczy mowia ze najgorsze sa hordy zdziczalych psow powstale z tych wiejskich + wywalonych do lasu przez ludzi ktorzy wystraszeni nagonkami na tych co to psy oddaja do schroniska woleli kundla do lasu wywiezc. najgorsze bo one poluja calkiem sensownie, to nie jest glupie wyrwanie za uciekajacym zwierzeciem. moim zdaniem wlasciciele tacy jak ta dziewczyna to ludzie ktorzy po prostu sobie nie zdaja sprawy. ba, nawet w mojej rodzinie pelno takich ludzi co to uwazaja ze sarna ucieknie a fafik z racji krotkich lapek jej nie dogoni. a na takich ludzi najlepiej dziala trzepniecie ich po portfelu i ostre wytlumaczenie o co chodzi. moj brat zaczal pilnowac swojego psa dopiero jak mu znajomy mysliwy pokazal rozszarpanego przez psy kozlaka
  2. tez tak mysle. jakby to byl lesniczy to by nie prysnal slyszac nawolywania, nie bawilby sie w sciaganie obrozy itd. pewnie maja okreslone metody postepowania w takich sytuacjach, a juz na pewno nie moga ot tak sobie zostawic psiego ciala na sciezce
  3. 'moze dopiero wtedy wyniki sekcji mieli czy cos? szkoda psow strasznie, kobiety tez mi mimo wszystko szkoda, bo ten sposob uswiadomienia ze nieodwolywalnych psow sie ze smyczy nie puszcza musi mega bolec. ja tez kiedys nie widzialam problemu w tym ze moj s.p pies pogoni sobie sarne czy zajaca dopoki nie trafilo na rannego kota ktory nie dal rady prysnac na drzewo. dlatego nie cisnelabym od razu po kobiecie ze dobrze jej tak itd. jak to robia niektorzy ludzie w komentarzach. takie dopieprzanie nie ma sensu, dobrze jednak ze sprawa zostala naglosniona, bo dzieki temu moze niektorzy pomysla nim spuszcza psa-uciekiniera ze smyczy w lesie. to mloda dziewczyna w sumie. szkoda mi jej, serio. jesli rzeczywiscie to wyglada tak ze tam w okolicy ktos grasuje i sobie urzadza polowanka to szczerze wspolczuje okolicznym psiarzom. dobrze ze dziewczyna robi szum.
  4. dlatego mysle ze co innego jak mysliwy strzela do psa w ruchu i go "niechcacy" zabije a co innego gdy pies oberwal, zaprzestal pogoni a mysliwy jeszcze w niego pakuje kolejne kule :/ no chyba ze pies jest w takim stanie ze trzeba go dobic..... nie wiem jak bylo w tym przypadku, zreszta to pewnie nie byl mysliwy/lesniczy tylko rzeczywiscie jakis klusownik ja moje psy puszczam w lesie luzem, ale prawda jest taka ze dobrze nad nimi panuje i dwa z nich sa kompletnie wyprane z popedu lupu (choc za pilka lataja ze hej). moje psy maja zreszta staly kontakt ze zwierzyna i to tez moim zdaniem ma duze znaczenie- wiedza co to za zwierz, wiedza jak sie zachowuje i wiedza ze gonic nie wolno wiec maja w dupie przechadzajace sie sarny czy dziki. jakby jednak ktoremus cos do lba strzelilo i popedzil za zwierzyna a ktos by mi go odstrzelil to bym zrobila wszystko co w moich silach zeby typowi uprzykrzyc zycie postepowaniami dziewczyna moze narobic komus niezlego gnoju bo te psy byly rasowe, przedstawialy wiec pewna wartosc i spokojnie moglaby ugrac niezla sume odszkodowania i zadoscuczynienia w sadzie
  5. no oczywiscie ze nie zawsze dziala, ludzie sa rozni po prostu. jeden jak dostanie zakaz prowadzenia pojazdu na jakis okres czasu nigdy wiecej nawet nie przestawi samochodu z podworka do garazu po wypiciu piwa, drugi otworzy flaszke i bedzie sobie pociagal lyka przy kazdym wyprzedzaniu na drodze publicznej edit. jedna rzecz mnie jeszcze zastanawia a propos strzelania do psow. jak to jest ze do czlowieka strzelac nie mozna, a gdy rzeczywiscie stwarza zagrozenie to sluzby maja w miare mozliwosci strzelac w takie miejsca ciala zeby typa powalic bez zabijania go. wiadomo- jak ktos zle trafi to trudno, stalo sie. przepis wyraznie stanowi ze usuwanie osobnikow BEZPOSREDNIO zagrazajacych zyciu zwierzat/ludzi jest mozliwe gdy nie ma innego sposobu usuniecia zagrozenia. czy to przypadkiem nie oznacza ze typ ktory strzela do psa goniacego sarne powinien przede wszystkim dazyc do tego zeby tak psa postrzelic zeby uniemozliwic mu poscig? po co ladowac w psa cala serie skoro po jednym strzale bol jest taki ze pewnie tylko nieliczne zwierzeta nie zaniechaja pogoni? kto wie jak to wyglada u polskich mysliwych/lesniczych/typow ktore moga leganie uzywac broni w lesie?
  6. wlascicielka psów na swoim profilu na facebooku wyraznie napisala ze jeden pies zostal potraktowany srutem i znaleziony tego samego dnia juz martwy (samiec), a drugiego (suczke) znaleziono dopiero kolejnego dnia tez martwego ze sladami skatowania (bez postrzelenia). czyli ktos sobie polowanko ze znecaniem urzadzil, skoro psy nie lezaly w bliskiej odleglosci od siebie dla mnie akurat mniejsze znaczenie ma to ze te psy daly noge bo prawo przewiduje odpowiednie rozwiazania na takie sytuacje. bardziej mnie rozwala to jak ludzie moga pisac ze "dobrze jej tak bylo tych psow nie puszczac" dajacy tym samym przyzwolenie na katowanie badz co badz bezbronnych zwierzat. tacy ludzie moim zdaniem sa o wiele gorsi od tych ktorzy puszczaja psy uznajac w swej lekkomyslnosci ze sarna zwieje i przezyje (zwykle zwiewa i zyje sobie dalej, przypadki zawalow serca wcale nie sa czeste tylko rozdmuchiwane przez ludzi na forach "bo ktos kiedys tak powiedzial") co do psow w transie gonienia i kwestii zabicia dopadnietej ofiary- duza czesc psow goni dla samego gonienia, w momencie gdy sarna sie zatrzyma wiekszosc psow odpusci albo ograniczy sie do oszczekania z pewnej odleglosci, nie jest zatem powiedziane ze by ja rozszarpaly zwlaszcza ze takich akcji nie mialy na swoim koncie z tego co twierdzi wlascicielka. nie zmienia to oczywiscie faktu ze pozwalanie psom na gonienie zwierzyny jest szczytem bezmyslnosci. pol biedy jesli wynika to po prostu z braku wiedzy i uznania ze zwierze i tak ucieknie, gorzej gdy jest to najzwyczajniej w swiecie szczucie psa.
  7. to nie wiem co to za mysliwi w takim razie :D nikt nie wycofuje psa z polowan bo nie wytrzymal presji kilka razy i ruszyl za zwierzyna. oczywiscie co innego gdy pies ciagle daje noge, tu sie z toba zgodze ;) ja mysle ze tej kobiecie do ogarniecia mozgu by wystarczyla koniecznosc zaplaty duzej sumy pienieznej + dosadne wytlumaczenie dlaczego puszczanie luzem jej psow jest zle. zwykle jak ktos musi zaplacic tysiaka kary to znajduje rozum. i oczywiscie zgadzam sie z wami ze sie kobieta popisala zupelnym brakiem wyobrazni i moim zdaniem jak najbardziej sluszne byloby ukaranie jej mandatem, ale z tego co widze to komentarze skupiaja sie na dokopaniu jej bez jakiejkolwiek refleksji nt tego ze jakis zwyrodnialec sobie lata po lesie z pewnie nielegalnie posiadana bronia i urzadza masakre psom ktore postepuja zgodnie ze swoim instynktem. i co do rzeczy ma to ze te psy juz wczesniej puszczala luzem? to jakby to byl pierwszy raz kiedy daly dyla za sarna i ktos by te psy skatowal to wtedy mozna by bylo zrozumiec oburzenie, czy jak? swoja droga to ta kobieta pewnie najzwyczajniej w swiecie nie pomyslala ze jej psy moga cos sarnie zrobic, uznala jak jakies 90 % wlascicieli ganiajacych psow ze sarna da rade zwiac, ze jest szybsza, ze pies zawsze wraca albo nie znika z pola widzenia itd. I wlasnie dla takich ludzi przewidziane sa okreslone kary ktore maja miedzy innymi szybko wychowac delikwenta i uswiadomic mu rzeczy o ktorych istnieniu nie mial pojecia. zreszta nawet tu na forum jakis czas temu ktos sie przyznal ze jego pies goni za sarnami i nie widzi w tym nic zlego i dopiero po pojezdzie ktory otrzymal skumal ze sarna to tez zwierze ktore jak najbardziej jest smiertelne. no i zal mi jej troche ze dostala tak porzadna lekcje, bo bolu po stracie psow ktore pewnie kochala cala soba nic jej nie wynagrodzi, nawet znalezienie tego typa. z drugiej strony teraz pewnie bedzie trzymac kolejne zwierzaki na smyczach/linkach w lesie. i co do strzelania- nie wiem jakie zasady panuja w polskim myslistwie, ale nie jest normalne naszpikowanie psa srutem. podejrzewam ze psu sie pogoni odechcialo jak dostal pierwszy strzal, a z tego co pisza w tych artykulach to on troche tego srutu w sobie mial
  8. dlatego sa w prawie przewidziane srodki takie jak GRZYWNA chociazby. jakby kilku wlascicielom siegnac do portfela to by sie nagle okazalo ze wiedza co to smycz. po co od razu siegac po tak drastyczne srodki i strzelac do psa? a tak swoja droga to zanim psa nauczysz przybiegania na zawolanie czy respektowania zwierzyny da ci kilka razy dyla chyba ze jest wyprany z popedow i nie ma popedu lupu
  9. zeby lesniczy mogl sobie napitalac z broni tez musza byc spelnione odpowiednie warunki. nie sledze sprawy ale czy ustalono tego lesniczego? czy moze ktos sobie nielegalnie biega po lesie z bronia czy tez nielegalnie tej broni uzywa? porownanie z dzieckiem jest jak najbardziej na miejscu bogu dzieki ze nie mamy w polsce lawy przysieglych. nikt nie ma prawa sobie na hurra strzelac do psow czy innych zwierzat. zawsze jest to obwarowane pewnymi regulami. wlascicielka powinna zarobic mandat za puszczanie psow luzem w lesie, a co do typa ktory psy zabil powinno sie toczyc postepowanie zeby wyjasnic czy rzeczywiscie byly podstawy do podjecia tak drastycznych krokow EDIT. doczytalam na profilu tej dziewczyny ze jeden pies zostal potraktowany srutem a drugi skatowany. no rzeczywiscie, jesli to zrobil lesniczy to czas pomyslec o wprowadzeniu jakichs szczegolowych testow psychicznych
  10. chyba nie jestes stala bywalczynia polowan :D
  11. pomijajac stosunek wlascicielki do gonienia innych zwierzat, nie moge z logiki niektorych osob tu i na fejsbuku. "sama sobie winna" to ze popelnila wykroczenie nie oznacza ze mozna do jej psow sobie napitalac z broni! mozna nieco odwrocic sytuacje zeby byla bardziej drastyczna ale bardzo podobna. idzie sobie matka z dzieckiem lat 5. dzieciak nagle sie jej wyrywa bo zauwazyl po drugiej stronie ulicy swojego kolege i chcial isc sie przywitac. przebiega wiec nagle przez ulice, nagle na nia wtargnal. czy to oznacza ze jakis kierowca moze go sobie rozjechac? rozumiem ze jak specjalnie doda gazu zeby sprzetnac dziecko to i tak "biedne dziecko ale matka sama sobie winna"?
  12. no jak pies jest niezrownowazony psychicznie to lepiej sie z nimi jednak na obi wybrac a nie na mondio, nie ma co ukrywac. ja znam sporo psow szkolonych do obrony, mnie to akurat nie jara (jak wiekszosc psich sportow zreszta), ale te psy wcale nie sa agresywne i zaden z nich nie atakuje ludzi. to juz moj 10-kg Oszolom ze schroniska jest bardziej agresywny.
  13. bez pomocy czlowieka te bezdomne psy po prostu najzwyczajniej w swiecie umieraja. albo wykancza je mroz (w taki sam sposob jak bezdomnych ludzi) albo glod albo obrazenia (wypadki, pogryzienia przez innego psa, przeganianie przez ludzi itd) prawde mowiac zadajesz pytania jakbys miala nie 23 lata (a tyle chyba masz?) a 5
  14. suka mojej znajomej byla dosc agresywna, reagowala tak z uwagi na lekliwosc no i po sterylizacji byla masakra. w przeciagu roku przestala kompletnie tolerowac inne psy, nie ma mowy zeby jakis ja obwachal czy cos, do obcych ludzi tez jest raczej negatywnie nastawiona, chociaz znajoma wypracowala z nia zachowanie polegajace na tym ze ma nie zaczepiac innych psow i ludzi i dba jednoczesnie o to zeby nikt sie do niej nie pchal z lapami i nie puszczal psa bez jej zgody. moja suka z kolei zawsze byla zrownowazona i po sterylizacji nie zmienilo sie nic. najlepiej to obgadac z weterynarzami i jakimis trenerami z twojej okolicy.
  15. testosteron wcale by nie sprawil ze wszystkie psy bylyby pewne siebie. odciecie testosteronu (a glownie produkowany jest w jajkach, upraszczajac) w przypadku psa lekliwego i atakujacego ze strachu to glupi pomysl wlasnie z uwagi na jego brak pewnosci siebie. jesli przy takiej dawce jaka ma jest histeryczny, lekliwy, boi sie wszystkiego i atakuje ze strachu to jeszcze gorzej bedzie jesli mu sie ta dawke zmniejszy. mam taki przypadek we wlasnym domu i serio, kastracja to byl jeden z najglupszych pomyslow na jaki wpadl jego poprzedni wlasciciel ktory naczytal sie for internetowych. oczywiscie i z takim psem mozna pozniej pracowac nad jego pewnoscia siebie, nikt nie mowi ze nie. ale proces ten jest moim zdaniem dluzszy. i nie piszemy tu o psie baszkowej bo on nie jest lekliwy z tego co stwierdzil szkoleniowiec nawiasem mowiac sterylizacja suki ma tez ogromny wplyw na organizm. i przestancie wciskac kit o tym ze sterylizacja to taki swietny zabieg, nie majacy zadnego wplywu na zachowanie psow czy kotow czy innych zwierzat. hormony to nie sa jakies nikomu niepotrzebne zwiazki chemiczne i majstrowanie w nich jak najbardziej wplywa na zachowania zwierzat (i ludzi). w jednym przypadku nie bedzie widac roznicy, w innym juz tak. uprzedzajac goraczkowanie sie- mam wykastrowanego samca i wysterylizowana suke, a moj trzeci pies (samiec) tez zostanie wykastrowany.
  16. trzymam kciuki zeby szkolenie przynioslo efekty ;) a co do tego zdania: wykastrowanie lekliwego psa to strzelenie sobie w obie stopy z zahaczeniem jeszcze o lokcie ;) zwlaszcza gdy to jest duzy silny pies. w takim wypadku: najpierw szkolenie, potem dopiero zabieg
  17. uwielbiam to dogomaniackie czepianie sie wieku. niejeden nastolatek ma wiecej rozumu niz dorosly. wiem ze wam ciezko w to uwierzyc, ale zapewne wiekszosc z was nie ma dzieci czy dzieciakowatych krewnych zajaranych na psy a swoja wizje nastolatka opieracie na powtarzanych plotach o sloneczku i galeriankach. jesli ja majac 13 lat, w glowie fishera i rodzicow ktorym bylo wszystko jedno czy pies sie dobrze zachowuje czy nie dalam sobie rade ze sznaucerem olbrzymim (samcem niewykastrowanym, sadzacym sie do psow i niektorych ludzi) to nie wiem dlaczego ktos inny majacy podobny stopien ogarniecia sobie nie poradzi. tym bardziej ze jest jedna rzecz o ktorej wiekszosc z was zapomina rzucajac tymi korektami, kolczatkami i lancuszkami- wiez z psem. jak ma sie zajebista wiez z psem to nie ma potrzeby prowadzenia go na kolczatce a z psem poradzi sobie nawet jakies chucherko. z calym szacunkiem amber ale zgrywasz osobe ktora pozjadala wszystkie rozumy a jeszcze kilka lat temu pisalas takie bzdury ze hadko sluchac. a podejrzewam ze bylas grubo starsza od autorki (jesli ona jest nastolatka). zreszta twoje przedstawianie dobermanow jako chodzacych terminatorow....nie wiem, moze we wloszech sa spokojniejsze egzemplarze, moze w polsce populacja dobermanow ma nierowno pod kopula, ale nie przekladaj tego co cie spotkalo z twoim wlasnym psem na wszystkie inne dobermany innych ludzi.
  18. nie do behawiorysty a do szkoleniowca i to takiego ktory nie szkoli tylko i wylacznie jedna metoda ale w zaleznosci od konkretnego przypadku opracowuje schemat dzialania skad jestes? kogos ci polecimy, bo podejrzewam ze nie ma sensu bawic sie w internetowe porady- na pewno cos w waszej relacji i twoim reagowaniu na jego wyskoki nie gra, potrzebny ci ktos kto ci pokaze co robic i jak pokazac psu ze okreslone zachowania nie beda przez ciebie akceptowane generalnie twoj przypadek nie jest niczym nadzwyczajnym, powiedzialabym nawet ze to dosc czesty problem, zwlaszcza wlascicieli terierow ktorzy gdzies tam sie troche w szkoleniu i wychowaniu psiaka pogubili :)
  19. tez jestem bardzo ciekawa
  20. pies jest mlody i sie buntuje, to normalne w tym wieku. zaskakuje cie bo najwyrazniej do tej pory mialas niezbyt wymagajace psy, nie ty pierwsza i nie ostatnia myslisz ze masz taaaaaka wiedze na temat szkolenia. potem sie trafia trudniejszy przypadek ktory uczy pokory i tego ze tak naprawde g.... sie wiedzialo ;) ja tak mialam z jednym z moich psow, zaskoczyl mnie maly 10-kilogramowy dziad tak jak cale zycie nie zaskoczyl mnie zaden pies. a mialam ich wiecej niz ty. posluchanie rady o zapewnieniu mu na spacerze troche wolnosci nie stalo sie przyczyna waszych problemow- przyczyna tkwi w czym innym. nie widze psa, nie widze tego jak sie do niego odnosisz i czy rzeczywiscie macie jakas wiez, ale gdybym miala wskazac najczestsze zrodlo tego typu problemow to powiedzialabym: wiek (nieogarniecie przez dorastanie, probowanie sil itd) + brak odpowiedniej wiezi z przewodnikiem (pies ma cie "szanowac", robic cos nie dla smakolykow, ale przede wszystkim dla ciebie, twojej radosci, pochwaly itd) czesto dochodzi do tego jeszcze brak zajecia albo na odwrot- za duzo zajecia (pies nie umie sie wyciszyc i zajac swoimi sprawami; btw niektorym psom trzeba pokazac ze te "ich sprawy" to nie latanie z zalaczonym trybem "dajcie mi tu kogos to mu zaraz nakopie" ale eksplorowanie terenu, tzw chill out) prawda jest taka ze gdy wiez miedzy czlowiekiem a jego psem jest odpowiednio uksztaltowana to nawet przez okres dorastania przechodzi sie bez wiekszych problemow. oczywiscie trzeba czasami huknac na swojego pupila, trzeba mu przypomniec o pewnych zasadach, ale czesto trzeba tez troche wyluzowac i odpuscic. jak z nastolatkiem. trzymaj sie twardo narzuconych zasad, badz cierpliwa a na pewno wszystko wroci do normy.
  21. masz dobermana tak?
  22. to jest bardzo istotne, zwlaszcza ze masz malego psa szukaj sklepow w ktorych maja worki 1 kg, w sam raz na sprobowanie
  23. mnie galuszka ani ziebi ani grzeje na dobra sprawe ale irytuje mnie jak ktos go podaje jako autorytet w szkoleniu psow. to tak jakbym ja za autorytet w dziedzinie muzyki podawala dode. zreszta spike prawda jest taka ze jak cie tak boli styl pisania ludzi z tego forum to po kiego tu wchodzisz i tracisz czas? ludzi nie wychowacz, co najwyzej wywolasz tzw gownoburze i na co to komu tak wlasciwie?
  24. no i to jest pierwszy blad- przekonanie psa ze jak wroci to cos dostanie bo ty zawsze masz smaczki. zamiast na smaczki zacznij nakrecac psa na ciebie, bo on w tej chwili traktuje cie jak maszyne do wydawania smakolykow z tego co piszesz. nie jestes dla niego zbyt interesujaca po prostu. to sie zdarza, zwlaszcza gdy ma sie w domu dorastajacego samca nie zwalaj winy na to ze dajesz psu wiecej czasu- pies ktory caly spacer ma wlaczony tryb pracy z wlascicielem po pewnym czasie robi sie prawdziwym utrapieniem. musisz go nauczyc ze moze tez zajac sie sam soba, spacer nie moze polegac tylko na tym ze pies caly czas dostaje od ciebie jakies polecenia. no chyba ze jara cie taka musztra, wtedy mozesz psu urzadzac ciagly trening, ale moim zdaniem na dluzsza mete bardzo sie na tym przejedziesz. mozg mu wyparowal bo jest w takim wieku nakreca sie juz u wejscia na ulice? to dlaczego nie cwiczysz z nim samokontroli przed wejsciem na nia stopniowo z dnia na dzien skracajac dystans do psow z ktorymi moze zrobic zadyme? rob nawet z siebie idiotke w oczach sasiadow, idz kawalek i jak widzisz ze dla psa to juz za duzo bo zaczyna odjezdzac i rozgladac sie za zadyma to cofasz sie iles tam krokow az mu wroci mozg i znowu idziesz i tak w kolko nie wiem co dziala na twojego psa, czy w ogole on wie co oznacza korekta, jak go karcisz itd wiec ciezko mi cokolwiek powiedziec ja mam w domu takiego malego zadymiarza i jak on mi startowal do psow przy plocie czy po prostu sie nakrecal na nie to m.in robilam w tyl zwrot i szlam dopoki nie ogarnal mozgu, po czym znowu wracalam i tak w kolko. raz sie przez to pozarlam z facetem ktorego psy sie spinaly przy bramie, no ale coz :D jak nie moglam sie tak cofac i wracac to go opieprzalam (u nas to byla korekta na obrozy ciasno zapietej za uszami + glosne EJJJ!!! + potrzasniecie pekiem kluczy; potem przestalam wzmacniac korekte kluczami, pozniej nie szarpalam nim, a teraz wystarczy zwykle EJ)
  25. no to masz juz odpowiedz na swoje pytania :) psiak ci dorasta, zaczyna sprawdzac granice, zawachuje sie (calkiem normalne), kozaczy itd. trzeba jasno i stanowczo ukracac niepozadane zachowania. codziennie laz na spacer kolo tych psow za plotem na ktore sie rzuca i zacznij cwiczyc w pewnej odleglosci od nich. wybierz taka w ktorej jeszcze zwraca na ciebie uwage. komendy, nauka zostawania na komende itd. odwracanie uwagi tez jest spoko, a kazdy wyskok natychmiast karc na spacerach dawaj mu czas na zajecie sie swoimi sprawami ale jednoczesnie dbaj o to zeby byc dla psa atrakcyjna. wolaj go na kazdym spacerze nawet po kilkanascie razy, daj mu smakolyka (magicznie wyskakujacego z ktorejs kieszeni ;)) miej jakies zabawki tylko na spacer ktore tez wyciagasz nagle i nagle chowasz jak go mocno rozbawisz (grunt to nagle schowac zabawke gdy pies chce wiecej), musisz sie stac dla niego po prostu bardzo atrakcyjna :) ja moje psy nakrecam nawet takimi bzdurami jak przewalone drzewko (krzycze np. "jaaa Oszolom patrz co ja tutaj mam! chodz szybko!", pies podlatuje zaciekawiony i urzadzam mu zabawe typu przeskakiwanie przez ten pniak cieszac sie przy tym jak wariatka :D)
×
×
  • Create New...