czi_czi
Members-
Posts
747 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Everything posted by czi_czi
-
i powiedz mi co to ma do rzeczy? nikt nie strzelal LEGALNIE wiec jakie znaczenie ma to ze psy byly na smyczy czy bez czy lecialy za sarna czy juz wracaly? ciezko nie byc pelnym jadu jak sie czyta teksty typu
-
no to smialo, czekam na odpowiedz. co twoim zdaniem moglby zrobic ktos komu zastrzelono na spacerze psa? sprawca siedzial w krzakach, widzial czlowieka idacego z psem na np 15 m lince i sobie do pieska strzelil po czym dal noge. przeciez ta osoba bylaby w identycznej sytuacji jak teraz p. Nikola, wiec zgodnie z tym co piszesz nie chce Cie martwic ale za duzo w zyciu widzialam zlych rzeczy i zlych ludzi ktorym nic zlego sie nie dzialo zeby wierzyc w karme. nie wchodz lepiej na ten watek, tylko sie bedziesz niepotrzebnie denerwowac. ja trzymam kciuki za to zeby trafily sie mocne dowody przeciwko temu typowi, mam nadzieje ze jak takie sie znajda to przede wszystkim pozwiesz goscia o odszkodowanie i zadoscuczynienie. nic tak nie boli jak kara finansowa i komornik na chacie. nie daj sobie za nic wmowic ze to ze jakis psychol zabil twoje psy to twoja wina. a kto te psy twoim zdaniem puszczal na sarny? moze jeszcze je na nie szczul? od poczatku bylo pisane/mowione ze PSY UCIEKLY. nikt ich celowo nie puszczal na sarny zeby sie wybiegaly.
-
typowa odpowiedz gdy brak argumentow :-)
-
czy osobie ktorej zastrzelil ktos psa idacego na lince powiedzialabys to samo? to tez jest w koncu slowo przeciwko slowu, strzelajacy moze tez dac noge w takim przypadku i co zrobisz? to co piszesz swiadczy tylko o tym ze nie dosc ze masz naprawde nikle pojecie o polskim prawie, to jeszcze wykazujesz zerowa wiedze o dzialaniu organow prowadzacych postepowanie przygotowawcze. dorzucmy jeszcze do tego kompletny brak empatii i zrozumienia i mamy obraz typowego czlowieka, ktory porownuje cialo kobiety idacej po zmroku do otwartego samochodu zostawionego z kluczykami w stacyjce w podejrzanym miejscu. ja zreszta podejrzewam ze facet jest juz dawno namierzony, Nikola doskonale wie kto to. problemem jest brak swiadkow chcacych zeznawac w sprawie, czyli typowe dla ludzi branie wody w usta. a bez swiadkow w tego typu sprawach niestety nie ma co liczyc na wygranie w procesie cywilnym czy skazanie w procesie karnym.
-
to jest wlasnie to o czym pisalam. to co wy prezentujecie w tym temacie to nic innego jak mechanizm obronny ludzi przez rzeczywistoscia w ktorej niekoniecznie zawsze kazdy dostaje to na co zasluzyl. nie dociera do was ze p.Nikola miala najwyczajniej w swiecie pecha trafic na psychola ktory odstrzelil jej psy zapewne bez wiekszego powodu, bo sie napatoczyly, a to ze akurat daly noge ojcu p. Nikoli za sarna stanowilo swietny moment na uzycie broni. facet ktory to zrobil na bank slyszal wolanie wlasciciela. nie dorabiajcie wiec teorii typu "krwiozercze mlode owczarki mialy ochote zabic sarne i biednego mezczyzne ukrytego w krzakach ktory akurat PRZYPADKIEM siedzial sobie w lesie z bronia:. co on tam z ta bronia robil? bo na pewno nie zbieral lisci do zielnika. ludziom takim jak wy trudno po prostu pojac ze nie ma zawsze kary za zlo i nagrody za dobro, ze zdarzaja sie po prostu rzeczy niesprawiedliwe. dlatego ktos kogo pies rzeczywiscie bawi sie w mordowanie dzikiej zwierzyny nigdy nie zaplaci nawet kary, a ktos komu akurat tego dnia pies dal noge zostanie odstrzelony. i to wcale nie oznacza ze ten drugi jest "sam sobie winny" co wiecej, w swoich wypowiedziach co raz bardziej uderzacie w strone "dobrze jej tak, niech nie szuka typa bo co to jej da, sama sobie winna bo psy puscil jej ojciec a onamogla to przewidziec bo byla w lesie". i cos takiego osobie, ktora przezyla wielka tragedie ciezko sie czyta. nic wiec dziwnego ze Nikoli puszczaja nerwy, komu by nie puscily gdyby wylewalo sie w internetach na niego takie wiadro pomyj. jak w ogole mozna mowic o sobie ze jest sie empatycznym czlowiekiem (a tak o sobie mowia milosnicy psow) gdy nie jest sie w stanie pojac krzywdy jaka spotkala innego milosnika psow i wmawia mu sie ze jego psy byly agresywne, na pewno chcialy zabic sarne, a tak w ogole to na bank zaatakowaly ich oprawce.
-
czyli twoim zdaniem lepiej olac sprawe? przez ludzi ktorzy tak wlasnie olewaja tego typu sprawy mamy pozniej spoleczne przyzwolenie na dzialania roznych degeneratow dobrze robisz NIkola ze naglasniasz ta sprawe, serio. wiadomo- psow w lesie puszczac nie wolno (a ze wiekszosc ludzi, w tym ja, puszcza to co innego- wszystkim tym, ktorzy to robia nalezy sie grzywna gdy zostana zlapani), wolno je odstrzelic gdy bezposrednio zagrazaja zyciu ludzi/zwierzat, ale wszystko powinno sie odbywac zgodnie z prawem, a to co mialo miejsce zgodne z prawem nie bylo. Moze dzieki Twoim dzialaniom cos ruszy, ludzie zobacza ze nie warto ignorowac tatkich przypadkow i tak samo jak media naglasniaja atakowanie przez psy ludzi i dzikich zwierzat zaczna tez naglasniac przypadki bezpodstawnego zastrzelenia psow przez ludzkich zwyroli zaslaniajacych sobie gebe "strachem" "obrona konieczna" czy "bieganiem bez nadzoru wlasciciela". To z jednej strony uswiadomi posiadaczom psow ze na swoich podopiecznych trzeba uwazac, a z drugiej bedzie stanowic ostrzezenie dla tych, co to naduzywaja swojej pseudo-strzelbowej-wladzy liczac na to ze wlasciciel psa uzna ze "no trudno, moja wina, ale to tylko pies nie bede robil zamieszania". co do zagryzania saren i innych dzikich zwierzat przez psy- widac ze nie siedzicie w myslistwie/nie macie kontaktu z lesniczymi bo wrzucacie wszystkie psy do jednego wora. prawda jest taka ze pimpusie na spacerach z wlascicielami rzadko kiedy doprowadzaja do smierci dzikiej zwierzyny przez ich zagryzienie, o wiele gorsze sa puszczone samopas psy wiejskie albo te ktore walesaja sie po lasach tworzac polujace stada. i te polujace stada wbrew pozorom czesto poluja nie tylko dla rozrywki ale rzeczywiscie z powodu glodu. Przynajmniej tak jest we wloszech i to samo mi mowia znajomi z Polski ktorzy maja zawody zwiazane z lesnictwem i zeby nie bylo- nie popieram gonienia zwierzyny przez psy, moje psy nie gonia, aczkolwiek kilka razy im sie to zdarzylo i to nawet mojemu Oszolomowi ktory jest totalnie wyprany z popedu lupu i ktory swoim jednym wyskokiem bardzo mnie zaskoczyl. na dogomanii czesto przycisk "wyslij" zamula i czlowiek sie niecierpliwi, wiec wciska go kilka razy. zwlaszcza gdy nie wie jak wyglada dzialanie tego forum bo dopiero co sie na nim zarejestrowal. dziwne ze tego nie wiesz
-
o, widze ze teraz towarzystwo poszlo w kierunku obrony koniecznej :D coraz lepiej! rozumiem ze jak sobie noca wracacie i ktos przejdzie podejrzanie blisko was w dodatku sie na was patrzac i sie wystraszycie to jak najbardziej uzasadnione bedzie potraktowanie typa gazem pieprzowym? przestancie wmawiac Nikoli ze jest winna tego, co sie wydarzylo jej psom. winny to jest jedynie jakis zwyrol ktory sobie urzadzil polowanie. i przestancie sie dopatrywac w jego dzialaniu jakiegos wiekszego sensu typu ochrona sarny czy wlasnego zycia. widze ze dalej nie dociera do niektorych to, ze po tym swiecie chodza wariaci i psychole z pukawkami i tak naprawde nigdy nie wiecie czy nie trafi na was i waszego psa. proponuje zatem w ramach "zapobiegania niebezpieczenstwu" wychodzenie z domu w kamizelce kuloodpornej, z gazem pieprzowym wsadzonym we wszystkie mozliwe kieszenie, a dla psa wynajac ochroniarza i na wszelki wypadek zakupic stroj szturmowy
-
a ja mam zielony trawnik, bulteriera, wyzla i zero dziur i szczurow :D moja siostra ma trzy koty i co zime problem z myszami biegajacymi po strychu. Koty jak sie je wpusci na strych to stoja przy drzwiach i miaucza zeby je zabrac, a na widok myszy chowaja sie za moja siostra z minami "mama pomoz". mamy sie tak wymieniac historiami czy co?
-
sa miasta w ktorych sa patrole z psami (terrierami) i zajmuja sie polowaniem na szczury bo koty nie maja ochoty realizowac swojego instynktu wlasnie na nich koty nie sa glupie, one tez wybieraja ofiary ktore nie beda sie za bardzo bronic. a szczury sa w cholere waleczne, normalny domowy kot ktory jest karmiony przez czlowieka nie bedzie lapal szczurow tylko przerzuci sie na to co mniej wymagajace- np na golebie. moze gdyby te koty nie byly dokarmiane takze wiosna i latem, a jedynie zima to by i lapaly szczury. poki co to ich tepieniem zajmuja sie glownie zarzadcy/administratorzy osiedli i odpowiednie firmy. historyjki o wielkiej przydatnosci kotow do lapania szczurow wymyslily kocie ciotki sypiace im codziennie whiskasa do miseczek wystawionych pod balkonem psy nie rozwiazuja w lesie problemu, a moze koty tak? ja mam przyjemnosc mieszkac pod lasem, w domku jednorodzinnym. koty ktore przelazily przez moja dzialke zanim pojawily sie psy musialy pozmieniac trase. a ja w koncu moglam przestac odwiedzac zoologiczne sklepy zeby dokupic kolejne rybki do stawu. te wielce lowne koty zajmowaly sie glownie wyciaganiem z moich stawow kolorowych rybek. raz bylam swiadkiem jak taka rybke wpierniczal szczur a koty siedzialy sobie u mnie na pomoscie i sie gapily. takie z nich potrzebne srodowisku drapiezniki! nie mowiac juz o tym jaka sieke robia koty wsrod ptakow, plazow i gadow i mlodych zajaczkow. zeby nie bylo, sama mam od pewnego czasu kota :D tyle ze jest rasy ktora nie lubi wysokosci i nie jest tez zbyt lowny, a na rybki w stawie nawet nie spojrzy jak mu moj maz pokazal co sie moze stac jak znowu jakas wyciagnie.
-
pies nie ma prawa niczego gonic ale juz kota w domu bys nie zamknela bo dla niego "lepsze zycie naturalne i pelne wrazen" :D nie mam pytan, to sie chyba nazywa hipokryzja co? a ktos tu pisal jeszcze kilka stron wczesniej o tym jak to zli ludzie cenia tylko zycie pieskow a juz zycie sarenek nie jest im mile :-( jak widac niektorzy moze i cenia zycie sarenek ale zycia ptaszkow, plazow i gadow niekoniecznie problem szczurow to mozna eliminowac przy pomocy psow ktorych waszym zdaniem nie wolno na nic szczuc ^.^
-
tak, robi. wystarczy ze przeczytasz zacytowana przeze mnie wczesniej wypowiedz. a reszte mozesz sobie przeczytac zaczynajac od str 1 tego tematu. co rusz padalo ze wlascicielka sama sobie winna a strzelac do psow mozna bo pobiegly za sarna, wiec powinna miec pretensje sama do siebie (nawiasem mowiac niekoniecznie bo z tego co pisze to JEJ psy nie uciekaly, a rodzicom nie odkad zaczeli uzywac obrozy- akurat tego dnia impuls zostal olany). pretensje do siebie czy rodzicow to by mogla miec jakby to sie odbylo zupelnie legalnie. tu ktos urzadzil sobie zabawe w zabijanie. ale co tam, wy i tak bedziecie pisac ze sama sobie winna ;) jak te zgwalcone dziewczyny, same sobie winne ze szly kolo krzakow o 2 w nocy albo matki- same sobie winne ze ich dziecko wyrwalo sie na pasach i wbieglo na czerwonym swietle i akurat trafilo na goscia ktory w zabudowanym jechal 100 km/h.
-
albo mial w planach ustrzelic i psy i sarne, kto wie co sie z ta ostatnia stalo ^.^ jej nikt w koncu nie szukal. mozna sobie tworzyc milion teorii. dzikie zwierzeta maja o tyle gorzej ze nie maja wlascicieli w gruncie rzeczy i jak klusownik sobie ubije kilka saren i sie postara to lesniczy sie nie skapnie ze mu kilka zniklo. moze zabawa w klusownika byla juz za nudna, ktos potrzebowal wiekszej adrenaliny i polowania na cos ciekawszego niz kolejny zajac i lis? ludzie maja narabane w glowach, zwlaszcza ci ktorzy sobie dla sportu strzelaja do zwierzat (vide wycieczki do afryki zeby zapolowac na lwa, bo co tam jakis kojot czy jelen w stanach) przestancie z typa robic bohatera czy usprawiedliwiac jego dzialanie. pewnie byscie od razu front zmienili gdyby sie okazalo ze 100 metrow dalej lezala tez zastrzelona sarna. a jesli ktos nie ma oporow przed strzelaniem do udomowionych zwierzat to tym bardziej nie ma oporu przed strzelaniem do dzikich.
-
a w ustawie mowa o BEZPOSREDNIM zagrozeniu a nie po prostu ZAGROZENIU. i o sytuacji, w ktorej nie jest mozliwe zastosowanie innych srodkow. czyli innymi slowy musza byc spelnione dwie przeslanki zanim ktos kto jest uprawniony do strzelania wyciagnie bron i wymierzy w psa. sorry ale zaden pies nie stwarza bezposredniego zagrozenia tylko przez to ze tak sie zlozylo ze jest psem i do tego puszczonym luzem. za puszczanie luzem przewidziana jest kara, nikt nie ma prawa strzelac do psa tylko dlatego ze akurat w tej chwili wlasciciel nie trzyma go na smyczy nawiasem mowiac logika mysliwych mnie poraza. mowia ze kontroluja populacje zwierzat w lesie. wiec strzelaja do lisow :D a potem ida postrzelac do ptactwa bo jego tez jest za duzo.
-
tez tak uwazam. dokladny raport, opisanie sytuacji, uzasadnienie itd. i wtedy to ma sens. a nie jakies strzelanie "bo mi wolno a ten pies stanowil bezposrednie zagrozenie" <co z tego ze mial np 5 miesiecy i siano we lbie i akurat postanowil dla beki zwiac wlascicielowi za zajacem> no i co w sytuacji gdy mysliwy slyszy dracego sie za psem wlasciciela? czy w takiej sytuacji, jesli pies goni dzika zwierzyne ale raczej nie ma szans na jej dopadniecie (tak, wiem, to i tak trauma dla tej biednej sarny) powinien strzelac czy moze korzystajac z okazji zgarnac wlasciciela i go opierdzielic i wymierzyc mu jakas tam kare? swoja droga to ciekawe jak to by sie mialo do kotow. mysliwy moze sobie zastrzelic kota ktory na skraju lasu poluje sobie na objete ochrona ptaki albo plazy/gady? w koncu im bezposrednio zagraza, a tez zabija dla zabawy jak niektore psy polujace na dzika zwierzyne.
-
zaczne od twoich przezabawnie glupkowatych tekscikow. ktos krotko w internetach jest skoro nie wie co ma na celu zacytowanie calej wypowiedzi. http://www.gonczypolski.org/?pl_czy-mozna-strzelac-do-psow-,49tu jest ladnie wytlumaczone o co chodzi. generalnie rzecz sie rozbija o interpretacje slow "bezposrednio zagrazajacy". czy bezposrednio zagrazajacy jest np york zasuwajacy za sarna? czy mysliwy powinien od razu walic do psa z pociskow czy moze najpierw sprobowac narobic huku na ktory wiekszosc psow wiadomo jak reaguje? czy szczeniak goniacy wiewiorke tez stwarza bezposrednie zagrozenie? takich pytan mozna stawiac tysiace. co innego gdy jest to sytuacja w ktorej pies dopadl dzika zwierzyne- wtedy mysliwy ma prawo strzelic, bo w jaki inny sposob moglby usunac zagrozenie? generalnie jednak moim zdaniem strzelanie ma sens w przypadku jakichs zdziczalych agresywnych psow, albo ich stad ktore poluja na zwierzyne. jesli mysliwy widzac zadbanego psa goniacego sarne ktora jest od niego w duzej odleglosci (wiadomo, boi sie biedne zwierze, przezywa horror, ale UCIEKA) strzela do niego to moim zdaniem mocno naciaga przepisy. i ja jako wlascicielka bym gosciowi mocno uprzykrzyla zycie. kwestia odpowiedniej argumentacji w sadzie. w koncu kontradyktoryjnosc mamy ;)
-
przykre jest to, ze czego bys nie napisala to ludzie i tak "swoje wiedza" i beda dokopywac
-
malo chyba sie znasz na prawie i realiach postepowania przygotowawczego
-
prezentowany przez ciebie sposob myslenia prowadzi do wtornej wiktymizacji ofiar.
-
towarzystwo dalej nie ogarnia. nazywa sie to betonem umyslowym. dziwne ze dziewczyna szuka jakiegos typa ze strzelba, rzeczywiscie dziwne ze ma zal do niego (nie do swiata, nie wiem skad to wytrzasnelas) ze zabil jej psy. w koncu to ze je puscila luzem i polecialy za sarna kolejny raz to tak jakby ona do nich strzelala wiec nie powinna zalowac. sorry- moglaby zalowac gdyby to byl pierwszy raz! a ze psy juz wczesniej zwiewaly za zwierzyna to nie ma prawa byc rozzalona. ach, no tak powinna w ogole psychola zostawic w spokoju bo sama jest sobie winna.
-
towarzystwo dalej nie ogarnia jednej rzeczy. to nie jest normalne ze ktos w lesie strzela do psow. wiec gadanie o tym ze bylo wieksze prawdopodobienstwo i inne tego typu teksty sa pozbawione sensu poza tym nie wiem jak czesto bywacie w lesie, ale akurat zwierzyne czesciej spotyka sie nie w nim, a na lakach/polach. tam tez prowadzcie swoje pieski na sznurkach bo w rowie tez moze siedziec jakis zwyrol ze strzelba to ze te psy trafily na psychola nie jest wina wlascicielki. przestancie sie bawic w szukanie winnego, ja wiem ze ludziom generalnie ciezko jest pojac to, ze komus mogla sie zdarzyc krzywda bez jego winy (vide przypadek kobiety zgwalconej w lesie kabackim- tam tez pisali "sama sobie winna po co biegala o 19" "w krzakach sie nie sika, nic dziwnego ze ja zgwalcil") ale to co wy tu uprawiacie to juz taki ciemnogrod ze rece opadaja. ta wlascicielka nie narazala swoich psow na niebezpieczenstwo zastrzelenia/maltretowania bardziej niz wy gdy puszczacie pieska na lince w lesie czy luzem na osiedlowym skwerku. psychola z bronia mozna spotkac WSZEDZIE, nie tylko w lesie.
-
szukam hodowli buldoga francuskiego ktora jest godna polecenia. Zalezy mi na hodowli w ktorej nie rozmnaza sie osobnikow przesadnie krepych, klockowatych, z prawie wkleslym nosem. Niewazna ilosc wygrywanych wystaw, tytuly rodzicow itd, bardziej istotne jest ich zdrowie. Ktos zna jakas?
- 6 replies
-
- buldog francuski
- bludog
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
dlatego za spacer w krotkiej spodniczce nie grozi ci kara za puszczenie psow luzem w lesie- owszem jakie to proste, co nie?
-
widze ze niektorzy tutaj sa wyjatkowo oporni i kompletnie nie ogarniaja sytuacji dziewczyna nie byla sama sobie winna. to nie jej wina ze jej psy trafily na jakiegos psychola. rownie dobrze ta sytuacja mogla miec miejsce w miescie gdyby ktos sobie z balkonu strzelal srutem do przechodniow i ich psow. albo w miejskim parku. co jakis czas zreszta media donosza o typach ktorzy biegaja po osiedlu z wiatrowka i naparzaja do ludzi i zwierzat. wtedy tacy ludzie nie sa sami sobie winni bo rzecz sie dzieje w miescie tak? a jak juz w lesie to spoko? to ze psy w tej chwili gonily sarne nie ma nic do rzeczy. typ nie mial prawa do nich strzelac, koniec kropka. a dziewczyna/jej ojciec nie mieli prawa puszczac psow luzem w lesie. to ze je puscili i stracili je z oczu nie oznacza ze sa winni ich smierci (choc tak sie pewnie czuja nawet jesli o tym nie mowia w mediach) litosci, ten sposob myslenia jest identyczny z mysleniem ludzi ktorzy uwazaja ze skoro kobieta wracala w spodniczce przez prage w wawie o 2 w nocy to sama jest sobie winna ze ja zgwalcili. albo inna sytuacja- skoro matka sama puscila 7-letnie dziecko do szkoly to sama jest sobie winna ze dziecko zostalo rozjechane na ulicy/porwane przez pedofila itd. dziewczynie zarzucacie brak empatii a sami prezentujecie tak wysoki jej poziom ze brak slow
-
nagonka na wlascicielke przypomina mi nagonke jaka miala miejsce na kobiete ktora osmielila sie biegac w lesie kabackim w warszawie pod wieczor. zeszla w krzaki zrobic siku (a to przeciez zabronione) i wtedy dorwal ja gwalciciel. ludzie tez pisali "sama sobie winna" dziewczyna co najwyzej powinna zostac ukarana zgodnie z kw. pisanie tekstow typu "sama sobie winna" jest niczym innym jak przyzwoleniem na strzelanie do wszystkich psow ktore rusza za sarna czy zajacem czy innym stworzeniem. nie tylko tych ktorym zdarza sie to notorycznie a wlasciciel nie widzi problemu, ale takze tych ktore pierwszy raz wyrwaly za dzika zwierzyna. zeby moc stwierdzic ze pies sie nie slucha musi miec miejsce choc jeden przypadek pogonienia za sarna i olania wlasciciela. oby nigdy zaden z waszych mlodych psow nie ruszyl za zajacem i nie trafil na kogos o podobnym sposobie rozumowania. swoja droga: http://www.iturek.net/wiadomosci/tuliszkow/item/5102-tuliszkow-w-rowie-znaleziono-naladowany-karabinek-moglo-zginac-11-osob przypadek? EDIT. obejrzalam ten material wrzucony przez kogos wyzej. dla tych ktorym sie nie chce/nie moga obejrzec- to nie dzewczyna byla z psami na spacerze, tylko jej ojciec. psy znikly mu na chwile za zakretem bo ruszyly za sarna, olaly jego wolanie, nagle facet uslyszal strzaly i zaczal psow szukac, wrocil po reszte rodziny i wspolnie psow szukali. jeden ze zwierzakow byl potraktowany srutem, drugi zostal skatowany. psy braly udzial w wystawach, sensem ich zycia byla pilka, byly mlode (weszly w okres dawania nogi na spacerach)
-
Hitler uwazal sie za milosnika psow :D