Jump to content
Dogomania

czi_czi

Members
  • Posts

    747
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by czi_czi

  1. [quote name='Lotty']@Czi_Czi, niestety, nie mogę się z Tobą zgodzić. Rzekomy monopol ZKwP nie istnieje już od ponad 11 lat ( w 2001 roku powstał PKPR- Polski Klub Psa Rasowego), potem PFK, czyli Polska Federacja Kynologiczna, do tego kilka związków zrzeszających hodowców Owczarków niemieckich ( KHRON- Klub Hodowców Rasy Owczarek Niemiecki, ZOND- Związek Owczarka Niemieckiego Długowłosego itp.). Ta ostatnia organizacja powstała jeszcze wówczas, kiedy Długowłose Owczarki Niemieckie nie były uznawane przez FCI więc o żadnym monopolu nie ma mowy. Dla mnie organizacje powstałe po 01.01.2012 służą legalizacji pseudohodowli. Skoro jest inaczej to dlaczego ci ludzie wcześniej, czyli przed wejściem w życie znowelizowanej ustawy, nie założyli kolejnej/ kolejnych organizacji kynologiczn(ej)/- ych lub nie wstąpili, do którejś z już istniejących? Dlaczego tworzy się organizacje o łudząco podobnych nazwach i skrótach tych nazw ( sztandarowy przykład: FCI i F.C.I.)? Zwróć uwagę, że perfidia polega na tym, iż w wymowie oba te skróty brzmią identycznie, różnicę dostrzega się dopiero w zapisie. Dlaczego nowe organizacje nie próbują nawet stworzyć na przykład własnej klasyfikacji ras, tylko kopiuj klasyfikację FCI? Sama widzisz, że te wszystkie związki, kluby, stowarzyszenia itp. powstały tylko dlatego, że trzeba było jakoś zalegalizować handel psami, które najczęściej nie mają udokumentowanego pochodzenia i/ lub uprawnień hodowlanych. Teraz każdy może założyć związeczek i sprzedawać szczeniaki z nic niewartym świstkiem papieru udającym rodowód. W jaki sposób te nowe organizacje mają konkurować z ZKwP, skoro bardzo często mają znacznie niższe, jeśli w ogóle jakieś mają, wymogi hodowlane? Tu też są niezłe kwiatki:[URL="http://www.dogomania.pl/forum/threads/235641-Rodowody-stowarzyszeń-powstałych-po-01-2012"]http://www.dogomania.pl/forum/thread...ych-po-01-2012[/URL] Podobno w takich psudo związkach wystarczy przesłać mailem [U]zdjęcia[/U] psów i na tej podstawie ocenia się jakiej psiaki są rasy i wystawia im "rodowody." Jednak zgadzamy co do tego, że trzeba bardzo wnikliwie przyjrzeć się hodowli, z której zamierza się kupić szczeniaka. Ja nie za nic nie kupiłabym szczenięcia w takim miejscu, jak to, które opisała założycielka wątku, bo "ratując" jednego szczeniaka przyczyniułabym się do cierpienia dziesiątek innych psów ( żyjących i tych, które dopiero przyjdą na świat w tej rozmnażalni, bo hodowlą takiego miejsca na pewno nazwać nie można).[/QUOTE] Toż przeciez napisałam, że sposób działania tych stowarzyszeń pozostawia wiele do życzenia. Konkurują z ZK oferując tańsze szczenięta, często wyglądające identycznie jak te z zarejestrowanych hodowli. Ba, są nawet przypadki ludzi, którzy najpierw wystawiali psy w ZK, a teraz należą do ZHPR czy innego. Ja uważam, że samo zalegalizowanie handlu psami jest jak najbardziej słuszne. Wczesniej nie były zakładane organizacje, bo nie było to regulowane przez prawo. Ja nie wątpie, że głównym celem tego typu hodowli jest zysk, ale co złego jest w zysku? Teraz przynajmniej aby osiągać profity ze sprzedaży psów trzeba się gdzieś zarejestrować, a nie jedna wielka samowolka, handel na straganach i Krupówkach. A to że te psy mają "rodowody"- od kiedy to rodowód ZK jest jedynym słusznym, prawdziwym? Przecież Ci "hodowcy" nie skłamią gdy zadzwoni do nich kupujący że ich szczeniak ma rodowód ZK, powiedzą że jest to rodowód SWRPIK czy jak się tam zwie/czy innego stowarzyszenia. Mimo tak szeroko rozpowszechionej akcji R=R, info o pseudohodowlach, o prawdziwych hodowlach ludzie dalej kupują w pseudohodowlach czy innych niż zerejestrowane w ZK hodowlach. Nie wiem kiedy wreszcie zrozumiecie, że kupujacy to nie jest wcale taka banda jełopów, oni sami podejmują decyzję o zakupie psa i robią to świadomie. Pseudohodowle są wszędzie, były i będą choćbyście nie wiem co robili
  2. [quote name='Dioranne'][B]bejasty[/B] wtedy odpuści. [B]Brezyl[/B] ma całkowitą rację. Z pseudohodowlami w pewnym stopniu walczę również w świecie gryzoniowym. Bądź co bądź te zwierzęta również czują i cierpią, a ludzie którzy kupują zwierzęta w zoologicznych napędzają ich cierpienie. To samo tyczy się psów. Jeżeli ludzie przestaną kupować w takich miejscach i w końcu zmądrzeją to pseudohodowle przestaną istnieć. Nie wiem co trudno w tym zrozumieć. I jeżeli kupuje się rodowodowego psa ma się pewność stałego kontaktu z hodowcą (w 99%), dodatkowo podpisuje się umowę kupna-sprzedaży, w której zawarte są ewentualne urazy szczeniaka itp. Więc czemu kupno zdrowego psa "pod pieczątką ZKwP" mamy włożyć między bajki? Cieszę się, że opiekunowie i wolontariusze w schroniskach są odpowiedzialni i nie wydają psów byle komu, żeby było miejsce na kolejne. Chcą im znaleźć najlepszy możliwy dom, czy jest coś w tym złego? Jeżeli chodzi o PETy. Nie wszystkie kosztują 1000 lub 1500zł. Wszystko zależy od rasy oraz od hodowcy. Przecież nie będzie sprzedawał rodowodowego psa za 200zł! Nie wiesz ile pracy i serca hodowcy wkładają w to co robią. Nie wiesz chyba również ile łez natracą, gdy młode nie przeżyje/ą. Za to się między innymi płaci. Według mnie twierdzenie "mam psijaciela i tylko to się liczy" jest dość aroganckie. Przez zakup psów z pseudo tylko napędza i potęguje się cierpienie zwierząt. Więc tylko dlatego, że Ty nie chciałaś wydawać pieniędzy na "psijaciela" kolejne 20 zwierząt ma cierpieć? Kompletnie nie rozumiem takiego myślenia. :roll: Sama miałam psa z pseudohodowli i wiem, że nigdy więcej nie kupię jakiegokolwiek zwierzęcia z takiego miejsca. Na marginesie: mam 13 lat, a niedługo poprzez żmudne odkładanie pieniędzy (z urodzin, Świąt itp.) uzbieram na psa rodowodowego. Zanim polecą na mnie gromy: mama o wszystkim wie, zgodziła się i niedługo wybieramy hodowlę. Nie jest to na zasadzie, że uzbieram, pojadę i kupię nic o psie nie wiedząc. Spokojnie dom przygotowany. ;)[/QUOTE] Nie popieram kupowania psa z pseudo (i ja przez to rozumiem zarówno pseudo w ujęciu dogomaniaków jak i hodowlę zarejestrowaną w ZK skupiającą się jedynie na mnożeniu czego popadnie), ale daleka jestem od sądzenia, że rodowód to gwarancja zdrowia czy charakteru. Rodowód do jedynie gwarancja pochodzenia. Niczego więcej, nie w obecnych czasach. ZK to dośc przestarzała instytucja, ja niestety widzę sporo jej minusów. Przede wszystkim drażni mnie jej monopol na sprzedaz psów rasowych, a raczej złudne utopijne postrzeganie Związku przez 3/4 osób wyznających ideę R=R. Istnieje jeszcze cos takiego jak PKPR, z niego również wychodzą zwierzęta rodowodowe. Jednak, musze przyznać rację, na obecną chwilę to własnie ZK daje największą gwarancję tego, że kupując np. cavaliera rzeczywiście wyrośnie nam z niego cavalier. Ale nie da to już gwarancji tego, że cavalier będzie zdrowy jak ryba i będzie miał typowo cavalierowaty charakter. Ja osobiście uważam, że to dobrze że powstają konkurencyjne związki, niby z jakiej paki w kraju ma istnieć tylko jeden? Oczywiście sposób w jaki te związki funkcjonują pozostawia wiele do życzenia, ale to nie zmienia faktu, że pojawienie się konkurencji będzie prowadzić do konieczności modernizacji w samym ZK, w końcu kupujący szczenięta też mają określone wymagania- jeśli dany związek chce przyciągnac jak najwięcej kupujących będzie musiał polepszać wizerunek zarejestrowanych w nim hodowli, to będzie prowadzić do lepszej kontroli, większych wymagań, stosowania widełek cenowych przez hodowców itd. Prawda jest taka że można nabyć świetne szczenię z hodowli ze Stowarzyszenia Psa Filusia i kotka Filemona, jak i nabyć szczenię lękliwe, niestabilne psychicznie, chorowite z hodowli ze Związku Kynologicznego.
  3. Mówi się że kundelki żyją dłużej bo nie są w jakimś sensie przerasowione. Mówi się też że są zdrowsze... Są różne rasy, jedne uchodzą za bardzo zdrowe, drugie za mniej. Np. wspomniane pudle na ogół żyją dość długo, często dłużej niż niejeden kundelek.
  4. [quote name='bejasty']Znowu odbiegnę do filmiku ale pamiętacie sprawe pogryzienia przez "niebezpieczne psy" dzieci ,ktore skracały sobie drogę przechodząc prze ogrodzenie sąsiada ? Czy tu tez bedziecie winic psy -które mialy pilnowac terenu swojego właściciela ? czy i te psy powinny być w kagancach ?[/QUOTE] Nikt w tym wątku nie wini psa. CO najwyżej właściciela. Zresztą właściciel posiadający na podwórku psa ma obowiązek tak zabezpieczyć posesję żeby nikt na nią nie mógł ot tak sobie wleźć czy przez nią sobie drogę skracać. Poza tym nie będę powtarzać po Amber, bo zgadzam się z nią w 100 %.
  5. [quote name='Unbelievable']myślę że ciężko będzie znaleźć rasę która się spodoba w 100% ;)[/QUOTE] Zgadzam się :) u mnie stanelo na kundelku
  6. [quote name='Equus']No tak pies powinien dać sobie wydłubać oczy i wycinać wzorki na skórze, ewentualnie cicho skomleć - byle nie za głośno, bo dziecko mogłoby się wystraszyć i ten strach zostawiłby trwałe ślady na jego psychice... [/QUOTE] Tak, na pewno to dziecko wyskoczyło z kosą na psa i powoli wydłubywało mu prawe oko. Sorry, ale dla mnie pies który na pacnięcie w głowę reaguje rzuceniem się na dziecko i przeciągnięciem go po chodniku, ba nawet nie reagowaniem na jakąkolwiek komendę w trakcie tego amoku powinien chodzić w kagańcu bo jest niezrównoważony psychicznie. A jak się ma niezrównoważonego psychicznie psa to się go pilnuje 10 razy bardziej niż psa super łagodnego, praktycznie niepobudliwego. Jeśli dziecko rzeczywiście sprowokowało psa wskakując mu na plecy czy cokolwiek to gdzie do jasnej cholery był właściciel, który to powinien ratować swojego psa przed krwiożerczym dzieciakiem, tak żeby pies w ogóle nie pomyślał o użyciu zębów? Ja ani razu nie spotkałam się z dziećmi które próbowały dotknąć psa i na moje ostre "proszę nie dotykać" nie przestawały. Ostatnio nawet opieprzyłam faceta, którego bawiło że jego ledwo chodzący brzdąc próbuje potraktować mojego psa z kopa. Za to wiele razy widziałam psy na smyczy rzucające się na przebiegające koło nich dziecko. Widziałam mase psów, które na skaczącego i coś sobie piszczącego 5-latka patrzyły spod byka w pewnym momencie nie wytrzymując i się rzucając/szczekając. Właściciele nie reagowali, kompletnie w dupie, bo w końcu na smyczy to niech się drze. A co jak kiedyś się smycz zerwie? Albo pies zwieje gdy będzie puszczony? Ba, ostatnio nawet spotkałam faceta, który się zapytał czy mam łagodnego psa, bo jego synek bardzo się boi i chciałby mu pokazać że nie każdy pies jest groźny. Okazało się że dziecko przechodziło na spacerze z mamą koło psa w typie bull. I pies po prostu nagle skoczył dziecku do gardła, dobrze że zimno już jest i chłopiec był opatulony -skończyło się jedynie na porwanym szaliku i kurtce.
  7. [quote name='sachma']wiecie, śmiech na sali jak was czytam. Nie wiecie jak się to wszystko zaczęło - jeśli dziecko samo podbiegło do psa to gdzie wina właściciela? Jeśli sprowokowało psa? po za tym mówienie o stanie psychicznym właściciela? skąd wiemy jakie ma ego i że jest dresiarzem?! ja tam dresów nie widziałam. Łatwo się mówi mając małego pimpka, siła atakującego psa jest na tyle duża, że czasem nie wiele można zrobić, czasem jest szok, że nasz pies zachował się tak a nie inaczej i paraliż. Nie każdy jest przygotowany na takie sytuacje i zareaguje poprawnie, ale to nie powód żeby wieszać na nim koty, nie znając CAŁEJ sprawy, bo ten fragment, króciutki filmik na yt to nie całość. Pies był na smyczy, gość mógł go utrzymać, bo bez większego kłopotu odciągnął psa po wszystkim, nie był przez nikogo zatrzymany - mi nasuwa się jeden wniosek - zawiniło dziecko, podchodząc i prowokując psa - czy gdyby ludzie uważali że wina jest tylko po stronie faceta, puścili by go? nie sądzę.[/QUOTE] Choćby dziecko po tym psie skakało pies nie ma prawa użyć zębów mając przy sobie przewodnika. Co innego gdyby była to sytuacja w stylu biegający luzem rottwailer i dziecko, które postanowiło się z nim podrażnić. Do psa nie należy mieć pretensji oczywiście, co najwyżej do właściciela. Posiadając psa tej rasy (jak i większości innych) trzeba posiadać zdolność myślenia szybszego od swojego zwierzaka, zdolność przewidywania reakcji i zapobiegania im w porę. Piszesz, że bez większego kłopotu odciągnął psa.....przeciez on z tym psem musiał walczyć, dobrze że go złapał za krtań, a później gdy z nim odchodził to nie wyglądało to tak, że pies się odwrócił- był wleczony na smyczy, zapewne gdyby facet tą smycz puścił to nastąpiłby kolejny atak. [quote name='bejasty'] Ok fajnie sie skonczylo ale gdyby moj boksiu w odruchu obronnym kłapną zębem...[/QUOTE] W samym kłapnięciu nie ma nic złego, podobnie jak w pokazaniu zębów, groźnym warkocie czy oszczekiwaniu. Ale uwieszanie się na częsciach garderoby albo od razu startowanie do gardła nie należy do reakcji, na które pies powinien mieć przyzwolenie. To tak jakby ciebie ktoś klepnął w kolejce do kina w tyłek,a ty byś tej osobie złamała rękę i wybiła zęby.
  8. MASAKRA. Gdyby to było moje dziecko to by właściciel miał sprawę w sądzie i zostałby o*******ony od dołu do góry. Sama miałam psa, który nieznosił ludzi, dzieci też. I to był pies wiecznie prowadzany w kagańcu i na smyczy, nie miał prawa wyskakiwać z zebami do kogokolwiek. Najgorsza wtym wczstkim jest trauma jakiej nabawi się takie małe dziecko. A dziecko panicznie bojące siepsów często nieświadomie prowokuje je do ataku.
  9. u mnie suka w typie jużaka była kąpana przynajmniej raz w miesiącu, natomiast u mojego TŻ psy praktycznie nie są kąpane, może raz na rok sie zdarzy. U mnie w domu mieszka mama, która jest alergiczką i alegrolog zalecił nam częste kapanie psa czy nawet spłukiwanie go po prostu wodą po spacerach, weterynarz gdy usłyszął jak wygląda sytuacja sam przyznał, że krzywdy psy nie zrobimy, bo często się mówi, że psa nie mozna często kąpać, ale to jeden z mitów, bo sporo jest zwierząt kąpanych na prawde często i krzywda im się nie dzieje. Tyle, że nam kazał sukę myć tylko na noc, żeby zdążyła wyschnąć do rana na spokojnie ;)
  10. Ja w ogóle nie rozumiem po co w tym temacie takie potyczki. Przecież każdy myślący człowiek wie, że metodę szkoleniową dopasowuje się do psa, a nie na odwrót. Wszystkie metody szkoleniowe na dobrą sprawę sprowadzają się do jednego- wprowadzenia zasad i konsekwentnego ich egzekwowania przy zachowaniu cierpliwości, opanowania i spokoju. Nawet krytykowany Fisher czy Fennel- wszyscy podkreślają jak ważna w wychowaniu psa jest konsekwencja i spokój. To, że ludzie nie potrafią zastosować określonych metod to już inna kwestia. Ale nie dotyczy to tylko wychowania psów, lecz również wychowania dzieci czy innych czynności. Ktoś może zepsuć psa zarówno stosując jakąś parodię Millana, jak i klikając bez większego sensu i stosując wzmocnienie pozytywne w nieodpowiednim momencie przez co nagradza np. agresję psa. Mnie osobiście najbardziej razi to, że teraz jest wielki boom na metody pozytywne. Zaczyna się znowu to samo co przy dawnych metodach szkoleniowych opierających się na zniekształconej teorii dominacji- czyli dostosowywanie psa do metody, a nie metody do psa. Powstaje masa małych i dużych szkółek, w których na ołtarz został wyniesiony kliker i saszetka ze smakołykami, a inne metody czy narzędzia pracy nie mają w ogóle racji bytu. A tymczasem często to, co mozolnym klikaniem i barowaniem osiąga się w 2 miesiące można osiągnąć w 2 tygodnie poprzez umiejętne użycie korekty (i proszę mi nie wmawiać, że tylko profesjonalista wie jak sie uzywa korekt) czy skorzystanie z OE. Póki co chyba za wcześnie na rezultaty, poczekajmy jeszcze kilka lat i zobaczymy czy rzeczywiście MP to lek na całe zło ;)
  11. Tak, w świetle nowo obowiązującej ustawy sprzedaż szczeniąt jest nielegalna, chyba że masz zarejestrowaną hodowlę. Szczeniaki po tej suce możesz co najwyżej rozdać, nie możesz za nie żądać pieniędzy. Choć wiadomo, że prawo prawem, a ludzie i tak szczeniaki sprzedaja ;) Czemu nie chcesz ich uśpić? Zdajesz sobie sprawę jak ciężko znaleźć dobry dom dla psa? Czy odwiedziłeś może schronisko żeby zobaczyć do czego prowadzi nieusypianie ślepych miotów? Wiem, że to ciężkie- w końcu takie szkraby są przesłodkie, ale sporo takich szkrabów czeka już na swoje domy w schroniskowych boksach....nowe szczeniaki na świecie przyczynią sie tylko do wzrostu bezdomności. Odchowanie szczeniąt to bardzo ciężkie zajęcie. Raz, że koszty żywienia, opieki weterynaryjnej, dwa- przemeblują wam dom. Szczeniaki sikają, kupają, piszczą. Jest przy nich tyle roboty co przy małym dziecku, jak nie więcej. Niektórzy radzą usypianie ślepego miotu w całości, inni sugerują zostawienie jednego-dwóch szczeniaków.
  12. Dziecka nie obwiniaj, sama mu pozwalasz przychodzić skąd dziecko ma wiedzieć że w tym akurat pomieszczeniu może być pies, dziecko to roztrzepana istota niestety, nie pomyśli otworzy nie te drzwi i może stać się krzywda. Piszesz że pies tylko podszczypuje czasami dzieci, które się go boją. Ja bym takiego psa z oczu nie spuszczała, zwłaszcza, że po domu biegają Ci jednak dzieci- nie wiesz czy pewnego dnia coś mu nie strzeli do głowy i zamiast uszczypnąć na prawdę chapnie. Wyjścia są dwa: 1. Koniec wizyt obcych dzieci (czy przynajmniej tego chłopca) i mocne pilnowanie żeby przypadkiem podczas Twojej nieobecności syn go nie przyprowadził, do tego pogadanie z rodzicami tego chłopca, uświadomienie im że mają dziecka pilnować bo nie życzysz sobie, żeby do domu wchodziło bez zapowiedzi 2. Zadbanie o odpowiednią izolację psa Chyba sama zdajesz sobie sprawę z tego, że łatwiej będzie zadbać o odpowiednią izloację psa. Juz nawet nie musisz go przywiązywać w pokoju- możesz załatwić odpowiedni klucz do danego pomieszczenia, założyć zamek, kłódke i na czas wizyty dzieci w ten sposób izolować psa od nich
  13. Nie zazdroszczę sytuacji :( Psa się oczywiście nie pozbywaj, sąsiada olej, nawet jeśliby chciał kogoś nasłać to powinien mieć mocne dowody na to, że pies rzeczywiście jest niebezpieczny. Nie ma dowodów to guzik może zdziałać. Ale: psa na czas wizyty dzieci najlepiej nie zamykaj w osobnym pomieszczeniu luzem tylko go przywiąż. Chodzi na spacery, krzywda mu sie nie stanie, zawsze możesz mu załatwic jakieś zajęcie typu kong czy kosc do obgryzania. Dzieci są jakie są, nie ma co od nich wymagać, bo w razie czego i tak to Ty poniesiesz odpowiedzialność. Pamiętaj że zgodnie z polskim prawem masz obowiązek tak przypilnować psa aby nikomu nic się nie stało. Czyli np. w przypadku ogrodzonej działki- furtki maja być pozamykane NA KLUCZ, podobnie jak brama wjazdowa, musza być odpowiednie tabliczki informujące o psie.
  14. W ramach kompromisu decydujemy się na pieska "z odzysku", który wpadnie w oko zarówno mi jak i mojemu facetowi :) Potrzebujemy jedynie czasu na znalezienie szkraba, który będzie do nas pasował
  15. Zgadzam sie, że tutaj wyraźnie widać kwestię zaniedbania wychowania, ale trzeba też brac poprawke na to, że każdy pies jest inny i niekażdy musi lubic obcych ludzi gdy dorośnie. Co nie daje przyzwolenia na gryzienie. Jeśli Ty sie na codzień psem nie zajmujesz, a rodzice nie są chętni do pomocy to zostaje tylko stosować środki zapobiegające ewentualnym szkodom wywołanym przez pieska. Na czas wizyty gości- izolacja, na spacery- długa smycz/linka+ puszczanie jedynie na terenie na ktorym nie może zwiać kogos opieprzyć
  16. [quote name='basia$diana']Przestańcie z tym mitem że szczeniak ze schroniska to tam go "popsuli" Szczeniaki są w osobnych boksach, koniec kropka, ponadto jedynym "zagrożeniem" to jest niewiedza jakich ma przodków, bo mogło się tak zdarzyć że pies z pseudo-hodowli.[/QUOTE] Odwiedziałaś wszystkie schroniska w kraju? Nikt nie mówi, że w schronie szczeniak jest psuty, ale twierdzenie, że to że pies jest ze schroniska nie ma żadnego znaczenia wskazuje na sporą ignorancje z Twojej strony. Schronisko to nie jest normalne, zdrowe środowisko dla szczeniaka. Byłoby idealnie gdyby w każdym schronie były osobne boksy dla szczeniąt, każdy piesek miał swoja michę i nie odbywałyby się walki o to kto szybciej ile zje. Należy wziąć też pod uwage fakt, że w boksie dla szczeniąt nie siedzą tylko maluchy mające po kilka tygodni, ale też zwierzaki starsze, podrostki (nawet roczne psy), które dorastają i bardzo często swoją siłę i dojrzałość próbują zademonstrować na słabszych towarzyszach. A stąd już bardzo prosta droga do wywołania u szczeniaka agresji na tle lękowym
  17. [quote name='basia$diana']To że pies był ze schroniska, nie ma żadnego znaczenia, zwłaszcza że w schroniskach szczenięta są odgrodzone od dorosłych psów, są w osobnych boksach.[/QUOTE] Co za bzdura. Najpierw należałoby ustalić jakie podłoże ma to zachowanie. Na spacerach niech biega luzem jedynie wtedy gdy nie ma ludzi, przy nich ćwiczcie na lince przywoływanie, komendy, ignorowanie. Nie możesz dopuszczać do sytuacji, w której pies może kogoś zaatakować z 3 powodów- któregoś dnia mało życzliwy człowiek potraktuje ci psa z buta, trafisz na kogoś kto zrobi ci problemy w postaci policji/straży miejskiej, pies sam się takim zachowaniem nagradza. Jeśli w grę wchodzi agresja, to nawet jeśli piesek jest mały i przez to mało szkodliwy należałoby rozważyć prace z dobrym specjalistą, poszukaj czy u Ciebie w okolicy nie ma kogos polecanego, kto dostosuje metode do psa, a nie psa do metody.
  18. Jeśli ktoś kto siedzi w pudlach byłby w stanie mi napisac ile mniej więcej kosztuje ostrzyżenie pudliszona, co ile należy to powtarzać (czyli- jak szybko odrastają kłaki- chodzi o strzyżenie na fryzurke domową) a także ile pudel królewski jest w stanie wszamać kilogramów karmy w ciągu miesiąca byłabym bardzo wdzięczna :) Jak tez wygląda kwestia ruchu w przypadku pudla dużego? Czy 2 godziny dziennie luźnego biegania by mu wystarczyły? Zaznacze od razu, że ja jestem z tych co nie lubia spacerów, na których pies sobie biega i eksploruje krzaki, lubie ćwiczyć z psem posłuszeństwo, bawić się z nim itd ;) I co z zostawianiem pudla samego na te kilka godzin w tygodniu? Wiem, ze na obecną chwilę byłby dnie, gdy nie zostawałby sam na dłużej niż godzinę, ale trafiałyby się także takie, kiedy musiałby niestety wytrzymac te 10 godzin, oczywiście po wcześniejszym wybieganiu. Ewentualne niespodzianki w postaci siuśków czy rozszarpanych gazet byłabym w stanie przetrawić :D chodzi mi o to, czy pudelkowi nie będzie wybitnie źle gdy zdarzą się takie dni, kiedy będzie musiał długo sam posiedzieć. Oczywiście zrekompensuję mu to. W jakim wieku pudle nieco się uspokajają? Bo z tego co widzę na youtube to torpedy z nich spore :) tak sobie przemyślałam, że akurat teraz (czyli najbliższe 3 lata) byłby świetny okres na wzięcie pieska, bo możemy mu poświęcać sporo czasu, dostosowac sie do niego w pewnym stopniu, potem jednak ja zacznę pracę na pełen etat ( zakładam że do 9 godzin poza domem), TŻ będzie miał podobny rozkład dnia. Czy psiak żywiołowy nie będzie się męczył siedząc sam od 7 rano do 16? I jakiej właściwie są wielkości (wzrost+waga)?
  19. Pokazałam dzisiaj mojemu facetowi zdjęcia cavalierów z bardziej spanielowatymi mordkami bez tego lekko zadartego nochala i jest postęp bo powiedział, że taki nie jest zły ! :D
  20. [quote name='puma08']Charaktery rodziców jak najbardziej, ale pierwsze tygodnie minimalnie. Maleństwa przez 8 tyg nie nauczysz stróżowania, uwierz mi.[/quote] Nie mówie tu o stróżowaniu. Wydarzenia z pierwszych kilku tygodni mają olbrzymi wpływ na kształtowanie się charakteru psa. Jeśli szczeniak urodził się w stresujących warunkach, na powitanie dostał z kopa od jakiegoś człowieka, rodzice to psy niestabilne psychicznie itd to raczej nie ma co oczekiwać, że taki pies będzie psem stabilnym psychicznie. Sznaucer o ile sie nie mylę był szczurołapem, większe odmiany miały służyć jako stróże. ma więc większe skłonności do stróżowania niż np. cavalier, który od zawsze był raczej psem do towarzystwa. [quote]Moja bez problemu jeździ autobusami, tramwajami i samochodem. Bez problemu wskakuję do bagażnika lub na siedzenia i siedzi bardzo grzecznie. Ty będziesz z psem tyle czasu - nawet kilkanaście lat.[/quote] Twoja tak. A masa innych psów ma choroby lokomocyjne. Ja akurat co jadę pociągiem to jest tłum ludzi. Nie wyobrażam sobie ładować się do niego jeszcze z wielką torbą i dużych rozmiarów psem, zwłaszcza, że bardzo często nie mam towarzystwa na czas podróży i sama musiałabym sobie poradzić. [quote] Nie zmuszaj też TŻ do danej rasy, bo po prostu może być tak, że może nigdy psa nie uwielbiać ponad wszystko, a nawet nie lubić. [/quote] Do niczego go nie zmuszam, jakbym zmuszała to już by u nas był pudelek ;) TŻ sam bardzo chce psa, sam mi co chwile podrzuca różne propozycje, to nie jest tak, że cos sobie wymyśliłam i go do czegokolwiek zmuszam. On jest na pomysł posiadania czworonoga bardziej nakręcony ode mnie, to ja raczej staram się podchodzić do tego bardziej na spokojnie, zastanowić się i tyle. [quote] Czyli kilka problemów; koszty wyżywienia, transporty, strach przez złym wyborem i najważniejsze TŻ. Ja mam propozycję; To jeszcze nie czas dla psa. Musicie dojrzeć do tego. A co jak psa potrąci samochód? Pójdzie cała Twoja wypłata... na operację, która uratuję mu życie. [/quote] Koszty wyżywienia odgrywają dużą rolę. Prawda jest taka, że gdyby psu się nie daj Boże coś stało to znalazłyby sie pieniądze oczywiście. Mi chodzi o samo wyżywienie. W przypadku psów ras dużych/olbrzymich trzeba wydać więcej, przy rasach mniejszych wydaje sie mniej, choć tutaj często dochodzi koszt specjalistycznych kosmetyków ;) dla mnie nie jest problemem wydanie nagle sporej kwoty pieniędzy, po prostu wydawanie co miesiąc czy półtora pieniędzy na 15-kg worek karmy premium to dla mnie na chwile obecna za dużo, za bardzo by to obciążało budżet. [quote]Weźmiesz psa to musisz mu sprostać, jego oczekiwaniom, wymaganiom, wychowaniu. Czasami zdarzy się tak, że nie jedna sofa pójdzie w kąt czy wywalisz kolejną podziurawioną parę butów czy kapci. [/quote] Kwestia zniszczeń i tego typu rzeczy mnie nie przeraża, miałam w końcu psa, wiem jak to jest. Miałam psa skrajnie agresywnego w stosunku do obcych ludzi i psów i tylko to mnie przeraża. Dlatego wolałabym wybrac rasę słynącą z łagodności.
  21. Nie tylko od wychowania- liczy się też charakter rodziców i warunki, w których pies spędził te pierwsze kilka tygodni ;) Ja chcę przede wszystkim psa stabilnego psychicznie, ale im więcej czytam tym większy mam problem z wyborem rasy. Ciągle zbaczam z toru i wskakuję w psy ras dużych/olbrzymich i tam nie miałabym problemów z wyborem, ale muszę pamiętać o warunkach jakie mam do zaoferowania i przede wszystkim- o tym, że sporo jeżdżę pociągami i komunikacja miejską. Dlatego muszę pomyślec na chwilę obecną o piesku niewielkich rozmiarów, takim, którego w razie czego można przewieźć na kolanach czy w średnim transporterze. Znowu więc wróciłam do biszonów, TŻ bardzo spodobał się hawańczyk. Przeglądając ogłoszenia zaczęłam też się zastanawiac czy może nie przygarnąć jakiegoś bezdomniaka, najlepiej z DT. Troche szczeniaków jest, pewnie gdybym popisała do wolontariuszy to by się jakiś brzdąc dla mnie trafił...no ale tu znowu pojawia się to "a jeśli", czyli strach przed tym, że jednak biorąc kundelka nie wiadomo na dobrą sprawę co to z niego wyrośnie i jakie będzie miał cechy charakteru :) co przy rasowych na ogół można częściowo przewidzieć. Zdaję sobie sprawe z tego, że większość psów ma jakieś tam skłonności do stróżowania, ale nie ma co ukrywać, że pewne rasy mają ku temu większe skłonności bo głównie w tym celu zostały wyhodowane.
  22. [quote name='papuch']Witam, od 2 tygodni mamy sunię. O co chodzi: chodzę z nią na spacery do lasu i tam ją spuszczam ze smyczy. Do tej pory sunia biegała blisko mnie i na wezwanie/ gest przybiegała bardzo karnie do nogi. Wyjątek stanowiła obecność innych psów - wtedy kumple ważniejsi od nowej pani. Ale dziś na spacerze zaczęła oddalać się i nie zwracała uwagi na moje wołania. Oczywiście kiedy traciła mnie z oczu przybiegała galopem ale to był jej wybór a nie reakcja na moje wołanie. Znajomy powiedział że sunia trzyma się blisko bo boi się że straci nowy dom, że się jej nowa pani zapodzieje w kniejach. A kiedy poznała okolicę to zna drogę do domu i będzie sobie wybierać kiedy ma ochotę wrócić ;-( nie bardzo znam się na treningu psów ale wychodziłam zawsze ze smakołykami i nagradzałam każdy jej powrót na komendę. Dziś nie dostała nic podczas spaceru i wróciła wytarzana w g..... . Musiałam jej całą łepetynę szorować. Czy będzie tylko gorzej z jej posłuchem?[/QUOTE] Ćwicz z nią to będzie przybiegać. Powrót do Ciebie powinien się jej jak najlepiej kojarzyć, za każde przyjście na zawołanie powinnaś całą soba okazywać radość (nawet jeśli będziesz dla pozostałych spacerowiczów wyglądac na wariatkę), dać jej coś dobrego czy nagle wyjąć z kieszeni jej ulubioną zabawkę. W trakcie spacerów przywołuj ją do siebie kilka razy bez zapinania jej na smycz, ot po prostu po to żeby dać jej coś dobrego, albo ją pogłaskać, rzucic jej piłkę czy patyka...musisz wzbudzić jej ciekawość, gdy będzie wiedziała, że powrót jest opłacalny to nawet inne psy przestaną dla niej istnieć ;) Jeśli nie masz pewności i widzisz, że przy innych psach Cię ignoruje ćwicz w ich obecności ale na lince, żeby w razie czego ją zatrzymać. Musisz tak manewrować odległością, żeby wyczaić dystans, na którym docierają do niej jeszcze wydawane przez Ciebie komendy. Gdy znajdziecie się za blisko innego czworonoga ona całą swoją uwagę przekieruje na niego- dlatego tak istotne jest sprawdzenie jak blisko możesz z nią podejśc żeby jeszcze była posłuszna. Najprawdopodobniej zabawy z kumplami są dla niej bardziej atrakcyjne od powrotu do Ciebie. Bo przybiegnie i co? Dostanie chrupka, złapiesz ją na smycz i koniec zabawy...lepiej olac wołanie, olać chrupka i się pobawić ;)
  23. [quote name='dance_macabre']Masz masę miejsca czasu też trochę więc co złego w tollerze?[/QUOTE] Nic :) dalej biorę go pod uwagę, choć nie będę ukrywać, że na razie na pierwsze miejsce wybił się whippet. Ja rasy dla siebie na dobrą sprawę szukam dopiero od miesiąca, nie chcę się spieszyć :) Sądząc po avatarze masz tollera? :) mogłabyś cos więcej o nich napisać? jak wygląda w praktyce życie z psiakiem tej rasy? jak odnosi się do innych zwierząt, ludzi? I przede wszystkim- jak to jest z wielkością tych psów? Bo zauważyłam przeglądając strony hodowli, że niektóre psy są mocno zbudowane, wydaja się dość potężne, a mi jednak zależałoby na względnie małym/ średnim psie, tak do kolana, bo w gorących okresach ciężko jest przewieźć nieco większego psa w pociągu. Już raz się transportowałyśmy z goldenem koleżanki i do dzisiaj nie wiem jak to zrobiłyśmy. Kolejna rzecz- na chwilę obecną pensja jaką otrzymuję niestety nie jest na tyle wielka żeby było mnie stać na kupowanie co 1,5 miesiąca 15-kg karmy premium czy super premium, a byle czym nie chcę pieska żywić....jak to jest z wyżywieniem sznaucera średniego i tollera? na jak długo ma szansę starczyć 15 kg karmy? whippety nie są pod tym względem bardzo obciążające jeśli chodzi o budżet domowy.
  24. [quote name='Hanako']nie jestem może posiadaczką, ale dosyć zagorzałą fanką rasy i nie spotkałam się jeszcze osobiście z takim zachowaniem u sznaucera. nie mówię, że ono nie występuje - być może u źle prowadzonych osobników z silnym instynktem stróżowania zdarzają się takie sytuacje - ale na pewno nie jest to normą. sznaucer powinien - i z moich obserwacji: tak właśnie zachowuje się z natury - podchodzić do obcych mu ludzi neutralnie, bez nadmiernej życzliwości, ale i bez jakiejkolwiek agresji. w moim przypadku, kiedy spotykam obcego sznaucera, on mnie ignoruje. jeśli właściciel pozwoli go pogłaskać, sznaucer też na to pozwoli z dozą pewnej pobłażliwości - ani go to ziębi, ani grzeje. sytuacja zmienia się diametralnie, kiedy sznaucera głaszcze ktoś zaprzyjaźniony (; poza tym, z moich obserwacji wynika, że sznaucery to pod pewnymi względami rasa bardzo niejednorodna, niektóre z nich wykazują silne popędy, inne wręcz przeciwnie. wydaje mi się więc, że przy dobrze wybranym i dobrze zsocjalizowanym szczenięciu oraz przy odpowiednim prowadzeniu psa, taki problem, jaki opisałaś, miałby bardzo nikłe szanse na zaistnienie. ale ja osobiście bym sobie [B]takiej kuli energetycznej[/B], jaką jest średniak, na głowę nie sprowadziła (;[/QUOTE] Czyli średniak to pies wyjątkowo aktywny, któremu te 2 godziny spacerów dziennie (każdy spacer z luźnym bieganiem bez smyczy) i dodatkowe dłuższe wypady w weekendy raczej nie podpasują? Bo szczerze mówiąc to mi się bardzo podobają, z tym, że bardziej czarne niż p&s. Na forum sznaucerów miałam okazję wyczytać, że sznupy dość często mają w zwyczaju "opieprzać" napotkanych na spacerach ludzi. 1000 osób może minąć sznaucera bez większego problemy, a 1001 zostanie przez niego uznana za osobę, na którą należy solidnie naburczeć. Wizualnie bardzo mi się te psy widzą, niestety jeśli chodzi o charakter mniej. Boję się czy sznaucer nie będzie chciał bronić mieszkania (wyczytałam, że są dość terytorialne), podobnie jak obawiam się, że może wykazywać chęć poszczekania pod drzwiami na tajemnicze szmery na klatce podczas mojej nieobecności (to też sie często zdarza, jak wyczytałam na sznupowym forum ;)) [quote name='Beatrx']tu nie chodzi o wychowanie tylko niektóre psy mają tak silny instynkt pogoni, że w momencie jak coś przed nimi ucieka wszystkie zmysły działają jedynie w taki sposób, aby psu umożliwić pogoń i schwytanie ofiary. więc taki pies może Cię nie posłuchać nie dlatego, ze nie chce tylko dlatego, ze fizycznie Cię nie słyszy.[/QUOTE] Nie, no oczywiście- zgadzam się w 100 %. Ale charty to psy kierujące się zwłaszcza wzrokiem, ja jestem nauczona nie spuszczać oczu z psa (przy śp. jużaczce trzeba było mieć niesamowity refleks) i chyba byłabym w stanie wyłapać moment, w którym pies coś dostrzega, ale jeszcze się nie zrywa. Zresztą nawet gdyby...byłabym skłonna mu to wybaczyć, teren nie jest niebezpieczny, a charty to raczej krótkodystansowce. W dodatku z tego co czytam wynika, że łatwiej jest odwołać jednego charta niż odwołać np. 2 czy 3 które wyrwą za siatką/psem czy kotem. I tak w sumie..to nie ma co gdybać, różne egzemplarze mogą się trafić :) co pies to charakter, inna osobowsc, do której trzeba dostosować metodę :)
  25. [quote name='Hanako']a co dokładnie martwi cię w stróżowaniu u sznaucerów? takie zachowania ci nie odpowiadają?[/QUOTE] Chcę psa, który gości wita serdecznie, może być nieufny,ale zero warczenia, pokazywania zębów czy chwytania za kostki (jak moja pseudo jużaczka :D) [quote name='Gezowa']Ja jestem w trakcie uczenia mojego maluszka przychodzenia na zawołanie i idzie nam średnio (raz przyjdzie, raz nie o ile to teren, który zna, bo na obcym trzyma się blisko nogi jak to szczeniak) - jutro próbuję nową strategię. Od prawie 6 dni jest u mnie, ale nie odpuszczam nawet maleństwu. Mówi się, że whippety nie lubią zostawać same. Słyszałam również, że taki znudzony, zostawiony sam sobie pies (nawet dorosły) może zrobić demolkę w domu i najlepszym rozwiązaniem byłoby towarzystwo drugiego psa czy nawet kota. Myślę, że to kwestia przyzwyczajenia i wychowania psa + zostawienie mu dogodnych zabawek na zabicie czasu. Oczywiście mogę się mylić, bo jestem nowicjuszem, ale na charcim forum też były o tym dyskusje jak taki chudzielec znosi samotność... Ile ludzi tyle opinii. Ja osobiście mam w planach drugiego psiaka jak ogarnę pipeta coby nowy malec nie przejął ewentualnych złych nawyków.[/QUOTE] Moja psica od małego sama zostawała bez większego guzdrania się z nią i musiała się przyzwyczaić. mam wrażenie że im więcej przejmowania się ze strony właścicieli tym więcej zniszczeń ze strony każdego psa. Moja koleżanka ma rasowego beagla, który bez problemu wytrzymuje dziennie 10 godzin, bez klatki czy wybiegania go przed, po prostu od początku sam zostawał i siłą rzeczy się przyzwyczaił mimo lekkich zniszczeń za młodu. Na charcim świecie czytam że trzeba zaakceptować fakt, że chart często leci zgodnie ze swoim instynktem, a moim zdaniem to guzik prawda. Każdego psa trzeba trenować i tyle, stwierdzanie, że "pies tak ma" to pójście na łatwiznę. Znam masę ludzi, którzy mają problem z odwoływaniem swoich psów i nie są to charty. Kwestia ćwiczeń, konsekwencji i korzystania z tego, że większość psów za szczeniaka wykazuje chęć podążania za przewodnikiem.
×
×
  • Create New...