-
Posts
1071 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Aśka Belkowska
-
Poczytaj sobie inny watek. [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/235462-Pyt-o-kastracj%C4%99[/url]
-
[quote name='zula131']Dzięki, Ciocie Dinkowe:loveu:. Agatko, będzie ok :calus:. Asiu, witaj na wątku, głaski dla Twojego psiaczka :loveu:. Czy on też ma swój wątek na dogo? Witam. Dzięki za głaski, każdy głask więcej mile widziany przez mojego kudłatka. Niestety nie ma swojego wątku, bo dogo odkryłam już po jego adopcji, szukając porad. Mój Fidel jest kundelkiem (pudel ze sznaucerem?) adoptowanym z Fundacji Azylu pod Psim Aniołem, po ich interwencji pod Malborkiem. Szukając psa odkryłam potęgę Facebooka. Moja psina miała to szczęście, że w DT był ok. trzy tygodnie od 27 kwietnia, 18 maja był już u nas. Kochane psisko, taki szkudelek jak mawia mój mąż. Zresztą już na zdjęciach miał ten błysk w oku.
-
Redzik szuka domu -biały miniaturowy pudel
Aśka Belkowska replied to Consensus's topic in Już w nowym domu
Że też mój mąż nie zgadza się na drugiego!!! Chociaż, zauroczył go bolończyk bawiący się z naszym czarnuszkiem. Ile waży? 6-8 kg? -
Odkryłam dzisiaj wątek i z wielkim wzruszeniem przeczytałam. My też jeździliśmy po swojego psiutka, ale "tylko" z Lublina do Warszawy. Choć dwa razy, bo fundacja nie bardzo była chętna wydac nam - pracującym 8 godzin - psiaka dzikuska. Pierwsza wizyta była chyba po to, żebyśmy się pokazali, ale też skutecznie zniechęcili do pieska, który siedzi w kącie pod stołem. Niestety nie udało im się. :evil_lol: Dlatego Twoja podróż jest godna określenia "legendarna" i już. Odzywam się wyłącznie po to, by wesprzeć Ciebie w tych trudnych chwilach, gdy nasze psy sie starzeją. Jednego z moich psow leczyłam do końca, stawy, jelita. Masz tak cudownego psa, że on sam Ci pokaże kiedy trzeba powiedziec do widzenia. Ma oczy jak książka. Gratuję Wam obojgu, że trafiliście na siebie. Już w kilku wątkach na dogo znalazłam dowody, że psy umieją same wybierać. Czasem czekaja na swojego ludzia. Życzę Wam dużo dni radości.
-
Zaproscie malawaszkę, sunia taka trochę sznaucerkowata. Szkoda, że mój mąż nie zgadza się na drugiego psiuta.
-
Bo nikt nie mówił, że będzie "letko". Tak to jest jak powiedziała pani, która przyszła do mnie na PA, albo ktos siedzi w domu i ma czas dla psa, albo pracuje i wówczas stać go na psa. Życze Wam uporu i cierpliwości, najważniejsze jest wzajemne wsparcie.
-
Pewnie oburzę niektóre ciotki na dogo :evil_lol:, ale uważam, że dziecko jest ważniejsze niż pies. Dopóki nie zorganizujesz sobie życia ludzkiego, trudni Ci będzie zaopiekowac się psim dzieckiem. Uwielbiam psy i mój pierwszy był "wymęczony" u rodziców mimo wyraźnych oporów mamy. Nota bene za nia potem chodził krok w krok. Na swojego drugiego psa, mimo wielkiej tesknoty zdecydowałam się dopiero, gdy mój syn poszedł do pierwszej klasy. Czekałam na to 10 ! lat. Warto było. Nie zamęczaj się, posłuchaj rad i oddaj psine w jakies dobre ręce. Porozmawiaj z partnerem, jeśli się tak upiera niech wezmie na siebie większa częśc obowiązków przy psie, bo sama nie dasz rady ze szczeniakiem dużej rasy. Nawet gdy niedługo dziecko pójdzie do przedszkola, zaczną się choroby wieku dziecięcego. Czasy Matki Polki minęły, a większe psy dorastaja dłużej.
-
Mój psiak - spacery chodnikowe i inne problemy
Aśka Belkowska replied to MrsMartika's topic in Wszystko o psach
Sądzę, że znajdziesz tu sporo rad od stałych bywalców. Sama moge tylko powiedziec: poczekaj troszkę. Wiem jakie z adopcją są związane niedogodności, tez miałam zasikane łóżko - na szczęście raz. To wszystko mija po jakimś czasie. Mój psiak miał 5-6 miesięcy. Też wszystkiego go uczyliśmy, po prostu musiałam uzbroić się w spokój (taki na miarę Mazowieckiego, hahaha). Masz psa dopiero kilka dni, daj mu czas na poznanie nowego otoczenia, a sterylka też nie jest bez znaczenia. Wyprowadzaj na początku w jedno miejsce (ja wynosiłam na rękach, też wolał chodniki) , a kiedy się wysiusia radocha jakby co najmniej zaczął mówić. :lol: Ja do picia przekonałam dodając do wody troszkę białego sera, akurat za nim przepada. No i wyłóż w domu gazety - pod nimi możesz położyć podkłady - można je kupić nawet w aptece, sa dobre, bo foliowane. Mój Fidel "zadawalający nas poziom" socjalizacji osiągnął gdzieś po miesiącu. Biorąc psa z przeszłościa, liczyliśmy się na niedogodności, chociaż przyznam, że i nam zdarzyły się chwile irytacji. -
Niestety nadal. Staramy się przekonać go do ludzi, ale nie spieszymy się, wierzę, że z czasem to przyjdzie.Wiele rzeczy jeszcze jest w stanie wzbudzić w nim panikę, na szczęście teraz ucieka DO NAS. Fidel ma sierść jak pluszak, tylko na kręgosłupie ma troszkę ostrzejszą. Fidelek pochodzi z pseudohodowli z Nowej Wsi Malborskiej, na początku roku udało się zabrać parę szczeniaków, szczególnie tych "nierasowych". Miał szczęście. :lol:
-
Ze łzami w oczach czytałam Twoje posty, bo nasz kochany Fidek miał te same problemy. Wystarczył kawałeczek, okrawek szynki czy innego ludzkiego smaczka. Widok krwawej biegunki jest przerażający. Niestety mój pies nie przezył jednego ze spacerów po "osiedlowych porządkach" z chwastami (przypuszczamy, że zlizał świństwo z łap). Miał niecałe 7 lat. Życzę Wam dużo szczęścia, ale uważajcie na psa.
-
[quote name='retmed500']Nie wiem, czy w dobrym dziale zamieszczam swoje pytanie, ale jakoś nie zauważyłam innego, bardziej odpowiedniego. Mam pytanie odnośnie kastracji psa. Noszę się z takim zamiarem, ale mam kilka pytań. Jak długo pies dochodzi do siebie? [B]To akurat osobnicza sprawa. Niektóre nawet nie zwracają uwagi na szwy.[/B] Czy mogą być jakieś powikłania? Jak długo pies przebywa w lecznicy? [B]Tylko na czas zabiegu, chociaż mój wet oddał mi psa dopiero w pełni wybudzonego i po kroplówce.[/B] Martwię się, że on się będzie bał i że będzie go coś boleć. I w ogóle fakt, że muszę go gdzieś zostawić w obcych rękach napawa mnie delikatnie mówiąc przerażeniem :/[/QUOTE] O to się nie martw, ważny jest rezultat. Mój to był dzikus, który do tej chwili boi sie ludzi, ale noszenie na rękach dość intensywne o czym poniżej, dało efekt w postaci większej akceptacji obcych ludzi. Tak jak powyżej sugeruję zrobienie morfologii i dodatkowych badań wcześniej, żeby być pewnym, że psiak jest absolutnie zdrowy, odrobaczyliśmy swojego mniej więcej pięć dni wcześniej. Miał powikłania po zabiegu. Być może sam się skaleczyl kołnierzem, na pewno trzeba na to zwrócić uwagę, ponieważ zrobił mu się krwiak na worku mosznowym i trochę się to paprało. Opatrunki, mycie, zastrzyki itd. Po tygodniu już biegał z kumplami.
-
Aż mnie zatkało, gdy obejrzałam te zdjęcia i watek Kamy. Nie znałam jeszcze dogo, gdy szukałam swojego cudaczka. A szukałam w tym samym czasie, gdy Kama DS. Mój ma nawet białe spody łapek jak Kamcia. Tylko jest młodszy, teraz ma około roku. Nam się wydaje po sierści, że to pudelek ze sznaucerem. Tylko, że akurat my znamy jego smutne losy. [url]https://www.facebook.com/photo.php?fbid=464470423592189&set=o.111393995558496&type=1&theater[/url] [quote name='Anula']Mam wiadomości o Kamusi od Państwa: Witamy Państwa Przesyłamy kila zdjęc Kamusi. Kamusia ma się wspaniale a my razem z NIĄ! szkolenie nam nie wyszło z powodu braku chętnych więc na wiosne spróbujemy raz jeszcze. Pani Aniu przeczytałem że Kaja ma propozycje adopcji przez rodzine z małym dzieckiem, popieram Pani obawy pies to nie zabawka nawet labrador i to szkolony to nie pluszowy misiu. Pozdrawiamy Iza i Piotr Pozwole sobie przeslać zdjęcie naszego Edusia I jeszcze jeden mail: Pani Aniu dziękujemy za szybką odpowiedź, Kamusia nie sprawia problemów,jest wspaniałą sunią która jako członek naszej rodziny ma prawo do swoich nawyków, myślę że zapytanie o problemach jest związane z chęcią przejścia szkolenia PT, pragnę uspokoić Pani obawy, takie szkolenie da naszej Kamusi pewność przebywania z większymi psami reagowania na komendy bez strachu i niepewności /ktoś ją kiedyś skrzywdził co widać/ ale to nie sprawia żadnych problemów, pragniemy jej stworzyć takie warunki jakie jej się należą. Pani Aniu dla Państwa wiadomości po ostatniej wizycie w lecznicy po karmę Kamusia przeszła przegląd wirtualny z inicjatywy i zainteresowania lekarzy zaznaczę że Edusia tam operowano i prowadzono za co jestem im wdzięczny po prowadzeniu przez tz. gabinety wet.oceniono iż Kamusia pochodzi ze wschodu ze względu na niedbale wykonany tatuaż wygląd umaszczenie i budowę jest Terierem Tybetańskim które ostatnimi czasami są sprowadzane do polski ze względu na cene, myslałem że tatuaż pochodzi ze schroniska w Polsce co zostało wykluczone. Kamusia jest z nami a my z nią i nikt tego nie zmieni! Pozdrawiamy i chętnie z Państwem się spotkamy z Kamusią. [IMG]https://poczta.onet.pl/image.html?data=%7B[/IMG] [IMG]http://images.tinypic.pl/i/00209/gdxx3t9hawab.jpg[/IMG] [IMG]http://images.tinypic.pl/i/00209/iewtp9r9u3pb.jpg[/IMG] [IMG]http://pics.tinypic.pl/i/00209/lwmshx0srnz8.jpg[/IMG][/QUOTE]
-
Mój też nie chce drugiego psa, mówi że jeden szkudel mu wystarcza. Rozmawialiśmy wczoraj. Szkoda. [quote name='shanti']Dziękuję Ciotki w imieniu Hrabalka.:loveu: Odpadł nam DT tu na miejscu, niestety. Mąż Pani się nie zgodził.:shake:[/QUOTE]
-
[quote name='farmerka63']P.S. Asiu Belkowska - kombinuj , kombinuj .... Może udało by się załatwić transport do Lublina dla Hrabalka ? ;) A Twój mały rezydent jest spolegliwy czy zadziora ?[/QUOTE] Same wiecie ja jest z TZ-ami, racjonalne myślenie. :evil_lol: Mój mały wobec psów jest bardzo elastyczny, chociaż nie wiem jak zareagowałby na "obcego w domu". Z nie tak dawnej dzikości pozostał mu brak zaufania do innych ludzi. Na razie kipi energią, ma około roku.
-
Okropnie mi go szkoda, jeden z moich pudelków też miał na starość kłopoty ze stawami. Ratował go rimadyl. Drogie cholerstwo, ale w oczach poprawiało mu komfort chodzenia. Gdyby to było bliżej Lublina, może mój mąż zdecydowałby się na DT, mamy podobnego młodziaka. [url]https://www.facebook.com/photo.php?fbid=464470423592189&set=o.111393995558496&type=1&theater[/url]
-
Były rasowe z metryczkami. Ostatni nawet po jakims czeskim championie. Wszystkie miały delikatne żoładki, a ten ostatni wybitnie. Z tego powodu też bardzo chorował, cokolwiek poza rosołkiem wywoływało krwawe biegunki, z tego powodu też zmarł. Poza tym a to uszy, a to gruczoły odbytowe, a to gardełko, a to uszy. Po nim własnie powiedziałam dośc. Drugi też był pod stałą opieką lekarską, na starość cierpiał na niedrożne jelita, na stawy. Oj bida taka. Pierwszy miał często niestrawności, ale też kiedyś psy traktowało się nieco bardziej po macoszemu. Dlatego z radością patrzę na mojego kundelka. I bardziej chodzi mi o higienę psychiczną, aniżeli związane z tym wszystkim koszty, bo wszystkie moje psy miały potrzebną opiekę do końca.
-
Gdybym wiedziała jak to się skończy, pewnie wolałabym pełne cięcie. Hahaha, a propos nic mu nie dynda, ładnie się obkurczyło. Natomiast kilka trudnych dni i nocy na pewno pozostanie w pamięci.
- 18 replies
-
- kastracja
- powikłania pooperacyjne
-
(and 3 more)
Tagged with:
-
[quote name='ulvhedinn']Czasem krzyzówka, a właściwie "dolewka" krwi innej rasy ma rzeczywiście na celu poprawę zdrowia: [URL]http://www.psy.pl/aktualnosci-psy/art6492.html[/URL] Na pewno przemyślana praca hodowlana może pomóc w uzyskaniu psa o okreslonych cechach - użytkowych bądź eksterierowych. Niestety większość krzyżówek między rasami to albo efekt pogoni za modą, albo żądzą zysku, a czasem niestety "lewe" krzyżówki, zeby uzyskac coś, na co normalnie pracuje się dłuuugo w hodowli (np domieszka buldożka w chihuahua, żeby uzyskac skrajnie krótka kufę).[/QUOTE] I coś jest na rzeczy. Po moich trzech pudelkach adoptowałam teraz sznudla (choć mąż twierdzi, że to szkudel :diabloti:). Przypadkowa mieszanka, ale po poprzednich doświadczeniach z chorowitymi pupilami bardzo cenię sobie jego świetną kondycję. Uratowany z pseudohodowli, w której rozmnażano między innymi pudelki, więc nikt mi nie powie, że rodzice byli super hiper wyselekcjonowani.
-
[quote name='taks']Obrzęk moszny po kastracji jest niestety bardzo częsty, wręcz mozna przyjąć to za normę. Dlatego polecam jednak metodę kastracji z usunięciem moszny. Nie bez znaczenia są tu i względy estetyczne ( zwłaszcza u psów krótkowłosych);) Tu mozna poczytac m in. o róznych technikach kastracji: [URL]http://www.portalweterynaryjny.pl/artykuly/chirurgia-i-anestezjologia/page4,kastracja-psow-50.html[/URL][/QUOTE] Rozmawiałam o tym ze swoim wetem. On akurat jest zwolennikiem jak najkrótszego szwa.
- 18 replies
-
- kastracja
- powikłania pooperacyjne
-
(and 3 more)
Tagged with:
-
Moja bida poczuła sie lepiej mniej więcej po tygodniu. I tak mu zostało. :diabloti: Bryka jakby chciał nadgonić stracone dni. Tylko jeszcze parę dni był słabszy, pewnie po antybiotyku.
- 18 replies
-
- kastracja
- powikłania pooperacyjne
-
(and 3 more)
Tagged with:
-
Ja też jestem "świeżo" po takich samych rozrywkach. Mój psiak miał za krótki kołnierz i niestety skaleczył worek. Wet codziennie czyścił mu martwy naskórek i wydzielinę, o serii zastrzyków nie wspomnę. Przemywałam mu przegotowaną wodą, a potem po mniej więcej czterech dniach smarowałam mascią witaminową, żeby łatwiej można było czyścić. Cały tydzień. Trochę kosztowało to nerwów, emocji i pieniędzy. Najgorsze były noce, gorączka, biegał po domu z tą lampą na głowie. Jednej nocy zasnął mi na brzuchu wtulony jak niemowlę. Dobrze, że poszłaś. Ja mojemu zdejmowałam kołnierz na spacerach, ale to była walka jak z byczkiem.
- 18 replies
-
- kastracja
- powikłania pooperacyjne
-
(and 3 more)
Tagged with: