Jump to content
Dogomania

Aśka Belkowska

Members
  • Posts

    1071
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Aśka Belkowska

  1. Ja też miałam problem z adopcją psa, dlatego że mieszkam poza Warszawą. Ale się uparłam. Po jakimś czasie uważam, że była to lekka przesada ze strony fundacji, ponieważ pomimo troski o szczeniaka, od czasu adopcji nie miałam wizyty kontrolnej. Zatem czy Warszawa czy Lublin na jedno wychodzi. Z drugiej strony ponieważ wszyscy w domu jesteśmy psolubni, taka wizyta jest niepotrzebna. Poza tym jestem chyba nienormalna, bo rozumiem opory dogomaniaków, którzy poświęcają swój czas i serce na ratowanie psów, przed oddaniem ich potem w nieodpowiednie ręce. Mój Fidel miał szczęście, będąc niesocjalizowanym psem, że trafił do nas (co prawda z DT, ale i tam nie wychodził spod stołu), bo dmuchając na zimne zapisałiśmy go do psiego przedszkola i po okresie "uchylania nieba" teraz zaczynamy wymagać.
  2. Przyznam, że chciałabym uniknąć gotowania. Przy poprzednim bardzo wrażliwym psie było to dla mnie ogromnym kłopotem, zwłaszcza podczas dłuższych wyjazdów poza dom. Poza tym ciągle był problem z kamieniem na zębach. Spróbuję Josery, potem "się zobaczy".
  3. Bardzo Ci dziękuję. Joserę znam, bo dostaliśmy kiedyś jako dodatek do puszek i skarmiałam ją podczas tresury. Właśnie kończymy RC dla małolatów i kupiłam dla spróbowania jakiegos kurczakowego Hill'sa ale to drogie cholerstwo. Fidel jest trzy tygodnie po kastracji, więc pośpiechu nie ma, ale wolałabym dobrać mu suchą karmę jak najszybciej. Być może trzeba będzie modyfikować po jakimś czasie, jeśli mu się znudzi. Dotychczas moje psy jadły gotowane, domowe jedzenie, ale tego chcę ze względu na zęby (i wygodę poza domem) zostawić na suchej karmie.
  4. Dlatego właśnie szukam odpowiedniej karmy. Wolałabym zostać przy suchej, chociaż akurat mój pies je wszystko. Jak na razie to typ szaleńca, jak to młodziak. Trudno zgadnąć jaki będzie miał temperament gdy dorosnie.
  5. Przeglądałam forum w poszukiwaniu informacji na temat żywienia po kastracji. Ponoć jest nawet karma dla kastratów, ze względu na możliwe kamienie w nerkach. Wet podpowiedział, że takie skłonnosci raczej dotycza kotów. Ja prawdę mówiąc bardziej interesuję się ewentualną nadwagą. Jeden z moich psiutów po kastracji miał koński apetyt. Ciekawa jestem Waszych doświadczeń, tym bardziej, że przechodzimy na karmę dla dorosłych psów powyżej 10 miesięcy.
  6. Nie jestem długo na dogo, ale z rozbawieniem obserwuję dyskusje nabierające tempa w kierunku "bo to ja mam rację"( czyt. sądy sądami, ale racja musi być po naszej stronie) :evil_lol:. A tak naprawde wszystko zalezy na jakiego psa się trafi, jednemu wystarczy kong innemu klatka, a mojemu psu półka przy drzwiach, hahahaha. Czasem zastanawiamy się z mężem czy klucz umiałby przekręcić. Moja psina okazuje lęk separacyjny tylko w wolne dni!!! W soboty, niedziele przynalezymy do psa i już !!!
  7. PS. Szkolenie przerwaliśmy na jakiś czas, tzn. czasu urlopu, a potem kastracji (niestety z powikłaniami). W tym tygodniu ruszamy z nadrabianiem zaległości w szkoleniu.:mad:
  8. Macie, macie. Mój mądrala dorasta i usiłuje ustalić hierarchię. Ale to ja jestem homo sapiens, ponoć, hahaha. Zbój wciąż próbuje.
  9. Mnie się wydaje, że ten psiak potrzebuje trochę czasu, żeby dostosować się do nowego miejsca. Troszkę cierpliwości ON-ki to bardzo mądre psy. Przecież musi poznać zasady panujące w nowym miejscu, a jeden dzień to za mało. Życze powodzenia.
  10. Ja miałam tak samo jak Pysia. Ale adopcję zaczęłam od wizyty u swojego weta. Psiak jest ze schroniska, mogło coś mu się przyplatać. Za to na pewno będzie reakcja na zmianę diety. Mój ma żelazny żołądek (jak się okazuje po czasie), ale na poczatku odreagował zmiane jedzenia. Uczył się nawet pić wodę, na poczatku dawałam kilka kropli mleka na zachętę. Słyszałam, że psy potrafią kilka dni po adopcji ze stresu nie sikać. Życzę Ci tego co ja mam teraz, czyli miłości i uśmiechu na pysku psiaka.
  11. [quote name='klaki91']Ja wpadłam w pułapkę "wdzięcznego psa ze schroniska", czyli innymi słowy- wzięłam rudą ze schroniska kierując się dobrym sercem i podniosłymi opowieściami o mega wdzięczności i przywiązaniu psów z przytuliska. A skończyło się na kompletnej bezsilności po kolejnym tragicznym spacerze, na którym zachowywała się jak dzikus czy po kolejnej wizycie gości, których dokładnie oszczekiwała mimo podrzucanej jej parówki. Ale to akurat moja wina, bo chciałam psa tu i teraz ;) gdybym się mogła cofnąć w czasie to najprawdopodobniej wybrałabym psa dorosłego, z DT, albo szczeniaka po wiadomych rodzicach, o znanej przeszłości. Wiedziałam, że psy schroniskowe często mają swoje "odpały". Nie spodziewałam się, że taki pies (to jest- pies młodziutki, bo zaledwie 5-miesięczny, o nieznanej przeszłości, nie wiadomo po jakich rodzicach, nie wiadomo nic o wcześniejszych warunkach w jakich sie chował) może sprawiać aż tyle problemów. Zaczynając od lęku separacyjnego (co u nas na szczeście szybko minęło, suka szybko załapała, że zostawanie samemu to nie tragedia) poprzez koszmarny lęk przed różnymi przedmiotami (i to wydawałoby się że zwykłymi- typu kosz na śmieci czy leżące puszki) kończąc na atakowaniu innych psów i ludzi. Ja, jako osoba adoptująca, oczekiwałabym przede wszystkim pomocy w razie problemów z psem. Myślę, że warto uzmysłowić osobom zainteresowanym adopcją, zwłaszcza psów ze schroniska, o których w końcu raczej mało można powiedzieć, o takich problemach jak agresja lękowa, lęk separacyjny, atakowanie obcych osób przychodzących w odwiedziny, przeniesienie agresji czy obrona zasobów.[/QUOTE] Z pewnym lękiem również adoptowałam tzw. "dzikiego psa". Właściwie to co napisałaś tez adoptowałam w komplecie. Mój nie umiał nawet pić wody. Ale nie mam do nikogo pretensji. Jest u nas od maja, ma teraz około 10 miesięcy i nie zamieniłabym go na innego nawet jakby mi ktoś dopłacał. Wizytę PA też miałam, byam nawet zaskoczona, że Pani nie chce wejść do środka. Pewnie zauważyła "psie szaleństwo" w moich oczach. Pozdrawiam.
  12. Bordery to piękne i inteligentne psy, ale przystosowane do pracy i sportu. Trzeba im zastąpić stado owiec do zagonienia. U nas na osiedlu jest Pani weterynarz, która rano o 7 ustawia tyczki i ćwiczy ze swoją sunią, w domu wymyśla jej "psie zagadki", wieczorami jeździ z nią na rowerze. To praca 48 godzin na dobę. Nie dla amatorów. ;)
  13. Nie zniechęcajcie dziewczyny, najgorsze są poczatki. Mnie też po poprzednich trzech psach wydawało się, że nic mnie nie zaskoczy. Bałam się w duchu, ale na zewnątrz robiłam dobrą mine, żeby móc zabrać do domu "dzikiego szczeniaczka" i to już 6-miesięcznego. Mix sznaucerka to wyzwanie okazuje się. Ale metoda proponowana przez Ulvhedinn jest naprawdę skuteczna. Wychodzę na około 20-30 minutowy spacer poranny (tego sikanka o 5.30 nie liczę). Wtedy spacer (szybkim krokiem, żeby szedł przy nodze) z pełną toaletą, potem piłeczka lub inne psiaki i spokojnie do domu. Mój zwariowany psiak wytrzymuje do naszego powrotu po 9 godzinach. I znowu siku, a po jedzeniu ok 17 znowu taki spacer godzinny do wybiegania z podobnym scenariuszem. W lecie też wieczorem godzinny, teraz za ciemno. Naprawdę moje ADHD pada, no prawie, bo czasem ćwiczymy komendy w domu. I tak czas biegnie, ale buty i meble mam całe.
  14. Ja miałam z tego nawet fun. Mój poprzedni psiak miał w kuchni pod stołem legowisko. Legowisko zwane stołówką. Tuż przed nim stały miski. Ponieważ jadł wyłącznie rosołki, pierwszy kęs w postaci mięska wyciągał z miski, biegł wokół stołu, wskakiwał do "stołówki" i dopiero tam zjadał. Rytuał przewidywał kilka powtórzeń i dopiero potem wyjadał reszte z miski, albo stojąc w "stołówce", albo "po ludzku" stojąc na podłodze przodem do miski. A co było po drodze? Scieżka stołówkowa z nakapanego rosołku. Kofany psiak. :diabloti: Dodam tylko, że drugie normalne posłanie było w pokoju, przecież w bbrudnej pościeli nie sposób spac. :eviltong:
  15. Jeeee, ale cudny. W typie schnoodle, nie ma jak snobizm na Amerykę zwłaszcza w ogłoszeniach. Zero agresji. Tez mam podobnego w typie, ani sznaucer ani pudel. ;) Ma łepek sznaucera, sylwetkę smukłą jak pudel, a futerko miękkie jak pluszak.
  16. Aniu, jakoś mi przykro zrobiło się po przeczytaniu Twojego posta, choć domyślam się,ze jego treść została podyktowana troską o mamę. Mam nadzieję, że znajdziesz w końcu idealnego psa, bo o innego bym się bała. Pozdrawiam. [quote name='Ania_Mor'][COLOR=#000000]Szukam malutkiej, młodej suczki z najlepiej z woj. mazowieckiego dla mojej samotnie mieszkajacej, niepracującej Mamy (lat 65) po stracie jej ostatniej suczki (mix pudla miniaturki).[/COLOR] [COLOR=#000000]Wymagania sa spore ale Mama sie nie spieszy więc mysle, ze spokojnie jakąs psinke znajdziemy, wazne aby suczka te wymagania spełniała.[/COLOR] [COLOR=#000000]Opis:[/COLOR] [COLOR=#000000]- koniecznie sunia !!! - do Mamy czesto przyjezdza moja siostra z terierem, który absolutnie nie akceptuje innych samców[/COLOR] [COLOR=#000000]- koniecznie wysterylizowana !!! - terier siostry jest niewykastrowany i Mama nie chce miec niechcianej ciąży [/COLOR](moge zaplacic za sterylizacje lub zrobic ja juz jak suczka bedzie u Mamy) [COLOR=#000000]- koniecznie lubic dzieci !!! - Mame często odwiedzaja wnuki, z których najmłodzsze ma 2 lata[/COLOR] [COLOR=#000000]- koniecznie lubic inne psy, suki i koty !!! - oprócz teriera suczka bedzie z Mama nas odwiedzac, a my mamy dwie suki i kota, u nas tez suczka bedzie przebywala jak Mama bedzie musiała gdzies bez niej wyjechac[/COLOR] [COLOR=#000000]- suczka musi potrafic spokojnie zostawac sama w domu, poniewaz Mama czasami musi odwiedzic np. lekarza czy isc do urzedu itp.[/COLOR] [COLOR=#000000]- nie szczeniak ale tez nie bardzo stara suczka, preferowany wiek to ok.1-2 lata, [/COLOR] [COLOR=#000000]- suczka spokojna, nie dominujaca - terier siostry to straszny dominant i Mama chce uniknąć ewentualnych awantur[/COLOR] [COLOR=#000000]- jak najmniejsza - Mama ma problemy z kregosłupem więc im mniej bedzie suczka ważyć tym lepiej [/COLOR] [COLOR=#000000]- nauczona czystosci i chodzenia na smyczy[/COLOR] [COLOR=#000000]- wyglad:[/COLOR][COLOR=#000000][COLOR=#000000] suczka podobna do jej suczki, tzn. mixa czarnego pudla miniaturki podobna do tego pieska ze zdjecia ponizej z tym, ze moze miec bardziej prosta siersc i byc mniej w typie rasy, niekoniecznie cala czarna. Mysle, ze mix sznaucerki miniaturki lub westie tez by sie spodobal[/COLOR][/COLOR] [URL]http://img233.imageshack.us/img233/1692/dscn8777y.jpg[/URL] [COLOR=#000000]Mama mieszka w 50 km od Warszawy i nie jest mobilna ale suczke moge spokojnie ja odebrac (mieszkam pod Pruszkowem) i dostarczyc byle nie z drugiego kranca Polski[/COLOR][/QUOTE]
  17. Jest coraz lepiej, opuchlizna i wydzielina sie cofają. Dzisiaj pierwsza noc bez gorączki. Podobno mógł się sam podrapać kołnierzem ochronnym.
  18. Mój psiak też jest po kastracji, myślałam, że to banalny zabieg. Niestety wdało się jakieś zapalenie, nie chce pić ani jeść, moszna jest cała obrzęknięta. A raną interesował się od początku, więc kołnierz był konieczny. Byłam u lekarza już po dwóch dniach, dzisiaj jest nastepna wizyta. Dzisiejsza noc nieprzespana.
  19. Okropny los zgotowalismy tym naszym przyjaciołom. Mój strachliwiec urodził się w stadzie pod "opieką" starszego siwego mężczyzny. I teraz mimo, że sprawia wrażenie szczęśliwego psa, szerokim łukiem moja wszystkich starszych ludzi, a na moją mamę szczeka bez przerwy. Mało tego, zauwazyłam, że gdy tylko spędzimy z nią trochę czasu, nawet na "neutralnym gruncie" np. na działce, następnego dnia z popłochem rozgląda się, nawet podczas zabawy z innymi psiakami. Ma już prawie 10 miesięcy a ten lęk jest przemożny.
  20. Cudny i siedział dwa lata? A ja szukałam pudlowatego na wiosnę!!! Niestety Krzesimów jest znany w naszym regionie z niechęci do adopcji. Gdy szukałam psiaka sześć lat temu, pani nie raczyła mnie wpuścić, żebym obejrzała jej stadko. Teraz mam sznudelka.
  21. Mój psiak z hodowlanego Hobby został zwykłym Hobikiem, a potem Rumcajsem...hm że niby taki rozbójnik.
  22. A tu kolejna warszawska bida. [url]https://www.facebook.com/events/246708275431632/permalink/256895937746199/#!/media/set/?set=a.423932274310485.85314.167056143331434&type=3[/url]
  23. Mnie po lekturze dogomaniackiej już chyba (?) nic nie zdziwi, a śledzę wątki od ok. maja, gdy szukałam swojego adopciaka (nota bene sznudelka). ;)
  24. Toyota, znalazłam własnie na fb - śliczna mała psiunia. [url]https://www.facebook.com/photo.php?fbid=489491867745781&set=a.165684883459816.40814.165681383460166&type=1&theater[/url]
  25. [quote name='funia'][B]Havanko :)[/B], to ja Tobie dziękuję za ogłoszenia, gdyby nie one, nikt by się nie odezwał z chęcią pomocy. :) Dzisiaj dokładniej przyjrzałam się Florkowi. Był bardzo zapchlony, dobrze, ze funia ma tutaj cały arsenał specyfików :) Najgorsze jest to, że Florek ma bardzo dużo kleszczy, takich malutkich, białych. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom, nigdy czegoś podobnego nie widziałam...Najwięcej jest na łapach, między pazurami...Dosłownie setki, część usunęłam, ale on się bardzo wyrywa, sama nie daję rady usunąć wszystkiego. Spryskałam mu te łapy preparatem przeciwkleszczowym, może trochę same poodpadają. Zrobiłam mu trochę zdjęć, wstawię jak tylko będę mogła. Wzięłam go na spacer po sadzie, bardzo się cieszył i wąchał :) Bardzo chciał się bawić z innym psem, był łagodny w stosunku do niego. Ale nie mogłam mu pozwolić na zabawę ze względu na te pchły. Florek jest wszystkim bardzo zaciekawiony, dzieci bawią się niedaleko niego, bacznie się im przygląda i merda ciągle ogonem :) Jest bardzo silny, skacze jak szalony na człowieka, podrapał mnie juz dokładnie z tej radości :) Mam nadzieję, że uda się go trochę ułożyć, zanim trafi do swojego domu. W sumie nie dziwię mu sie, nigdy nie miał mozliwości wybiegania sie, więc spuszczony z łańcucha nie może nacieszyc sie wolnością :) handzia[/QUOTE] Śledzę losy Florka od wydarzenia z fb, cieszę się bardzo. Obawiam się, że te kleszcze to dobrze upasione wszy. Na pewno jednak sa na to środki.
×
×
  • Create New...